Od momentu pojawienia się konsoli Nintendo Wii nasz rynek przeszedł swoistą transformację. Niemal równo rok temu w jednym z felietonów zachwycałem się dość bezwstydnie zabawką wielkiego „N”. Pisałem wtedy, że japońskiemu gigantowi udało się to, czego nie potrafiło dokonać trzy dekady wcześniej Atari. Pozwolę sobie zacytować moje własne słowa sprzed dwunastu miesięcy miesięcy: Tak oto w 1977 roku Video Computer System aka Atari 2600 rozpoczęło przecieranie szlaków do miejsca w którym obecnie znajdujemy się My. A nie było to łatwe. Era „Amerykańskiego Snu” i rozpasanego konsumpcjonizmu cechującego lata 50 i 60 odeszła do lamusa. Lata siedemdziesiąte to smutny okres marazmu gospodarczego, wstrząsów politycznych z aferą Watergate na czele i traumą związaną z konfliktem na Półwyspie Indochińskim. W takiej szarej rzeczywistości Atari zaczęło podbijać nowy, prawie dziewiczy rynek. Były nim wspomniane już wyżej gospodarstwa domowe. Niestety poniosło porażkę. Atari w latach 1977-83, czyli aż do czasów załamania rynku gier wideo święciła triumfy. Zarabiała masę pieniędzy na swoich produktach. Ale… nie zdobyła Świętego Gralla. Mimo wysiłków speców od marketingu i reklamy (przykłady możecie obejrzeć poniżej) Atari nie wyszła poza dość hermetyczny krąg zdeklarowanych graczy.

To było rok temu i byłem pełen podziwu dla Wii. Dziś mam jeszcze więcej respektu dla tej niepozornej konsolki. Jestem też niestety trochę przerażony. Każdy prawdziwy gracz powinien czuć zaniepokojenie. Och! Oczywiście Nintendo należą się brawa za to, że dokonała rzeczy o którą branża gier walczyła od momentu swojego powstania – została zauważona przez tak zwany „mainstream”. Problem polega na tym, ze to o co modlili się twórcy gier powoli przeradza się w jakiś koszmar. Kot, podobnie jak już ponad dwa i pół miliona internautów na całym świecie w ostatnich dniach oglądał zgrabne dziewczęce tyłeczki grające, lub raczej ćwiczące z Wii Fit (pisaliśmy o tym tutaj) tymczasem pierwszy zwiastun Gears of War 2 obejrzało nieco ponad trzysta tysięcy osób. Mówiąc bez owijania w bawełnę. Gry owszem trafiły do głównego nurtu. Problem polega na tym, że nie te, które powinny. Kiedy widzę w amerykańskiej telewizji Tony'ego Little, czy innego „personal trainera” o statusie celebryty szczerzącego wybielone zębiska i skaczącego po Wii Balance Board to odnoszę nieodparte wrażenie, że nie o to chodziło Atari pod koniec lat 70 tych kiedy starano się, aby elektroniczna rozrywka NAPRAWDĘ trafiła pod strzechy.

Czy taka czeka nas przyszłość? Getto zdeklarowanych graczy „hardkorowych” (co z tego, że bardzo duże) w morzu niedzielnych graczy? Nintendo Wii nie jest konsolą next-gen tak jak Xbox 360 i Playstation 3. Wii jest czymś więcej. Jest pierwszą, przecierającą szlak generacją zabawki do gier, która jest na dobrej drodze, aby stać się sprzętem domowego użytku i uzyskać status podobny do tego jaki ma telewizor, pralka czy mikrofalówka. Śmieszne? Ani trochę! Każdy prawdziwy gracz parsknie teraz śmiechem i machnie ręką. Sęk w tym, że Nintendo w tym samym momencie może parsknąć śmiechem i również machnąć ręką… na tego prawdziwego gracza i wrócić do liczenia worków banknotów, które zarobiła dla niego ta pogardzana przez konkurencję konsola do gier. I wszystko byłoby w porządku! Mamy dwa rynki. Jeden wielki, pełen niedzielnych graczy, lub jak kto woli „kazuali” (nie znoszę tego określenia) i ten rdzeń w postaci starej gwardii hołubiącej grom w starym, dobrym stylu. Problem zaczyna się w momencie, kiedy twórcy zaczynają łakomym wzrokiem patrzeć na rynek „casual games” i próbują na siłę uszczknąć dla siebie kawałek tego ogromnego tortu.

Tak stało się w przypadku Ubisoftu i skandalicznej zapowiedzi drugiej części Beyond Good&Evil. Z dzieła, które wielu określało wręcz jako przeżycie estetyczno-artystyczne i największe osiągnięcie Michela Ancela pozostanie jedynie tytuł i bohaterowie. Druga część gry będzie aplikacją (tak to należy określić) dla niedzielnych graczy. Ot kilka minigierek poprzetykanych animowanymi przerywnikami. Dlaczego? Ponieważ według Ubisoftu jedynka była za trudna. Kolejny bastion w branży padł. Padł z hukiem.

