„J” Kot za redakcyjne pieniążki kupił sześciopak browczyków i ruszył do Las Vegas odwiedzić starego przyjaciela. Czego nauczył imć Kota największy mizogin wśród bohaterów gier wideo? Ot choćby tego, że dziewczynki są dobre tylko jako materace!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

26 KOMENTARZE

    • Pieniądze na Dnf miałem odłożone od kilku lat 😉 Kupię jak będzie w koszu w markecie za 9. 99pln. Więcej nie dam

      Pewnie dlugo czekac nie trzeba bedzie, bo juz teraz klucz mozna kupic za 50zl 😛

  1. W ostatnich kilku dniach przeczytałem kilka recek DNForever i kudosy dla autora, że chyba jako jedyny zacnie wyłuszczył co i przede wszystkim dlaczego jest do dupy w tej gierce. Reszta kopała w dupę i co najwyżej pisała, że to ich subiektywna ocena co w internetowym znaczeniu oznacza mam was w dupieNo i eee jakoś mi umknęło, że Duke może nosić na raz tylko dwie bronie. Co za poracha. Nie kupię tego :<Też bardzo czekałem na Duka w DN 3D siepało się super. Eeech miałem 12 lat jak na moim szalonym 486 DX4 100mhz bardzo słąbo chodził Quake to znajomy ojca przyniósł DN 3D i się zaczęło 🙂

  2. No niestety, chyba po raz pierwszy muszę się całkowicie zgodzić z Panem Kotem. Gra jest słaba. Bardzo słaba i nie pomagają w jej odbiorze nawet sentymentalne wspomnienia. To nie jest Duke jakiego pamiętamy. Tutaj bohaterem jest jakiś nasterydowany dresiarz, z poczuciem humoru rodem z wiejskiej dyskoteki. Dodatkowo największym jej minusem jest to, co już wcześniej raczył napisać Kot – brak wygaru. Stary Duke to maksymalna rozpierducha, taniec pośród latających części anatomii kosmitów, radocha z rozwałki. Tutaj tego nie ma. Sam nie mogłem uwierzyć, że tak można spartolić grę. Pomyślałem sobie, że pewnie już zramolałem do końca i siłą rzeczy nie bawią mnie już podobne tytuły. Zły jak diabli odpaliłem więc stare, dosowe Atomic Edition i wiecie co? Jednym zamachem skończyłem 5 etapów i grało mi się dużo, dużo lepiej niż w to najnowsze „coś”, a to chyba najlepszy dowód, na marność najnowszego Duka.

    • Dlaczego Duke na tym wideo przytula się do ściany boxu w kiblu i stęka?

      Zapytaj dziadka 😉 Jak wie to czapkę z głowy pzed nim zdejmuję bo w niezły byłby kozak 😛

    • Dlaczego Duke na tym wideo przytula się do ściany boxu w kiblu i stęka?

      Wpisz sobie w google ‚glory hole’ może Ci to wytłumaczy 😉

      • Wpisz sobie w google ‚glory hole’ może Ci to wytłumaczy 😉

        A dlaczego jak się przyjżymy przez szpare do tego kibla widać twarz faceta?Co do samej gry – mierna jest i to bardzo. Najmilej wspominam etap w kuchni, kiedy byliśmy pomniejszeni reszta to dno tak 4/10 według mnie

  3. No cóż; to ja w takim razie czekam na to: http://www.dukenukemreloaded. com ;)Liczę że będzie wcześniej niż za 14 lat, bo raczej nie dożyję ;)A, poedytuję sobie jeszcze, a co. Tak mi się skojarzyło, że pierwszy Serious Sam też – jak dla mnie – miał w sobie coś fajnego, a później im dalej, tym gorzej. Zdaje się, że tworzą kolejnego. Ciekaw jestem jak to wyjdzie.

  4. piteq no właśnie SSam first i second encounter dawały radę. Potem do bani. Ja wiele od DNFa nie oczekiwałemi wiedziałem że będzie cienki, ale nie myślałem, że to aż taka kiła

  5. Tu MoD. Wlasnie przeszedlem demo (w pelniaka nie gralem) i musze powiedziec ze nie jest az tak zle. Pelna zgoda, ze nie powinni byli ograniczac liczby broni i powinny byc tez apteczki. Za malo jest tez amunicji. Nie podobaja mi sie tez takie chwyty jak rzucanie kalem (za bardzo poszli tu w strone Bulletstorma) i zarty okoloseksualne. Warto jednak wspomniec o kilku zaletach – przede wszystkim poziom trudnosci jest przyzwoity (gralem na normalnym), gra nie traktuje gracza jak idioty, nie ma zadnego kompasu, strzalki itd. , zagadki, szczatkowe bo szczatkowe ale sa i to tez mi sie podoba. Nie wiem jak by to bylo z monotonia, w demie pokazali m. in. walke z bossem, jazde samochodem i etapy zwykle (na piechote), wiec nie bylo tak zle. Nie ma tez chyba zbyt wielu skryptow, odbierania graczowi kontroli nad postacia, CoDowego „wcisnij W aby wygrac, jak nie wcisniesz W to zginiesz” pojawiajacego sie co 15 minut. QTE pojawiaja sie, ale chyba tylko przy wykanczaniu bossow?Ogolnie, szalu nie ma, ale gra ma swoje plusy i moze ja kupie w weekend

