Rok 2007 w polskiej branży komputerowej rozrywki zdominowało bez wątpienia jedno wydarzenie – premiera Wiedźmina, gry produkowanej od lat, gry wychuchanej do granic możliwości, nadziei tysięcy graczy i samych twórców, ostatniej chyba szansy by pokazać, że nie tylko Czesi w tej części Europy umieją robić gry.

I udało się. Premierę poprzedziła bardzo intensywna kampania reklamowa, której nawet czasem mieliśmy dość. Nie można jednak całej akcji odmówić skuteczności. O Wiedźminie mówili praktycznie wszyscy – nawet ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o grach.

Po premierze wszyscy myśleli już tylko o jednym – czy produkcja gry, której budżet oscylował w okolicach 20 mln złotych się zwróci? Aby tak się stało nie wystarczył komercyjny sukces na lokalnym rynku. Ten biorąc pod uwagę sentyment tysięcy do prozy Sapka, a także niejako patriotyczny obowiązek wspierania pierwszej polskiej mega-produkcji komputerowej był niemal pewny. Kluczem do wszystkiego miały być rynki obce. Najwięcej obaw budził rynek zachodni. I słusznie.

Zanim bardziej przyjrzymy się wynikom sprzedaży Wieśka należy zaznaczyć, że gra została przyjęta bardzo dobrze na całym świecie zgarniając różne nagrody od najbardziej prestiżowych serwisów i instytucji. I dobrze. Panowie z CD Projekt RED pokazali, że z leciwej Aurory można wydusić po modyfikacjach naprawdę sporo, a przede wszystkim zaoferowali nam ciekawą fabułą odbiegającą od utartego schematu do której przyzwyczaiły nas zachodnie produkcje.

Rzućmy jednak okiem na wyniki sprzedaży. 600 tyś w trzy miesiące można uznać za wynik niezły choć może nie rewelacyjny. 140 tyś egzemplarzy sprzedanych w kraju liczącym prawie 40 mln mieszkańców? Mało? I tak i nie. Liczbę graczy w Polsce ocenia się na ok. 300 tyś (przy szacowaniu tzw. casuali na około milion). Z tej perspektywy liczba 140 tyś wygląda już zdecydowanie lepiej, choć mimo wszystko mogłaby być nieco wyższa – biorąc pod uwagę jak wiele szumu wokół Wieśka było. Tym bardziej, że liczba faktycznie grających w Wiedźmina była/jest zapewne znacznie wyższa niż 140 tyś (pozdrawiamy piratów). Jak się okazało głównym rynkiem Wiedźmina stała się Rosja, gdzie rozszedł się on w dwukrotnie większym nakładzie niż u nas. To bez wątpienia dobry i znaczący sygnał na przyszłość. Z rachunku wychodzi, że zaledwie ok. 200 tyś kopii przygód Rzeźnika z Blaviken trafiło w ręce graczy na zachodzie i w tym wypadku nie ma mowy o powodach do radości. Biorąc pod uwagę olbrzymią chłonność tego rynku sprzedanie zaledwie 200 tyś kopii gry, której budżetu na pewno nie można określić mianem małego, a aspiracją twórców była walka z najlepszymi – to niej jest sukces. Na szczęście rodzimy rynek i Rosja zdecydowanie podreperowały wyniki sprzedaży.

Należy zadać pytanie – dlaczego na zachodzie nasz Wiedźmin nie sprzedał się rewelacyjnie skoro gra została ciepło przyjęta, a nawet wielokrotnie wyróżniona? Pierwszym czynnikiem może być reklama. Przyznam, że nie wiem jak wyglądała ona na zachodzie (może nasi czytelnicy siedzący w Anglii i innych krajach coś o tym powiedzą?), ale mogę się tylko domyślać, że jej intensywność była zdecydowanie niższa niż u nas. Druga rzecz to specyficzny klimat i świat przedstawiony obecny w produkcji CD Projektu – nijak nieprzystający do silnie zakorzenionego systemu wypromowanego przez D&D. Jednak czy tylko te czynniki zadecydowały o wynikach sprzedaży? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

A może po prostu The Witcher nie był produkcją wybitną, tylko dobrą, choć nasza narodowa duma nie pozwala nam tego przyznać?

