Mało który kraj Europy ma tak pokręconą historię jak my. Kiedyś lokalna potęga, w czasach Jagiellonów skutecznie rywalizująca z potężnym rodem Habsburgów, potem wiktorie wiedeńskie i tym podobne, aż w końcu niejako na własne życzenie schyłek i upadek. XX wiek też nas nie rozpieszczał. Ledwo udało się nam odzyskać upragnioną niepodległość, a już rozpętało się drugowojenne piekło, które wtrąciło nas ostatecznie w łapska Stalina i jego współtowarzyszy. I kiedy Europa Zachodnia na fali planu Marshalla błyskawicznie podnosiła się z gruzów wojennych my wyrabialiśmy kolejne pięciolatki ku chwale przyjaźni polsko-radzieckiej dowodząc potęgi i determinacji sojuszu robotniczo-chłopskiego. Walczyliśmy, burzyliśmy, aż w końcu Lechu przeskoczył przez płot i wszystko wróciło do normy. No, prawie. Mieliśmy (a może wciąż mamy?) do nadrobienia jakieś 40-50 lat, które nasi przyjaciele z Europy Zachodniej skutecznie wykorzystali by budować swój potencjał ekonomiczny.

Mamy już swoje pierwsze sukcesy – mamy Małysza, Kubicę, nawet nowego nieco brazylijskiego napastnika reprezentacji! Mamy też Euro 2012. Wprawdzie wciąż nie mamy dróg i autostrad, nikt na oczy nie widział choćby jednego skończonego stadionu, nie wspominając o lotniskach i drugiej linii metra w Warszawie (przez grzeczność nie napiszę kiedy metro miał taki na przykład Londyn), ale prezes Listkiewicz zapewnia, że „everything's gonna be allright”. A przecież temu kryształowemu zbawcy naszego futbolu nie można nie wierzyć. Jakby tego było mało mamy całe stadko polityków, którzy niemal codziennie dostarczają nam pozytywnych emocji – na sam ich widok gęba się człowiekowi śmieje, a jak już coś powiedzą to ubaw po pachy. Jednym słowem – żyć nie umierać!

Na fali rosnącego dobrobytu i poprawiającej się kondycji polskiego społeczeństwa udało się nam dorobić własnego, małego, acz stabilnego rynku gier komputerowych. I choć marudzimy, że w wielu dziedzinach wciąż jesteśmy z tyłu w tym przypadku musimy powstrzymać swoją skłonność do narzekania. Oczywiście – wciąż poziom piractwa jest zatrważający (choć jak wszyscy wiemy uciskany przez kapitalistów naród polski nie kradnie a jedynie ratuje się przed niemożnością grania wynikającą z braku wysokich zarobków), wciąż potwornym sukcesem jest sprzedanie gry na poziomie kilkudziesięciu tysięcy kopii jednak mimo to trzeba przyznać, że nie jest źle.

Skąd taki absurdalny wniosek? – zapytacie. Już odpowiadam. Przypomnijcie sobie jak wyglądał nasz rynek gier 15 czy nawet 10 lat temu. Niewiele gier na półkach, mało która zlokalizowana. Dziś nasze sklepy toną w pudełkach. Większość tytułów ukazuje się równocześnie z wydaniami zachodnimi. Nawet czasem w TV jakaś reklama gry się przewinie przed oczyma. Czy 10 lat temu byłby w naszym kraju możliwy taki hype jak teraz na fali GTA IV? Wątpię. Medialnie gry nie istniały. Wciąż jest z tym nienajlepiej, ale takie wydarzenia jak premiera Wiedźmina powoli niczym kropla drążą skałę. Mamy też kilku nieźle radzących sobie wydawców. CD Projekt odnosi sukcesy już nie tylko na lokalnym polskim rynku, ale w całym regionie.

Nie możemy też narzekać na przepływ informacji. Dzięki sieci jesteśmy na bieżąco z wszelkimi aktualnościami. Każdy z nas przynajmniej raz dziennie odwiedza swoje ulubione serwisy, które dostarczają mu wszelkich niezbędnych informacji.

