Zachęcamy was do zapoznania się z dzisiejszą Valhallową recenzją. Dzięki niej nie dacie się zwieść głupotom wypisywanym przez „znawców tematu”. W Legend: Hand of God nie będziecie grali do premiery Diablo III. Jan Stojke powie wam dlaczego.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 KOMENTARZE

  1. Jak pod względem miodności ma się L:HoG do polskiego Fratra?Przyznam, że ocena dla mnie zaskakująca. Przeczytałem entuzjastyczną recenzję w CDA i spodziewałem się ósmego cudu świata, a tymczasem znowu zanussi sie na dolne stany średnie. 🙁 Wytłumaczenie tego fenomenu widzę jedno – L:HoG wyjdzie na coverze CDA i głupio im było oceniać niżej, bo w przenikliwość i rzetelność ekipy CDA i jednoczesną zaćmę na umyśle suprise’a czemuś nie wierzę. 🙂

  2. Gra się trochę, podkreślam TROCHĘ lepiej klasycznym wojownikiem. Walka jest wtedy całkiem efektowna i nie nudzi się tak szybko. Ilość animacji ciosów bronią białą jest spora. Nie są to co prawda sekwencje tak złożone jak choćby te znane z Wiedźmina, ale miło się je ogląda i nie powtarzają się często. Gra łucznikiem/magiem faktycznie może się szybko znudzić, chciaż jest to rozwiązanie bardziej efektywne.

  3. No tak nie ma to jak zagrac „ukochana” klasa i na gre narzekac. Teraz gram w gre droga sily/natury i jakos w przeciwienstwie do diablo mi sie nie nudzi. Odnosnie przedmiotow to juz nie raz sie zastanawialem czu uzywac + do umiejetnosci czy regeneracje zdrowia. Odnosnie kasy to mialem setki tysiecy ale i tak jak sie regularnie sprawdza co ma merchant na sprzedaz to sie kasa konczy bardzo szybko. . . . grajac w gry technologia H&R ( hit and run ) zawsze sie bedziesz nudzil i scchematycznie dzialal. . .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here