Bez wątpienia w skali naszego kraju Wiedźmin to wielki sukces i należy się z tego cieszyć, ale z każdego działania należy wyciągać wnioski, a za sukcesem muszą iść kolejne posunięcia i na fali tych właśnie na przyszłość każdy z nas (a przede wszystkim spece od marketingu) musi sobie zadać pytanie – co można było zrobić lepiej, jakie krytyczne decyzje należy podjąć następnym razem aby kolejna polska produkcja trafiła nie do 200 tysięcy, ale do miliona graczy na zachodzie.

Czego sobie i panom z CD Projekt życzę gratulując równocześnie obecnego wyniku!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

26 KOMENTARZE

  1. Jak zwykle Kot pierwszy do narzekania. Najpierw płakał, że Wiedźmin będzie kichą, a teraz, że się kiepsko sprzedaje, czy to jakaś osobista walka KOT vs CDP ?-Do rzeczy, 200. 000 to rzeczywiście bardzo mało, ale nie spodziewałem się dużo więcej, od kiedy się dowiedziałem, że premiera przypada na obłożony okres.

    • Jak zwykle Kot pierwszy do narzekania. Najpierw płakał, że Wiedźmin będzie kichą, a teraz, że się kiepsko sprzedaje, czy to jakaś osobista walka KOT vs CDP ?-

      Słodki misiaku chyba powinien czuć się wyróżniony, ale nie mam na imię Bartosz, ani na nazwisko Kotarba ;)Inna sprawa, że mam dziką, zboczoną satysfakcję z tego wyniku na zachodzie. Po tych wszystkich frazesach, którymi nas bombardowano mam ubaw po kocie pachy. Dodam jeszcze, że biorąc pod uwagę wielkość rynku w Rosji, który jest znacznie większy niż w PL to te 200 tysięcy też nie robią wrażenia. Drugim Oblivionem, który nawet na PC sprzedawał się fantastycznie Wiesiek nie będzie. Spodziewali się na zachodzie wyniku X razy większego. Już witali się z gąską. . .

      • Słodki misiaku chyba powinien czuć się wyróżniony, ale nie mam na imię Bartosz, ani na nazwisko Kotarba ;)Inna sprawa, że mam dziką, zboczoną satysfakcję z tego wyniku na zachodzie. Po tych wszystkich frazesach, którymi nas bombardowano mam ubaw po kocie pachy. Dodam jeszcze, że biorąc pod uwagę wielkość rynku w Rosji, który jest znacznie większy niż w PL to te 200 tysięcy też nie robią wrażenia. Drugim Oblivionem, który nawet na PC sprzedawał się fantastycznie Wiesiek nie będzie. Spodziewali się na zachodzie wyniku X razy większego. Już witali się z gąską. . .

        To sie nazywa zawisc przez duze Z :PPodejrzewam ze na Zachodzie takie kampanie reklamowe sa na porzadku dziennym. Tylko u nas Witcher byl takim wyjatkiem – prasa, tv itd. bo tez oplacalo sie go promowac bardziej niz w przypadku innych gier .

