Po usłyszeniu hasła „Obsidian Entertainment” większość z nas momentalnie pomyślałaby zapewne o Fallout: New Vegas. Tymczasem amerykańskie studio kilka dni temu zakończyło pracę przy Alpha Protocol – tytule utrzymanym w szpiegowskich klimatach, łączącym elementy akcji i RPG. Takie pozycje są rzadkością w świecie elektronicznej rozrywki. Dziwi mnie więc to, że pozornie niewielu Wikingów przejawia zainteresowanie tym produktem. Przygody Michaela Thortona pokazują przecież w jakiej formie jest studio, mające zaspokoić apetyt graczy czekających na „Fallouta z prawdziwego zdarzenia”. No to w jakiej jest, spytacie? Czytajcie dalej, odpowiem.

Nie oszukujmy się. Gracze, szczególnie ci starszej daty są sentymentalni. Kiedy w połowie października gruchnęła wieść o spodziewanym remake'u jednej z najsłynniejszych gier lat osiemdziesiątych, poczułem dreszcze. Mowa rzecz jasna o Bionic Commando. Szykuje się niezła gratka!

Oryginalny Bionic Commando narodził w zamierzchłych czasach, czyli pod koniec lat 80tych (1988r) z przeznaczeniem na automaty wrzutowe. Następnie powstały porty na IBM PC oraz na niemal wszystkie platformy dostępne na rynku. Od Amstrada CPC poprzez ZX Spectrum, Commodore 64, NES, Atari ST i Amigę. Ojcem sukcesu Bionicznego Komandosa był Tokuro Fujiwara – prawdziwy komputerowy geniusz i jedna z najbardziej prominentnych osób koncernu Capcom. To dzięki niemu mogliśmy zagrać w takie hity jak: Ultimate Ghosts n' Goblins, Commando czy Breath of Fire. Fujiwara jest także odpowiedzialny za niezwykle popularną serię Mega Man. Dał nam również pierwszego Resident Evil.

Spis treści

Adolf Hitler na gigancie

Samobójca?

W grze wcielamy się w postać żołnierza Super Joe (cóż za niebanalne imię!). Joe wyposażony w biomechaniczne ramię walczył z futurystycznymi nazistami i bandą szalonych naukowców, którzy przywrócili do życia samego Adolfa Hitlera. Wersja na rynek amerykański została pozbawiona nazistowskiej symboliki. Wszechobecne Hakenkreuze zostały zastąpione enigmatycznym, stylizowanym albatrosem. Wycięto też głównego antagonistę – Adolfa Hitlera. Zastąpił go dziwaczny typ o ksywie Master-D. Główny bohater także przeszedł pewne poprawki kosmetyczne włącznie ze zmianą personaliów. Nie było już Super Joe. Narodził się Ladd Spencer. Co ciekawe, w wersji przeznaczonej na rynek brytyjski rdzeniem fabuły są… poszukiwania Super Joe'ego. Dość powiedzieć, że Bionic Commando został ciepło przyjęty przez rzesze graczy na całym świecie. Zarobił dla producenta worek pieniędzy i ugruntował pozycję Fujiwary.

Pierwsze wzmianki o nowej odsłonie stareńkiego hitu zaczęły krążyć około roku 2004. Rok później wersję na Playstation 2 zapowiedział amerykański oddział Capcomu, Studio 8. Niestety w niecałe 12 miesięcy później z powodu kłopotów finansowych Capcom zlikwidował Studio 8. Projekt został odłożony na półkę. Mniej więcej w tym samym czasie do firmy powrócił Tokuro Fujiwara.

Nie, Spider-Man

Na dwa lata Bionic Commando skrył się w cieniu. Dopiero kilka tygodni temu podano do oficjalnej wiadomości, że zespół GRIN bierze się za remake słynnego tytułu. Szwedów znamy przede wszystkim z pecetowej edycji Tom Clancy's Ghost Recon Advanced Warfighter. Wcześniejsze produkcje GRIN'u to niezbyt udana, utrzymana w postapokaliptycznych klimatach samochodówka Bandits: Phoenix Rising i słabieńkie wyścigi zatytułowane Ballistics. Ciekawe, jak potomkowie Wikingów poradzą sobie z BC.

