“Niesamowita rewolucja”. “Przełom”. „Żegnajcie producenci sprzętu”. „Równość, wolność, sprawiedliwość”. „Precz z komuną” – i tak dalej i tak dalej. Na wspomnianej konferencji oraz w szeroko pojętym Internecie zawrzało – czyżby rodził się nowy sposób na granie i każdy, dysponujący odpowiednio szybkim łączem internetowym, będzie już za jakiś czas mógł grać w najnowsze Crysisy i Far Cry'e, bez konieczności kupowania karty graficznej? Bo obraz będzie ładowany prosto na ekran? Wow, super, słitaśnie i tak dalej i tak dalej.

Pomysł jest ciekawy, ale ja na przykład nie jestem ani po stronie tych, którzy uważają, że OnLive to najlepszy wynalazek od czasu bułki z masłem, ani też nie zamierzam z góry skreślać go jako mrzonki. Nie będę wzruszony, niezależnie od tego, czy za pięć lat wszyscy będziemy OnLive'ować w najlepsze, czy też technologia ta podzieli los akceleratorów fizycznych (komentarz dla tych, którzy to kupili: tak, tak, wszyscy wiemy, że to jest bardzo przydatne). Jeśli będzie dobre – to się przyjmie. Jeśli będzie szwankowało i co trzy sekundy zwiechało – nikt tego nie kupi i zdechnie. Ot, co.

A mnie wszystko jedno, na czym gram. Grałem już na piszczącym ośmiobiciaku z namalowana tęczą i gumowymi klawiszami. I na pececie z monitorem paper-white, który miał dwa kolory – biały i zielony (taką poświatę, kiedy białe znikało). I grałem na laptopie i na stacjonarnym potworze, a nawet na Xboksie 360. I na Gejmboju. I na grze telewizyjnej marki Uniwersum. I na PSP. I prawdę mówiąc, nigdy nie interesowało mnie to, jaki krasnoludek siedzi w ich bebechach i czy grafika pojawia się w wyniku miliarda operacji matematycznych, czy dzięki zaczarowanym świetlikom. Gram, bo to jest fajne i nawet jeśli gry będą do mnie dostarczane za pomocą gołębia pocztowego, to też będę zadowolony.

OnLive brzmi sympatycznie, ale dajmy się zwieść – jeśli w tej chwili jesteśmy w stanie zapłacić krocie za nową konsolę albo aktualizację wiernego peceta, to producenci OnLive – o ile produkt ten wypali – wcale nie zechcą wziąć za dobrą rozrywkę mniej. Będziemy po prostu płacić komu innemu, być może trochę, ale na pewno nie dużo taniej. To, czy pudełko stojące u nas w domu ma niesamowitą moc obliczeniową, czy jest praktycznie puste i odbiera tylko obraz z nadajnika na Kajmanach, to niczego nie zmienia. Jakoś telewizja nie potrzebuje uber procesora i wypasionej karty graficznej, a tania bynajmniej nie jest.

Dobra, niech i tam będzie to OnLive, przynajmniej nie trzeba będzie słuchać, jak nasz komp rozgrzewa się do czerwoności i obawiać czerwonego cyrkla śmierci. Opłaty za prąd będą mniejsze i nie trzeba się będzie martwić, czy płytka porysowana. Albo niech zostaną tradycyjne platformy, ominie nas konieczność wydzwaniania do dostawcy usługi, że „znowu nie działa” i „kiedy postawicie w okolicy jakiś serwer, bo frejmrejt nie taki”. Tak, czy owak – będzie wesoło.

Kiedyś z niecierpliwością wypatrywałem technologicznych nowinek i zastanawiałem się „jak to będzie, kiedy już będzie”. Czytałem o kaskach VR, kontrolerach żyroskopowych (które nota bene pojawiły się, ale 20 lat później), Smell Blasterach, akceleratorach grafiki i innych dziwactwach, które nigdy się nie zmaterializowały (no dobra, z małymi wyjątkami). Czekałem na pecety, które włączać się będą w mgnieniu oka i na gry rozpoznające głos. Ale chyba lekko mi się to znudziło. Będzie, to będzie. Dla mnie najważniejsze jest, żeby gry istniały i szły naprzód. A to jest nieuniknione, niezależnie od tego, czy OnLive wypali, czy nie 🙂