  2. The Witcher nie był produkcją wybitną dla odbiorcy z Zachodu. Był co najwyżej produkcją ocierającą się o wybitność dla odbiorcy rodzimego, dodatkowo będącego fanem twórczości Sapkowskiego. (Przypominam, że opowiadania i saga wiedźmińska były wydane w Rosji, osiągnęły tam spory sukces. )Dla odbiorcy z Zachodu był to nieszablonowy RPG, z ciekawym, ale mało zrozumiałym światem, z ciekawą, ale również nie do końca możliwą do ogarnięcia fabułą, z kilkoma fajnymi patentami, ale też z kosmicznymi wymaganiami sprzętowymi (jak na osiągnięte efekty) i sporą liczbą bugów. Na tle „największych” (najlepiej sprzedających się) produkcji roku 2007 – bez rewelacji. Dlaczego sprzedał się nie tak dobrze, jak wymarzyli sobie twórcy? Po pierwsze – reklama. Wystarczy porównać, ile kasy poszło na promocję któregoś z hitów, a ile wyłożyło niedomagające Atari. Przypominam, że gier nie kupują (w skali zapewniającej sukces) zachwycający się głębią krytycy, tylko bywalcy Wal-Martu. Po drugie – franczyza. Wszystkie (chyba) murowane hity 2007 nosiły numerki w okolicach 3, 4 albo lepiej. Wiedźmin musiał nie tylko sprzedać się jako gra, ale też zaistnieć jako marka (bo marka CD Projekt RED raczej znana nie jest ;). Po trzecie – różnice kulturowe. 🙂 Już samo słowo „witcher”, chociaż jest wiernym tłumaczeniem, po angielsku brzmi. . . tak sobie (przykład – tu i tu :). Pytanie, ile osób, które śmiało można określić mianem laików albo innych casuali, na widok pudełka z nazwą The Witcher parsknęło śmiechem, zamiast sięgnąć po portfel. Czy mamy się z czego cieszyć? IMHO mamy. Czy czasem oczekiwania względem sprzedaży na Zachodzie nie były przeszacowane? IMHO były.

  3. Problematyczna była data wydania Wiedźmina. W tym samym czasie była istna orgia gier, którą rozpoczął Bioshock. Wyszły też różnego rodzaju Crysis’y, COD’y 4 i wiele innych tytułów których nie miałem kiedy zobaczyć. Kiedyś sie natknąłem na fragment tekstu na jakimś amerykańskim forum: „Which game is better tu buy? Witcher or COD4?”. Odpowiedzieli mu „Both games are really good, but COD4 has great multi, and Witcher is a game of type ‚love it or hate it’ „. Po prostu gra RPG przegrała z innymi gatunkami. Tylko tytuł Obliviono-podobny miałby szanse, ale to tylko dla tego, że grafiko-file by bardziej używali jej do benchmarków niż do faktycznego grania.

  4. Jak zwykle Kot pierwszy do narzekania. Najpierw płakał, że Wiedźmin będzie kichą, a teraz, że się kiepsko sprzedaje, czy to jakaś osobista walka KOT vs CDP ?

    Dobrze będzie jeśli jeszcze raz zapoznasz się z tekstem. Jak już będziesz czytał, to zwróć uwagę na imię i nazwisko autora 😉

  5. Reklama, reklama, reklama. Czy naprawdę myślicie, że rzesze ludzi na zachodzie siedzą non-stop nad rozmaitymi portalami z grami i wyszukują produkcje, które ich interesują? Wątpię. Zazwyczaj chcą mieć podane wszystko na talerzu i jak nie zobaczą reklamy w TV to najzwyczajniej mogą nie wiedzieć o grze. Tyczy się to wiedźmina, jak i całej masy innych produkcji. Oczywiście istnieją na pewno jacyś maniacy mocno zainteresowani w temacie (a’la ludzie z V powiedzmy), lecz ich odsetek jest zapewne bardzo znikomy. W krajach, gdzie Sapkowski nie jest znany, niestety bez reklamy ani rusz.

