Run Forest! Run!

Siadać do dobrej gry na kilka, góra kilkanaście minut, to jak czytać książkę po kilka stron. Twórcy Stalkera, zupełnie przypadkowo, sprawili że krótkie sesje sensu większego nie mają. Sporo czasu trzeba bowiem poświęcić na bieganie po Zonie. Pierwotnie, w grze znaleźć miały się pojazdy. Mapa też miała być większa. Z obu obietnic nic nie wyszło, a uczucia mam w tym przypadku mieszane.

Teren został podzielony na kilka stref, między którymi trzeba często podróżować. Niestety, jest to dość męczące. Zarówno dla postaci; bo wytrzymałość kończy się szybko gdy biegniemy, a jeszcze szybciej gdy biegniemy dźwigając sprzęt. Jak i dla gracza, gdyż przemierzać trzeba w kółko te same tereny. Rezygnację z pojazdów rozumiem, bo obszary są duże i ich dodanie mogłoby nieco zabić klimat. Z drugiej strony można było pomyśleć nad systemem podróży podobnym do Falloutowego. Mogliśmy przecież otrzymać możliwość szybszego przemieszczenia się na mapie i przenoszenia do samej gry w momencie kontaktu z czymkolwiek.

Half-Life?

Jeżeli do obecnego rozwiązania dodamy zadania, które z reguły polegają na tym samym (zabić kogoś, zdobyć jakiś przedmiot), można po pewnym czasie lekko się wkurzyć. I nie mówię to nawet o identycznych questach. Te mimo wszystko nie nudzą, a jest też cała masa ciekawych misji. Tylko to nieszczęsne podróżowanie… Powiedzcie mi, jak zmusić się do wykonania egzekucji (czasem bywa tak, że po prostu podchodzimy do nieświadomego niebezpieczeństwa Stalkera i pakujemy mu kulkę w łeb – zajmuje to 5 sekund), gdy czas potrzebny na dojście i powrót po nagrodę to nawet kilkanaście minut?

RPG?

Widoki w grze rządzą!

Na szczęście, żeby gracz się nie nudził zastosowano w Stalkerze ciekawe rozwiązanie. Jest to losowość pojawiania się artefaktów oraz NPC’ów. Ci pojawiają się w różnych miejscach. Jeszcze jednym miłym dodatkiem są informacje o „skarbach”. Zabiwszy jakiegoś bandytę czy stalkera jest spora szansa że przeszukując zwłoki uzyskamy informacje na temat ukrycia wartościowych przedmiotów. Najczęściej są to miejsca trudno dostępne, ale opłaca się je badać.

Choć w Stalkerze na brak systemu rozwoju postaci nie narzekałbym. Po części dlatego, że systemy takie nie sprawdzają się w grach FPP. Na początku pisałem o systemie SPECIAL, ale powiedzmy sobie szczerze. Jego zastosowanie w grze, gdzie w tak dużym stopniu panujemy nad postacią (celowanie) nie ma większego sensu. Wszystko zależy tu od refleksu i sprytu gracza, a nie od tego czy mamy „broń ciężką” na 80 czy 120.

Brak takiego systemu wynagradzają w pewnym stopniu artefakty. Są to różne, nieduże przedmioty, które po napromieniowaniu zyskały nowe właściwości. Mogą wiec leczyć, zwiększać ilość punktów życia, uodparniać na obrażenia, gotować i sprzątać. Artefaktów mieć przy sobie możemy dużo, ale w jednej chwili używać można tylko pięciu. W pewien sposób, uznać je można za skille postaci. Ponieważ nie ma przeszkód w używaniu kilku takich samych – stworzyć można bohatera o dużej szybkości lub bardzo wytrzymałego. Lubujących się w grach RPG na pewno coś takiego w pełni nie zadowoli, ale rozwiązanie zastosowane przez GSC jest dość ciekawe.

Podłoga ma błyszczeć!

Żeby nie było jednak zbyt pięknie – artefakty powodują skutki uboczne. Najczęściej jest to wzrost promieniowania, a to zdrowiu służy niespecjalnie. Szczęśliwie sposób na zmniejszenie świecenia w ciemności jest kilka. Jeżeli zbytnio zbliżmy się do anomalii (świetny efekt wizualny: obraz się rozjaśnia i widzimy „mrówki”) i niebezpiecznie wzrośnie poziom napromieniowania, można go nieco obniżyć… pijąc alkohol. Istnieje też możliwość skorzystania z środków chemicznych, ale kto by im tam ufał.

