Wojtek Borowicz ostatnie kilka dni spędził w krainie heavy metalu razem z najnowszym dziełem Tima Schafera. Czy twórcy znakomitego Psychonauts po raz kolejny udało się stworzyć grę wybitną? Tego dowiecie się z naszej recenzji Brutal Legend.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

21 KOMENTARZE

  1. Mam takie same odczucia jak Soviet. Klimat fantastyczny, ale BL jest jak dla mnie całkowicie niegrywalnym gniotem. RTS nie pasuje tu ani trochę, sterowanie wolła o pomstę do nieba. Szkoda, gdyby powstała na tej bazie platformówka byłoby wspaniale. A tak dostaliśmy niezwykle klimatyczną, ale niegrywalną produkcję.

  2. musze sie zgodzic z kolega do gry z takim jajami drewniany gameplay rodem z toy story wogole nie pasuje nie wspominajac juz o scenkach z samochodem ( popelina z porazka ! )Gra zdecydowanie nie zasluguje na 9 a swoja droga skoro temu przecietniakowi wystawiasz tak wysoka ocene nie zostawiajac prawie nic w zapasie to ciekaw jestem ile wystawisz kolejnej grze z tego gatunku z Kratorem w roli glownej 14 ? 16 ?

  3. Tima Schafera robi dwa rodzaje gier. Takie które sie nie sprzedają (Psychonauts) lub takie które są słabe i sie nie sprzedaja (BL). O jaki METAL chodzi? Raczej o wygłupy w stylu pierdzenie-przy-gościach w wykonaniu tego mało śmiezsnego debila Jacka Blacka. Brutal jest fajny przez pierwsze 30 minut potem nuda na resorach

    • . O jaki METAL chodzi? Raczej o wygłupy w stylu pierdzenie-przy-gościach w wykonaniu tego mało śmiesznego debila Jacka Blacka. Brutal jest fajny przez pierwsze 30 minut potem nuda na resorach

      Jako fan H. Metalu,mocnego starego rocka,a także cięższego brzmienia(i nie fan J. Black’a-wisi mi on kalafiourem:) nie ukrywam,ze czekałem na ta grę z utęsknieniem. . . Po zapoznaniu sie z wszystkimi możliwymi newsami i info na temat gry -pobrałem demo. . . i miałem baaardzo mieszane uczucia grając w nie. Właściwie to dałem sobie spokój po tym co zobaczyłem. . . (nie będę tu opisywał moich odczuć na temat gry- bo nie jestem subiektywny)do momentu kiedy to następnego dnia po dość nietypowym 🙂 koncercie Motorhead w Dublinie,coś we mnie pękło(glosy w głowie:Człowieku w tej grze jest Lemmy Kilmister,Ozzy O i inni,nasilały sie!) i będąc w jednym z tamtejszych sklepów. . . oczywiście kupiłem BL! Uważam,ze jest to gra adresowana tylko i wl. do fanów tego gatunku muzyki. . . nie jest ledna,grywalna tez za bardzo nie jest. . . J. Black-śmieszy mnie tylko półgębkiem,ale. . . muzyka jest. . . hmm:)-to jest właśnie o to o co biega w tej produkcji-cale dusza gry jest w muzyce i w legendach występujących w tej grze! Jako Fan-łyknąłem w całości!Nie-Fanom-polecam na własna odpowiedzialność!No właśnie o Taaaaki METAL chodzi!m/

      • Ohh!Ajm sory maj Lejdi powinno byc: Jestem Subiektywny ,a nie jestem obiektywny. Aduma 12/11/09

        Ojojoj szkoda, myslalem, ze w koncu wyewoluowal Homo Obiektywus ;)A wracajac do tematu to o ile Psychonauts bardzo mi sie podobal, o tyle BL mnie straszy klimatem. I raczej sobie ten tytul daruje.