  6. Nie zrzucajcie tak wszystko na reklamę. A porażką to był Crysis, któremu nawet EA, reklama i sam Duch Święty nie pomógł. A to przecież powinno się sprzedać jak dzikie – modny gatunek- FPSik, grafa miodek 😉 Amerykancki hirołł-żołnierzyk, o grze było głośno od dawna i tak dalej. Taaaak to Crysis miał prawdziwy Kryzys przy takich warunkach jakie miał to mega kryzys :DAle nie wypaliło ot i wszystko

  7. Zgadzam się z większością pojawiających się tu opinii, ale:Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Wiedźmin jest grą wyłącznie na PC, a na zachodzie dominują mimo wszystko konsole. Ten fakt też ma ogromny wpływ na wyniki sprzedaży. Inna sprawa, że może należałoby porównać wyniki sprzedaży na zachodzie tylko w kategorii RPG. Może to tylko wrażenie, ale czasem wydaje mi się, że wiedźmin jest rozgrywką zbyt ciężką i trudną (właśnie dlatego, że zmusza do wyborów) dla rynków typowo konsumpcyjnych.

  8. Reklama Witcher’a (UK) pojawiła się co najwyżej w magazynach o grach (także na okładkach), ale niestety nic więcej. Gra czysto PC nie ma szansy dużego zaistnienia na rynku, to i także na reklamach. Dla porównania nowy Burnout dla PS3 jest szeroko reklamowany na autobusach i plakatach w metrze

  9. Jakie typowe dla rodaków tłumaczenia ;). Zawiniła, reklama, zachodni wydawca. Głupi zachodni gracze, którzy są debilami i nie docenili niezwykłej treści i głębi Witchera. Jak zwykle jesteśmy dla nich za dobrzy po prostu 🙂 Dla tych komercyjnych śmieci, hamburgerożerców i w ogóle półanalfabetów. Oczywiście data premiery, okres przedświąteczny też był zły i wiał Geraltowi w piękne zwężone oczka. Same kłody pod nogi 🙁 Prawdziwy cud przez duże C, że na całym zachodzie zeszło te ponad 200K pudełekJakoś tym umysłowo upośledzonym nic nie przeszkodziło, żeby przyswoić Bioshocka. Co było, chciałbym przypomnieć zaskoczeniem nawet dla samych twórców gry. Wniosek? Zawinili jak zwykle Żydzi, cykliści i piąta kolumna. Naprawdę, przepraszam, ale ktoś powinien sobie przyłożyć kompres

    • Jakie typowe dla rodaków tłumaczenia ;). Zawiniła, reklama, zachodni wydawca. Głupi zachodni gracze, którzy są debilami i nie docenili niezwykłej treści i głębi Witchera. Jak zwykle jesteśmy dla nich za dobrzy po prostu 🙂 Dla tych komercyjnych śmieci, hamburgerożerców i w ogóle półanalfabetów. Oczywiście data premiery, okres przedświąteczny też był zły i wiał Geraltowi w piękne zwężone oczka.

      „Dziś będę asertywny. Bredzisz. ” (c) Jubal. :] Wybacz ostrą formę, ale staram się dostosować. To nie są tłumaczenia, tylko suche fakty. Akurat faktem jest, że gra została na Zachodzie doceniona przez krytyków. Faktem jest ze sprzedała się tak sobie. Faktem jest, że data premiery zbiegła się z premierami innych, mocniej promowanych tytułów. Zaryzykuję również twierdzenie, że przeciętny amerykański odbiorca Maddena czy innego nidforspida raczej w Wiedźminie nie ma czego szukać, z resztą zupełnie tak samo, jak nasz rodzimy półanalfabeta. :]

      Jakoś tym umysłowo upośledzonym nic nie przeszkodziło, żeby przyswoić Bioshocka. Co było, chciałbym przypomnieć zaskoczeniem nawet dla samych twórców gry.

      Tyle, że Bioshock miał już markę, bo nawiązywał wyraźnie do System Shocka, zaś System Shock ma status gry kultowej, więc nawet SS nie znając wypada dzisiejszemu gamerowi przynajmniej się z Bioshockiem zaznajomić. Zaś fakt, że akurat Bioshock to przy okazji bardzo dobra gra, bardzo w tym pomaga. Poza tym, porównaj nakłady na promocję Bioshocka i promocję Wiedźmina.

