Zacznę od takiego wybiegu, żebyście się nie zniechęcili i nie przestali czytać tego wpisu. Otóż regularnie oglądam sobie plany wydawnicze rodzimych dystrybutorów gier na PC i wyjść z podziwu nie mogę, że wreszcie przypomnieli sobie oni o moim ukochanym gatunku. W planie CD Projektu obok jakichś nikomu niepotrzebnych Turoków, Lostów czy Devilów May Cry'ów znajdują się Sam i Max, u Cenegi owszem jest może Conflict: Denied Ops i Assassin's Creed, ale i tak przecież hitem programu są niedawno wydana Sinking Island oraz planowany Jack Keane, nie inaczej u Nicolasa – kilka dni temu zaatakowali półki sklepowe Barrow Hillem, Topware właśnie wydało Nostradamusa, Play zaskoczył wszystkich Carte Blanche i Ghost in the Sheet, IQP niedługo wyda Aurorę i Agona, City lada dzień wyśle do sklepów nowego Sherlocka Holmesa, a Techland… no właśnie… Techland niedawno po wieloletniej przygodowej przerwie wydał recenzowany u nas Kurs: Wyspa skarbów i przymierza się do eXperience 112. Prawdziwy renesans. W co zatem zagrać? No jak to w co – w rewolucję. Dalej już będzie tylko o niej.

Jeszcze czytacie? To dobrze. Rewolucyjność eXperience 112 polegać ma głównie na sposobie prezentacji rozgrywki. Zapomnijcie o standardowym point and clicku i sterowaniu postacią obserwowaną z perspektywy trzeciej osoby. Od teraz zabawa nie będzie polegać na tym, że prowadzimy kogokolwiek, teraz główny bohater będzie żył własnym życiem, a my schowamy się za konsoletą kamer i przycisków skąd będziemy z nim współpracowali.

A wygląda to tak. Lea Nichols budzi się na pokładzie opuszczonego statku. Kobitka wstaje, rozgląda się, dostrzega wszędzie mnóstwo elektroniki, widzi znajdujące się co rusz kamery i nagle wbrew wszelkiej logice zdaje sobie sprawę, że nie jest na pokładzie sama. Co gorsza zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, że mimo że nie wie, kto kryje się w sterowni, to jest na jego dobrą wolę skazana. Bez jego pomocy zgnije marnie na pokładzie opuszczonego okrętu. Na szczęście operator sprzętu jest przyjaźnie nastawiony do świata, bo jesteśmy nim my. Razem z Leą spróbujemy więc rozwiązać problem – wyjaśnimy dlaczego nieboraczka jest na statku sama i pomożemy jej osiągnąć cele, które przed sobą postawi.

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że słyszymy i obserwujemy przy pomocy szeregu kamer bohaterkę, ale nijak nie możemy jej dać żadnego znaku oprócz włączania i wyłączania świateł oraz ruszania kamerami. Zapomnijcie więc o wyznawaniu miłości albo zapraszaniu Lei na drinka – raz że drinków nie ma, dwa że raczej za ładna nie jest, więc się w niej od pierwszego wejrzenia nie zakochacie i trzy, że macie ważniejsze rzeczy na głowie.

Fajne? Myślę, że bawienie się w Wielkiego Brata i podglądanie spanikowanej babeczki może być całkiem przyjemne. Ach, po co myśleć, rzeczywiście takie jest. Na dłuższą metę zabawa nie jest jednak trudna i ogranicza się do zapalania świateł i przełączania się między kamerami.

Co najdziwniejsze ktoś gadał, że to miała być przygodówka. Tymczasem zagadek w demie za dużo nie było (jedna – odszukaj hasło do obsługi robota), dlatego śmiem twierdzić, że rewolucja w grach przygodowych to to nie jest, bo adventury w tym tytule jest stanowczo zbyt mało. Czym zatem jest eXperience 112? Produkt ten jest raczej czymś w rodzaju hybrydy gry komputerowej i Big Brothera. Całkiem strawną hybrydą nie powiem, bo grało mi się przyjemnie i jedynie żałowałem, że nie można było w demie zapisać stanu gry, ale jednak nie stuprocentową grą komputerową z krwi i kości.