  6. Ja pograłem jeszcze troszkę wczoraj w pełną wersję i muszę powiedzieć, że jest nieco lepiej. Lepiej , ale naprawdę niewiele. Motywy z zamykaniem gracza w jakiejś lokacji i wypuszczeniem na niego hordy wrogów są po prostu debilne, nie znoszę czegoś takiego, a ograniczenie arsenału do dwóch rodzajów broni to już skrajne kretyństwo. Pomimo tego muszę zauważyć, że wygar z shotguna daje jednak trochę satysfakcji. Poziom trudności też dość wysoki, szczególnie w porównaniu z dzisiejszymi produkcjami. To ewidentnie dwa plusy. Zobaczmy jak będzie dalej. Grę w dalszym ciągu uważam za słabą, ale te dwie w/w sprawy zachęciły mnie do dalszej zabawy.

  7. http://i. imgur. com/PfbVg. pngPo tak długiej odsiadce niejednemu by się charakter zmienił na gorsze. Teraz czekamy na doktora Freemana, który pewnie zdążył zostać profesorem. Ogólnie dobra gra. W natłoku kolejnych FPS-ów tłuczonych na engine Unreala nie nudziłem się. Oczywiście ograniczenie ilości broni to debilizm i nie będę próbował tego bronić. Tak samo zresztą zdrowie i brak apteczek. Niechby to było chociaż tak jak w Fear 2, świat by się nie zawalił. W sumie to szybko rezygnuje się z „egzotycznych” pukawek typu shrinker, bo raz że mało amunicji, a dwa że nie są tak skuteczne jak poczciwa strzelba czy Ripper. Bronie laserowe obcych to porażka, jedynie Railgun jako substytut snajperki daje radę. Poziom trudności jest naprawdę dobry. Mowa tu oczywiście o najwyższym z nich. System checkpointów i wczytywanie po raz kolejny lokacji mogą niektórych irytować. A to przez zmienienie filozofii samej rozgrywki. Digital już napisał trochę o zamkniętych „arenach” walki, które przypominają trochę Serious Sama. Choć w tym drugim mieliśmy również duże przestrzenie. Patent z pomniejszonym Dukem – ciekawie rozegrane. Uciekanie pomiędzy słoikami przed chcącymi nas zdeptać obcymi – bezcenne ;). Dochodzą jeszcze zagadki na modłę tego co widzieliśmy w obu częściach Half-Life. Podobny poziom trudności, choć później ze względu na brak jakichkolwiek podpowiedzi czasami człowiek chodzi tam i z powrotem szukać wyjścia. Rozwiązanie zazwyczaj okazuje się banalne, ale to już druga strona medalu. Pewnie niektórzy powiedzą, że pasuje to do Księcia jak świni siodło, ale dla mnie były urozmaiceniem od regularnej sieczkarni. A rozwałka jest nad wyraz przyjemna, choć niektórych znanych ze starej wersji nie uświadczymy. Walka z bossami uległa zmianie. Tylko RPG,Devastatory i działka stacjonarne. Resztą broni możecie sobie podłubać w nosie. Tak więc biega się i strzela, strzela i biega . No i szybko przetrząsa skrzynię z amunicją,hehe. Czasami boss jest na raz, a czasami na dwie tury. Paradoksalnie, ostatni z nich, znany nam jednooki „Cysorz” jest łatwiejszy od poprzednich. A humor rzeczywiście jest. . . różny. Gówniany motyw na początku jest tak głupi i niesmaczny, że chyba musiał go wymyśleć jakiś programista-skatolog. W niektórych momentach są świetne kwestie, vide „I hate valve puzzles”. Brakuje co-opa. To mogło dać grze większego kopa. Wszak kiedyś, kiedy jeszcze Słońce było bogiem 3d Realms zapowiadało że Duke będzie miał współkompana płci żeńskiej. Koncept szlag trafił, a szkoda bo casus Borderlands pokazuje że można zapewnić dzięki temu grze długowieczność. Gearbox zrobili tak jak uważali że będzie najlepiej i ok. Oby przy produkcji kolejnej części wzięli to pod uwagę. Próbowałem DM i Capture The Babe. Ten drugi jak na razie mnie nie zachwycił, choć ja nigdy nie lubiałem CTF. Deathmatch jest przyjemny, dobry na krótkie codzienne posiedzenie gdy nie mamy w co grać lub chcemy sobie zrobić przerwę od „normalnych” tytułów. Jest pierwsza mapa z pierwowzoru, jak i również kuchnia w której wszyscy są pomniejszeni. Jest sytem motywacyjny z doświadczeniem i odblokowywaniem różnych pierdółek, ale to już się dowie ten kto spróbuje się zmierzyć z tą produkcją. No i słodki teledysk bliźniczek Holsom, prawie o nim zapomniałem.

  8. DNF to najwspanialszy, najdoskonalszy i najlepiej wykonany skok na kasę w historii gier wręcz majstersztyks!!! Szkoda tylko, że przy okazji wdeptano w błoto taką markę.

  9. roddev, marka jest rozpoznawalna tylko przez starszych graczy. Dla młodych DukeNukem z niczym się nie kojarzy. Co najwyżej z bajdurzeniem dziadka :)Pograłem jeszcze kilka godzinek, ale zabawa przy tym przypomina pozbywanie się ciężkiego zatwardzenia. Gra jest tak toporna i tandetna że aż w dupie boli.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