      Wniosek? Zawinili jak zwykle Żydzi, cykliści i piąta kolumna. Naprawdę, przepraszam, ale ktoś powinien sobie przyłożyć kompres

      No dobra, w tym momencie trochę odechciało mi się dalej polimeryzować, bo musiałbym zniżyć się do wyzwisk. 🙂 Uspokój się, wróć, i pogadamy.

  10. dziś robienie gry wyłącznie na PC bez war/star/crafta w tytule to bardzo duże ryzyko. Okaże się czy Wiedźmin jest dobrą czy złą grą, gdy wyjdzie na konsole.

  11. hmm ty ostro i brzydko do mnie to i ja ostro :)Powiem tyle pprzestańcie bredzić polaczki i powtórzę przestańcie jęczeć o tym złym, komercyjnym zachodzie nie doceniającym osiągnięć Polskiej Kultury. Przestańcie piszczeć o Maddenie, NFS itd bo to typowo polskie narzekania na cały zły świat. Sprawdz sobie wyniki sprzedaży innych gier PC w tamtym okresie, które nie był tak promowane jak te wasze przykłady z promocją wielkich przebojów konsolowych i co? Okaże się, że sprzedawały się od Wieśmaka lepiej. 240-260 tysięcy na cały zachód jaką to daje średnią? Szkoda gadać. Co do Bioshoka okay nie kłócę się z panem BEBE bo jest mądrzejszy od osoby, która BS’a stworzyła i to co napisałem powiedziała w jednym z wywiadów. Miała markę jasne , hahahah na jakim ty świecie żyjesz? SS nie ma żadnej marki szczególnie wśród posiadaczy Xboxa 360 na którym sprzedał się dobrze. Tylko psychopaci, pecetowcy hardkorowi plus recenzenci darzą SSocka miłością i o nim pamiętają – biorąc pod uwagę że BS sprzedał się na konsoli dobrze to tu upada drugi mit o głupich graczach konsolowych. Ale dalej żyj w ułudzie. I możesz się zniżyć do wyzwisk i tak nic głupszego już nie napiszesz. A uspokoić to się musza apologeci Wieśka i schowajcie flagi narodowe bo Wiedźmin Geralt dzięki super polskiej grze nie stanie się produktem narodowym. Na pocieche pozostaje wódka i kiełbasa. Na razie to musi wam wystarczyć. Wiedźmin gra dla ELIT. Żenujące 😀 Doceniona przez krytyków 😉 Wiedżmin mimo relatwywnie dobrych ocen nie trafił w gusta zachodnich recenzentów z wiadomego powodu nie znają Sapka. W co drugiej recenzji narzekali na brak do wyboru większej ilości broni, pancerzy itp.

  12. Akurat Wiedzmin trafil w gusta krytykow. Niestety gra posiada(la) swoje wady : fatalnie dlugi czas loadingow (to podkreslano w chyba kazdej recenzji i slusznie, bo grac sie po prostu nie dalo), zbyt duzo bezsensownego biegania i pewnie nienajlepsze w pojeciu zachodniego gracza dialogi (no bo jesli czytali tylko Tolkiena , to krasnoludy mowiace fuck beda pewno widziane jako tani chwyt). Wady byc moze wystarczajace, by zniechecic do zakupu. Podaj przyklad gry, ktora sprzedawalaby sie w duzych ilosciach pomimo braku reklamy i hype? Wiedzmin nie byl gra wyjatkowo glosna, a powinien byc, jako gra ktora neico wylamuje sie z kanonu gatunku. Wyobraz sobie , ile mowiono by dzis np. o „Spore” gdyby nie tworzyl jej tworca Simsow, a jakies nowe studio z Ukrainy, czyli w skali globu takie jak CD Projekt. I gdyby sprzedawalo to pozniej bez rozglosu. Kazdy by myslal ze jakis tam wynalazek niewarty pieniedzy. Bez porzadnej reklamy pewnych granic nie przekoczysz, ‚wyzej rzyci nie podskoczysz’. Dlatego Wiedzmin bez duzej i madrej reklamy mial duzo mniejsze szanse by zaistniec. A co mial ? Piosnke Vadera, ktory nisza moze nie jest conajwyzej w Japonii czy Skandynawii :>PS. Jakiej narodowosci ty jestes?