Spotkajmy się

Multiplayer ma potencjał, co stwierdzam po kilkunastu godzinach grania. Potrzebnych będzie jednak jeszcze kilka łatek i obawiam się, że gracze stracą do tego czasu cierpliwość. Jeśli jednak macie kilku znajomych, a CS już Wam się znudził to będzie to bardzo dobra alternatywa. Niezłe mapki (agroprom) i klimat z singla tworzą ciekawą mieszankę. Rozgrywka jest dość wolna i sporo tu kamienia, ale zabawa jest przednia. Warto zagrać nawet mimo błędów.

Obiecanki cacanki

S.T.A.K.E.R. miał być jednak czymś więcej. Obiecywano większy teren, pojazdy, ranking stalkerów (ok., ten się zachował, ale pozwólcie że pominę go milczeniem), żyjący świat (konkurencja miała odbierać nam pracę i wykonywać nasze zadania) i system rozwoju postaci. Wizja okazała się jednak niemożliwa do zrealizowania zapewne z przyczyn zarówno finansowych jak i czasowych. A może nawet brakło programistom umiejętności?

W każdym razie, S.T.A.K.E.R. w postaci w jakiej go otrzymujemy jest grą i tak nieprzeciętną. Powiem więcej – jest to najlepszy i najbardziej klimatyczny FPP od kilku lat. Takie tytuły jak Doom3 i Half-Life 2 zawiodły mnie bardzo. Stalker również rozczarowuje, ale pozostaje przy tym grą znacznie lepszą niż dwie wyżej wymienione. Jest to chyba najlepsza rekomendacja dla produkcji GSC.

Nad tym czy kupić nie zastanawiałbym się długo, szczególnie że polskie wydanie zostało świetnie przygotowane (lokalizacja!). Musicie tylko zdawać sobie sprawę, że do Zony łatwiej wejść, niż z niej wyjść…Do zobaczenia w środku Stalkerzy.

O grze S.T.A.L.K.E.R. napisano wiele, a powiedziano jeszcze więcej. Nie będę zatem, wzorem kolegów z innych redakcji, rozwodził się nad historią jej wydania. Ważne, że w końcu sami możemy zapuścić się do Zony. A ilu nas wróci…

Plusy

Minusy

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 KOMENTARZE

  1. gram w Stalkera z 2 modami – jeden zwieksza wytrzymalosc i udzwig, drugi daje dostep do wszystkich broni. Dla mnie ta gra z tymi modami, jest jedna z najlepszych w historii. . . to fakt, klimat Fallouta czuc od pierwszych minut gry. .

  2. to zdecydowanie najlepszy fpp ostatnich lat i faktycznie nawet half life 2 sie moze schowac oczywiscie ma pare błedów ale jest to innowacyjna gra i to jest jej duzym plusempozlecam

  3. Dla mnie STALKER to straszny zawód, może dlatego, że napaliłem się na niego i czekałem od samego początku. Oczekiwałem przyjemnej rozgrywki a’la Half-Life 2 w klimacie Fallouta, a dostałem nudny symulator maratończyka, co prawda klimat jest nieziemski, ale co z tego gdy odechciewa się grać po 15 minutach? Gra mimo łatek wciąż jest zabugowana, a najbardziej boli właśnie brak szumnie zapowiadanych pojazdów. Jak autorzy sami się przyznali w którymś z wywiadów, zabrakło im umiejętności by wykończyć ten element, zrezygnowali też z bardziej rozbudowanego systemu RPG (potrzeba jedzenia, spania itp. ). Nie podoba mi się też nieziemska wytrzymałość przeciwników, niekiedy trzeba w nich wpakować cały magazynek, a czasem starczy jeden HS. Za plus na pewno można uznać wspomnianą w recenzji lokalizację z panem od McGyvera w roli głównej :). Co do multi to również muszę ponarzekać. Kompletnie skopany jest anty-lag – co drugi gracz skacze zamiast biegać mimo całkiem przyzwoitego pingu. Tu też zabrakło chyba programistom skilla, skoro taką rzecz można rozwiązać dużo lepiej (w takim nie najmłodszym już Enemy Territory można w miarę komfortowo grać przy pingu 200, co w STALERze jest samobójstwem). Brakuje też jakieś kilku sekundowej nieśmiertelności po spawnie. Na mniejszych mapach (szczególnie ta z basenem) przeciwnik siedzi ci nad głową i zabija zanim zdarzysz się obejrzeć :|. PS. Ciągły bieg: wpiszcie w konsoli g_always_run onPS 2. Czemu recenzenci na V nie robią do tekstów własnych screenów?

