Codziennie czytam i oglądam dziesiątki materiałów zachęcających mnie do kupna nowych super-produkcji. Ba! Wczoraj niewiele brakowało, a wrzuciłbym do koszyka Far Cry 2 choć obiecałem sobie, że tego nie zrobię dopóki nie skończę przynajmniej części rozgrzebanych tytułów zalegających na dysku twardym mojego komputera.

Nie należę też do ludzi, którzy mogliby narzekać na brak pozycji do grania. Praktycznie non stop na dysku twardym znajdują się co najmniej dwa mocne tytuły. Wystarczy wymienić obecnie zimujące tam m.in. Dead Space, Call of Duty 4, Sins of a Solar Empire, Spore, MotoGP 08, Sam&Max – sezon 1 czy Europę Universalis III. Myślę, że prawie każdy wśród wymienionych pozycji znalazł by coś dla siebie. Ja jednak zamiast grać w rzeczone hity wczorajszy wieczór spędziłem przy oszałamiającej grze dołączonej do systemu Windows – 3D Pinball Space Cadet.

Pewnie w tym momencie większość z was popuka się w czoło i pomyśli, że Niebieskiemu Łosiowi na starość pomieszało się w głowie. Otóż nie. 3D Pinball Space Cadet wciągnął mnie niesamowicie spełniając tym samym podstawowe kryterium gry komputerowej – bawił mnie, pozwolił się odprężyć i zapomnieć o problemach dnia codziennego.

Co sprawia, że tak banalna rozrywka jak Pinball może wygrać z wielomilionowymi produkcjami rodem z „growego” Hollywood? Tym czynnikiem w moim przypadku jest prostota, która z jednej strony będąc słabością takich gier (w porównaniu z super-zaawansowanymi mechanizmami implementowanymi do dzisiejszych produkcji) jest ich największą siłą. Jak to możliwe? Bardzo prosto. Wielkie produkcje zmuszają nas najczęściej do wysiłku. Jeśli nie intelektualnego, to wymagają skupienia uwagi. Grając w Pinballa ograniczam swój wysiłek do naciskania dwóch klawiszy i pasywnego obserwowania kulki, która w absolutnie niepojęty sposób nabija na licznik kolejne tysiące punktów. Banalne. I niezwykle odprężające.

Głowę daję, że gdyby porównać zestawienia spędzonego czasu nad grami wygrałby windowsowski pasjans, a w czołówce znalazłby się również Saper. Ja osobiście nie należę do fanów układania kart, jednak rzesza naszych mam, babć czy pracowników biurowych oddających się tej nieskomplikowanej rozgrywce jest olbrzymia. Wprawdzie obie gry wymagają wysiłku intelektualnego, jednak w ich przypadku największym atutem jest niezobowiązujący charakter rozgrywki. W obu przypadkach możemy zakończyć zabawę po prostu wyłączając program, bez żalu utraty postępów w grze. Równie łatwo możemy do niej wrócić kiedy szef zniknie z horyzontu.

Dodatkowym atutem tego typu pozycji jest to o czym pisałem wczoraj – nie trzeba szukać płyt, czekać na załadowanie gry, wgranie save'a etc. Rozpoczęcie zabawy jest proste jak kliknięcie w ikonę umieszczoną na pulpicie.

Zaawansowane produkcje za wszelką cenę starają się przywiązać nas do siebie. Wymagają zaangażowania, „wciągnięcia się” w fabułę, statystyki bohatera, mechanizmy gry etc. A przecież dochodzi do tego cała masa okienek i menu przez które będziemy musieli się przebić. To sprawia, że takie tytuły są na swój sposób hermetyczne przez co nie każdy do nich może usiąść i zwyczajnie rozpocząć zabawę. Samo zaznajomienie się z taką produkcją zajmie nam co najmniej kilka(naście), a czasem więcej minut. I tu znów przysłowiowy Pinball wygrywa ze swoimi bogatszymi braćmi. Niezależnie od doświadczenia praktycznie każdy w ułamku sekundy może usiąść i rozpocząć zabawę.

Oczywiście nie neguję zalet wielkich produkcji, przy których przecież sam spędzam setki godzin. Jednak w sytuacjach kiedy mamy do dyspozycji kilka minut, lub po prostu jesteśmy wykończeni po całym dniu pracy i szukamy prostej, niezobowiązującej rozrywki nie ma nic lepszego niż gry pokroju rzeczonego Pinballa. Prostota triumfuje na całej linii.