  13. Oj dzieci, dzieci o co się kłócicie 😉 po honorze wam sprzedaż Wiedżmina pojechała? Nie no proszę was. Znowu się zaczyna psychoza 🙁 Sprzedało się ponad 600 tysięcy w sumie wiec uspokójcie nerwy i uznajmy, że to był sukces i tyle. Bo znowu wraca ta sama zdarta płyta co kilka miesięcy temu. Jeśli ma tak być ze wszystkimi produkcjami CDP Red to chyba czas najwyższy sobie palnąć w łeb. Chyba o tym już kiedyś pisałem, ale kiedy na jednym z wczesnych pokazów – na zachodzie – Witchera nagle pojawili się na ekranie „elven terrorists” to twarze zachodniaków były tak zniesmaczone a komentarze tak szpetne, że tylko ślepiec by tego nie zauważył. Cóż poradzić, nie znają prozy Sapkowskiego. Nie ich wina. Ktoś mógł być elastyczny i takie trzymanie się konwencji choć godne pochwały nie jest do końca mądre od strony komercyjnej. I wybaczcie, ale to zwalanie na „gópich graczy z zachodu” jest po prostu wygodnym tłumaczeniem. Bardzo krzywdzącym. W ogóle to ciekawe, kiedy ktoś wam zarzuci psychozę, klapki na oczach, zadęcie na tle narodowym w stosunku do W i tak dalej. To od razu bijecie w tarabany pełni oburzenia. A po chwili sami piszecie „głupi gracze z zachodu, półanalfabeci, kretyni”. . . urocze! Jedną miarą trzeba mierzyć ;)Widzę też, że bardzo trafny fragment z wypowiedzi nr 12, który ubawił mnie do łez, ten o Żydach i cyklistach nie do wszystkich trafił. To przykre nie mieć humoru i dystansu do pewnych rzeczy.

  14. Moim zdaniem Wiedźmin przegrał przez fabułę. Nie, żeby ona była zła, tylko jakoś nie pasowała zachodnim graczom. Poza tym racja. Dla kogoś, kto bardziej myśli w kategoriach Gothica, gra była świeża. Zbyt świeża i zbyt egzotyczna jak na gust „zachodniowców”. Widać Sapkowski trafiał w gust bardziej Słowian. Mimo wszystko sądzę, że szanse na wypromowanie Wiedźmina się nie kończą na części pierwszej. IMO idąc śladami Gothic należałoby dołożyć jeszcze kilka części. Być może Tolkien, który był chyba Skandynawem bardziej trafia w gusta Niemców (Germanów) oraz reszty zachodniej cywilizacji. Może Wiedźmin był właśnie dla owych „cywilizowańców” zbyt okrutną grą? Zbyt barbarzyńską etc. To co pisze majorzupa, brak w nim takich typowo zachodnich fajerwerków jak mnóstwo broni tarcz i pewnie warowni. Ah, ten materialistyczny zachód. Do jakich rozważań jak dochodzę?Idąc dalej w swej refleksji automatycznie miałem pisać o Bioshocku, ale ciężko będzie tu choć igłę wsadzić. O ile mi moja pamięć na to pozwala – zwraca mi zapis brak Witchera na konsole. I tu owa anegdota o Bioshocku, grze twórców SS (tu pozolę się odwołać do tego co napisał majorzupa – gry nieznanej nikomu poza garstką napaleńców) nabiera sensu. Podobnie bowiem jak ów Bioshock, z tym że nieco gorsze recenzje zebrał Witcher. Gorsze, bo ów Bioshock się wachał pomiędzy 9. 0-9. 5/10, podczas gdy Witcher to 8. 5/10. Na pocieszenie pozostaje czekać na wersję XBOX360 oraz upajać się bardzo ostrą walką pomiędzy Witcherem a dodatkiem do NWN Maską Zdrajcy oraz zmiażdżeniem słabej gry London Hellgate (twórców ex Blizzard panowie i panie). kot – akurat to w Tobie nie widać żadnego humoru. O jakiej psychozie ty piszesz. Wiesz zacz cóż owo słowo chociaż znaczy czy używasz go dla poprawienia włąsnej reputacji w swoich oczach zresztą? Nie wiesz o czym piszesz. Sukces był i tyle? Nie mogłeś więc nienaturalnie rozciągać swej wypowiedzi do rzędu takiej? A i przychylam się do twojej jakże trafnej sugestii trzymania nerwów na wodzy, równowagi z której mnie wytrąciłeś, przepraszam, swoją nijaką wypowiedzią, . . . a raczej jej akapitem zaledwie. Wiedźmin nie trafił w gusta graczy z zachodu. A gdyby trafił to rodzimi gracze nie pozostawili by na nim suchej nitki, bo gra byłaby taką komerchą, że aż do obrzydzenia.