Chodząc do podstawówki czytałem recenzje w legendarnym dziś piśmie Top Secret. Czytałem, choć nie miałem najmniejszych szans pójść do sklepu i kupić sobie którejś z nich. Dlaczego? Bo nie było wtedy ani sklepów, ani dystrybutorów gier – no chyba, że mówimy o wszelkiej maści giełdach i quasi-legalnych sklepach, gdzie mogliśmy skopiować sobie grę na własną kasetę czy dyskietkę. Dziś dostajemy ją w pięknym pudełku, z instrukcją wydrukowaną na kredowym papierze z wszelkimi szmerami-bajerami (wliczając w to edycje kolekcjonerskie). Polskie sklepy niczym nie różnią się od tych na zachodzie. Te same gry, te same okładki, ten sam sprzęt.

Dlatego dziś wszyscy przebieramy nóżkami czekając w kolejkach na swoje pudełko z GTA IV. W tym samym czasie robi to John w Chicago i Pierre w Paryżu. Panie, czy to już Ameryka?!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

23 KOMENTARZE

  1. Widzialeś gdzieś billboardy z GTA IV? Nie? Dziękuję za uwagę :)Na tle rozwoju innych branż i handlu dystrybucja gier w tym kraju to wcale nie jest jakieś wielkie halo i postępA w ogóle jestem zły bo kuriera z GTA IV nie ma ;(

    • Widzialeś gdzieś billboardy z GTA IV? Nie? Dziękuję za uwagę :)[/note]

      ja wczoraj widziałem billboard reklamujący X360, może to nie to samo co reklama konkretnej gry, ale chyba już o czymś świadczy. . .

  2. Racja, ja co jakiś czas idę sobie do carrefoura w Zgorzelcu kupić jakąś fajną grę na PC i nie narzekam, bo jeszcze nie było takiej sytuacji w której idę tam i nie ma gry na którą mozolnie zbierałem PLN-y

  3. A czy ktoś się w ogóle zastanawiał ile go kosztuje to GTA IV? cena oficjalna to 249,99 PLN tak? Średni kurs NBP dolara to 2. 21PLN249,99 podzielić na 2,21 = 113,11 dolarów i co wy na to? a w Gamestop GTA 4 jest po 59. 99 USD = 132. 5 PLN D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę Co Polski rynku gier 🙂

    • A czy ktoś się w ogóle zastanawiał ile go kosztuje to GTA IV? cena oficjalna to 249,99 PLN tak? Średni kurs NBP dolara to 2. 21PLN249,99 podzielić na 2,21 = 113,11 dolarów i co wy na to? a w Gamestop GTA 4 jest po 59. 99 USD = 132. 5 PLN D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę Co Polski rynku gier 🙂

      ale Ty nie mieszkasz w stanach tych za oceanem tylko tych które się nazywa Stanami Zjednoczonymi Europy obecna zwyczajowa nazw to Unia Europejska i jak tutaj sobie weźmiesz i porównasz ceny to65e x 3. 6 pln = 234 więc cena normalna jak na rynek europejski. digital_cormac – małymi krokami do przodu, trzeba wierzyć że to się w końcu uda. sam mieszkam i pracuje w irlandii i wiem jak łatwo jest sobie tutaj coś kupić. Coś takiego jak siła nabywcza złotówki praktycznie nie istnieje. Ile litrów benzyny można sobie kupić za godzinę pracy przy minimalnej stawce ? tutaj 7 i tak niestety jest ze wszystkim. Ale jak sam zauważyłeś jest już dużo lepiej w stosunku do tego jak było 20 lat temu i trzeba być dobrej myśli, może my się doczekamy na zrównanie tego stanu z resztą świata a nie nasze wnuki 😉

    • A czy ktoś się w ogóle zastanawiał ile go kosztuje to GTA IV? cena oficjalna to 249,99 PLN tak? Średni kurs NBP dolara to 2. 21PLN249,99 podzielić na 2,21 = 113,11 dolarów i co wy na to? a w Gamestop GTA 4 jest po 59. 99 USD = 132. 5 PLN D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę Co Polski rynku gier 🙂

      Mylisz się chłopie i to bardzo. U nas ceny są przeliczane z Euro. Dolicz do tego koszty pośredników i wychodzi słynne 249zł. Zresztą każdy kto narzeka na ceny gier konsolowych po prostu nie kuma jak ten mechanizm działa. Ja wiem, ale nie powiem. Niech sobie ludziska żyją w niewiedzy i herezje rozsiewają. Byle nie na Valhalli.

