Jedną z głównych atrakcji tego niezwykle nowoczesnego parku są tak zwane kina dynamiczne, przenoszące zabawę z oglądania filmu na zupełnie nowy poziom. Fotele skaczą, trzęsą i wychylają na różne strony, wielokrotnie wzmagając wrażenia wyniesione z sali. Tak więc gdy bohater budzi się w pędzącym pociągu, czujemy tylko lekkie stukotanie, natomiast gdy już wychyli głowę przez drzwi…zaczyna się prawdziwe szaleństwo! Podobnie gdy zjeżdża z góry samochodem po krętej ścieżce, doświadczamy tylko lekkich wychyleń i nieznacznych wstrząsów. Natomiast kiedy następuje przesiadka na narty i podróż stromym, ośnieżonym zboczem, mamy prawdziwą jazdę bez trzymanki i niekontrolowany rajd pomiędzy licznymi drzewami!
Teraz wyobraźcie sobie połączenie salonu gier z takim właśnie kinem dynamicznym. Zapinamy pasy, opuszczamy w dół barierkę, bierzemy w dłoń pada i ruszamy na tor F1 konkurować z Raikonenem, Hamiltonem, czy Kubicą. I zamiast zapadać się w fotel przy najbardziej ekscytujących momentach, czujemy każdą nierówność na drodze, działanie siły odśrodkowej i niebotyczną prędkość, jaką udaje się rozwinąć we wnętrzu bolidu na ostatnie prostej, pędząc prosto do mety łeb w łeb z jakimś znanym kierowcą.

Jednak nie tylko dynamiczne filmy można podziwiać na terenie Futuroscope'u. W Poitiers znajdują się również kina 3D (jak IMAX, tylko zamiast zwykłych prostokątnych ekranów, w FS mamy całe kopuły!), dzięki którym to co zwykle znajduje się na silverscreenie parę metrów przed nami, teraz zewsząd nas otacza. Osobiście odnoszę wrażenie, że zrobienie FPS-a w stylu Call of Duty albo BattleFielda w takim środowisku byłoby czymś genialnym! Tylko sobie to wyobraźcie – za Wami kolejni żołnierze wyładowują się z łodzi, prosto na mokry piach, od przodu ciągły ostrzał prowadzi przeciwnik, obsypując plażę gradem kul, a z góry dochodzi jęk bomb, zrzucanych przez samoloty na wrogie pozycje.
To obraz bitwy, której wręcz nie sposób ogarnąć, która bez przerwy rozgrywa się gdzieś wokół nas. I nie jesteśmy już nieśmiertelnym terminatorem, a tylko pionkiem – jednym z wielu walczących o życie.

Poza tym – Taniec Robotów mógłby znakomicie sprawdzić się jako gra zręcznościowo muzyczna. To człowiek, a nie jak dotychczas – maszyna, mógłby kontrolować ruch mechanicznego ramienia, zwieńczonego dwuosobowym fotelem. Osobiście widziałbym to jako swoiste połączenie EyeToy'a z Dance Dance Revolution i jestem bardzo ciekawy jak taka kombinacja sprawdziłaby się w praktyce.

Futuroscope już teraz jest świetnym miejscem, którego odwiedzenie polecam absolutnie każdemu. Z drugiej strony – gdyby zrealizowano choćby część tego, co opisałem powyżej, to śmiem twierdzić, iż Poitiers stałoby się prawdziwym rajem dla graczy. Na razie jednak pozostaje to tylko w sferze marzeń i gracze odwiedzający Futuroscope muszą chyba zadowolić się arcade'owym salonem, który również się tam znajduje.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here