Teraz czas na gry MMO. Jeszcze kilka lat temu większość z nas irytowało, iż sieciowe tytuły zabijają powoli gry pecetowe. Teraz kiedy „największym złem” dla poczciwych piecyków stały się konsole (oraz jak zwykle piractwo) sieciowe gry masowe stały się nagle ożywczym trendem, który ma być zbawczy dla blaszaków. Cóż za ironia. No, ale skoro Age of Conan w pewnym momencie (na chwilę, ale zawsze!) zdetronizował w rankingach sprzedaży Grand Theft Auto IV to nie mam pytań! Ale i nad grami sieciowymi powoli kładzie się cień niedzielnego gracza. Oto jednym z najpopularniejszych wirtualnych światów jest Second Life – wzdragam się przed określeniem tego czegoś jako gra komputerowa – gdzie możesz spędzać życie niczym sybaryta. Koniec z rajdami na smoki. Po kiego diabła wyzywać na pojedynek tego tam wrednego elfiego wojownika! Lepiej przymierzyć nową koszulkę, albo kupić wirtualne mieszkanie! Rynek gier sieciowych nieuchronnie idzie w kierunku infantylizacji. Dlaczego? Bo tam są pieniądze. Ile „prawdziwych” gier sieciowych może być na rynku? Jest World of Warcraft i…długo, długo nic! Pomijam tu kwestię darmowych chińskich gier, bo to temat na zupełnie inny artykuł. Mamy WoW'a i całą resztę. Teraz Warcrafta z piedestału próbuje zrzucić Conan barbarzyńca. Znam niewiele osób, które płacą więcej niż za jeden abonament w grze sieciowej. Taka sytuacja jest dla uwielbiającego zapach mamony i blichtr mainstreamu nie do zaakceptowania. Stąd mój niepokój. Za kilka lat na tle wirtualnych światów usługa HOME z Playstation 3 będzie wyglądała jak hardkorowa aplikacja dla prawdziwych graczy. A reszta? Reszta będzie się pławić w szmirach pokroju Second Life i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy oprócz graczy.

Kilka dni temu odwiedził mnie znajomy i po partyjce w Wii Sports zapytał: Ach gdyby na to Wii były prawdziwe gry MMO to byłym w siódmym niebie. Włos zjeżył mi się na głowie. Bo wyobraziłem sobie grę sieciową dla niedzielnego gracza. Do tego dojdzie wcześniej, czy później. Niestety rację ma Hideo Kojima. Twórca serii Metal Gear Solid nie raz ostrzegał, że Nintendo Wii chwyciło za gardło rynek gier hardkorowych. Jeśli Wii 2 o której plotki krążą już od pewnego czasu będzie miała możliwości, które pozwolą jej na instalację i grę w „wirtualne światy” – a jest to raczej pewne – to módlcie się o przyszłość elektronicznej rozrywki. A najlepiej już dziś zainstalujcie sobie Second Life… potem zostanie już tylko płacz i zgrzytanie zębami.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

43 KOMENTARZE

  1. Widzę, że coraz więcej na Valhalli ponurych wróżb. Casual games mają swoje 5 minut, ale w końcu się znudzą i przynajmniej u części graczy zaistnieje potrzeba na coś więcej, będzie więc już wkrótce jeszcze większe zapotrzebowanie na gry dla graczy wymagających. WIĘCEJ OPTYMIZMU!!!To na horyzancie to nie tylko hordy casuali, lecz jeszcze silniejsze zastępy hardcorowców! 🙂

  2. Dla mnie problemem nie są Casuale ale wytwórnie gier. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś gra sporadycznie, woli łatwe gry, czy wywijanie tyłkiem przed monitorem. . . To nie oni psują rynek, tylko producenci, którzy zamiast sie wysilać idą na łatwiznę, odcinają kupony i ani myślą o podejściu hardcorowym. Wystarczy popatrzeć jaka jest pierwsza informacja jaką podają developerzy o nowej grze – jaką będzie mieć grafikę i dema zachowań pogody (PHI!)Nikt nie mówi o tym, jak to przykładają sie do budowania akcji i fabuły – nie – najważniejsze jest jak zaje. . . wygląda deszcz w naszej grze. Tudzież jak wiele biustu ma odsłonięta nasza główna bohaterka. I tak powoli zamiast gier, zaczynamy dostawać pięknie ubrane NIC. . . bez ładu i składu, ale na tyle proste i nieskomplikowane, że Niedzielny Gracz krzyknie z zachwytem bo potrafi w to zagrać. Mam kiepski poranek więc zrzędzę 😉

  3. EVE online to przykład casualowego mmo, które hmm nie jest proste. „Każaulowe”, bo se można odpalić wydobywanie rudy i przełączyć grę na pasek aby wrócić do pracy, żeby szef nie zauważył. Nawet misje można robi na afk (rakiety fof). Lecz było nie było gra jest dość skomplikowana i zostają przy niej najwytrwalsi. Byle casual gamer wymięknie już w tutorialu, ale później otwierają się potężne możliwości „każualowego” grania, z delikatnym posmakiem hard corowej gry dla uber masta gamer (ja gram od listopada . 07, wczoraj straciłem Drake z fitem za około 120-140m, typ który mnie rozwalił gra w EVE od 4lat!!!, ja w życiu w żadną grę tyle nie grałem – trzeba mieć fantazje). Po za tym już kiedyś o tym pisałem jesli wielcy pójdą w casual, to rynek dla „hard core gamerów” się wyostrzy, producenci gier na ten rynek będą bardziej się interesowali tym w co „hard core gamerzy” chcą grac.

