Blitzkrieg 2. Gra dosyć oryginalna, na swoje czasy nowoczesna, interesująca, nawet graficznie atrakcyjna. Na swoje czasy, czyli na rok 2005, kiedy to została wydana po raz pierwszy. Minęło przeszło dwa lata i co widzę? Do sprzedaży trafił właśnie samodzielny pakiet rozszerzający do Blitzkriega 2. Kosztuje prawie tyle, co najświeższa premiera, a bynajmniej nie oferuje drastycznych zmian. Ot, dodatkowe misje, nowe jednostki i przydługa kampania. O co chodzi?

Rozumiem, że wargamerów na świecie jest sporo, że Blitzkrieg to seria poważana i pewnie posiadająca własne grono hardkorowych fanów. Ale co takiego znajduje się w kolejnych Horyzontach w Ogniu, Drogach do Wolności, Upadkach Rzeszy i Pomrukach Zagłady, że wciąż są kupowane? Przecież nikt nie tworzyłby kolejnych części, gdyby było to komercyjnie nieopłacalne?

Generalnie fascynuje mnie pod tym względem rodzina gier, zebranych niegdyś wspólnie pod szyldem CDV. Choć Sudden Strike, Kozacy i wspomniany Blitzkrieg tworzone były przez różne studia – Fireglow, GSC GameWorld czy Nival – wszystkie mają ten niesamowity czar przyciągania potencjalnych klientów pakietów rozszerzających. Fani Sudden Strike mieli już chyba okazję grać na każdym możliwym teatrze działań wojennych, od Europy przez Pacyfik, a nawet po fikcyjny atak Japończyków na terytorium USA. Produkcje takie, jak Cuban Missile Crisis skutecznie wykorzystują podstarzały silnik, żeby zaproponować nam realia historycznie nieco bliższe teraźniejszości. Aż dziw bierze, że nikt (a może się mylę?) nie zrobił jeszcze wersji Sudden Strike na Karaibach, na Dzikim Zachodzie albo w kosmosie. Ciągle te same sprajty, ciągle te same tereny i ciągle te same pomysły, a… jednak się sprzedaje!

Nic dziwnego więc, że taki FireGlow postanowił zrezygnować z usług CDV i potencjału marketingowego tej firmy. Reklama Sudden Strike: Arms of Victory, którą ostatnio widziałem – czarne tło, logo gry i napis czcionką Arial – jest oficjalnie najbardziej beznadziejną reklamą w historii wszechświata, ale SS3 zapewne i tak się sprzeda doskonale. I pewnie, podobnie jak Blitzkrieg 2, Kozacy i inne dzieła spod znaku CDV – zrodzi siedemdziesiąt dodatków, trzy totalne konwersje i pięćset nieoficjalnych forów.

W czym tkwi sekret tych gier? Przecież nie w (najpierw) pełnej dwuwymiarowości, a później w dość przeciętnym silniku 3D? Nie w temacie (IIWŚ to ostatnio realia zgrane do niemożliwości), ani w unikatowym podejściu do niego? To zwykła, dość dopracowana strategia z mnóstwem jednostek i dużą ilością misji. No właśnie, czy taka zwykła?

Jak to jest, że czasem nie mając ani doskonałego zespołu, ani świetnego pomysłu, ani niesamowitej pasji ani innych szczególnych walorów, zwyczajną, ciężką pracą, można osiągnąć tak ogromny sukces? Oczywiście, Sudden Strike'owi daleko do klasyków, takich jak choćby niedawne Company of Heroes. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby po obliczeniu zysków z obu serii, nie okazało się, że SS bije COH na głowę. Cyferki, szczególnie te z dolarami na końcu, nie są najważniejsze, ale ostatecznie nie można ich lekceważyć. A może komputerowi stratedzy po prostu wolą porządną, pewną i dobrze znaną robotę rzemieślniczą i nie potrzebują przełomów? Jak to jest?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 KOMENTARZE

  1. „Oczywiście, Sudden Strike’owi daleko do klasyków, takich jak choćby niedawne Company of Heroes. „Z tym się akurat w ogóle nie zgodze. Jeśli nazywasz CoH klasykiem to SS powinieneś tym bardziej. Co do fenomenu gry – sam nie wiem, grałem tylko w jedną część i do tego mało, nie byłem do tego przekonany mimo, że wiele lat strategie były jedyną zawartością mojego dysku. Osobiście poleciłbym troche innych tytułów, musimy jednak pamiętać, że własnie ta prostota przez wielu ludzi jest bardzo szanowana, pewnie to daje mu tak dużą popularność, kto wie. . . ?

  2. Takie gry jak Blitzkrieg2 się nie starzeją tak szybko. Pierwszych Kozaków jeszcze rok temu miałem zainstalowanych na dysku.