Czy warto zatem będzie spróbować pobawić się w Wielkiego Brata i zaprosić Leę do „pokoju zwierzeń”? Ja się na to piszę – o rewolucji zapomnijcie, ale ciekawe doświadczenie czeka na nas na pewno. Produkt na półkach sklepowych podobno będzie już w kwietniu.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 KOMENTARZE

  1. i wszystko było by pięknie gdyby kodu nie optymalizował jakiś upośledzony szympans. Gra graficznie wygląda jak przeciętna produkcja sprzed 5 lat, a żre jak Crysis. 🙁

  2. Jeśli wierzyć AdventureGamers (a w tej kwestii chyba można) to gra zmieniła niedawno nazwę na The Experiment, która wydaje się już marketingowo lepsza. Według zapowiedzi (nie wiem na ile się sprawdzą) w grze ma być zaimplementowany system zaufania bohaterki do gracza. Ma to działać mniej więcej tak, że jeśli raz (albo więcej razy) przez nas zrobi coś, co jej zaszkodzi (nie wiem – prąd ją kopnie, czy coś w tym rodzaju), to potem już nie będzie tak ochoczo się nas słuchać. To by było bardzo ciekawe rozwiązanie. System requirementsWindows Vista/XP1. 5 GHz Pentium 4, AMD Athlon or Equivalent512 MB of RAM64 MB Graphics Card, Supporting Vertex and Pixel Shader 1. 1, Compatible with DirectX 9. 0cDirectX 9. 0 Compatible sound card1. 4 GB of free hard drive spaceCrysis chyba jednak wymaga nieco więcej ;). A jeśli chodzi o tą rewolucję. . . tak bym tego nie nazwał – gra faktycznie bardzo się wyróżnia, ale jakoś nie wydaje mi się aby mogła zapoczątkować trend na sobie podobne gry. Zabawa w zarządzanie zasobami ludzkimi musi poczekać na lepiej dopracowane AI.

  3. Co prawda Adventure Gamers ufam zawsze i w każdej kwestii, ale to, co podesłał Techland przedstawia się następująco:WYMAGANIA SPRZĘTOWE:2. 0 Ghz1GB RAMGeForce 6 lub podobna(VRAM 128MB; min. shader 1. 1)1. 5 GB HDDirectX 9. 0cWindows XP/VistaCo nie zmienia faktu, że bez względu na to, jakie by były minimalne, to faktycznie gra wymaga mocnego sprzętu.

  4. Sammy—> wymagania ktore podałeś to teraz zupełny standard. Powiedziałbym nawet, że często takie się widzi jako minima, więc mocnym sprzętem to ja bym tego nie nazwał.

  5. Jolo -> Nie, nie – to są minimalne, a to zazwyczaj oznacza, że grę da się uruchomić 🙂 Praktyka zazwyczaj pokazuje, że żeby komfortowo się bawić trzeba czegoś nieco mocniejszego. Shadow_xiii -> Hmm wiesz tak na to nie spojrzałem. Do pewnego stopnia tak, z tym że raczej nie bawimy się w żywienie/podlewanie itp. 🙂

  6. @sammy: to zostaje nie wiele do zabawy więc 🙂 . . . no chyba, że Pani z nudów i samotności położy się gdzieś, a my w najmniej oczekiwanym dla niej momencie włączymy światełka ]:->

  7. Faktycznie, z klasyczną przygodówką nie ma to zbyt wiele wspólnego. Pomysł z kamerami bardzo ciekawy, lecz z tego co zauważyłem nic więcej. Zastanawiającą sprawą jest wspomniana wcześniej kwestia wymagań sprzętowych. Grafika wygląda na taką sprzed jakichś 3 lat, a na GF8800 kursor lekko „pływa”, co stanowi według mnie lekkie nieporozumienie. Zobaczymy co będzie jak wyjdzie pełna wersja. Jak dla mnie przygodówką toto raczej nie jest, więc jestem średnio zainteresowany. Jak ktoś już pogra, niech wypowie się czy warto zapłacić za to choćby 40 złotych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here