Terroryści w mieście

Nowa wersja przygotowywana przez szwedzkich programistów opowiada historię agenta Nathana Spencera (czyżby syn lub brat Ladd'a ?). Nathana poznajemy w niezbyt sprzyjających okolicznościach – w dniu jego egzekucji. Nie wiemy do końca, czym naraził się władzom nasz biedny protagonista, że postanowiły zastosować wobec niego tak ostateczną karę. Według skąpych wypowiedzi twórców za kłopotami Nathana stoi jego dawny towarzysz Super Joe. Tuż przed egzekucją terroryści wywołują kataklizm na niespotykaną skalę. Eksplozja spotęgowana przez gigantyczne trzęsienie ziemi obraca w ruinę fikcyjne Ascension City. Wywiad wojskowy przejmuje kontrolę nad metropolią. Wojskowi odraczają też dekapitację naszego bohatera. Teraz Nathan Spencer wyposażony w biomechaniczne ramię staje się jedyną nadzieją na przywrócenie ładu i porządku. Nie wszystko jednak jest tak oczywiste, jakby się wydawało. Armia cedzi informacje i nie dopuszcza władz cywilnych do „Strefy Zero”, a po zdewastowanym mieście nadal krążą maruderzy, bandyci i grupki terrorystów. Całym tym pasztetem musi zająć się Nathan i jego długie bioniczne ramię sprawiedliwości!

Być jak Spider-Man

Capcom obiecuje, że Bionic Commando będzie w pełni wykorzystywał możliwości konsol nowej generacji. Ascension City ma być środowiskiem otwartym. Eskapada po ruinach miasta ma być znacznie ułatwiona dzięki linie z hakiem magnetycznym wbudowanym w bioniczne ramię naszego bohatera. Nathan niczym słynny Spider-Man ( a może Tarzan ?) będzie mógł fruwać na linie między ruinami budynków. Do wielu miejsc można dostać się więcej niż jedną drogą. Przyda się zatem głowa na karku i orientacja przestrzenna. Niełatwo bowiem w tym samym momencie przemieszczać się na linie nad ulicami i prowadzić ostrzał przeciwnika. Ramię to nie tylko najlepszy „transport” w okolicy. Dzięki bio-mechanice Spencer potrafi cisnąć wrakiem samochodu w grupę wrogów. Czekają nas, jak w to zwykle w grze zręcznościowej bywa, starcia z potężniejszymi przeciwnikami. Walki z bossami mają być kwintesencją Bionic Commando. Podobnie jak miało to miejsce w Lost Planet: Extreme Condition.

No właśnie, pod względem filozofii rozgrywki Bioniczny Komandos przypomina nieco Lost Planet. Ewolucje na wystrzeliwanej linie, walka z hordami przeciwników itd. Przygody bionicznego komandosa mają mieć jednak bardziej „klasycznie zręcznościowy” charakter. Cokolwiek to oznacza.

Eskapadę agenta Nathana Spencera zapowiedziano na konsole Xbox 360, Playstation 3 oraz – co cieszy najbardziej – na komputery klasy PC. Mam nadzieję, że Bionic Commando nie będzie zwykłą konwersją wersji konsolowej. W przypadku Lost Planet największą wadą wersji PC było sterowanie. Oby w tym aspekcie BC nas nie zawiódł. Bo zapowiada się naprawdę wyśmienicie.

Acha! Jeżeli ma to dla Was – szanowni Czytelnicy – jakieś znaczenie, to warto dodać, iż głosu bohaterowi Bionic Commando użyczy Mike Patton. Byłego wokalistę kapeli Faith No More mogliśmy usłyszeć w grze The Darkness, a ostatnio także w niesamowitym Portalu od Valve.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNie jestem geekiem!
Następny artykułDzieci i zakazane gry

6 KOMENTARZE

  1. Ostatnie premiery napełniły mnie sporym dystansem. Kane&Lynch, Timeshift, Blacksite. . . Mimo, że BC zapowiada się super, to jakoś nie mogę się dać ponieść hypowi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here