  4. . . . widzę, że dyżurne czarnowidztwo pod tytułem „śmierć pc” zastępuje powoli nowe czarnowidztwo. . . :)A mi wszystko jedno gdzie idzie rynek gier, jak wyjdzie coś dobrego to zagram, a jak nie to grać nie będę (tylko wezmę się za robotę). Nastały czasy w których bardzo częstym zjawiskiem w grach jest przerost formy nad treścią. Developerzy ładują ogromne pieniądze w grę, którą hardkorowiec przechodzi w około 6 h ale za to oglądając jak trawa wygina się na wietrze na której siedzą komary ruszające skrzydłami. To ślepy zaułek. . . może czas na powrót do masy platformówek, zręcznościówek czy prostych strzelaninek. . . 🙂 gier w które gra się przyjemnie przez 30 mint dziennie dla rozładowania napięć. . . Myślę, że gry dla „prawdziwych graczy” (cokolwiek to znaczy) nie znikną z rynku, może tylko będzie ich mniej i dłużej na nie trzeba będzie czekać. . . a może będzie wręcz przeciwnie. . . jedno jest pewne, coś musi się zmienić, bo chyba masa krytyczna „przebajerowania i nudnej rozgrywki” została osiągnięta. . . 🙂

  5. Oto powiadam wam trafił się w końcu prorok który wie co jest dla was dobre a co złe. . . taki drugi Roman G. od edukacji:„Gry owszem trafiły do głównego nurtu. Problem polega na tym, że nie te, które powinny. . . „A firmy komputerowe kierują się (jak media publiczne-hehe) poczuciem misji a nie zyskiem:„odnoszę nieodparte wrażenie, że nie o to chodziło Atari pod koniec lat 70 tych kiedy starano się, aby elektroniczna rozrywka NAPRAWDĘ trafiła pod strzechy. „I nie nie zapominajcie, że tylko gry w starym stylu są prawdziwe i słuszne, reszta od szatana pochodzi. . . A kto tych słusznych gier nie lubi ten wrogiem „starej gwardii” jest i tępiony będzie bo zagraża odwiecznemu słusznemu nurtowi. „. . . starej gwardii hołubiącej grom w starym, dobrym stylu”A gdy ujrzycie kogoś bez zbroji, kto smoków ubijać nie lubi lub z elfim narodem się nie brata to z pewnością jakiś dzieciuch będzie. Bo zaprawdę powiadam wam, prawdziwi dorośli gracze dwa razy dziennie piją magiczną miksturę i teleportują się do stolicy by miecz naostrzyć przed kolejną bitwą z straszliwymi smokami 😉„Koniec z rajdami na smoki. Po kiego diabła wyzywać na pojedynek tego tam wrednego elfiego wojownika! Lepiej przymierzyć nową koszulkę, albo kupić wirtualne mieszkanie! Rynek gier sieciowych nieuchronnie idzie w kierunku INFANTYLIZACJI. „O nieszczęśni niewierni którzy nie wiedzą jak strasznie błądzą. Ci którym się wydaje, że dobrze się bawią w plugawych grach się nurzając. Stara gwardia wkrótce przybędzie, spali wszystkie Wii i wręczy garść megaambitnych tytułów by mogli dostrzec jak nisko upadli. „Reszta będzie się pławić w szmirach pokroju Second Life i wszyscy będą zadowoleni. Wszyscy oprócz graczy. „

  6. Kilka dni temu odwiedził mnie znajomy i po partyjce w Wii Sports zapytał: Ach gdyby na to Wii były prawdziwe gry MMO to byłym w siódmym niebie. Włos zjeżył mi się na głowie.

    kiedyś strzeliłem pomysłem na MMO-Pokemony. Wiem, że poziom ludzi byłby koszmarny, i Ninny nigdy nie pomyśli o PieCu jako porzadnej platformie, ale nadal uważam, że komercyjnie WoW dostałby tęgą lekcje sprzedaży 😉

    Tak stało się w przypadku Ubisoftu i skandalicznej zapowiedzi drugiej części Beyond Good&Evil. Z dzieła, które wielu określało wręcz jako przeżycie estetyczno-artystyczne i największe osiągnięcie Michela Ancela pozostanie jedynie tytuł i bohaterowie.

    a kto jest temu winien? Gracze! BG&E na zawse pozostanie synonimem gry świetnej, ale – o zgrozo – niedocenionej. Fatalna sprzedaż przekreśliła szanse na sequel zrobiony w taki sam sposób. Jeśli ktoktolwiek myśli w Ubi ( a sądząc z tego, że skoro teraz to pakiet minigier, to tak) to 2ka musiała przejść zmiany. Może nei aż tak radykalną, ale jaki jest sens topienia grubych milionów w produkcje, w które potem nikt nie gra? Biznes is Biznes. A co do casuali. . Nie mam nic przeciwko nim. Nawet czasem chętnie bym zagrał w niektóre produkcje. Rynki są do siebie podobne, ale mają różne preferencje. Jeśli więc nawet, na jakiś czas czesć producentów skupi się na grach casual, to naturalnym biegiem rzeczy będzie powrót do rynku hardcore’owego – z powodu mniejszej konkurencji. Słowem, gdzie jest nisza z pieniędzmi, zawsze w koncu znajdzie sie ktos, kto ja wypełni.