  4. Kiedyś lokalna potęga, w czasach Jagiellonów skutecznie rywalizująca z potężnym rodem Habsburgów, potem wiktorie wiedeńskie i tym podobne, aż w końcu niejako na własne życzenie schyłek i upadek. XX wiek też nas nie rozpieszczał.

    A to wszystko przez głupią Wandę co nie chciała Niemca. Przeklęta baba!!! 😉

    • A to wszystko przez głupią Wandę co nie chciała Niemca. Przeklęta baba!!! 😉

      Trzymając się tematu piłki nożnej – Klose i Podolski polubili Niemców i naszym wyszło jak wyszło na MŚ. Wanda to swoja baba, przez nią też wyszło jak wyszło, ale po polsku.

  5. Oczywiście, że jest się z czego cieszyć. Rynek gier istnieje, rodzimi wydawcy istnieją, gry jest szansa kupić. w porównaniu do lat 80-90 to istne eldorado. Tylko cały czas niestety ciąży na nas to widmo 50 lat w plecy, a człowiek już taki jest, że zawsze ( i słusznie) porównuje swoją sytuacje to tych „co maja lepiej” a nie odwrotnie. A niestety prawda jest taka, że te 50 lat to nawet nie przepaść, to wielki kurna, niekończący się kanion tak głęboki, że jak wrzucisz kamyczek to prędzej padniesz z głodu niż usłyszysz jak uderza o dno. Cieszymy się, iż stać nas (co po niektórych) na kupno 1-2 gier miesięcznie? Fajnie. Ja tez się cieszę, tylko że to śmiech na sali. Ostatnio robiliśmy sobie wideokonferencje z kumplem pracującym poza granicami naszego kraju i zauważyłem sporą kupkę gier na półce. Pytam się więc, nie szkoda ci kasy na tyle tytułów? Zarobisz się na śmierć, schudniesz itd 😉 On w śmiech – no coś ty, jedna taka gierka kosztuje mnie 4h pracy, a przecież wiesz, że szaleję tu z miotłą. . . . Więc zanim zaczniemy tańczyć z radości taniec hula, schylmy głowę i popatrzmy przez chwilę w głąb tego kanionu, może zauważymy wtedy, że sam fakt istnienia towaru na półkach jest niczym, jeżeli i tak większość z nas nie może sobie na niego pozwolić. Nie chce tu dramatyzować, osobiście uważam, że nie jest źle. Jest co jeść, jest w co grać ale do naszych sąsiadów z lewej, naprawdę bardzo dużo nam brakuje, a problem gier jest tu o wiele mnie drastyczny niż inne.

  6. Ej! To miał być tekst, który pokazuje jasne strony, a nie znów zmusza nas do nużania się w tym naszym tradycyjnym, polskim marudzeniu. Wiem, sam mam tendencję do narzekania. Klnę na czym świat stoi kiedy stoję w korkach, kiedy muszę użerać się z niekompetentnym urzędnikiem, kiedy za moją pensję nie mogę sobie pozwolić na co dusza zapragnie. Ale kurcze – może żyło by się nam lepiej gdybyśmy tak nie marudzili?Ja wiem, że teoretycznie to nie zmienia wiele, ale jak czasem obserwuje inne nacje i ich podejście do życia to mam wrażenie, że wiele zależy od nastawienia psychicznego do świata (wiem, zaraz mi powiecie że inne nacje lepiej zarabiają. . . ). Zgadzam się z waszą argumentacją, ale kurcze ludzie słoneczko świeci, ładnie jest, wbrew pozorom nie żyje się nam wcale tak źle więc może więcej optymizmu MARUDY! 🙂

  7. Jolo ale w tym kraju naprawdę nie ma się z czego cieszyć. No chyba, że podążając za twoimi przykładami będę tańczył, że Ziemia się kręci 🙂

  8. Ej! To miał być tekst, który pokazuje jasne strony, a nie znów zmusza nas do nużania się w tym naszym tradycyjnym, polskim marudzeniu.

