Długich kilkanaście miesięcy musieliśmy czekać na premierę kolejnej części fantastycznego – dosłownie i w przenośni – Mass Effect. Nasza cierpliwość została jednak nagrodzona. Studiu BioWare udało się stworzyć prawdziwą perełkę, produkcję o której na pewno będziemy jeszcze długo rozmawiać.

Złe, dobrego początki

O fabule recenzowanego tytułu nie będę pisał zbyt wiele. Kto zna twórczość BioWare, ten wie, że firma ta nie tylko tworzy świetne historie, ale i opowiada je w rewelacyjny sposób. Mass Effect 2 jest tego przykładem. W poprzedniej części gry pokonaliśmy potężnego Żniwiarza – myślący, żyjący statek kosmiczny mający sprowadzić śmierć na cały wszechświat. Był on jednak tylko jednym z wielu podobnych mu tworów, które w uśpieniu czekają na swoją kolejną szansę. Ta prawdopodobnie właśnie nadchodzi.

Piękny świat gry

W najbardziej wysuniętych częściach galaktyki giną ludzkie kolonie. Wszyscy zamieszkujący je ludzie po prostu przepadają bez śladu. My musimy przeprowadzić śledztwo, które wyjaśni tę zagadkę i odpowie na pytanie czy za całą sprawą znów stoją Żniwiarze. (Uwaga olbrzymi spoiler!) Na starcie przyjdzie nam jednak zginąć. W scenie otwierającej grę, komandor Shepard znany z oryginalnego Mass Effect umiera, a duma ludzkiej floty – Normandia – zostaje zniszczona (koniec spoilera).

Rozpoczęcie ME 2 tak potężnym uderzeniem było doskonałym pomysłem. Po otrząśnięciu się z szoku nie mogłem odejść od konsoli zanim nie dowiedziałem się kto tym razem miesza w kosmicznym tyglu. Poznanie całej gry, co jest jej wielką zaletą, zajmie naprawdę dużo czasu. W dobie króciutkich tytułów, przejście Mass Effect 2 zajęło mi dokładnie 48 godzin. Dzieło kanadyjskiego studia jest więc idealnym pożeraczem czasu na długie zimowe wieczory i świetną inwestycją dla osób oceniających wartość gier według przelicznika cena/długość zabawy.

Nie żyjesz

W trakcie zabawy przyjdzie nam zwiedzić olbrzymi, tętniący życiem świat. Dowodząc własnym statkiem kosmicznym możemy przemieszczać się między dziesiątkami różnych układów planetarnych, a samo ich odkrywanie już jest wielką przygodą. W każdym z nich znajdziemy przynajmniej kilka globów, które możemy przebadać. Odkryjemy na nich cenne surowce albo nawet życie i często idące z nim w parze zadania do wykonania.

Zasadnicza część naszej misji rzuci nas w różne egzotyczne zakątki kosmosu. Tu od razu trzeba zaznaczyć, że BioWare po raz kolejny stworzyło coś rewelacyjnego. Niezależnie od tego czy oglądamy przypominające Coruscant Illium, dobrze znaną Cytadelę czy wyniszczoną wojną nuklearną Tuchankę, lokacje przedstawione w grze są po prostu śliczne. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter i jest stworzona w taki sposób, że nie możemy od niej oderwać wzroku. Rzadko zdarza się, by twórcom gier udało się wykreować tyle unikalnych, a zarazem pięknych miejsc. Nawet te, które znamy z poprzedniej części gry zostały odpowiednio upiększone, by znów nas oczarować. Ośrodki badawcze w planetach porośniętych gęstą dżunglą, bazy orbitalne, dryfujące w kosmosie statki-więzienia czy kopalnie na odległych, niedostępnych planetach. Wielbiciel science-fiction znajdzie w dziele BioWare wszystko o czym może marzyć.

Z gry wyrzucono też największą wadę jej poprzedniczki czyli identyczne, powtarzające się lokacje. W Mass Effect 2 każda jest teraz większym bądź mniejszym dziełem. Praktycznie nigdy jednak nie przypomina czegoś, co już widzieliśmy. I choć kilka miejsc – można je policzyć na palcach jednej ręki – jest trochę słabszych, to są to lokacje słabsze od rewelacyjnych, a więc wciąż świetne. Za stworzenie takiego świata gry i słuchanie krytyki autorom opisywanej produkcji należą się bardzo głośne brawa.

