Chcesz zamieścić reklamę? Kliknij tutaj!

DLC (Downloadable content) dla produkcji konsolowych i komputerowych jest obecnie czymś na porządku dziennym. Poza dodatkowymi strojami i przedmiotami, w ostatnim czasie tryumfy święcą nowe mapy do rozgrywek sieciowych, misje single player oraz – a może przede wszystkim - pełne rozszerzenia. Są na tyle istotne, że za jedną z najważniejszych premier stycznia bieżącego roku uważa się pierwszy add-on dla Fallouta 3 - Operation Anchorage - o którym powiemy dziś kilka słów.
Symulator rozwalania orientalnych głów – takim mianem w skrócie zachodnia prasa okrzyknęła pierwsze DLC dla trzeciej części serii Fallout. Bethesda, znana już z wydania kultowej zbroi dla konia, jakiego dosiadaliśmy w The Elder Scrolls IV: Oblivion, wyciągnęła pewne wnioski ze swoich wcześniejszych dokonań. Niestety do osiągnięcia perfekcji w tworzeniu dodatków ma jeszcze daleką drogę. Ale po kolei.
Opisywane przez nas rozszerzenie dostępne jest dla posiadaczy pecetów oraz Xboksów 360 (przykro nam, wielbiciele PlayStation 3). Co za tym idzie, pierwszym krokiem każdego gracza jest połączenie się odpowiednio z usługą Games for Windows lub Xbox Live, uiszczenie opłaty wynoszącej 800 Microsoft Points i pobranie dodatku. W naszym wypadku padło na wersję konsolową. Gdy odpowiednie pliki znajdą się już na dysku X360, można uruchomić grę. Pierwszy plus dla twórców wędruje za fakt, iż zawartość DLC można poznać w dowolnym momencie zabawy, wykorzystując dogodny dla siebie save (nie wliczając w to ostatnich chwil głównego wątku Fallouta 3, gdzie siłą rzeczy niemożliwe byłoby zajęcie się zadaniem pobocznym).
Przemierzając po raz kolejny zniszczone wybuchami drogi usłyszymy sygnał. Jest to wiadomość radiowa od wykluczonych członków Brotherhood of Steel, którzy proszą o pomoc. Udając się na południowy wschód od Waszyngtonu, dotrzemy do zawalonej linii metra, za którą trafiamy w sam środek bitwy pomiędzy Bractwem a Super Mutantami. Po wyeliminowaniu przeciwników okazuje się, że możemy być jeszcze bardziej pomocni dzięki noszonemu przez nas PipBoyowi. Po chwili trafiamy do schronu, gdzie dowiadujemy się, że tylko my możemy otworzyć magazyn. By tego dokonać, musimy wziąć udział w symulacji tytułowej Operacji Anchorage. Wtedy to zaczyna się właściwa zabawa.
Wirtualna Alaska, bo tam właśnie trafiamy, jest miejscem pełnym nowych reguł, wielokrotnie zgoła innych niż te, do jakich przywykliśmy podczas przemierzania Pustkowi. Na starcie pozbawiani jesteśmy całego ekwipunku (tylko na czas „gry w grze”), zamiast niego dostajemy podstawowe wyposażenie amerykańskiego szeregowca. Ciała zabitych wrogów nie mogą zostać przeszukane – chwile po tym, jak padają, zaczynają migać i znikają. Nici ze zrobienia zapasów i podleczenia się życiodajnym zastrzykiem, gdy pasek zdrowia drastycznie spadnie – od teraz ratują nas urządzenia przypominające butle z gazem, które znajdziemy co kilka pomieszczeń. Podobnie jest z amunicją - wyciągamy ją ze specjalnych dystrybutorów. Rozwiązania te z początku wywołują dyskomfort, czasami nawet dezorientację, jednak – co zaskakuje – po powrocie z symulacji czujemy czasami dotkliwy brak tych udogodnień, zwłaszcza w sytuacjach gdy kończą się nam naboje, a o stojącym za rogiem podajniku można co najwyżej pomarzyć.
Rozszerzenie zostało podzielone na trzy zasadnicze części, wszystkie związane z wyzwoleniem miasta (czy też raczej bazy) Anchorage z rąk armii komunistycznych Chin. W pierwszym etapie, z początku sami, potem z pomocą sierżanta Benjamina Montgomery'ego, zajmiemy się eliminowaniem kolejnych zastępów „Czerwonych”, a chwilę później wysadzeniem trzech dział, ostrzeliwujących nasze wojska. Nie zdradzę tu kolejnych celów naszej misji, jednak przy ich wykonywaniu radzę nastawić się na kolejne dziesiątki animacji wybuchających orientalnych zwłok.
Zasób środków eksterminacji, jaki zostanie oddany do naszej dyspozycji również nie należy do nazbyt bogatych. Najśmieszniejsze jednak jest to, że i tak z tej gamy wybierzemy zapewne jedną broń, która pomoże nam ukończyć rozszerzenie. Przydaje się wysoko rozwinięta umiejętność Small Guns – wedle głosów, jakie pojawiają się w sieci, znaczna część graczy decyduje się na zabawę z Chinese Assault Rifle w ręce. Macie dość powtórek z systemu V.A.T.S.? Poczekajcie aż przejdziecie ten dodatek!
