Jan Stojke zapewne chciałby cofnąć się w czasie do dnia, w którym powiedział „chcę ten tytuł do recenzji”. Niestety póki co nie jest to możliwe. Zobaczcie co konkretnie nie podobało się naszemu recenzentowi w grze Timeshift.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 KOMENTARZE

  1. Zgadza się. W najlepszym wypadku średniaczek. Kilka ciekawych pomysłów ze skafandrem, ale nie okazały się one koniem pociągowym dla gry. Nuda.

  2. A ja nie zgadzam się w dużej części recenzji. Co prawda grałem w Timeshifta już jakiś czas temu i raczej nie wszystko dokładnie pamiętam, ALE po pierwsze nie jest znowu taki długi, żeby narzekać na nudę (ja zdążyłem skończyć zanim się znudziłem), po drugie zarzuty co do grafiki jak dla mnie są bezpodstawne (efekty zatrzymania czasu są genialne) i po trzecie chyba najważniejsze – ten tytuł był dla mnie naprawdę grywalny, miło się grało po prostu. Niech będzię – o dźwięku zapomnieli całkowicie, fabuła kuleje, ale z drugiej strony pomysł z przerywnikami filmowymi był całkiem nieźle wykorzystany. Trudno nie zgodzić się również z zarzutem schematyczności, ale to tylko teoretycznie, bo w praktyce wszystko zależy od gracza – zabawy z czasem dają mnóstwo możliwości, a to że ktoś decyduje się na najprostsze rozwiązania to już jego sprawa. Jak dla mnie mocne 7 🙂

  3. Bardzo dobra gra z rewelacyjnym gameplayem, dobrą grafiką i pomysłem. Szkoda, że nie ma opcji odradzania artykułów oraz wystawiania własnej oceny (także recenzentowi). A teraz kilka smaczków:

    Zaczyna się banalnie. W tajnym laboratorium stworzono dwa kombinezony do podróży w czasie. Jeden z nich kradnie naukowiec pracujący przy projekcie – doktor Krone. To co widzimy już na początku – wybuch placówki – jest równocześnie zakończeniem, do którego nie możemy dopuścić. Na szczęście w ostatniej chwili przywdziewamy drugi kombinezon i skaczemy. W czasie.

    Rzeczywiście bardzo banalne, spotyka się to w niemal każdej grze. . .

    producenci zdają się olewać i to ciepłym moczem.

    Jaki sens ma promowanie kultury na portalu, jeśli recenzent używa bulwarowego stylu ?

    Byłoby chyba ciekawiej gdyby w przypadku zgonu czas po prostu się cofał – a tak mamy quick load.

    Szkoda tylko że nie miałoby to żadnego sensu, poza praktycznym. Po to właśnie postać umiera, aby mieć poczucie zagrożenia i możliwości porażki.

    Niestety owe przeszkody są banalne, jest ich mało i generalnie żal, że twórcy nie poszli bardziej w stronę kombinowania niż ciągłego strzelania.

    Od razu przypomniały mi się komentarze z Ucharted mówiące, że zagadki są zbyt proste. A może zagadki nigdy nie miały być trudne i może w tej grze postawiono na przyjemność, a nie wielogodzinne główkowanie ?

    . Momentami prosi się o mocniejszy kawałek, bo strzelania jest sporo (przy okazji bronie zbyt wymyślne nie są,

    Proponuję zagrać w Painkillera. Jedna wskazówka – nie każdy lubi sieczkę, a muzyka często ma pozostawać w tle.

    no i razi brak odrzutu – strzelając z karabinu możemy wywalić cały magazynek w jeden punkt).

    Powtórzę się, ale czy recenzent pomyślał, że w tej grze postawiono na przyjemność, a realizm zignorowano ? Nie każdy lubi recoil z counter strike’aJak dla mnie, recenzent grał, bo musiał. Pozdro.

  4. Ja mam tę grę ale niedałem rady przejść. Zabiła mnie nudą i schematycznością. Naprawdę próbowałem ale poprostu szkoda czasu i pieniędzy.

  5. Fizyka jest całkiem niezła, wrogowie ładnie latają odrzuceni siłą strzału,

    Trochę odbiegnę od tematu ale mam dość mówienia, że kiedy wróg po trafieniu przelatuje przez cały pokój to oznacza, że fizyka jest dobra. . . Otóż nie, to jest hollywoodzka fizyka. W rzeczywistości nic takiego nie ma prawa się zdarzyć choćby koleś dostał ze snajperki . 50 prosto w czerep. Sorry za offtop.

    Jaki sens ma promowanie kultury na portalu, jeśli recenzent używa bulwarowego stylu ?

    Niestety się zgadzam. . . Za taki tekst w komentarzu recenzent z pewnością dostałby minusa.

  6. #5 fizyka jest niezła bo jest efektowna, nie napisałem że jest realistyczna bo wiem że nie#3 masz racje – miałem gry dość już po 5 misji, a dyskusja z Twoimi argumentami traci sens w momencie gdy zacząłeś bronić muzyki 😛 ale skomentuje jeszcze obronę zagadek – skoro już dajemy możliwość manipulowania czasem, fajnie gdyby to zostało wykorzystane, a nie sprowadzone do lepszego bullet-time’u

  7. Ja chciałbym tylko dodać, że Max Payne nie był pierwszą grą z trybem bullet time, ale Conker’s Bad Fur Day na Nintendo 64. Niestety, nikt o tym nie pamięta 🙁

  8. Skończyłem Timeshift dwa razy. Imo bardzo dobry FPS. Świetne bronie, przeładowania, uczucie strzelania i klimat. Mogłaby by być tylko trochę trudniejsza. Czekam na drugą część.

  9. Hmm. . . na 147 screen’ów jest ich może 100. „Może” bo po, którymś tam już człowiek traci rachubę. Jeden obraz ma po 5-6 kopii. Z trudem przejrzałem całą galerię, po kolejnej serii tych samych obrazków jedynie nuda powstrzymywała mnie od zamknięcia strony.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here