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 KOMENTARZE

  1. OnLive nie ma szans bytu, za duze lobby tworców sprzetu po 1. Serwerownia i cała stacja obliczeniowa, musiala by byc wielkości małego miasta. Chłopaki trche pojechali z tymi tekstami/

    • OnLive nie ma szans bytu, za duze lobby tworców sprzetu po 1Chłopaki trche pojechali z tymi tekstami/

      Tylko ,że to te lobby zapowiedziało stworzenie tych serwerów przy pomocy swoich procków jak i najlepszych kart Ati 4870×2, która podobno sama jedna, ma wydajność wszystkich konsol razem wziętych jakie wyszły od czasu Big Bang;-)

      • Tylko ,że to te lobby zapowiedziało stworzenie tych serwerów przy pomocy swoich procków jak i najlepszych kart Ati 4870×2, która podobno sama jedna, ma wydajność wszystkich konsol razem wziętych jakie wyszły od czasu Big Bang;-)

        Tak, to niewyobrażalnie kozacko brzmi jak się ich zacytuje pomijając jedno słowo. A w rzeczywistości Ati powiedziało, że ta karta ma wydajność wszystkich modeli (nie sztuk) konsol jakie dotychczas wyszły.

  2. Kolejny ciekawy pokaz mozliwosci obecnej elektronikiJa jednak pozostaje przy mojej notsorevolution konsoli kolekcji krązków i wyjącym blaszanym grzejnikuPrzyjamniej mam pewność że jak sie zawiesi to u mnie w domu a nie gdzieś w Chinach 😉

  3. I co z tego, skoro u nas mamy lacze jakie mamy. I mozemy sie podniecac, i jarac. Szary Polak nie pogra, bo beda takie lagi, ze predzej ktos pierdzielnie padem ze zlosci. Niz cos pogra.

  4. będzie można mówić o jakimkolwiek podjaraniu, jak zaprezentują finalną wersję. . . tak czy inaczej, mi się to nie podoba i raczej nie spodoba. może i to strach przed nieznanym, ale jestem przeciwny temu cudakowi.

  5. na pewno z tego całego onlive będzie dupa dlaczego ,bo jakoś mało ludzi na niego czeka a tym bardziej ja na niego nie czekam przecież jest niemożliwe granie w gry na multiplayer bez jakiś ,rzadko lagów

  6. rozwój rozwojem, ale czy to nie jest podstępna próba monopolizacji rynku? bądź co bądź mając on live konsola będzie zbędna, bo przecież będzie to prawie puste pudełeczko pozwalające na granie we wszystkie gry. . . to ma rozwijać? żaden monopol nie rozwija. . .

  7. Kiedyś z niecierpliwością wypatrywałem technologicznych nowinek i zastanawiałem się „jak to będzie, kiedy już będzie”. Czytałem o kaskach VR, kontrolerach żyroskopowych. . .

    Ty się po prostu starzejesz!!!Większość ludzi skoncetrowanych na technice przechodzi rodzaj fascynacji w ,,młodości” detalami technicznymi a później interesuje ich tylko żeby działało a nie jak to działa. To ma różne ciekawe konsekwencje. Koncentrowanie się na technice wykonania pozwala zrozumieć jak urządzenie (proces) działa, natomiast koncentracja wyłącznie na funkcjonalności podnosi efektywność działania – nie trzeba tracić czasu na poznawanie detali. Dlatego ludzie starsi są bardziej konserwatywni (preferują ,,stare dobre” rozwiązania a nie nowe metody) a pod koniec zupełnie życia tracą kontakt z rzeczywistością. Oni po prostu przestają ją rozumieć!Gdyby więc ktoś zechciał 😉 zostać nieśmiertely to musiał by się zatrzymać na etapie życia, który już zakończyłeś (drogi autorze tego tekstu). W przeciwnym razie, po krótkim czasie (czyli 100-200 lat według miary śmiertelników) zupełnie by się w świecie pogubił i chyba przestał chcieć być nieśmiertelny. No bo co to za frajda żyć w jakimś dziwnym miejscu otoczonym przez kompletnie obce i niezrozumiałe rzeczy czasami w dodatku zagrażające istnieniu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here