Wiedźmin – Kot dręczy Białego Wilka

Nareszcie jest! Największe wydarzenie od czasów premiery Poloneza 1500. Produkt, który odbierze palmę „polskości” słynnej kiełbasie i wódce Wyborowej. W roku pańskim 2007 nastał czas polskiej kultury rozrywkowej. Drżyj Asterixie i Obelixie. Brytyjski Sędzia Dredd ma przechlapane, a amerykańscy superbohaterowie powinni już trząść portkami ze strachu. Do głównego nurtu światowej popkultury zawitał wreszcie polski bohater.

Kot kopie w jaja – recenzja Bulletstorm

Jarosław Kot został wysłany na sielską planetę Stygia. Tam spotkał pirata Graysona Hunta, Trishkę i pana Sato. Jak na urodzonego erudytę przystało nauczył się takich wyrazów jak "dicktits" i innych wulgaryzmów. To co zobaczył zanotował skrzętnie w kocim kajecie. Kiedy już skopał tyłek złego generała postanowił podzielić się wrażeniami. Zapraszamy do recenzji gry Bulletstorm.

Książę i Kot – recenzja Duke Nukem Forever

„J” Kot za redakcyjne pieniążki kupił sześciopak browczyków i ruszył do Las Vegas odwiedzić starego przyjaciela. Czego nauczył imć Kota największy mizogin wśród bohaterów gier wideo? Ot choćby tego, że dziewczynki są dobre tylko jako materace, a pancerzy wspomaganych podczas walki używają tylko zwykłe cipy. Tak cipy! Zapraszamy do recenzji gry Duke Nukem Forever

Kot agentem – recenzja Call of Duty: Black Ops

Jarosław Kot powrócił z Afganistanu w Medal of Honor tylko po to, aby przenieść się w czasie do lat 60. Spotkał tam Kennedy'ego, McNamarę, a także komendanta Fidela Castro i Zombiaki. W międzyczasie uratował świat choć stwierdził, że raczej wolałby nauczyć się jazdy na monocyklu. Tak właśnie opisał swoją przygodę z Call of Duty: Black Ops. Zapraszamy do recenzji.

Kot Talibem? Recenzujemy Medal of Honor

Medal of Honor jest z nami od lat, ale najnowsza odsłona kończy z tematyką II wojny światowej i przenosi nas na do Afganistanu. Czy panom z Electronic Arts udała się ta zmiana? Za pośrednictwem Poczty Polskiej do Hindukuszu wysłaliśmy agenta zerowego stopnia, czyli Jarosława Kota. Czy przeżył przygodę między braćmi Talibami? Przekonajcie się czytając naszą recenzję MoH.

Szalony Kapelusznik na herbatce w Valhalli – recenzja Alice: Madness Returns

Nareszcie lato i okres nazywany przez wielu wakacjami. Czy jest jakiś sposób na uwolnienie się od nudy towarzyszącej w tej wyjątkowej porze roku? Możemy udać się do Krainy Czarów. A któż mógłby być do tego lepszym kompanem niż Alicja? Czas zanurzyć się w pokręconym świecie stworzonym przez pana McGee i wygrać z otaczającą nas rutyną.

Potęga marketingu – recenzujemy Fallout 3

Nie można mierzyć się z legendą. Zapewne do takiego, bardzo słusznego wniosku doszli producenci trzeciej odsłony Fallouta. Od premiery wielkiego hitu z Black Isle Studios minęła ponad dekada. Przygody w postnuklearnym uniwersum na stałe wpisały się w główny nurt elektronicznej rozrywki oraz szeroko pojętej kultury masowej. Kiedy zatem prawa do tytułu pozyskała Bethesda jasne było, że przemodelują ulubiony tytuł wielu gracza na swoją modłę. Cóż! Takie ich zbójeckie prawo.

Przedsmak Diablo III – recenzja Torchlight

Dawno, dawno temu, daleko za oceanem, narodziła się firma Blizzard... Do dnia dzisiejszego uznawana jest za producenta bardzo rzadko wydającego gry, lecz za to zawsze będące hitami na skalę światową. To właśnie spod rąk tej ekipy wyszły Diablo, Starcraft czy Warcraft – tytuły, które zmieniły oblicze rozgrywki komputerowej. Nie każdemu jednak musi się podobać powolna produkcja, siłą rzeczy więc konieczne były zmiany personalne. Dwóch współzałożycieli „Zamieci” (Max Schaefer i Erich Schlaefer) odeszło od swojego dziecka i stworzyło firmę Flaghship Studios, która rozpadła się krótko po premierze ambitnego, choć całkowicie nieudanego Hellgate: London. Nie zrażeni porażką szybko otworzyli kolejną spółkę - Runic Games, której debiutanckie dzieło Torchlight niedawno pojawiło się na PC. Tym razem wszystko poszło po myśli producenta.

Piękna kobieta? Piękna gra? Recenzujemy Heavenly Sword

Nowa konsola Sony ma niestety pecha. Nie dość, że wystartowała wiele miesięcy po Xboksie 360, który miał czas aby zadomowić się na rynku to w dodatku pod względem marketingowym cała dotychczasowa promocja Playstation 3 przypomina najgorszy sen pijarowca. Okazało się, że marka PlayStation jest mocno przereklamowana a użytkownik nie kieruje się sentymentami i nie wybacza błędów i wypaczeń.

Wrzód na d… gracza – Recenzja Włatców Móch

Jestem rozdarty. Z jednej strony mam poczucie beznadziejności i zapewne słusznego wrażenia, że cokolwiek nie zostanie napisane Włatcy Móch i tak odniosą sukces. Z drugiej – poczucie misji które każe mi ostrzec wszystkich przed tą żenująco marną produkcją.