  7. Ja liczę na to, że producenci gier zauważą, że casual gamers nie są dobrym klientem i nie kupują na masę tych niedzielnych gier. Im wystarczy jedna, dwie i koniec. Nie lubię gier casual i nie lubię tego rynku. Nie lubię wpływu casuali na normalne gry. Nie lubię aczievementów w X360 bo to również przejaw szmacenia się gier. Nie lubię mini gier zastępujących fabułę, akcję i całą resztę.

    O nieszczęśni niewierni którzy nie wiedzą jak strasznie błądzą. Ci którym się wydaje, że dobrze się bawią w plugawych grach się nurzając.

    Na koniec nie lubię ludzi stylizujących swoje wypowiedzi na słowo proroka bo zawsze jest to pustosłowie nie warte czytania. Jak się z czymś chce polemizować to się pisze normalnie. Jeśli się potrafi.

  8. Jak się nie ma argumentów (poza NIE LUBIĘ) to zawsze się można do stylu przyczepić. . . ;)A co tego jak sprzedają się „niedzielne gry” to może lepiej troszkę poczytać różne zestawienia zanim się człowiek ośmieszy zielonykaczuchu 🙂

  9. Jak się nie ma argumentów (poza NIE LUBIĘ) to zawsze się można do stylu przyczepić. . . 😉

    jak się nie ma argumentów to się pisze w takim stylu jak twój post – mrugać nie będę bo na poważnie mówiłem zero treści za dużo formyNie zauważyłem u ciebie żadnych argumentów panie demostenes oprócz autopodniecenia w tym co bełkotałeś. Więc to ty się nie ośmieszaj i nie kąsaj. Lepiej ci wychodzi pisanie oo niewierniRóżne zestawienia czytam i widzę jakie gry się sprzedają, a jakie nie.

  10. demostenes ja ciebie bardzo proszę zmień ton i nie bądź bezczelnym urażonym fanbojem i jeszcze jedno

    A pan redaktorze Kocie . . . czas chyba na emeryturę 🙂

    a pan „panie” demostenenes proszę się nie wypowiadać w tematach o których nie masz pojęcia. Gdybyś najpierw pomyślał a potem pisał to łatwo zauważyłbyś pewne zależnościMario Kart +Wii Wheel Wii Fit +Balance Board ( oraz przede wszystkim Super Smash Bros. Brawl. Fit to typowy kazual, Mario Kart to brand stary, lubiany i uznany a Smash Bros. Brawl to w Ameryce wręcz kulturowy fenomen. Nie będę teraz pisał jaki szał wywołał pierwszy Smash w USA, kluby fanów, turnieje i tak dalej. Te gry NIE MOGĄ być brane jako przykład słusznej drogi Nintendo – wręcz przeciwnie.

    jakiś błędny rycerz zawsze się przyda 🙂

    Ostatnie ostrzeżenie i nawet emotikony wstawiane między animozje, któymi nas tu raczysz cię nie uratują.

  11. Jeśli chodzi ten link który podałem to chodziło mi raczej o sprzedaż konsol a nie gier. Ale moim zdaniem i jedno i drugie jest właśnie przykładem słusznej drogi nintendo. Najbardziej słusznej dla samego Nintendo (i ich konta bankowego) ale jeśli ktoś przy okazji dobrze się bawi to nie powód by go traktować jak gracza gorszego gatunku. Czy wręcz zagrożenie dla tych „najprawdziwszych” graczy. Carnage –> patrz post Obcego i przestań ostrzeżenia rzucać bo strach blady na mnie padł 🙂

  12. Ty masz chyba problemy z rozumieniem tekstu pisanego nie widzę w blogu krytyki graczy ani tym bardziej krytyki BIZNESOWEJ Nintendo tylko firm software próbujących wskoczyć do wagonika casual. A co do ostrzeżeń – każdy sobie rzepkę skrobie.

