Z czym kojarzą się stare, kultowe gry z automatów oraz 8 i 16 bitowych konsol? Oczywiście ze śmiercią głównego bohatera. Do dziś nie zapomnę ileż to razy ginąłem w Double Dragon III, czy Knights of the Round (grałem Lancelotem!) grając na automatach w jakiejś podejrzanej spelunce, której wredny właściciel ustawiał automaty z grami na najwyższy stopień trudności doprowadzając gawiedź niemal do płaczu. Ile razy gryzłem joypada ze złości grając w Sonica? Źle wymierzony skok sprawiał, że krzyczałem „k**** mać” za co niemal dostałem lanie od pilnującej mnie babci, która niemal dostała apopleksji słysząc jak to wnuczek się wyraża. Teraz już wiem, że po prostu przeżyła wtedy szok kulturowy! Skąd te wspominki? Ponieważ fala wspomnień zalała mnie po obejrzeniu poniższego filmiku.

Oto śmierć w swojej okrutnej retro-postaci. Zobacz jak ginęło się w grze Asteroids, Paperboy, Afterburner, Golden Axe. Missile Command, Gauntlet, Empire City 1931. Jest też Magician Lord od SNK i wielu innych. Oglądajcie. Na deser polecam zagrać w Black Tiger.

Jakby ktoś pytał o podkład muzyczny – jest to 8-bitowa wersja Mad World.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 KOMENTARZE

  1. W kilka grałem. Większości wcale nie rozpoznaję respekt dla Artura. Stary pierdzielu grałeś w Rycerzyki, ale wiesz że prawdziwi faceci wybierali Artura ;), a nie szybkiego Lanca?Nie rozpoznaję gry z obrazka 🙁

  2. ja jak gralem na automatach to nie bylo jeszcze platformowek w takim wydaniu, wszyscy lupali w space invaders (i klony tegoz) albo w super nowosc commando 😉

  3. ps: pojawia sie raid over moscow, to byl wymiatacz 🙂 ze staroci najstarszych widze jeszcze jousta, asteroids, missile command, reszta to jakies nowosci ;)))) generalnie fajny filmik, wtedy granie to byla magia, teraz granie to tylko granie 😉

  4. Salony gier to był czad. Pamiętam jak dziś. Gdy wchodziło się do takiego przybytku, było to jak przeniesienie się w inny wymiar. Dźwięki ulicy cichły, a zewsząd dobywała się jedynie symfonia automatów. Coś pięknego. Rzeczywistość znikała, roztapiała się pod wpływem tego aksamitnego klimatu. W zasadzie nie musiałem nawet grać, wystarczyło samo przyglądanie się na kolorowe cuda ekranów. Pamiętam doskonale, jak w każdą niedzielę gnałem do salonu, z chęcią pozostawienia tam kasy na ofiarę, którą starzy dawali mi do kościoła. Cotygodniowa ofiara była więc sumiennie składana. :)Co do gierek które pamiętam, dość sporo tego jest, choć już teraz nie wszystkie tytuły przychodzą do głowy. Z „nowszych” ma pewno Cadash, Green Beret, Commando, Jail Break, River Raid, Boxing, International Karate, Raid over Moscow. . . W porównaniu do Spectruma, który dzielnie służył w domu, ta orgia płynności, kolorów i wspaniałego dźwięku była czystą magią. Szkoda że u nas nie ma takiej kultury grania jak np. u japońców. Bardzo chętnie zostawił bym znowu trochę gotówki w jakimś nowoczesnym salonie. W zasadzie te ichniejsze megasalony gier, to jedyna rzecz jakiej im szczerze zazdroszczę.

  5. wypasik takie wideo i te wspominki ale też nie rozpoznaję gry na obrazku sorkid_c pójdziesz do piekła graczy za granie za ofiarne na alkohol dla Xiędza 😉 w Hadesie dostaniesz Atari 800XL z magnetofonem z rozstrojoną głowicą!

  6. Magnetofony i śrubokręt mam obcykane do nieprzytomności. Lata spędzone przed Unitra MK32 wyrobiły moje ucho niczym u Szopenbacha :)ps. Błagam, tylko nie Atari : Atarowca wal z gumowca. . .

    • Magnetofony i śrubokręt mam obcykane do nieprzytomności. Lata spędzone przed Unitra MK32 wyrobiły moje ucho niczym u Szopenbacha :)ps. Błagam, tylko nie Atari : Atarowca wal z gumowca. . .

      Atari Atari dla rolnika!

  7. O właśnie mi się przypomniał jeszcze jeden tytuł. Great Gurianos, taki jebitny rycerz na 3/4 ekranu, napierało się w prawo zamieniając kolejnych przeciwników wielgachnym mieczem w papkę. Najlepsze było to, że po trafionym ciosie przeciwnikom (jak i graczowi) odpadały kawałki zbroi. Kolejny cios w odsłonięte miejsce i randka z kostuchą. Ciosów było dość sporo, można było blokować itd. Jak na tamte czasy – majstersztyk. 🙂

  8. Stosując wysokokaloryczne odmiany Atari 65 XE zawsze chodziło jak dobrze wyczyszczony piec kaflowy. Także proszę tutaj bez takich wstawek, ZX Spectrumowcy i inni posiadacze komód 64 ;). Ten ostatni rozwiązał problemy ciepłownicze w naszym kraju. Shinobi, Kung Fu Master. Pierwsze automaty które widziałem na oczy. Ta grafika, dźwięk i miodność. Oprócz tego scrooler shootery których tytułów nawet nie pamiętam. Zresztą, wtedy nie były one istotne. Przychodziłem nawet po to, żeby nie pograć tylko popatrzeć. A nuż komuś się udało przejść do NOWEGO etapu.

  9. Ale się polało nostalgii. Też się dorzucę, a co. Na komunię dostałem kolarzówkę . Następnego dnia pojechałem do lokalnego salonu pociupać w Simpsonów (czterech graczy na raz!!!). W tym czasie rower „zniknął” sprzed wejścia i tak The Simpsons Arcade Game zostało najdroższą grą w jaką w życiu grałem. http://progressiveboink. com/archive/simpsonsarcade.htmlAle co tam. To był chyba najfajniejszy beat’em jaki powstał.

  10. U nas salon gier, czyli budę na kółkach prowadzili Cyganie. Gier było sporo i Pacman i Commando był i genialna strzelanina SAR itd. i był też nastolatek też Cygan który terroryzował towarzystwo, zabierał dzieciakom żetony itp. Jak to zobaczył Szef to na placyku za budą tak go sprał, że w życiu żeśmy takiego lania nie widzieliśmy. Chyba, że na filmie sensacyjnym

ZOSTAW ODPOWIEDŹ