    • Gra mimo łatek wciąż jest zabugowana (. . . ) zrezygnowali też z bardziej rozbudowanego systemu RPG (potrzeba jedzenia, spania itp. ). Nie podoba mi się też nieziemska wytrzymałość przeciwników, niekiedy trzeba w nich wpakować cały magazynek, a czasem starczy jeden HS.

      najnowszy patch wszystkie razace bledy (np pojawianie sie wrogow niewiadomo skad). Bohater moze jesc. . . co do spania jest mod dzieki ktoremu nie tylko sie spi ale takze ma sie sny:) mowisz ze nie podoba Ci sie wytrzymalosc przeciwnikow. . ta gra jest realistyczna,trudno wymagac aby zolnierza w kamizelce z kevlaru mozna by zabic jednym strzalem ;/ celuj w glowe to szybko zabijesz wrogow:)chyba w gry sieciowe nie grales. . . jesli twierdzisz ze przy pingu 200 da sie w miare komfortowo grac. . .

    • Recenzja super, w pełni oddaje moje spojrzenie na tę grę, na którą czekałem kilka ładnych lat. . . Ciekawe rozwiązania i powiew świeżości w gatunku w którym nic ciekawego się nie działo od premiery Preya (moge się kłócić!;)). Do listy minusów zaliczyłbym jeszcze wyjątkowo biednie zrealizowany Prypeć, szkoda że to było zaledwie kilka dzielnic :(.

      Dla mnie STALKER to straszny zawód, może dlatego, że napaliłem się na niego i czekałem od samego początku. Oczekiwałem przyjemnej rozgrywki a’la Half-Life 2 w klimacie Fallouta, a dostałem nudny symulator maratończyka, co prawda klimat jest nieziemski, ale co z tego gdy odechciewa się grać po 15 minutach? Gra mimo łatek wciąż jest zabugowana, a najbardziej boli właśnie brak szumnie zapowiadanych pojazdów. Jak autorzy sami się przyznali w którymś z wywiadów, zabrakło im umiejętności by wykończyć ten element, zrezygnowali też z bardziej rozbudowanego systemu RPG (potrzeba jedzenia, spania itp. ). Nie podoba mi się też nieziemska wytrzymałość przeciwników, niekiedy trzeba w nich wpakować cały magazynek, a czasem starczy jeden HS. Za plus na pewno można uznać wspomnianą w recenzji lokalizację z panem od McGyvera w roli głównej :). Co do multi to również muszę ponarzekać. Kompletnie skopany jest anty-lag – co drugi gracz skacze zamiast biegać mimo całkiem przyzwoitego pingu. Tu też zabrakło chyba programistom skilla, skoro taką rzecz można rozwiązać dużo lepiej (w takim nie najmłodszym już Enemy Territory można w miarę komfortowo grać przy pingu 200, co w STALERze jest samobójstwem). Brakuje też jakieś kilku sekundowej nieśmiertelności po spawnie. Na mniejszych mapach (szczególnie ta z basenem) przeciwnik siedzi ci nad głową i zabija zanim zdarzysz się obejrzeć :|. PS. Ciągły bieg: wpiszcie w konsoli g_always_run onPS 2. Czemu recenzenci na V nie robią do tekstów własnych screenów?