  13. Przeczytaj to co wymęczyłeś zanim się odezwiesz. „Te gry NIE MOGĄ być brane jako przykład słusznej drogi Nintendo – wręcz przeciwnie. ” – cytat z wieszcza – carnage-rzepki. I właśnie dlatego wspomniałem o polityce Nintendo -mistrzu rozumienia tekstu pisanego. . do tego własnego 😉

  14. Przeczytaj to co wymęczyłeś zanim się odezwiesz

    Jaki uroczy miś ile ty masz lat? Po kolei:

    Sporo ich, no i mają się z czego cieszyć 🙂 http://www.valhalla.pl/news9992-Maj-w-liczbach.html

    Przykład z przysłowiowej *upy który ma podpierać co? Fakt, że Wii sprzedaje się DOBRZE? Tego nikt nie neguje. Tylko co to ma wspólnego z Twoją pierwszą, głupawą wypowiedzią (jaka piękna stylizacja, już chyba ktoś o tym wspominał) i pretensjami do bloga? Dlaczego napisałem, że takie gry jak Smash Bros nie mogą być brane pod uwagę – bo akurat TEN tytuł (jako WYJĄTEK) sprzedawałby się w USA BARDZO dobrze obojętne czy strategia Wii byłaby „kazualowa”, czy nie. Smash bros nie jest przeznaczony dla tych, którzy kupują Wii TYLKO PO TO aby z Wii Sportem i Wii Fitem postawić konsolę w salonie – Smash Bros jest (obok Metroida i Zeldy) dla zdeklarowanych fanów Nintendo, których twórcy Wii raczej nie rozpieszczają ciekawymi tytułami. W sumie po co skoro biznes się kręci. . . O tym, że Nintendo zabija rynek gier nie wymyślił sobie kot, ja ani tym bardziej żaden fanboj innej konsoli – mówią o tym, choć dość nieśmiało sami twórcy gier. To co dobre dla Nintendo nie koniecznie musi być dobre dla ogółu – przykład ot choćby BG&E2 lub to co Atari zrobiło z nowym Alone in the Dark, aby jak sami się tłumaczyli: ułatwić graczom rozgrywkę. ps – potrafisz napisać normalny post? Bez pyskowania i złośliwostek (łagodzonych emotikonkami – nie rób tego bądź dzielny). Czy mam się utwierdzać dalej, że mam do czynienia z trolo-chłopcem z animozjami o wszystko?

  15. Miałem N64 a potem Gacka i nie rozumiem jak można, biorąc pod uwagę jakie gry wychodzą, bronić Wii. Chyba tylko ci którzy wydali te 900 złotych z okładem będą bronić Nintendo jak niepodległości. Mam się cieszyć, że japońska firma zarabia na grach pokroju golf czy łapanie rybek z Wii play? Niby dlaczego? Wii jest już na rynku długo i można wymienić góra 6 gier wartych uwagi. Takie Wii sporty to powinny być lutowane na ROMie w bebechach konsoli a nie traktowane jak pełnoprawny software. Co z tego że fajnie się gra skacząc za piłeczką w tenisie? Czasem chciałbym innych gier.

  16. O nieszczęśni niewierni którzy nie wiedzą jak strasznie błądzą. Ci którym się wydaje, że dobrze się bawią w plugawych grach się nurzając.

    zanim się człowiek ośmieszy zielonykaczuchu 🙂

    i tak dalej i tak daaalej. Jak tu poważnie rozmawiać z 34 letnim, swoją drogą ładny avatar demostenesie, piękny wilot, fanbojem Nintendo Wii o mentalności 12 letniego chłopca, który dostał pierwszy raz dostęp do Neostrady. Oprócz śmiesznych komentarzy, obrażania i linków do nowinek nic więcej nie potrafisz z siebie wykrzesać. :):)

  17. Próbowałem grać w SecondLife tyle o tym pisały gazety więc ściągnąłem i zainstalowałem. Jak już przebrnąłem przez instalację itepe to zacząłem po jakiejś wyspie chodzić jakimś stworzonym przeze mnie nygusem. Dałem sobie siana już lepiej się bawiłem siekając wszystko co podejdzie pod miecz w dość nudnawym darmowym Metin2.

    Do tego dojdzie wcześniej, czy później. Niestety rację ma Hideo Kojima. Twórca serii Metal Gear Solid nie raz ostrzegał, że Nintendo Wii chwyciło za gardło rynek gier hardkorowych.

    Wiecie jak bardzo lubię 😉 pana HK, ale tutaj ma niestety 1000000% racji.

  18. dyskusja całkiem fajna choć mimo bezsprzecznej dominacji Wii jakoś GTA sobie poradziło. Co do Secodn Life to fakt też utknąłem na początkowej wyspie i bezmiarze bezsensownych opcji. SL został wykreowany jedynie przez media gra sama w sobie jest wręcz niegrywalna. A teraz do ludzi dbających o porządek, ja wiem że są minusy ale te co tutaj padły a zwłaszcza komentarze pod nimi sięgają słynnych dzieci neo o ile nie dalej liczę na jakąś reakcję bo ostatnio takie komenty staja się codziennością przy minusach a o jakiś poziom trzeba dbać.