  15. Kot :Przeciez on pisal ogolnie o polanalfabetach – o naszych i ichnich. I to chyba prawda, ze nie maja czego szukac w W, nie ?A ci ktorzy nimi nie sa – w Polsce i Rosji kupili, bo proze znaja,a ci na Zachodzie nie kupili. Pewno zbyt slaba reklama i hype jak na gre, ktora probuje wprowadzic nowe podejscie. Wiec o takich elfach-terrorystach tez mogli pomyslec, ze to na fali popularnosci tematu terroryzmu nawet Tolkiena (ktory tez przeciez niedawno popularny byl) ktos probuje przerabiac w prostacki sposob. Nie wiedzili pod co to podpiac. Pewno ludzie podobnie, widac kampania reklamowa byla zla, bo ich na to nie przygotowala. A co do psychozy to chyba ty jestes jej najblizszy, bo z uporem godnym lepszej sprawy ciagle nawracasz, jak to nie powinnismy sie z istneinia Wiedzmina cieszyc. Nie wiem, Vesemir cie kiedy w snach wydupcyl czy jak? 😛

  16. Mimo, że sam brałem czynny udział w promocji Wiedźmina (jeszcze w starej pracy) to muszę przyznać, że stosunek rodzimych graczy do tej gry czasem mnie po prostu przeraża.

  17. Ale co cie przeraza ?Nie chcialbys, zeby polski film wygral Oscara ? Nie mowie ze powinno to powodowac ekstaze, pojsciu do kosciola z podziekowaniem Bogu, ale przeciez cieszyloby. To samo dotyczy Witchera. Nie chodzi o kompleksy, wiem ze jestem taki sam jak szary ludek z zachodu. Problem w tym, ze nasz kraj to wlasnie kraj glownie takich szarych ludz. Polska to glownie odbiorca kultury swiatowej, a nie jej wspoltworca, i fajnie, jesli to bedzie sie zmieniac. A jesli chodzi o kraj – sage czytalo wyjatkowo duzo osob, jak na polska ksiazke, totez wielu czekalo od lat na gre (jakos od 2000 r. wrecz, jesli ktos sledzil temat:>), i wielu sie cieszy, ze wreszcie (po fatalnym serialu i filmie) sie udalo. Na zachodzie nie wyszlo – gdzie tkwi blad nie wiem, wiem tylko, ze gra miala potencjal, by takze na zachodzie sie udalo i to na szeroka skale.

  18. Ale co cie przeraza ?

    styl niektórych wypowiedzi między innymi.

    Nie chcialbys, zeby polski film wygral Oscara ?

    Jest mi to w gruncie rzeczy obojętne.