  3. norad: Masz rację. Chodziło mi bardziej o to, że CoH zostało obwołane przełomem w RTSach i zdobyło ekstremalnie wysokie oceny. O SS czy Kozakach nie można tego powiedzieć – te gry zawsze uważane były za „porządną robotę” i dostawały noty 8-8,5/10.

    • O SS czy Kozakach nie można tego powiedzieć – te gry zawsze uważane były za „porządną robotę” i dostawały noty 8-8,5/10.

      Sudden Strike był i nadal jest przełomowy. Zmienił styl patrzenia na gry RTS jak prawie żadna inna gra przed nim (nawet Ground Control się to nie udało) i po nim – od SS w zasadzie zaczęło się dzielic RTS na klasyczne, czyli z budową bazy i na RTT, czyli bez budowy bazy. A masa naśladowców w stylu Codename Panzers czy DR vs AK, o samym Blitzkriegu nie wspominając to potwierdzają. Może sam Sudden Strike genialny nie był, ale w jego miejscu dopiero odrosła od drzewa nowa gałązka. I to trzeba mu oddać. edit: no, Homeworld też trochę zmienił RTSy, nie powiem 🙂

  4. Lol, Blitz 2 i SS jeszcze żyją :o?Aż dziwne, że są ludzie chętni na takie kontynuacje. Gry wyglądają archaicznie i są imo średnio ciekawe w porównaniu z większością dostępnych na rynku gier. Zresztą obracałem się niegdyś sporo w środowisku strategów i raczej ani Blitz ani SS nie wzbudzały emocji – albo prawdziwe war strategy typu Close Combat albo rtsy. carnage —-> z całym szacunkiem, ale to co to masz zainstalowane na dysku niestety nic nie oznacza :]. Dla mnie już 3 lata temu pierwsi Kozacy byli dinozaurem, który nie ma szans z American Conquest. AC próbowałem nawet ostatnio odpalić, ale wcale przez to nie twierdzę, że jest nadal popularny ;).

  5. Właśnie, że się starzeją szybko! Szczególnie Blitzkrieg i Blitzkrieg II szybko się zestarzały. Mam Blitzkriega II – trochę pograłem, po paru miesiącach chciałem do niego wrócić i grafika była już po prostu nędzna (to samo było z Blitzkriegiem w jego czasie). . Wyobraźmy sobie, że taki np. Dawn of War wyszedł rok po pierwszym Blitzkriegu! A gry te (B i SS) faktycznie niby porządne (głównie patrząc na oceny z portali i pism). . a ze wspomnień takie przeciętniaki. Co do Kozaków mam zdanie zupełnie odmienne! Świetna gra i aż dziw jestem, że nie okrzyknięta jakimś megahitem. Naprawdę ciągle z tego wrażenia wyjść nie mogę od czasu, kiedy pierwszy raz zagrałem w demo. . dawno temu. . a pamiętam, że byłem wtedy chory i od niechcenia instalowałem jakieś-takie-śmieszne gierki z cover-cd CDA. . aż żal było iść do szkoły 😉

  6. Chyba odkryłem „tajemnicę twierdzy szyfrów”. Po prostu Sudden Strike i Blitzkrieg wyglądają jak żywa makieta bitwy z takimi fajnymi plastikowymi żołnierzykami. Wygląda to i rusza się tak, jak za młodu chcieliśmy aby wyglądały makiety wojskowe, które sami budowaliśmy z tandetnych figurek. Poza tym pewien urok cechuje sprajty tak samo jak stare czarnobiałe filmy i zdjęcia. Zresztą podobny walor „kolekcjonerski” ma Heroes of Might and Magic 3. Co ciekawe „Hirosy” jako jedne z niewielu strategii znajdowały uznanie wśród płci pięknej. Jak wiadomo one lubią bibelociki, figurki, szkiełka, błyskotki i „ładne rzeczy”. My może takie same mamy podejście do Blitzkriega. Takie „zabawko – kolekcjonerskie”.

  7. Poczekajcie mam gdzieś dyskietkę z North&South i Centuriona. !Dobra a na poważnie Kozaków lubię chociaż po traumie związanej z Aleksandrem, przez długi czas w ogóle nie tykałem takich gier

  8. Kocham strategie. Moi znajomi o tym wiedzą. Nie kupili mi jeszcze World in Conflict. 🙁 Wracając do tematu, czasami lubię sobie pograć np. w Red Alerta 2. . . Mmmm. . .

  9. Zielonykaczuchu, a jak oceniasz Supreme Commander? Ma szansę być pełnoprawną kontynuacją dla hardkorowych fanów TA, czy to po prostu solidny RTS?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here