Soviet, po wcieleniu się w komandosa, liczył na odpoczynek. Niestety branża nie ma litości, a jego nowe zadanie okazało się równie krwawe, choć tym razem związane ze sportem. Zapraszamy do recenzji Blood Bowl.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFirmware 3.0 nie lubi gier?
Następny artykułWideoorgia (02.09.09)

4 KOMENTARZE

  1. Całkiem dobrze się czytało tą recenzję. Rozważam Blood Bowla, ale chyba poczekam aż stanieje, a ja pozaliczam wszystko na studiach 🙂 P. S: W przedostatniej sekcji wkradła się literówka : „Blood Bwol”

  2. O ile mnie pamięć nie myli, w którymś z ostatnich CD-Action była „recenzja” tej gry i napisano w niej m. in. że w trybie blitz jest za łatwa, a w trybie turowym za trudna, co odebrałem jako „w trybie blitz jest banalna, a w trybie turowym trzeba już trochę pomyśleć, co dla niektórych jest barierą nie do przejścia” ;). Sama gra fajna – miałem kiedyś planszówkę w podobnym stylu, ale raczej nie na licencji, bo drużyny były trochę inne. Pamiętam, że były w niej ławki rezerwowych z boksami: rezerwowi, lekko ranni, ciężko ranni, denaci ;). Czy w Blood bowl też można zawodnika permamentnie wykończyć? I czy zawodnicy danej rasy i klasy są zróżnicowani, czy jest jeden szablon i w ramach danego rodzaju niczym się od siebie nie różnią?

  3. Zawodnik może paść ostatecznie, choć szczerze mówiąc jeszcze mi się to nie przytrafiło. Co do zróznicowania: oczywiście, jest podział na pewne kluczowe pozycje, ale każda rasa ma nieco inne umiejętności specjalne. No i oczywiście nie ma nawet co porównywać takiego orka do goblina – to jest coś całkiem innego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here