To jakże bogate uniwersum po raz kolejny uzupełnia rozbudowany Kodeks. To rodzaj galaktycznej encyklopedii, z której dowiemy się wszystkiego na temat różnych ras, ich historii czy sposobu prowadzenia przez nie wojen. Opisane zostały także poszczególne technologie, planety i najważniejsze wydarzenia z uniwersum Mass Effect. Po raz kolejny jest to kawał świetnie przygotowanego materiału.

Stara znajoma

W zasadzie jedyna rzecz, do której mogę się tu przyczepić to konstrukcja fabuły. Z początku kompletujemy zespół mogący wykonać samobójczą misję. Nie musimy jednak wyszukiwać odpowiednich ludzi ponieważ zostają oni „podani na tacy”. Otrzymujemy garść danych, z których dowiadujemy się gdzie mamy lecieć i kogo możemy w danym miejscu zwerbować. Po zebraniu drużyny gra powinna się na dobre rozkręcić, a tymczasem w tym momencie zostaje nam do wykonania tylko jedno ważne zadanie i już – ukończyliśmy grę.

Pif-paf

Już pierwsza odsłona Mass Effect była nastawiona na akcję. Druga koncentruje się na niej w jeszcze większym stopniu i muszę powiedzieć, że mnie takie rozwiązanie nie przypadło do gustu. Z recenzowanego tytułu wyrzucono rzeczy, które są moim zdaniem nieodłączną częścią każdej gry RPG. W ME2 nie znajdziemy inwentarza. Zdobyć możemy zaledwie kilka – około dziesięciu – rodzajów broni i różnego rodzaju modyfikacji. Także umiejętności postaci ograniczone zostały do minimum. Średnio każda z nich może skorzystać z pięciu-sześciu zdolności, które po maksymalnym ulepszeniu zadają więcej obrażeń albo działają obszarowo. Prezentuje się to niestety strasznie ubogo.

Wielbiciel science-fiction znajdzie w dziele BioWare wszystko o czym może marzyć.Komandor Bawidamek

Pozostają nam więc tylko ulepszenia, których jest dość dużo, ale ich zdobywanie albo drażni, albo rozwiązane jest w sposób prymitywny. Ulepszać możemy siłę naszych mocy biotycznych, obrażenia zadawane przez broń, pancerze czy Normandię. Ostatnia opcja aż się jednak prosi o poprawę. W jej przypadku wystarczy porozmawiać z jednym z członków drużyny i wybrać konkretną opcję dialogową. I tyle. Okazuje się, że każdy z nich jest specem od budowy najnowocześniejszych statków kosmicznych i wie jak je ulepszyć.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

27 KOMENTARZE

  1. pytanie do tych, którzy mieli do czynienia już z Mass Effect: nie grałem w ogóle w częśc pierwszą, ale kolejna częśc wygląda bardzo miodnie i chciałbym ją sprawdzic, chociaż nie jestem fanem RPG (mimo to taki Fallout 3 przypadł mi do gustu) Czy lepiej jest zacząc od jedynki czy może od razu zapodac dwójkę? Słyszałem o przenoszeniu save’ów ze starszej części ale nie jestem pewnien jak to się ma do wydarzeń i ewentualnego rozwoju sytuacji w Mass Effect 2.

  2. Ja bym Ci radzil zaczac od jedynki-zobaczysz czy to jest to. Jezeli tak to tylko grac w 1, potem przejsc do 2. A jezeli nie to przynajmniej zaoszczedzisz troche grosza 🙂

  3. Dokładnie. Też uważam, że lepiej zacząć od jedynki. Podjąć swoje decyzje, a nie te narzucone automatycznie i poznać historie. Bo zaczynać od drugiej części, to tak jakby zacząć oglądać film od końcówki, czyli bez sensu 😉

  4. @worldisyoursMożesz spokojnie zacząć od 2, bo fabularnie wszystko Ci wytłumaczą co się wydarzyło w 1 części. Z tym że trochę wrażenie epickości całej historii zmaleje. IMO zakonczenie ME1 jest dużo bardziej satysfakcjonujące, kończąc ME1 masz takie zaj***ste wrażenie że jesteś już nie do wyj***nia, że tam na końcu pokonujesz największego „madafaka ever”. Ten smaczek dodaje miedzy innymi tyle że jak na początku ME2 twój bohater ginie i go wskrzeszają to już w ogóle jesteś jak Jack Bauer z 24godzin. Nie grając w ME1 tego wrzenia może być brak, tego jak i wielu innych smaczków. Ja jakbym miał taki dylemat jak Ty (wiedząc to co wiem po przejściu dwóch części ME), zaczął bym od ME1. A co do RPG w ME, to ME nie jest jednym z tych rpg z arkuszem kalkulacyjnym przedstawiającym milion statystyk. RPG w ME polega na esencji tego gatunku a mianowicie na wcielaniu się w role, a nie na tym czy masz karabin +5 albo zbroje +9.