      Z tego co ja czytałem brak pojazdów wynikał z częstotliwości anomalii rozmieszonych na mapkach. Z tej informacji wynikało też że to betatesterzy odradzili użycia pojazdów (fakt faktem, gdzie byli kiedy trzeba było sprawdzić stabilność gry?!?!). Z tego co wiem po ukończeniu STALKERA trzeci raz, potrzeba jedzenia występuje w grze. Nie trzeba tylko spac :P. W multiplayera niestety nie będzie mi dane zagrać jeszcze przez jakiś czas, bo sprzęt jakby nie z tej epoki do tego mam ;).

  4. Soviet – Jan ze względów niezależnych od siebie nie zdążył na czas z recenzją i dzisiaj już poszła bez screenów autorskich. Zdecydowana większość tekstów (jeśli ten nie jest wyjątkiem)ma grafiki łapane przez recenzenta. Zbyt mocno chyba uogólniłeś. . .

  5. Ja bym tam powiedział, ze ta gra nie jest realistyczna. I raczej zgadzem się z soviet’em chociaż multi nie próbowałem i nie mam zamiaru.

  6. Bohater moze jesc. . . co do spania jest mod dzieki ktoremu nie tylko sie spi ale takze ma sie sny:)

    Co z tego, że może jeść skoro autorzy kiedyś mówili nam, że będzie to rzeczą konieczną, co jakiś czas (inaczej byśmy umarli). Analogiczna sytuacja ze spaniem. W planach stalker musiał spać, żeby nie obniżały mu się umiejętności itp.

    mowisz ze nie podoba Ci sie wytrzymalosc przeciwnikow. . ta gra jest realistyczna,trudno wymagac aby zolnierza w kamizelce z kevlaru mozna by zabic jednym strzalem ;/ celuj w glowe to szybko zabijesz wrogow:)

    Problem w tym, że tu nawet w głupie, małe, lekko zmutowane pieski trzeba wpakować sporo naboi. A żołnierze bez kamizelek też szybko nie padną. Realizm, realizmem, ale bez przesady. . .

    • Co z tego, ?e mo?e je??koro autorzy kiedy? m?i nam, ?e b?ie to rzecz? konieczn?, co jaki? czas (inaczej by?my umarli). Analogiczna sytuacja ze spaniem. W planach stalker musia? spa??eby nie obni?a?y mu si?miej?o?ci itp. Problem w tym, ?e tu nawet w g?upie, ma?e, lekko zmutowane pieski trzeba wpakowa?poro naboi. A ?o?nierze bez kamizelek te? szybko nie padn?. Realizm, realizmem, ale bez przesady. . .

      nie wiem w jaka wersje gry grales. . ja gram w 1. 03 i dokladnie 2 strzaly z najgorszego pistoletu powoduja zabicie psa. . . gra z najnowszym patchem z modami jest naprawde miodna. polecma stalker. filefront. com – kazdy moze dostosowac gre do swoich potrzeb dzieki modyfikacjom 😉

  7. Choć w Stalkerze na brak systemu rozwoju postaci nie narzekałbym. Po części dlatego, że systemy takie nie sprawdzają się w grach FPPBzdura – polecam autorowi by pograł w Deus Ex

    • Bzdura – polecam autorowi by pogra? w Deus Ex

      Imho w Deus Ex sie to nie sprawdzi?o – mi to po prostu nie pasowa?o. Kwestia gustu.

  8. Do recenzji właściwie nic dodać ani ująć się nie da. Mam dokładnie takie same odczucia wobec niej. Niby nie jest tym czym miała być ale grac się chce.

    • mi sie ta gra nie podoba!!!Tyle czekanie a nic ciekawego nie pokazali (ani grafy ani fajnego otoczenia czy dzwieków!!!!!!

      Akurat trzy wymienione przez Ciebie elementy są na bardzo wysokim poziomie 🙂

  9. Zdarza się, że jeden strzał zabija, a także to, że dopiero szósty. Zależy gdzie trafisz, choć z logiką i anatomią to mi nie współpracuje. Warto też wspomnieć o cudownym „wróg nie wiadomo skąd”. Robisz ludobójstwo i znęcasz się nad zwierzętami, wracasz sprzedać zdobyty łup. I co? I nic. Pieski powstały z popiołów, a złe ludzie się materializują z powietrza. . . Mógłbym to przełknąć, ale niestety w połączeniu z wydolnością naszego bohatera zwraca to organizm z przełyku. I to grzechu nie warte AI. . . Drugi raz podchodziłem do tej gry, ale nie wyszło. Za pierwszym razem na gołej wersji, za drugim na v. 03, która poprawiła jakieś tam bugi, ale nie wpłynęła na ogólną grywalność. W zasadzie to już pewnie nie mam na co czekać bo to pewnie taka mechanika gry. Choaciaż trochę i zdeczka wyczekuję bo klimat wciągający. Grafika – 7. 5Dźwięk – 8Gra – 6. 5Ot kolejny niewykorzystany potencjał.