  19. Nie chcę sie wdawać w głupie przepychanki słowne, ale dla mnie zjawisko opisane w tekście to paradoksalnie oznaka normalnienia rynku a jednocześnie wzrastającego znaczenia przemysłu growego. Przez wiele lat gry komputerowe były kojarzone z pryszczatymi młodzieńcami, znajacymi się na komputerach i majacymi słaby kontakt z rzeczywistością. Teraz zaczynają grać prawie wszyscy – kobiety, osoby w starszym wieku itp. Po prostu ogół społeczeństwa. I tutaj proszę się zastanowić jakie programy np. w telewizji to społeczeństwo ogląda? Otóż większość woli „taniec z gwiazdami” albo jakieś jak oni śpiewają niż ambitny program dokumentalny czy Teatr Telewizji. To dlaczego z grami ma być inaczej? Skoro jest to gałąź przemysłu doganiająca kinematografię? Gry po prostu MUSZĄ być dostosowane do poziomu Joe Czteropaka. Tyle na ten temat. A gry dla hardcorowców? Nadal będą. W końcu nadal kręci się filmy artystyczne, dla wąskiego grona ludzi którzy się nimi interesują. Jakiś malutki procent rynku. . .

  20. jerry71 zdecyduj się. Najpierw mówisz o rosnącym znaczeniu przemysłu growego, a na koniec piszesz choć nie wprost, że gry muszą być głupie. Nikt nigdzie nie określił gier Casual głupimi. Są proste-infantylne, a to nie to samo wbrew pozorom. I wiesz ja nie wiem czy chciałbym żeby ta nasza gałąż przemyslu dobiła do branży filmowej dzięki kręglom,Wiigolfowi i innymi prostymi gierkami. To ja dziękuję za takie podniesienie rangi i znaczenia branżyA w ogóle, czy np takie wii fit to jeszcze w ogóle gra czy sprytny interaktywny trening fizyczny?

    • jerry71 zdecyduj się. Najpierw mówisz o rosnącym znaczeniu przemysłu growego, a na koniec piszesz choć nie wprost, że gry muszą być głupie. Nikt nigdzie nie określił gier Casual głupimi. Są proste-infantylne, a to nie to samo wbrew pozorom.

      Ja też ich nie nazywam głupimi. Co najwyżej mniej wymagającymi dla odbiorcy. Trzymając się analogii do przemysłu filmowego – wyprodukowanie tv- show może wymagać i często wymaga większego budżetu, i o wiele więcej pracy niż filmu dokumentalnego. I czy jakiś show jest głupi? Nie. Po prostu ma innych odbiorców niż dokument. Takie życie, dalsze rozważania zostawmy socjologom.

      @JerryJa niestety nie potrafię się pogodzić z podejściem „ludzie wolą Taniec z Gwiazdami i tak jest dobrze”.

      A czy ja pisze że tak jest dobrze i że mi się to podoba? Mogę się podpisać pod tym co napisałeś dalej, też wolę bardziej skomplikowane gry. Obawiam się tylko, ze nasze wspólne oburzenie ma niewielkie znaczenie 🙁

  21. @JerryJa niestety nie potrafię się pogodzić z podejściem „ludzie wolą Taniec z Gwiazdami i tak jest dobrze”. To, że nastolatki lubią oglądać dzisiejsze MTV, w którym z muzycznej telewizji nie zostało właściwie nic, w zalewie Pimp my ride’ów i innych kretyńskich programów sięgających poziomem co najwyżej bruku, wcale nie jest powodem do zadowolenia. I jeśli faktycznie gry były kiedyś choć trochę ponad ten ogół, to osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, by tak zostało. Nie przeszkadza mi społeczny wizerunek pryszczatego, znającego się na komputerach i mającego kiepski kontakt z rzeczywistością kolesia (szczególnie, że dwie ostatnie cechy się zgadzają ;D) – przeszkadza mi natomiast robienie gier bez polotu. I choć zdaję sobie sprawę, że zawsze jakieś konkretniejsze gry pozostaną to jednak wolałbym, żeby było ich więcej niż mniej. Nie dlatego, że chcę mieć 20 gier do grania miesięcznie ale dlatego, że nie gram we wszystko, nawet jeśli mówimy o tych bardziej lotnych tytułach – po prostu lubię konkretne gatunki i konkretne settingi. Co mi po tym, że dwa razy do roku wyjdzie ciekawa gra, jeśli będzie to fantasy, na które mam alergię albo RTS czy przygodówka, które mi najzwyczajniej nie podchodzą bo to nie mój styl? Mówię to, ponieważ często słyszy się pogląd, że dobre gry zawsze będą wychodzić tylko będzie ich mniej. A ja mówię, że jak będzie ich mniej to zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie miał w co grać i będzie musiał się ratować mainstreamową papką. A skoro o mainstreamie mowa: „It seems like all of our efforts are going into trying to reach a mainstream audience that may not even be interested in what we do” – to Warren Spector. I niestety, moim zdaniem ma rację, niezależnie od wyników sprzedaży Wii i gier na tą platformę. Dlaczego? Bo przypuszczam, że większość użytkowników konsoli Nintendo nie potrafiłaby, spytana na ulicy wymienić nazw choćby trzech gier w jakie grali ostatnio (może poza Wii Fit bo to tak proste, że ciężko nie zapamiętać). Co najwyżej otrzymalibyśmy niewiele mówiącą odpowiedź „taka gra z Mario” albo „taka z samochodami”, po czym nastąpiłaby próba wyjaśnienia o co w grze chodziło. Rozumiem, że tak wygląda większość konsumentów, każdego przemysłu, ale czy naprawdę nie moglibyśmy być pierwszymi, którzy tego unikną?. . . Cóż, teraz już się tego nie odkręci – Nintendo już pokazało hartom jak wytropić zdechłych prezydentów. Jedyna nadzieja w niezależnych developerach. Przynajmniej jeśli przestaną wreszcie zajmować się pracą nad klonami brakeouta. . .