  5. silent—> no nie ma co, nie ma to jak w komentarzu opiniujacym grę walnąć mega spoila (tym bardziej jak ktoś nie grał w jedynkę nawet). Uwielbiam takie zagrania. . . Worldisyours na pewno będzie Ci wdzięczny. Zastanawia mnie tylko dlaczego nie zdradzileś innych kluczowych faktów dotyczących fabuły i nie zepsułeś mu więcej zabawy. Heh. . . worldisyours—> wprawdzie w dwójkę jeszcze nie grałem, ale zdecydowanie rekomenduję zacząć od jedynki. 1) jak mówią moi przedmówcy – za niewielkie pieniadze sprawdzisz czy Ci pasuje ten tytuł, 2) (i najważniejsze) ME jest jak mało która gra tworzony jako całość (jedna historia) toteż warto by było poznać postać Sheparda od początku jego historii, a nie zaczynać w połowie. Tym bardziej, że ME1 przez ten czas od swojej premiery nie stracił na swoim powabie.

  6. katmay – jak zwykle świetna recenzjaworldisyours – jak zaczniesz od jedynki to za wszelką cenę unikaj eksplorowania każdej planety łazikiem bo to zabije Ci całą przyjemność płynącą z gry

  7. Lepiej zacząć od jedynki. Nie ulega wątpliwości, że lepiej jest przeżyć akcję z pierwszej części niz czytać o nich w leksykonie drugiej części. A co do recenzji – Krzysztof trzyma wysoki poziom, jak zwykle.

  8. Co do tej wyskokowej grafiki to zgodzić się nie mogę. Sama w sobie(w sensie technicznym) jest średniej jakości, natomiast design, art style i kierunek jest jak najbardziej zacny i godny pochwały. Muzyka bardzo dobra, Fabuła jeszcze fajniejsza. No i dialogi, kamera po prostu genialne – czasem masz wrażenie, że leci film, a ty tylko oglądasz. Póki co miałem okazje spędzić kilka chwil/godzin i to co mnie irytuje to system walki, samo sterowanie jest OK, ale krycie się za przeszkody i interakcja z nimi to porażka. Pytanie jeszcze – jeśli chodzi o skanowanie planet, czy to jest tak, że na każdej może być tylko jedna sąda/resource czy może jak głupek mam siedzieć z tym skanerem i jechać po całej planecie w nadziei na znalezienie kolejnej. Czy te fale po prawej coś pokazują sensownego czy tylko odzwierciedlają wysokość terenu. Chyba jednak wolałem poprzednie rozwiązanie. . . Ps. Mam wersje angolską i odbieram ją jak najbardziej pozytywnie 😉

    • Pytanie jeszcze – jeśli chodzi o skanowanie planet, czy to jest tak, że na każdej może być tylko jedna sąda/resource czy może jak głupek mam siedzieć z tym skanerem i jechać po całej planecie w nadziei na znalezienie kolejnej. Czy te fale po prawej coś pokazują sensownego czy tylko odzwierciedlają wysokość terenu. Chyba jednak wolałem poprzednie rozwiązanie. . .

      Na każdej planecie możesz wysyłać tyle sond, ile tylko zapragniesz. Oznacza to, że musisz jechać po całej planecie 😉 Fale po prawej pokazują stężenie/nagromadzenie danego surowca, im wyżej pulsują tym go więcej.

      • Na każdej planecie możesz wysyłać tyle sond, ile tylko zapragniesz. Oznacza to, że musisz jechać po całej planecie 😉 Fale po prawej pokazują stężenie/nagromadzenie danego surowca, im wyżej pulsują tym go więcej.

        O ja pier. . . . . przecież to można z nudów walnąć na głowe. To już chyba wolałem jeźdźić po planetach, miało to w sobie coś fajnego i taejmniczego jednak – różna struktura, podłoże, inne widoki, no i czasem zacny robal do rozwalenia ;]To od razu jeszcze zapytam – pytanie może lamerskie, ale . . . . gdzie mogę dokupić sondy, bo one zdaje sie marnują.

        • To od razu jeszcze zapytam – pytanie może lamerskie, ale . . . . gdzie mogę dokupić sondy, bo one zdaje sie marnują.