A wy – gracie w pasjansa, Sapera czy Pinballa? A może gardzicie tak prymitywnymi grami spędzając cały swój czas wyłącznie przy Far Cry 2, Fallout 3 i Football Manager?

PS. Możecie też zagrać w jednorękiego bandytę i inne gry u nas. Pod tym adresem.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 KOMENTARZE

  1. Ojjjj w pinballa sie grałooo a grałooo 😀 ZAwsze z ojcem sie zakładałem , zrobi 100kk czy nie zrobi hehe 😀 Ale czasem mimo wszystko ułoże pasjansa, czy zagram jeszcze w tego pinballa, ale sapera nie tkne:D

  2. Ja grywam czasami w pasjansa , i tego pinballa , chodź w szkole na nudnych lekcjach informatyki zdarzy się mała gierka z kolegą z klasy w internetowe warcaby . Chodź czasami musimy po 10 razy grę resetować by na siebie trafić , ale przynajmniej nikt nikogo nie popędza w ruchach

  3. święta racja! nie ma to jak odprężyć się przy partyjce pinballa, chociaż osobiście preferuje Hearts 🙂 Mam taką samą sytuację jak autor artykułu, na dysku około 20 gier (nowych i starych), a cały czas gram w Hearts i CS’a ( w każdej chwili można wpisać quit). Oj . . . gdzie te czasy, że gierkę poznawało się w 15 min 😛

  4. Od ponad 10 lat mam na dysku Duke Nukem 3D i w razie co w kilkanaście sekund już rozdupczam kosmitów rakietami z RPG. Ten pinball to była pierwsza gra w jaką grałem na moim pierwszym PC na którego naciągnąłem ojca:). Miło wspominam, ale już nie gram. Najlepszy pinball, wcześniej wspomniany, to moim zdaniem Ball of Steel (oczywiście stół Duke Nukem:)). Jednocześnie dla wielu z nas (w tym i dla mnie) grami nie wymagającymi mocnego skupienia są wyścigi. Często odpalam PGR`a albo Forze 2 i po prostu jadę, myśląc przy tym o zupełnie innych rzeczach, planuje sobie resztę dnia, powtarzam jakiś materiał na kolokwium w głowie itp.

  5. Nie jest to co prawda gra dołączona do Windowsa, ale równie prosta i wciągająca, World of Goo 😉 Do kupienia na Steamie. Gorąco polecam, ja już gram drugi weekend i jeszcze mi się nie znudziła:)

  6. kuki. . . ja gralem w demo World of Goo przez 3 dni:D fakt ze sapera juz nie wlaczam ale kiedy mam pare minut przy kompie i nie wiem co zrobic to pasjans i pinball idzie w ruch;p

  7. Ja również muszę polecić World of Goo. Jest to najlepsza niezobowiązująca pozycja w jaką grałem od lat, a w dodatku ma styl i klimat, który w grach tego pokroju jest rzadko spotykany.

  8. Ja natomiast szczerze polecam Peggle . Od miesiąca nie gram praktycznie w nic innego , a wersja na kom. jest chyba najlepiej przeniesioną grą z PC na Javę . 0 – http://www.popcap. com – stąd można pobrać demko , miłego uzależnienia . 🙂

  9. Na moim kompie mam i Most Wanted i takie perełki jak Jagget Aliance czy Space Rangers. A mimo to jak wchodzę pograć to najczęściej wybieram PuzzleQuest czy emulatory automatów. Żadna nowość nie wytrzyma u mnie więcej niż kilka dni. Jednak stare dobre gierki to jest to ^^ Proste, bez przebajerzonej grafiki, szybko się wczytują i są „sprawne” – wszystkoe to daje calkiem niezłego stimpacka miodnościowego ^^

  10. COD 4 nagrałem kilkadziesiąt godzin aż mi sie znudziło latać i strzelać do cziterów(raczej przegrywać z „lepszymi” killcam świetny wynalazek który pokazuje jak bardzo się stacza granie online). NA PCeta oczywiście. Kupiłem konsole zamiast nowej karty graficznej z tuzinem procesorów. Bez dwóch zdań od czasu preliminary Monty 16k z atari Żadna gra nie przykuła mnie aż tak do monitora. GEOMETRY WARS DWA RULEZ 😉 polecam polecam odciski mi sie porobiły od pada 😀 hhehe

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here