Jarek Kot wcielił się w postać Wioletty S i ruszył do Francji. Tym razem jednak gra o II wojnie światowej okazała się naprawdę paskudną wizją. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Sprawdź czy naszemu redaktorowi spodobał się wyprodukowany przez Niemców Velvet Assassin.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 KOMENTARZE

  1. W sumie, nie zgodze sie z ocena wystawiona grze. Bylo tutaj, na V tyle gier, ktore otrzymywaly wysoka note, a niczym nie zaskakiwaly. Nie sprawialy ze czlowiek dal sie wciagnac w historie. Tutaj glownym atutem gry jest historia, i cala jej otoczka. Z wypiekami przesiadzialem mnostwo godzin przy tej grze. I ani przez chwile nie stwierdzilem – bez sensu, nie chce mi sie. Gra jest brutalna, ale czy mialo byc inaczej? Mielismy zbierac zlote sloneczka,albo krazki i w ten sposob ratowac sobie skore? Fakt moze i grafika nie porywala, moze czasami poziom misji wymagal wiecej. Ale na tym polegaja gry stealth, ze trzeba duzo pomyslec, kombinowac, przygryzc warge i isc dalej. Jest to nieliczna gra z klimatu IIWS, ktora nie wprowadzila tej samej absurdalnosci, idz i zabij hordy przeciwnikow respawnujacych sie znikad. Co do samej polonizacji, nie jestesmy pepkiem swiata. Nie czuje wewnetrzej potrzeby aby kazda gra byla po Polsku. No bo po co? Przyjemniej sie gra z org sciezka dzwiekowa, i narracja. A przy okazji, czlowiek powtarza wiedze z jezyka ang, czy jaki by w ogole obral sobie w grze. Gra mimo swoich mankamentow, ale naprawde nielicznych jest ciekawym tytulem.

  2. Ale na tym polegaja gry stealth, ze trzeba duzo pomyslec, kombinowac, przygryzc warge i isc dalej

    Za wielkiego zarzutu temu nie czynię poza stwierdzeniem że takich gier już się nie robi. Masz rację to jest gra stealth/skradanka i jaka na skradankę z 2009 roku przystało powinna być „płynna”. VA taka nie jest :/ niestety

    Co do samej polonizacji, nie jestesmy pepkiem swiata

    W całym cywilizowanym świecie rodzime wersje językowe to podstawa.

  3. Niestety – miała być feta i wielogodzinne ślęczenie, a skończyło się na jednym dniu, w którym słowo zawód było powtarzane wielokrotnie. System rozgrywki jest dla mnie zbyt „drewniany” i sztywny, zupełnie go nie czułem. Braki w animacji postaci również są zauważalne. W ogóle brak możliwości zapisywania stanu gry gdziekolwiek się chce jest makabryczną pomyłką. VA jest niewątpliwie wymagający pod względem poziomu trudności, i taka opcja (przynajmniej na PC) wydaje się być czymś oczywistym. A tak mamy sztuczne wydłużanie gry. Nie wiem, może mnie się robią drewniane łapki, ale grając w takiego Thiefa odczuwałem większą przyjemność z rozgrywki, mimo że często musiałem podkulić ogon i uznać wyższość komputera. VA jako jedna z niewielu gier zachęciła mnie do sięgnięcia po trainer, ale powiedziałem nie i odłożyłem na inny, lepszy dla niej czas. Gra do tego „chrupie”, co przy grafice (całkiem dobrej, choć i tak w tego typu grach nie jest to dla mnie najważniejsze) którą oferuje każe mi powiedzieć o lenistwie developera. Za plusy uznaję użycie języka niemieckiego dla naszych adwersarzy (dobrze że jej nie spolonizowano) , mroczny i chłodny wydźwięk oprawy audiowizualnej, czy wreszcie główna bohaterka – wyróżnia się pozytywnie w powodzi „napompowanych” heroin.

  4. A ja niestety – zakupiłem i zaraz musiałem sprzedać. Grafika kiepska i wymagająca – mój 8600GT nie poradził sobie na 1680×1050, gdzie w tej rozdziałce bez problemu łykał Prototype’a , Burnout Paradise i inne ładniej-wyglądające tytuły. Zmiana rozdzielczości na niższą mimo, że poprawiała płynność, to pogarszała jakość obrazu (na LCDkach mniejsza rozdz. niż natywna strasznie psuje jakość). I w ogóle jakaś taka flegmatyczna ta gra, może to przez ten brytyjski. . . ;p

  5. No to popsuliście mi całą zabawę. Zastanawiałem się od jakiegoś już czasu nad zakupem VA, a tu takie niefajne recenzje. No cóż, poogląda się jeszcze z 20 filmików na YT, i zobaczymy.

    • No to popsuliście mi całą zabawę. Zastanawiałem się od jakiegoś już czasu nad zakupem VA, a tu takie niefajne recenzje. No cóż, poogląda się jeszcze z 20 filmików na YT, i zobaczymy.

      Ja prawie wziąłem jak kupowałem gry żeby mieć czym nakarmić konsolę. Spojrzałem myślę tanio to wezmę. Nagle pojawiła się żona. Wzrokiem zgromiła koszyk. W starciu z babą przegrał Batman Arkham Asylum grzecznie odłożony na półeczkę i reszta gier. Za to musialem dźwigać parowar czy inne dziwadło do kuchni bo koniecznie musi mieć. A ja to co? Pies? Nic nie muszę? :(Jedyny plus nie kupiłem tego czegoś. Za to mam marchewkę na parze na kolację. Psia kostka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here