  22. Bo przypuszczam, że większość użytkowników konsoli Nintendo nie potrafiłaby, spytana na ulicy wymienić nazw choćby trzech gier w jakie grali ostatnio

    Zadaj też pytanie ilu z tych milionów posiadaczy Wii ma więcej niż zestaw Wii Sports plus bonus do konsoli Wii Play? Ilość znikoma!! Dlatego napisałem na początku że liczę na to, że się developerzy przejadą na tej euforii casual. Zgadzam się z kotem, że Wii może być zaczątkiem czegoś co może być w przyszłości czymś tak normalnym i masowym w domu jak żelazko 😉 pralka czy odbiornik TV ale właśnie dlatego taka masówka nie jest dobra dla producentów gier. Nie wiem jakie są wyniki sprzedaży gier takich jak No More Heroes, Medal of honor vanguard itd bo się tym akurat nie interesuję, ale nie widziałem tej i kilku innych gier nie-casual na listach przebojów konsoli wii. A te gry casual co teraz się wszyscy rzucili? Ile można mieć zestawów mini-gierek? Wii sporty od Nintendo zestawi gier sportowych od EA, Ubisoftu i innych. Nie wierzę, że ludzie to kupią. Bo po co?

  23. Najbardziej moim zdaniem optymistyczny(chociaż mało prawdopodobny) scenariusz to taki: branżowi giganci kompletnie olewają ‚prawdziwków’ nastawiają się na robienie popierdółkowatych gierek dla półmózgów;) (i oczywiście corocznych tutułów z serii FIFA/NBA/NHL/MADDEN). Rynek ‚normalnych’ gier leży w gruzach. Widząc okazję do zarobienia paru groszy do akcji wkraczają mniejsi zawodnicy, zapełniają lukę tworząc porządne gry ku ucieszę zapryszczonych, geekowatych hardkorowców. Oczywiście za mniejszą kasę, nie ma ultra wypaśnej hiper grafy i 50 centa użyczającego swojego ryja głównemu bohaterowi gry, ale za to jest dobry gameplay i klimat. 😉

  24. Bo przypuszczam, że większość użytkowników konsoli Nintendo nie potrafiłaby, spytana na ulicy wymienić nazw choćby trzech gier w jakie grali ostatnio (może poza Wii Fit bo to tak proste, że ciężko nie zapamiętać). Co najwyżej otrzymalibyśmy niewiele mówiącą odpowiedź „taka gra z Mario” albo „taka z samochodami”, po czym nastąpiłaby próba wyjaśnienia o co w grze chodziło

    „Zadaj też pytanie ilu z tych milionów posiadaczy Wii ma więcej niż zestaw Wii Sports plus bonus do konsoli Wii Play? Ilość znikoma!!”

    Różne OBOP-y i CEBOS-y zadrżały w posadach. Niespodziewanie wyrosła im potężna konkurencja. Dwóch wikingów wzięło się do roboty, przeprowadziło badania na reprezentatywnej grupie znajomych posiadaczy Wii i wszystko stało się jasne. Już wiadomo, że prawie każdy posiadacz Wii to osiołek który potrafi jedynie wsunąć płytę do napędu i to nie zawsze tą dobrą stroną. A na dodatek większość z nich nawet nie wie że płytę z Wii sports można wyjąć z napędu i zastąpić ją jakąś inną. Wobec tak silnych argumentów (do tego popartych rzetelnymi badaniami) nie pozostaje mi nic innego jak kupić PS3 i za karę jeszcze XBOXa360 (Peceta juz mam) i raczyć się PRAWDZIWYMI GRAMI. Odprzeda mi ktoś tanio Crysis i Assasin’s Creed ?Słyszałem, że mają super grafę 😉

  25. demostenesie też czytałem Grę Endera, tylko, że tam za pseudonimem kryła się potężna dawka wiedzy a nie pustosłowia. Ogólnie chodzi o to, że niedzielne gry stają się tym dla gier w ogóle, czym disco polo było (i po części nadal jest) dla muzyki.

  26. Czy niedzielne gry (discopolowe) to także wszelkie gry logiczne na Wii których ze świecą można szukać na innych konsolach? Może i jest tych gier mniej niż tzw casuali (a może logiczne to też casuale ?) ale pewnie zdecydowanie więcej niż na next geny. No i co złego jest w tym że ktoś lubi disco polo ? (wymiennie z „gry discopolowe”)Jeśli są ludzie którzy lubią disco polo to ktoś tworzy taką muzykę i wszyscy są zadowloeni. Jakoś „ambitni” muzycy nie narzekają, że disco polo zabije PRAWDZIWĄ muzykę i że teraz to już wszyscy będę komponować tylko „Majteczki w kropeczki”. A histerię której część osób zaczyna ulegać można porównać do jeszcze nie tak dawnych prób pana Wajdy (jemu podobnych AUTORYTETÓW) zakazania nadawania wszelkich reality show. Uwagi o tym jeki jestem pusty i zły a także listę książek przeczytanych przez Panów Wikingów proszę słać na PM (nie mogłem sobie darować) :):):)

  27. Różne OBOP-y i CEBOS-y zadrżały w posadach. Niespodziewanie wyrosła im potężna konkurencja. Dwóch wikingów wzięło się do roboty, przeprowadziło badania na reprezentatywnej grupie znajomych posiadaczy Wii i wszystko stało się jasne.