Po pierwszej części naszych zmagań otrzymujemy możliwość wyboru jednostek, jakie ruszą na pole bitwy – ogranicza się to jednak do elementarnej decyzji „mniej a silniej lub więcej, ale bardziej różnorodnie”. Nie da się ukryć, że przechodząc kolejne mapy Operation Anchorage, mamy wrażenie, że gramy w Fallouta 3 wykastrowanego z większości elementów erpegowych. Jest to taki cień symulacji Tranquillity Lane, znanej z głównego wątku gry. Pozbawieni jesteśmy jakichkolwiek wyborów moralnych, niewiele jest też decyzji, które mogą ułatwić lub utrudnić zabawę. Nie włamiemy się do zbyt wielu komputerów, a jeśli już znajdziemy schowek, to niemal na pewno poziom jego zabezpieczenia nie będzie wysoki. Ot, przemy po prostu przed siebie, zabijając wszystko co krzyczy cokolwiek w języku chińskim.
Z innej strony należy zaś spojrzeć na to, co widnieć będzie dookoła nas. Podróż przez Alaskę może nudzić, ale nie może nie zachwycić. Po szaro-zgniło-zielonych bezdrożach i schronach Pustkowi, całkiem przyjemną odmianą jest możliwość przechadzania się pośród zasypanych śniegiem szczytów górskich i zamarzniętych baz wojskowych. Choć wygląd postaci nie uległ większym zmianom, ma się wrażenie, że milej jest je oglądać pośród padających z nieba białych płatków. Można też liczyć na kilka dość efektownych (a przy naszym udziale i efektywnych) eksplozji. Bieg przez ostrzeliwane zasieki – jest jednym z naprawdę mistrzowsko zrealizowanych elementów dodatku.
Dość kontrowersyjnym elementem add-onu jest nagroda, jaką otrzymuje nasza postać. Jest to Winterized T-51b Power Armor i pasujący do niego Power Helmet. Ich wytrzymałość wynosi odpowiednio 1000 i 100 HP, co sprawia, że dość trudno o ich „zarysowanie”. Sprawdziłem to empirycznie, przechodząc trzy ostatnie misje głównego wątku Fallouta 3 w tym stroju – pasek stanu nie zmalał nawet odrobinę. Jakby tego było mało, z magazynu możemy zabrać działo Gaussa, Jingwei's Shock Sword oraz kilkanaście innych, przydatnych przedmiotów, które bez wątpienia ułatwiają przetrwanie na Pustkowiach.
Przejście Operation Anchorage wiąże się także z dwiema rzeczami do odblokowania. Pierwszym z elementów są osiągnięcia – w ostatnim czasie rzecz dość typowa dla DLC. W sumie mamy ich cztery, wartych ogółem 100 Gamer Points. Trzy pierwsze, odpowiedzialne za postępy w fabule „ważą” 20GP, podczas gdy ostatni, odblokowany po przejście dodatku, da nam 40GP. Szkoda, że przy całej „strzelanej” otoczce add-onu twórcy nie pokusili się o achievementy pokroju „przejdź Operation Anchorage z użyciem tylko jednej broni” czy inne, bardziej ambitne ich formy. Warto wspomnieć, iż rozszerzenie w znaczny sposób wspiera osoby dążące do zdobycia osiągnięcia „Doesn't Play Well with Others”, znanego z podstawowej wersji gry, do którego odblokowania potrzebujemy wyeliminowania 300 ludzi.
Drugą rzeczą, jaką możemy otrzymać podczas grania w Operation Anchorage jest specjalny perk. Dostęp do niego otrzymujemy po odnalezieniu dziesięciu walizek z poufnymi informacjami. Nie jest to jednak zadanie łatwe. Wymaga sokolego oka i kilku złodziejskich zdolności. Należy zadać sobie pytanie, czy gra warta jest zachodu. „Covert Ops”, bo taką nazwę nosi perk, oferuje jedynie po trzy dodatkowe punkty do umiejętności Science, Lockpick i Small Guns. Może być przydatny, o ile gramy mało rozwiniętą postacią lub dotąd nie inwestowaliśmy w te umiejętności.
Bethesda uczy się na błędach - to trzeba przyznać. Ale uczy się zbyt wolno. Podchodząc do Operation Anchorage jako do typowo „strzelankowego” rozszerzenia, nie będziecie zawiedzeni. To kilka godzin biegania i eliminowania każdego możliwego celu. Jeśli zaś pokochaliście nowego Fallouta za zróżnicowanie wyborów, możecie nieco się zawieść. Kupić czy nie? Wszystko zależy od tego, na co się nastawicie i czy zależy wam na korzyściach płynących z przejścia dodatku. Ja oceniam go jako typowy średniaka, czekając z nadzieją na to, że kolejne dwa add-ony będą dowodem na to, iż twórcy F3 znają się jednak na rzeczy.
Jeżeli uważasz, że ten artykuł był dla Ciebie ciekawy, nie bądź bierny Poleć go innym!
Post edytowany 2009-02-17 o godzinie 14:32:38
Post edytowany 2009-02-17 o godzinie 14:32:38
Post edytowany 2009-02-17 o godzinie 15:37:11
Post edytowany 2009-02-17 o godzinie 22:30:26
Post edytowany 2009-02-17 o godzinie 22:30:26
Post edytowany 2009-02-19 o godzinie 09:36:02
OSTRZEŻENIE: Wszystkie komentarze na portalu Valhalla.pl są monitorowane. Nie obrażaj nikogo, pisz na temat i sprawdź pisownię. Niepodporządkowanie się do tych zasad będzie się wiązało z usunięciem twojej wiadomości.
Fallout 3: Operation Anchorage (XBox 360)
Ranking:
910 na 6134
Recencje użyt.: 0
Użytkowników przeglądających Valhalla.pl: 1003 (1000 anonimowych użytkowników i 3 zalogowanych)
Chcesz zamieścić reklamę? Kliknij tutaj!