          W każdej stacji paliwowej, a te są najczęściej koło przekaźników masy 🙂

  9. @DenialCzłowieku masz grę, grasz w nią i dotychczas nie skapnąłeś się gdzie można sondy uzupełnić, czy można je wystrzelić więcej niż jeden raz na planecie oraz {UWAGA!} czym są te słupki nad nazwami pierwiastków? Kim ty jesteś? Kosmitą?

  10. To od razu jeszcze zapytam – pytanie może lamerskie, ale . . . . gdzie mogę dokupić satelity, bo one zdaje sie marnują.

    W systemach, w których są Mass Relays masz też cuda nazwane bodaj „Fuel Station”. Tam możesz sondy kupić i zatankować wysokooktanową. Później możesz też zmodyfikować Normandię dzięki czemu przenosi więcej sond. Sama mini gra jak już odkryłeś jest niestety nudnawa. Jeśli jednak chcesz robić upgrade’y to sporo przy niej posiedzisz. @12 – daj spokój, czy każdy musi być znawcą? Niektórzy wolą spytać, a nie głowić się przed konsolą. Niedawno przecież ktoś zastanawiał się czym jest gra typu „sandbox”.

    • Niektórzy wolą spytać, a nie głowić się przed konsolą.

      No i masz ci casualizację gier. Oj opłakać się chce, bo gry typu Mass Effect (czyli powiedzmy RPGi) miały wciągać emocjonalnie i zmuszać do myślenia ale widać te czasy już minęły i ludzie oczekują łatwej, bezmózgiej papki przy której nawet 1 neuron nie pracuje.

  11. Jakim znawcą Katmay? Durne pytania Deniala usprawiedliwiasz w taki sposób? Przecież to o co się on pyta to nie jest kwestia znania się tylko patrzenia na to co jest wyświetlane na ekranie. A to, że ktoś się spytał czym jest sandbox znaczy tylko, że ktoś zadał głupie pytanie. Nie sprawi, że będę miał większą tolerancję na głupie pytania.

  12. Wybacz kolego jeśli cię zraniłem. Chyba masz zły dzień. Sam zaznaczyłem, że pytania są z gatunku lamerskich, ale podaczs kilku godzin zabawy z grą wszedłem ze 2 razy w opcje skanowania poklikałem – bleah. . . nuda!. Zamiast tego biegałem i gadałem z kim się da i oczym sie da, bo to znacznie ciekawsze niż możliwość znalezienia upgrade-u co daje plus 10% obrażeń ;|Tak już mam, to o czym prawią pomocni ludzie pewnie prędzej czy później sam bym się dowiedział, ale nie jest to spoiler czy też inny trailer/cheat, który popsuje mi rozrywkę, a zwykła pomoc, która zaoszczędzi marnowania czasu na rzeczy poboczne. I może jeszcze niejeden nob, który siądzie do gry czytając tą recenzje i moje „durne” pytania będzie bogatszy w wiedze, która zaoszczędzi mu czasu. tyle, jeśli masz z tym problem to po prostu nie pisz. Nie obrażam nikogo, nie krytykuje bez sensu, więc darujmy sobie zbędny balast emocjonalny w postach. Pozdrawiam i życze lepszego dnia.

    • Wybacz kolego jeśli cię zraniłem.

      Proszę cię nie kompromituj się takimi biednymi kawałkami. Pytasz się o jakieś pierdoły, a durne pytania mnie IRYTUJĄ (nie ranią – LOL), więc nie dziw się reakcji z mojej strony. Weź może spędź z ME2 nieco więcej niż 5 minut z doskoku, a gwarantuję ci, że sam sobie odpowiesz na pytania i przyznasz w duchu: „O kurczę Gooralesko miał rację, głupie pytania na V były nie potrzebne. Shame on me”. Peace

  13. @silent i @jolo – dzięki za rzucenie nieco światła na problem, od której części gry zacząc. Co do spojlera @silent – no hard feelings jak to mówią – bądźmy szczerzy i nie róbmy z tego śmiesznej wielkiej tajemnicy- huczało o tym w internecie jeszcze na długo przed premierą ME2, tak więc nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Myślę że ‚połknę’ pierwszy Mass Effect najpierw i zobaczymy jak sprawy będą wyglądac. Tym bardziej że cenowo ME1 to dziś propozycja nie do odrzucenia.