    A ty co oprócz osobistych wycieczek i linka do sprzedaży wii tu zaprezentowałeś? ZERO. Na Pmkę ci nie napiszę. Nie wiem czy jesteś pusty. Wiem, że dyskusja z kimś takim jest pozbawiona sensu. Z kimś takim czytaj, złośliwą małpą, która na wyżyny erudycji wspina się tylko w momencie kiedy wypisuje osobiste wycieczki pod adresem innych. Reszta twojego bełkotu jest pozbawiona jakiejkolwiek wartości merytorycznej i jak słusznie zauważono nie rozumiesz tego co czytasz. Wiek mądrości nie dodaje, ale śmieszności jak najbardziej.

  28. Nie jestem przeciwnikiem gier dla niedzielnych graczy ani ich zwolennikiem. Ich nadmiar jest dla mnie przytłaczający i sprawia, że czuję się trochę niepewny. Mogę się doczekać tego, że nigdy nie ujrzę kontynuacji faworyzowanych przeze mnie gier. Na świecię będą tylko gry typu: „machaj tyłkiem i kijkiem”. Takie gry wygrywają, dlatego że człowiek jest zapracowany i zmęczony. Po wykańczającej (czasem) pracy człowiek chce się odprężyć w krótkim czasie. Mam głęboką nadzieję, że ta wizja się nie spałni i zawsze do wyboru będą takie konsole jak PS3, XboX czy nawet nasz poczciwy Personal Computer. Myślę, że będzie przynajmniej kilka tytułów, które pomogą Nam zapomnieć o „Kazualowym” świecie.

  29. Jeszcze butów nie wytarł w progu, dzień dobry nie powiedział i już zaczepki zaczepki zaczepki.

    SENSACJA! Tytułna Wii poniósł porażkę ;)To może dorzucimy jeszcze linki o prażce Crysis i wielu innych panowie obrażeni ? 🙂

    Kiedy były newsy o porażce Crysisa koleś podobny mentalnością, a różniący się poglądami do ciebie też jęczał. Dodam, że jego wypowiedzi był równie mądre jak twoje. Choć nie, on był mniej agresywny. Być może jak będzie w twoim wieku to ci dorówna. Czego mu nie życzę.

    Troszkę mnie nie było mam nadzieję, że wszyscy Prawdziwi Gracze tęsknili 🙂

    Trzymałem kciuki, że na kurs dobrego wychowania poszedłeś jakiś albo żona wezwała Supernianię z TVNu aby wychowała imć demostenesa. Widzę, że nie pomogło 🙂

  30. No bez przesady. Przecież się starałem być miły. Znowu kogoś obraziłem ? Czym tym razem ? Pewnie tym, że napisałem coś z czym pewnie większość PG (Prawdziwych Graczy)się nie zgadza. No ale miło że tęskniliście 🙂

  31. do niczego się nie odniosłeś, ale do tego już nas przyzwyczaiłeś a to co napisałeś nie było niczym odkrywczym bo na temat badziewnego Crysisa był tu temat tłuczony jakieś 2 miesiące temu i 2 tygodnie temu i tak dalej. Ale widać tylko o Wii czytasz więc nie błysnąłeś oryginalną refleksją. Szkoda 🙁

  32. Panowie wymieniacie się uprzejmościami w przynajmniej kilku wątkach. Dajcie sobie na wstrzymanie. Komentujcie sensownie i na temat albo będę musiał przerwać drzemkę Odynowi – myślicie, że będzie zadowolony?

  33. Trzymałem kciuki, że na kurs dobrego wychowania poszedłeś jakiś albo żona wezwała Supernianię z TVNu aby wychowała imć demostenesa. Widzę, że nie pomogło 🙂

    Jak widać zarzuty były odnośnie wychowania a nie słabej orientacji odnośnie tematów „tłuczonych” dwa miesiące temu. Jak tak dalej pójdzie to chyba pomyślę, że po prostu mnie nie lubisz i się czepiasz . . . ale nie . . to przeciez niemożliwe 🙂

  34. Powtarzam ostatni raz. Obaj panowie jesteście na najlepszej drodze ku temu, by stracić możliwość komentowania newsów na Valhalli. Takie dyskusje możecie prowadzić na priwie albo innych serwisach poświęconych elektronicznej rozrywce.

  35. Z tą supernianią to jednak coś na rzeczy jest. . . Reszta patrz wypowiedz numer – 35 nic od tamtej pory się nie zmieniło. . .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here