  19. Już wolę „dobre” produkcje w rodzaju Wiedźmina, STALKERA czy ArmA niz „wybitne” gnioty w rodzaju GTA, GoW czy CoD. I cieszę się że ktoś robi jeszcze takie dobre gry, podobnie jak cieszę się że filmy robi nie tylko Hollywood i Bollywood, a jedzenie nie tylko w McDonalds. Tak to już jest: ludzie bardziej wymagający są zawsze w mniejszości i muszą płacić ekstra za swoje „wygórowane” gusta. Ja płacę od lat z chęcią (czasem oczekiwania, gotówką itd. ). Inaczej nie miałbym w co grać.

  20. No cóż, szczerze mówiąc lata mi to ile Wiedźminów sprzedano na zachodzie. Zwisa i powiewa mi opinia zachodnich graczy. Życzę im powodzenia w konsolizacji, zidiocaniu i „casualizacji” ich gier. Po prostu jestem Polakiem i Europejczykiem z Europy Środkowo-Wschodniej i uwielbiam sagę o Wiedźminie, oldschoolowe erpegi, słowiańskie akcenty i ogólnie pojętą lokalną „swojskość”. Aha, poza tym gram tylko na PC. I jak widać w mój i wielu innych mnie podobnych gust gra utrafiła idealnie. I pozostaje się tylko cieszyć z tego, że CDProjektowi opłaca się wypuścić grę skierowaną do takich ludzi jak ja. Dziwią mnie osoby, które zaprzeczają różnicom między USA a Europą. Nie od dziś wiadomo, że Europa to od wieków królestwo kultury „wyższej”, a domeną USA jest popkultura (niekoniecznie w najgorszym tego słowa znaczeniu). Mnie osobiście szlag trafia, gdy czytam na amerykańskim soundtrack.net recenzję soundtracka z „Pachnidła”, który jest moim ulubionym albumem muzyki filmowej, i widzę ocenę 3 na 5. Ale wystarczy, że wejdę na soundtracks.pl czy muzykafilmowa.pl i widzę zgodność: 5 na 5 i wszystkie możliwe nagrody ;). Tak samo jest z filmem: amerykańska prasa Pachnidło oceniła bardzo nisko (vide metacritis, gdzie dostał on tylko 56 punktów na 100, przy czym Piraci z Karaibów 2 – 53, a Transformers 61 – toż to przecież paranoja!), a obraz zarobił w USA jedynie nieco ponad 2 mln dolarów przy łącznym zysku przekraczającym 100 mln $. Oczywiście większość z tego zapewniła Europa, gdzie film odniósł wielki sukces. I jak tu ufać amerykańskim gustom? Ja osobiście uwielbiam dzieło Toma Tykwera i gdybym kierował się amerykańskimi opiniami przed pójściem do kina – pominąłbym genialny film. Już parokrotnie dałem się omamić hurraoptymistycznymi sygnałami na temat choćby „300” czy „King Konga” zza Atlantyku i zmarnowałem czas, pieniądze, wynudziłem się i zirytowałem. Dlatego będę obstawał przy swoim: europejski gust > amerykański „gust”.

  21. Zerth, moze i cos w tym jest, ale ten wywod na pewno nijak sie ma do Wiedzimnia, bo on jednak znowu jakims niebotycznym poziomem sie nie wyroznia, by mowic o nim jak o jakiejs wyafinowanej podrozy w swiat wyzszej kultury 😛 To tylko gra, ktora nie jest jakos wybitnie dojrzala. Jest tylko duzo mniej infantylna niz wiekszosc pozostalych. A na konsolach jest duzo rpgow, do ktorych zachodnim jednak troche brakuje w dziedzinie przekazywania roznego rodzaju emocji (to z toba pamietam gadalem na #jrk, ale czy to ty miales zdanie, ze jrpg sa durne? :P)

  22. A 300 jest fajne, tylko trzeba miec odpowiednie podejscie do tego filmu. King Kong natomiast gorszy niz ten poprzedni, bo slabiej zaznaczony motyw ‚uczucia’ jaki nawiazuje sie miedzy malpa a porwana, ale tez az taki zly nie byl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here