Dzisiejszy dzień zaczął się fatalnie. Kiedy otworzyłem już oczęta okazało się, że znalazłem się w jakimś koszmarnym średniowieczu. W mojej pięknej dzielnicy miała miejsce awaria prądu. Kiedy doczłapałem do kuchni okazało się, że… nie ma też gazu w kuchence. A więc nici z ciepłej herbatki z cytrynką. W przypływie czarnego humoru przyszło mi na myśl, że to „ruskie gaz zakręciły” i nasz kraj pogrążył się w chaosie. Na szczęście woda była, a więc mogłem dokonać rutynowej, porannej ablucji. Choć muszę przyznać, że kąpiel przy jednej marnej świecy w ciemnej jak diabli łazience bywa niebezpieczna i grozi skręceniem karku. Potem było jeszcze gorzej. Coś trzeba zjeść i nakarmić psinkę, której się należy sobotni gotowany kurczaczek z marcheweczką jak przysłowiowa „psu zupa”. Tylko jak nakarmić siebie i przy okazji zwierzaka bez prądu i gazu? Skończyło się na czipsach i mandarynce bo oczywiście nie było jak zamówić pizzę… telefon też wymaga zasilania.

Do czego zmierzam? Snułem się po domu i czegoś mi brakowało najbardziej… Tak! Internetu, telewizji, grającego radia. Dopiero w takich chwilach „kataklizmu” uświadamiamy sobie jak bardzo jesteśmy dziećmi epoki. Nawet kilka godzin bez udogodnień tej naszej współczesnej cywilizacji doprowadziły mnie niemal na skraj frustracji. Co musiała myśleć psina czekająca na ugotowanie kurczaczka? Aż strach pomyśleć.

Ciekawe jak bez prądu radziły sobie nasze babcie i prababcie. A skoro już jesteśmy przy nestorkach rodu to nasz redakcyjny kolega popełnił felieton zatytułowany Wstyd przed babcią. W dodatku użył w nim słowa „penis”. No Wojtku faktycznie co na to babcia? Bartosz Kotarba też nie był gorszy bo chciał opatentować koło oraz marzy mu się czerwony autobus. Czerwony? Tak dochodzimy do naszej recenzji Red Alert 3, gdzie nawet miśki są bojowe. Ciekawe czy w RA3 do sparaliżowania Europy też wystarczy przykręcić kurek z gazem? Polecamy też serię artykułów Gry na rok 2009.

No, ale wróćmy do najważniejszych wydarzeń mijającego tygodnia. Zapewne znowu ktoś mi napiszę, że to prowokacja, ale miejmy to już za sobą – tydzień w wieściach należał bezapelacyjnie do Killzone 2. Prezentowaliśmy nowe materiały wideo. Potem wspomnieliśmy o długości rozgrywki i na koniec introdukcja okraszona kilkoma innymi „wideło” (jak mawia mój znajomy). Co jeszcze? Zapowiedziano grę Grey's Anatomy. Mówiąc krótko – czekają nas sercowe perypetie chirurgów. Pokazywaliśmy też nowy zwiastun Tekken 6. Zawsze odrobinę bardziej wolałem serię Virtua Fighter, ale nie pogardzę i bijatyką od Namco. Zostańmy na chwilę przy japońskich gigantach, bo wielką ofensywę w najbliższych miesiącach zapowiada Capcom – Street Fighter IV, Bionic Commando, piąty Resident Evil. Ach będzie w co grać! Co innego twierdzi jednak największy mitoman branży gier. O kim mowa? O Peterze Molyneux, który zaczął wieszczyć i stwierdził, że żadna z zapowiedzianych na ten rok gier go nie podnieca. Nas podnieca na przykład każda informacja o Aliens: Colonial Marines. Były też i smutne wieści: magazyn Electronic Gaming Monthly po prawie dwóch dekadach kończy działalność. To naprawdę smutne, szczególnie, że branża gier wideo ma się naprawdę dobrze. Tak jak rynek w Wielkiej Brytanii o czym zapewnia organizacja ELSPA. Nie możemy nie wspomnieć także o tym co powiedział prezes Sony.

W Las Vegas rozpoczęły się targi Consumer Electronics Show (CES) 2009. Mogliście obejrzeć całą konferencję poświęconą Playstation 3 oraz dowiedzieć się, że seria Halo odniosła naprawdę wielki sukces. Na CES 09 pokazano też kontroler, który zapewni nam przewagę ot choćby podczas grania w Left 4 Dead. Zombiaki nie mają szans z Novint Falconem. Ciekawie prezentowały się dwa materiały wideo z gry inFamous.

Luźne gadki kończymy tradycyjnie materiałem wideo. Tydzień temu mogliście obejrzeć teledysk Lil Jona i hmm… kuchareczki. Dziś Tetris Girl, którą polecił nam pragnący zachować anonimowość forumowicz. Ostrzegł też, że po kilku sesjach z tym teledyskiem(?) mogą nas nawiedzić koszmary. Zgadzamy się z tą opinią.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 KOMENTARZE

  1. „Drogi” amadheusie określenie introdukcja już dawno weszło do języka potocznego. Tak samo jak określenie „demo gry”, które powinno w sumie brzmieć „demo do gry”. Ale cieszę się, że poczułeś się lepiej i że się tym z nami podzieliłeś – i to aż w dwóch tematach. Co i ja uczynię bo też jestem złośliwą świnką 🙂

  2. Kiedy otworzyłem już oczęta okazało się, że znalazłem się w jakimś koszmarnym średniowieczu. W mojej pięknej dzielnicy miała miejsce awaria prądu. Kiedy doczłapałem do kuchni okazało się, że. . . nie ma też gazu w kuchence. A więc nici z ciepłej herbatki z cytrynką.

    Jako pracownik energetyki (baczność) czuję się zobligowany do odpowiedzi. Pisała o tym trochę prasa w sezonie ogórkowym jak były upały i ta awaria w warszawskiej aglomeracji ale potem temat się skończył. Cieszcie się kochani, że wam świecą jeszcze żarówki. W nadchodzących latach przygotujcie sobie dużo latarek, świeczek a najlepiej kupcie sobie lampę naftową. Polskie elektrownie i całą infrastruktura działa na gumkę i pętelkę. W lecie się przegrzewa i ledwo dyszy przez coraz popularniejszą klimatyzację, w zimie zatyka przez rosnące lawinowo zapotrzebowanie i tak w kółko. Ten kraj jest na granicy elektrycznej apokalipsy. I, i nikogo to nie obchodzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here