  4. Kurde, chyba naprawdę jestem stary. Nawet bardzo stary. Urodziłem się bowiem mniej więcej w czasach o których marzył Eddie Riggs w demie, czyli „erlie seventies, when the music was true”, Oto więc moja opinia o Brutal Legend. Jak wcześniej napisał Wojtek (świetna recenzja imo, jedna z lepszych jakie czytałem), Brutal Legend to gra dla ekstremalnie wąskiego grona odbiorców. Dużo węższego, niż szeroko dziś rozumiana populacja gości z włosami po kolana, trząchającymi dyńkami w rytm riffów np. Dimmu Borgir. To hołd miłośnika starego, dobrego Heavy Metalu, złożony po latach na ołtarzu własnych młodzieńczych fascynacji. To hołd dla nurtu muzycznego, który nic a nic nie ma wspólnego z dzisiejszymi odmianami tegoż gatunku. Sam się niezmiernie dziwię, iż ktokolwiek w dzisiejszych czasach miał odwagę wyłożyć pieniądze na produkcję i wydanie tegoż tytułu. Faktycznie, grafika stoi na poziomie kilku lat wstecz, gierka potrafi przyciąć tu i ówdzie, farplany odrysowują się w bardzo zaskakujący sposób itd, itp. To wszystko jednak jest jak najbardziej bez znaczenia. Powiedział bym wręcz , iż całkowicie bez znaczenia, ponieważ to co w niej jest najważniejsze, cała dusza tej gry opiera się tylko i wyłącznie na sięgnięciu do serc wielbicieli Starego Heavy Metalu. Tylko i wyłącznie. Nawisem mówiąc, jest to bardzo ciekawe, ponieważ sam Jack Black, czy też Tenacious D. mają tyle wspólnego z rdzennym Heavy Metalem co Roman Giertych z Children of Bodom. Cóż tu dużo mówić, jak dla mnie, Brutal Legend to gra na którą czekałem, bez przesady, chyba z ostatnie dziesięć lat. Jako stary relikt minionej epoki, wyłysiały, rdzennie hevymetalowy dziadyga, zawsze proszący growlem o pół kilo ziemniaków w sklepie (genialne siergiej :)), śpiący w glanach itd, znajduje w tej produkcji co chwilę smaczki całkowicie i absolutnie niezauważalne dla pospólstwa:) (o przepraszam, dla normalnych ludzi). Dla przykładu przywódca rebelii, oraz jego kwestie bezapelacyjnie kojarzące się z twórczością Manowar, Guardian of metal jako Ozzy, świnie z których wyrywane zostają kusze – War Pigs (jeden z najbardziej znanych utworów Black Sabbath), zdobycie strun do basu (bold satan strings) i wiele wiele innych niezauważalnych wręcz szczegółów i animozji, tworzą genialny wręcz klimat, potęgowany tysiąckrotnie designem świata, za który twórcy powinni dostać Oscara, Nobla, Pulitzera, z dziesieć Złotych Globów, oraz Srebrnego Kartofla co najmniej. 🙂 Na sam koniec wygląd i zachowanie jednaj z głównych bohaterek pobocznych rozłożył mnie już całkowicie na łopatki (tu całusy i pozdrowienia dla mojej ukochanej i całkowicie niepowtarzalnej żony:)) Dodatkowo sam rajd Deuce’m w rytm utworu Motley Crue „Kickstart my heart”, czy krwawa napieprzanka toporem z Manowarem w tle to rzecz nie do opisania dla ludzi nie czujących tego klimatu. Brutal Legend więc, to gra dla bardzo wąskiego grona podstarzałych dodatkowo fanatyków dawno zmarłego gatunku muzycznego. Na sam koniec więc, rytmicznie trząchając dynią o stół, siedząc w glanach i skórze całej w ćwiekach, przystało zacytować jedynie:”. . . The Gods Made Heavy Metal And It’s Never Gonna Die. . . ” 🙂

  5. Pamiętam jak odpaliłem demo i na samym początku gry zobaczyłem tych pseudometalowców, którzy nazwali się Heav-y, z zaczeską na oczy(za to powinni zabijać!). Wóczas wiedziałem, że chyba kolega shafer ma podobny stosunek do muzyki co ja. Pamiętam czasy kiedy moi kumple zaczynali słuchać coraz dziwniejszych dziwolągów „Dimuborgir”, „Creadle of filth” itp. a Ja totalnie nie wiedziałem o co kaman. . . . no powiedzmy, że nie widziałem w tym muzyki, żadnej. Dlatego jestem na TAK.

  6. Sądziłem że gra ma być do GRANIA, a nie do resentymentów na temat podupadłej(?)/zmienionej/ subkultury H-M. Grafika słaba,ALE jest H-MLokacje puste, ALE to nic bo jest H-MRozgrywka nudna po jakiejś godzinie, ALE to nic bo jest H-MSystem walki prostacki, ALE to nic bo jest gitara ;)Humor Dzeka Bleka jak zwykle szaletowy, ale to nic bo puszcza oko do subkultury H-M z którą ciekawe ile ma naprawde wspólnego ;)Odejmując H-M z BL nie zostaje nic.

    • Grafika słaba,ALE jest H-MLokacje puste, ALE to nic bo jest H-MRozgrywka nudna po jakiejś godzinie, ALE to nic bo jest H-MSystem walki prostacki, ALE to nic bo jest gitara ;)Humor Dzeka Bleka jak zwykle szaletowy, ale to nic bo puszcza oko do subkultury H-M z którą ciekawe ile ma naprawde wspólnego ;)Odejmując H-M z BL nie zostaje nic.