    To nie marudzenie tylko rzeczywistość skrzeczy. Gra kosztuje prawie 40% zarobków pielęgniarki . To czy gra jest za droga, czy pensja za mała? Kwestia interpretacji

  9. Ach to były czasy 10-15 lat temu, piractwo było legalne, gry na FDD do Amisi 1200 i 386, oraz cartridże do Pegasusa kupowałem na giełdach z ojcem. I były w oryginale, przynajmniej języka się człowiek uczył i brzmaiało tak naturalnie dla ucha . . .

  10. Czy ja wyglądam na pesymistę? 😉 Przecież napisałem że nie jest źle. Tylko jakoś tak już mam, że zawsze niestety muszę widzieć szerszy obraz. ( i nie, mój LCD nie jest panoramiczny;)).

  11. Ja wiem, ale nie powiem. Niech sobie ludziska żyją w niewiedzy i herezje rozsiewają. Byle nie na Valhalli.

    To po jakie licho się chwalisz ??

  12. Jolo tekst odebrałem jak najbardziej pozytywnie, bo jako że małolat nie jestem to sam dobrze pamiętam jak wybierałem gry na commodore 64 z jednego z wielu stolików na elektrogiełdzie w Krakowie. A jak się zdziwiłem kiedy kumple mi powiedzieli że mają polską oryginalną grę z bajtka zatytułowaną hans kloss!!!! to były czasy i widzę teraz dużą poprawę. Tak samo pamiętam jak Balrdus Gate pokazał gdzie bardziej opłacalne było kupienie go w sklepie niż na giełdzie od piratów :)Najbardziej sobie ceniłem CD Projekt za ich serie extra klasyka, bo jednak można było wydawać dobre gry tanio.

  13. (przez grzeczność nie napiszę kiedy metro miał taki na przykład Londyn)

    Na najstarszej stacji w Londynie jest tablica z datą rozpoczęcia budowy, to był rok 1863. U nas akurat powstanie styczniowe sie zaczynało 🙁 Kiedy budowa się skończyła, nie pamiętam w tej chwili.

  14. To ja teraz bez marudzenia. Przedwczoraj siedziałem sobie na kanapie i grałem w Metal Gear Online. W magiczny sposób godziny mijały, a kiedy oderwałem sie od tej gierki okazało się, że jest godzina 23. 30. Przypomniało mi się, że jeden z warszawskich sklepów robi nocną premierę GTA4 i chociaż następny dzień zapowiadał się intensywnie, pomyślałem, że warto nabyć produkcję Rockstar i zobaczyć tą „nocną premierę”. Liczyłem się, że kilka, może kilkanaście osób też zjawi się na premierze. Przyjeżdżam na miejsce. A przed sklepem oblężenie. Około 100-150 osób, muzyka z głośników. Wszyscy gadają w pozytywnej atmosferze o gierkach, jest przyjemnie, choć czuć emocje i podenerwowanie. Kilka znajomych twarzy (Maiden, pozdrawiam 😉 ) i świetny klimat. Poczułem się trochę jak jeden z tych łepków na fotkach z japońskich premier. I nikt w kolejce nie mógł się nadziwić ile przyszło wiary. Także jest naprawdę konkretnie. Przynajmniej w tym jednym sklepie i przynajmniej z okazji premiery GTA4, ale zawsze.