  10. Dla mnie gra jest totalnym mistrzostwem swiata – oczywiscie wersja oryginalna nie byla wolna od wad, przede wszystkim zwiaznych z realizmem. To co sie jednak dzieje po wrzuceniu REDUX + ALIVE (moim zdaniem najlepszy zestaw modow do gameplaya) i rozpoczeciu gry na masterze nie ma sobie rownych. Koniecznosc „przebijania” sie przez kolejne etapy (nie ma mowy o po prostu przechodzeniu przez plansze – trzeba sie non stop skradac bo jeden wylapany pocisk a tych lata sporo = 3 bandaze i 1 apteczka o ktore w koncu jest naprawde nielatwo), atmosfera totalnego zaszczucia (np. w nocy widzisz tylko 6 zblizajacych sie do ciebie z roznych stron „latarek”), koniecznosc podejmowania realnych decyzji – wycofac sie czy napierac i racjonalnego „zarzadzania” szczuplymi zapasami + niewidzialne i zabojcze anomalie. Po prostu nie mam pytan :)Ponadto uwazam ze ta gra ma wiecej wspolnego z prawdziwym RPG niz wiekszosc gier zakwalifikowanych tradycyjnie do tego gatunku. Nasza postac nie zdobywa doswiadczenia to prawda – zdobywa je sam gracz (wiem ze brzmi to idiotycznie ale pierwszy raz jest to dla mnie wyraznie odczuwalne). Bo jak inaczej wytlumaczyc fakt ze dopiero po pewnym czasie wiemy gdzie spodziewac sie anomalii (poniewaz sa niewiadzialne), uczymy sie umiejetnosci wycofywania i zajmowania pozycji itp. Sposob grania na poczatku jest BARDZO rozny od tego co robimy po 10, 15, 20+ godzinach. Wzrasta nam po prostu jeden podstawowy „skill” – przetrwanie :). Jezeli chodzi o recke to naprawde ok. Chcialbym tylko zwrocic uwage na jedna sprawe – w recenzjach stalkera w czesci „GFX” bardzo zadko podnosi sie rewolucyjnosc systemu cieni ktory zostal tu zrobiony. Moze sie myle ale nie widzialem dotychczas w zadnej grze zeby cienie rzucalo od poczatku do konca wszystko (murki, plotki, ale tez cale budynki i drzewa), w dodatku wszystko to chodzi plynnie (w miare 😉 ) na sprzecie juz teraz jednak sredniej jakosci – 7900GS i Venice 2,6. Za to producnetom naprawde brawa bo do nie dawna taki efekt (plynnie) wydawal sie nie do pomyslenia. Pozdrawiam!

  11. Ja z tej gry pamiętam moje pierwsze zejście do undergroundu w Agropromie. Wszędobylski syf, wilgotny smród aż czuć, a nade mną skrzypiąca lampka się obraca, jak na kombajnie. Skrzypiąca cholerna lampka. Wierzcie lub nie, NIGDY przy żadnej grze się tak nie bałem. Jedno jedyne światełeczko, które poskrzypywało tak mnie dokumentnie przeraziło, że do dziś ciarki mnie przechodzą. Ogólnie w obydwu Stalkerach naprawdę wiele mam momentów bladego przerażenia i osamotnienia (osamotnienie to najczęstsze uczucie przy Stalku, od niego bierze się przerażenie), ale ten przytaczam, bo po raz pierwszy wtedy poczułem się, mimo ciężkiego kałacha w łapach, całkowicie bezbronny i sparaliżowany Czystym Strachem. Powtarzam, nigdy, przy żadnym dziele kultury się tak nie bałem. I dlatego, mimo wszystkich swoich błędów, ta gra jest wielka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here