Wojenny Big Mac – recenzujemy World in Conflict

Sięgając po pudełko z najnowszym dziełem Massive Entertainment utwierdzisz się w przekonaniu, że twórcom gier dawno skończyły się oryginalne pomysły. Te same motywy przewodnie przerabiane są setki razy. W przypadku World in Conflict zły Związek Radziecki atakuje demokratyczną Europę i Stolicę Wolności – USA. Czy taki tytuł może jeszcze przyciągnąć nas do monitorów?

Król Drake Pierwszy – recenzja Uncharted 2: Among Thieves

Jak można sprawdzić czy gra, którą nazywano hitem jeszcze przed jej premierą, rzeczywiście jest bardzo dobra? Sposobów jest wiele, ale naprawdę wiarygodne rezultaty daje test roboczo nazwany „imprezowo-rodzinnym”. Uncharted 2: Among Thieves zdaje go śpiewająco.

Czujemy beat – Valhalla recenzuje Elite Beat Agents

Żyjemy w dobie bardzo dynamicznego rozwoju nowoczesnej technologii, również takiej, która ma służyć tylko i wyłącznie rozrywce. Nikogo więc nie dziwi fakt, że coraz to nowsze gry starają się w kwestii poziomu skomplikowania dorównać konsolom na które wychodzą.

O tym śnił żółw – recenzujemy Runaway 2: Sen Żółwia

Brian Basco jest życiowym nieudacznikiem. No bo jak inaczej nazwać faceta, który poznaje swoją życiową miłość dopiero wtedy, kiedy młoda dziewczyna pakuje się pod koła jego samochodu. Albo jak inaczej określić gościa, który zamiast szczęśliwie studiować fizykę, nagle zaczyna uciekać przed mafią. Nieudacznik, ot co. Runaway 2 opowiada o tym, co się stanie, jeśli wpuścić takiego na Hawaje.

Podróż za kresy wyobraźni

Momentami autentycznie żal mi fanów gier przygodowych. Głównie dlatego, że producenci praktycznie nie dostrzegają ich istnienia, a ci z kolei muszą przez lata żyć taką Syberią czy Najdłuższą Podróżą. I kiedy już w ich naiwne serduszka zawitała iskierka nadziei – zapowiedź kontynuacji hitu The Longest Journey – okazało się, że to w sumie nie będzie klasyczna przygodówka. A w każdym razie nie tylko.

Kolejna plaga zombie – recenzja Resident Evil 5 PC

Kilka dobrych miesięcy przyszło czekać posiadaczom PCtów na kolejną odsłonę serii Resident Evil, która wcześniej z powodzeniem rozkręciła czytniki konsol. Nowy Resident kontynuuje dzieło poprzedniczki, która radykalnie zmieniła system rozgrywki, z powolnego survival horroru, przechodząc w dużo bardziej dynamiczną akcję, ukazaną znad ramienia bohatera. Wprowadzający te innowacje Resident 4 został jednak wydany kilka dobrych lat temu, na innej generacji sprzętu. Co przez ten czas udało się usprawnić ludziom z Capcomu?

Demony nie płaczą – recenzja Devil May Cry 4

Na Devil May Cry 4 czekały rzesze fanów. Nie obyło się bez pewnych perturbacji. Okazało się, że głównym bohaterem nie będzie już dobrze znany graczom Dante, lecz młodzieniec o imieniu Nero. Kolejnym ciosem była informacja, iż jedna z najważniejszych serii gier na konsolę Playstation pojawi się także na konkurencyjnej platformie. Epizod z trzecim, niezbyt udanym DMC na PC można było łaskawie wybaczyć. Ale Devil na Xbox 360? To prawie zdrada. Za rogiem czai się jeszcze wersja na komputery osobiste. Cóż poradzić? Capcom chce zarobić jak najwięcej zielonych banknotów. Zresztą im więcej konwersji tym lepiej dla gracza...

Prey na Xboxa 360 zrecenzowany

Jeśli miałbym podać jedno słowo, które opisuje większość obecnych na rynku strzelanin FPP, wybrałbym „wtórność”. Już dawno nie zostałem pozytywnie zaskoczony przez grę z tego gatunku. Dlatego gdy dowiedziałem się, że główny bohater najnowszej produkcji 3D Realms to potomek plemienia Cherokee, na dodatek porwany przez obcych, wiedziałem, że może wreszcie być ciekawie.

Colin wiecznie żywy – recenzja DiRT 2

Po tragicznej śmierci Colina McRae w katastrofie lotniczej mieliśmy już więcej nie zobaczyć gry sygnowanej jego nazwiskiem. Codemasters zmieniło jednak zdanie, czego dowodem jest seria DiRT, wciąż dumnie nosząca nazwisko legendarnego Szkota. Pierwsza cześć recenzowanego tytułu nie odkryła Ameryki, była kolejnym krokiem w rozwoju gier z rajdami w roli głównej – mniej realistyczna, za to dużo bardziej efektowana i nastawiona na szerszą publikę. Jak na tym tle wypada jej bezpośrednia kontynuacja?

W rajskim ogródku gracza – recenzja Viva Piñata: Trouble in Paradise

Przedstawiciele społeczności graczy to z całą pewnością jednostki pochodzące od gatunku, który spokojnie można określić jednym słowem – „dziwaczny”. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że wielu z nas przy użyciu piły łańcuchowej patroszy kolejne hordy takich przykładowych Locustów, następnie zwiedza wszechświat w poszukiwaniu przygód i śladów zaginionej cywilizacji w Mass Effect, a jeszcze później rusza do wirtualnego miasta, by nakraść zadziwiające ilości samochodów podczas zabawy przy Grand Theft Auto. Na końcu zaś przychodzi czas, by wyrwać się na godzinkę ze świata przesyconego brutalnością i okrucieństwem i wylądować w zdumiewająco kolorowym ogrodzie, opiekując się – dosłownie – cukierkowymi zwierzakami. Choć może to nie kwestia zwichrowanej psychiki graczy, a po prostu magia Trouble in Paradise działa w tak kojący sposób? Jeśli chcecie się o tym przekonać – czytajcie dalej!