      Dokładnie tak. Całkowicie i w 100%. Oto właśnie tutaj chodzi. 😉

    • Lokacje puste, ALE to nic bo jest H-M

      No tak, puste, chociaż nawet negatywne recenzje (których notabene jest mało) chwalą tę grę za odważny i kapitalny design świata pomimo ogólnie przeciętnej mocy silnika.

      Rozgrywka nudna po jakiejś godzinie, ALE to nic bo jest H-MSystem walki prostacki, ALE to nic bo jest gitara 😉

      Nudna po jakiejś godzinie? Tzn. CO zrobiłeś? Bo pomijam fakt, że to a) gra sandboksowa i b) RTS w TPP, a takie podejście ostatni raz pojawiło się 10 lat temu w Sacrifice, które do tego nie było komercyjnym hitem. „Prostackość” systemu walki TEŻ wynika z tego, że to RTS – co prawda RTS w którym od aktywnego udziału postaci zależy zwycięstwo kiedy gra się przeciw czemuś innemu niż AI na Gentle, ale w dalszym ciągu nie o tak rewolucyjnym charakterze jak chciałby tego Schafer. No i to gra robiona pod multiplayer (zaczynała tak zresztą), a single w gruncie rzeczy robi za tutorial do gry po sieci. Co do jego długości – Oblivion oferował znacznie mniej, jego singiel był jeszcze krótszy, a dostał GOTY. Piękne.

      Humor Dzeka Bleka jak zwykle szaletowy, ale to nic bo puszcza oko do subkultury H-M z którą ciekawe ile ma naprawde wspólnego 😉

      I na podstawie którego fragmentu twierdzisz, że humor w grze jest szaletowy? Bo ja oprócz umiejętnie wykorzystanych wulgaryzmów nie jestem w stanie znaleźć przykładu czegokolwiek ordynarnego i prostackiego w scenariuszu (a motyw z headbangerami pracującymi jako górnicy za pomocą głów, Lionwhyte o włosach wytapirowanych tak mocno, że może latać czy finałowa rozmowa z Doviculusem to mistrzostwo świata – przy czym to tylko czubek góry lodowej). A pisanie o humorze Dżeka Bleka to też debilizm, bo autorem scenariusza jest Tim Schafer.

      Odejmując H-M z BL nie zostaje nic.

      A odejmując fabułę z Metal Gear Solida zostaje archaiczna rozgrywka, czyli nic. A odejmując z Fallouta pulpową stylistykę post-apo zostaje zabugowana turówka o prostej fabule. A odejmując międzywojenny klimat BioShocka zostaje FPS, w którym z broni energetycznych korzysta się LT. A odejmując. . . Wywalanie konceptu z gry i skonfrontowanie go z gameplayem jest tak wspaniałym sposobem na umniejszenie jej wartości, że to argument wręcz debilny – choćby dlatego, że wszystkie tegoroczne duże tytuły opierają się na konceptach, z których po usunięciu „nie zostaje nic”, a i sporo klasyków można w ten sposób spłycić i zredukować do śmieci. A w przypadku Brutal Legend i tak po odjęciu koncepcji zostaje dobra, acz nie wybitna gra RTS z przednim pomysłem, na którego wykorzystanie nikt nie mógł wpaść 10 lat (bo tyle mija od premiery Sacrifice) i która jest DRUGIM w przeciągu paru ostatnich lat tytułem po EndWar który jakoś próbuje wyciągnąć ten stęchły i tkwiący w stagnacji gatunek, jakim jest RTS.

    • A odejmując strzelanie ile zostaje z Call of Duty? :O

      Facecja tyleż fajna na pointę co bezsensowna. BL zweryfikują wyniki sprzedaży, a raczej ich brak. Brutal to gra równie durna koncepcyjnie co tak wyśmiewany przez wielu z was/nas 😉 od lat Crysis, ale wystarczy coolerski Dzek Blek żeby było cacy. Nie żebym miał coś przeciwko BL ale mechanizm podobania się niektórym tej gry jest dla mnie niezrozumiały

      • Nie żebym miał coś przeciwko BL

        Sądziłem że gra ma być do GRANIA, a nie do resentymentów na temat podupadłej(?)/zmienionej/ subkultury H-M. Grafika słaba,ALE jest H-MLokacje puste, ALE to nic bo jest H-MRozgrywka nudna po jakiejś godzinie, ALE to nic bo jest H-MSystem walki prostacki, ALE to nic bo jest gitara ;)Humor Dzeka Bleka jak zwykle szaletowy, ale to nic bo puszcza oko do subkultury H-M z którą ciekawe ile ma naprawde wspólnego ;)Odejmując H-M z BL nie zostaje nic.

        Hmmm. . . Rzeczywiście, nic do niej nie masz

  7. Zdaje się, że wyniki sprzedaży były publikowane już. O ile się nie mylę BL sprzedał się do tej pory w 200 tys. egzemplarzy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here