    • @silent i @jolo – dzięki za rzucenie nieco światła na problem, od której części gry zacząc. Co do spojlera @silent – no hard feelings jak to mówią – bądźmy szczerzy i nie róbmy z tego śmiesznej wielkiej tajemnicy- huczało o tym w internecie jeszcze na długo przed premierą ME2, tak więc nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Myślę że ‚połknę’ pierwszy Mass Effect najpierw i zobaczymy jak sprawy będą wyglądac. Tym bardziej że cenowo ME1 to dziś propozycja nie do odrzucenia.

      No właśnie, nie napisałem nic czego zainteresowana osoba z łatwością by nie znalazła w internecie. Ale nie zaraz minusy się sypią bo spoiler, ojej. Rzeczywiście dałem pupy na maxa (ta, jasne) idę się schować do swojej nory.

  14. @Denial – takie pytania to się zadaje koledze Google i Google ci odpowie. Naprawdę, nie bawcie się w amerykanów którzy z każdą rzeczą dzwonią do helpdesku zamiast ruszyć 4 litery samemu. Ps. Jak ci się skończą sondy to gra sama ci pisze, że ma lecieć do fuel station sobie dokupić.

  15. Mysle, ze powinna byc dostepna odrazu na poczatku opcja, aby „gra przeszla sie sama” !! Wtedy nie bylo by problemu a i gre by sie ogladalo jak dobry 20-to godzinny film 8]

  16. A ja nie moge sie do niej, tak samo jak do jedynki, przekonac. Znow po kilku h testow wyleciala. Walka jest przasna az do bolu, strzelanie jest nudne, umiejetnosci specjalne tez jakos mnie nie kreca. I to chowanie sie. Tak jak pisalem, gralem krotko, wiec moze potem jest lepiej ? W kazdym razie walka sprawila wrazenie jakiejs takiej zbyt liniowej. Kojarzy mi sie z paroletnim SHELLSHOCK. Zupelnie nie rozumiem zachwytow nad grafika. Styl to mialo Mirrors Edge, tu jest zbyt banalnie, bezplciowo – przynajmniej na poczatku :P. Czy tylko ja widze, jak malo tutaj detali (a gram na wysokich ustawieniach. . ) ? Nie podoba mi sie ta gra. Juz wole Jedi Outcast :D. Jedynie postacie sa bardzo fajnie wykonane. Z reszta ich osobowosc tez jest w miare ciekawa, z samej ciekawosci kto bedzie dalej moglbym grac. Ale dialogi ? Sa spoko, ale zeby sie tym zachwycac jakos szczegolnie to nie czuje sie zobowiazany. Do Fallouta daleko :)Nie mam pojecia skad te 10/10 i zachwyty nad ta gra. Ok, gralem kilka h tylko, ale sadze ze to co widzialem plus to co wyczytalem o grze daje mi dobre wyobrazenie co bedzie dalej. Chyba bardzo sie nie pomyle, jak podsumuje ja: gadasz, biegniesz, chowasz sie i strzelasz (nuda), gadasz, lecisz gdzies, biegniesz, chowasz sie. . . A ze czesc strzelana jest slaba, to fabula tego nie ratuje. Nie chce jej 🙂

  17. Fenomenalna gra. Walka owszem, mogłaby być sporo lepsza i przede wszystkim bardziej wymagająca, bo w ciągu 40h gry zginąłem ledwie kilka razy, a mocy nie używałem prawie w cale. Jak ktoś padał to Unity i sporadycznie Adrenaline Rush, poza tym nie wiem czy jakiejkolwiek innej użyłem. Ale nie dla mechaniki walki się w Mass Effect 2 grało, nie oszukujmy się. Rewelacyjnie zarysowane postacie i doskonale napisane dialogi, to przede wszystkim główne zalety tej gry. Misje lojalnościowe są naprawdę porządne i tak właśnie powinny w dobrych RPG-ach wyglądać dodatkowe questy, a nie tylko klasyczne „przynieś, podnieś, pozamiataj”. Fabuła jest dobra, ma co prawda pewne niedoskonałości, zwroty akcji nie koniecznie muszą się wszystkim podobać, ale jak na pomost pomiędzy 1 a 3 częścią to naprawdę daje radę. Ja już się na trójkę nie mogę doczekać, przed żadną grą chyba nigdy nie stawiałem takich wymagań, szczególnie po wiadomej scenie z zakończenia ME 2. Ma być totalna rozpierducha, zwroty akcji co 10 minut i koniecznie mają na poważnie wrócić Rachni, bo ich występ w dwójce to jakaś kpina była 😉

Skomentuj Anonim Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here