  15. Czytam i nie rozumiem tego narzekania. . . że niby cały świat ma nas traktować „preferencyjnie” bo jesteśmy biedniejsi i zacofani w stosunku do „cywilizacji zachodu” ??A z jakiej paki sie pytam??Firmy które tam powstały mają na celu generowanie zysku. Niezależnie od długości i szerokości geograficznej. Tym co nie mieli podstaw ekonomi podpowiem, że ideą prowadzenia biznesu jest generowanie zysku – nie przychodów, tylko właśnie zysku. Narzekamy, że jest tak czy owak, ale kiedy można coś zrobić to idzie taka niezadowolona młodzież na wybory (jeśli ogólnie ruszy 4 litery z miejsca) i zakreśla pierwszego z brzegu tudzież tego co ma najwięcej plakatów nie zastanawiając sie co z tego wyniknie dla kraju i dla nich samych. A potem płacz i zgrzytanie zębów bo Polska jest z tyłu. No jest i będzie dopóki wybory będą wygrywać kolesie z kliki „poprzedniego systemu” tudzież „Solidarności”. Przecież Ci ludzie ciągle grzebią w przeszłości, ciągle kopią sie po kostkach a rozwój państwa stoi w miejscu, co za tym idzie wasze pensje też stoją w miejscu!!!!Zrozumcie dobrzy ludzie, że to nie wina świata tylko nasza własna – Polaków – że w Polsce jest jak jest. Wracając do tematu – ekonomia nie zna określenia „pro bono” więc nie liczcie na „rozwój branży” i „niskie ceny gier”. Zmieńcie kraj i ludzi, zacznijcie myśleć a co za tym idzie zarabiać tyle co ludzie na świecie. Mój 18-letni brat woli obijać się, grać w CoD’a, jarać blanty i wypadać na piwo z „ziomkami”. I co? Ciągle marudzi jakie wszytko drogie i że na nic go nie stać, na gry też. PS: przepraszam za „politykowanie” ale nie sposób w naszym kraju oddzielić spraw ekonomicznych od politycznych (na razie).

  16. Czytam i nie rozumiem tego narzekania. . . że niby cały świat ma nas traktować „preferencyjnie” bo jesteśmy biedniejsi i zacofani w stosunku do „cywilizacji zachodu” ??A z jakiej paki sie pytam??

    Bo Polska to Chrystus Narodów nie pamiętasz? Za samo wypinanie piersi na hordy barbarzyńców ze wschodu Europa powinna nas hołubić na wieki, wieków! A gry powinny być tańsze i subsydiowane z kasy państwowej Austrii i reszty zaborców! Coś nam się należy za te rozbiory! 😉

  17. Historia dla nas nie była łaskawa. A może NFZ powinien refundować gry dla najbardziej „uzależnionych”?Większość z nas miała szczęscie, że nie urodziła się w rodzinach patologicznych/dysfunkcyjnych i mieliśmy możliwośc rozwijać swoje hobby (niekoniecznie granie), gdzie priorytetem nie było zaspokojenie podstawowych potrzeb. Nie każdego w Polsce stać na łacze internetowe czy komputer jeszcze. Jakby było dobrze w naszym kraju to nie byłoby akcji typu „Pajacyk” i innych. jak oglądam takie BBC to odpoczywam psychicznie niż takie TVN 24 gdzie pokazuje się głównie politykę i nagłaśnia tanie sensacje i dramaty ludzkie. Gry, muzyka, pornografia, kino, używki – czysty hedonizm dla jednych nałóg/ hobby innym rzecz zbyteczna – ale jedna cecha, że nic za darmo ;)A co do kuriera i GTA 4 to kumpel pojechał 50 km do MM i nabył grę w dniu premiery 😉 Dla mnie ten tytuł to odgrzewany kotlecik z „lepsza” grafą ale masa ludzi się będzie GTA 4 bawiła świetnie. Podstawa to nie zyć stereotypami być otwartym na nowe doświadczenia i poglądy innych. Kiedyś na piractwie robiłi niektórzy niezły pieniądz (sprzedający i kupujący byli zadowoleni). Co do narzekania to chyba kraj w jakim się zyje nie ma znaczenia, a na depresję chorują w krajach bogatszych niż Polska.

  18. „Chodząc do podstawówki czytałem recenzje w legendarnym dziś piśmie Top Secret. Czytałem, choć nie miałem najmniejszych szans pójść do sklepu i kupić sobie którejś z nich. Dlaczego?”W moim przypadku byl to Secret Service. Kupowalem miesiecznik, choc nie mialem nawet kompa :DPoprostu uwielbialem czytac o grach. . . i nadal to lubie, tyle ze dorobilem sie sprzetu do grania 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here