Kilka kolejnych obrazków z gry Dead or Alive Xtreme 2, która obecnie znajduje się w fazie produkcyjnej. Developerzy twierdzą, że programowanie takiej gry to czysta przyjemność. My wierzymy.

Dzień przed konferencją prasową Sony, Microsoft zadał japońskiej firmie bardzo potężny cios. Otóż okazało się, iż Final Fantasy XIII, po trzech latach od pierwszej zapowiedzi, oficjalnie przestał być pozycją na wyłączność dla PlayStation 3. Wiele osób pod wpływem impulsu zdążyło już ogłosić rychły upadek konsoli z Tokio rodem – o tym oczywiście nie może być mowy, ale nie ulega wątpliwości, iż aby wypluć z ust gorzki smak porażki Sony stanęło przed koniecznością wyciągnięcia z rękawa kilku asów. Czy je mieli? Odpowiedź na to pytanie kryje się w poniższym tekście.

Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku Nintendo, Sony na swojej konferencji prasowej również było reprezentowane przez prezesa swojego amerykańskiego oddziału. Jack Tretton jednak nie jest osobą, słynącą z szybkiego przechodzenia do konkretów. Dlatego też postanawił podgrzać atmosferę kilkoma dowcipami, między innymi o dwunastogodzinnej próbie oraz górnolotnym napomknięciem o tym, iż w miejscu, w którym on ma przyjemność przemawiać (Shrine Auditorium w Los Angeles) odbywały się jedne z najważniejszych wydarzeń dla branży rozrywkowej. Tretton nie omieszkał również wspomnieć o dość istotnej rocznicy – piętnastoleciu uchwalenia przez zarząd Sony projektu pod nazwą PlayStation. Tak więc w końcu zaczyna przechodzić do tego, co interesuje nas najbardziej – gier. Oczywiście koniecznością okazało się przypomnienie o tym, iż trzecia stacjonarna inkarnacja jednego z flagowych produktów koncernu z Kraju Kwitnącej Wiśni ma trwać na rynku przez 10 lat.

Już po premierze, a wciąż o nim gadają

Jack chyba w ramach usprawiedliwienia dodaje jeszcze, że poprzednie PS-y również nie od razu miały w swoim line-upie takie hity, jak Final Fantasy VII, Gran Turismo, San Andreas, czy też God of War. Czas na pogadankę o tym, że PlayStation 3 dało Blu-Rayowi sukces i o wmontowaniu przez IBM procesora Cell do ich najnowszego superkomputera. Szczerze powiedziawszy – odniosłem wrażenie, że z każdym wypowiadanym słowem, Tretton staje się coraz bardziej napompowany, bowiem następnie przyszła kolej na pochwalenie się wpisem do Księgi Rekordów Guinessa w związku z projektem Folding@home, uniwersalnością oraz tym, że jak to ujął prezes SCEA, takie gry jak Metal Gear Solid 4 nie są tylko ekskluzywne dla PS3. Są możliwe tylko dla PS3. Było pompatycznie, teraz zaczyna się robić już lekko komicznie – Tretton w dosyć pokraczny sposób usiłuje wbić szpilę konkurencji mówiąc o tym, że „Downloadable Content” to owszem, coś fajnego, ale nijak ma się do gier na wyłączność. No cóż, może po prostu w Sony nikt nie oglądał konferencji Microsoftu i oficjele japońskiej spółki dalej są przekonani, że Final Fantasy XIII pozostaje dla nich ekskluzywne. Przyznam bez bicia, że wstęp do tej konferencji wydał mi się nieco irytujący. Ciągłe czcze przechwałki to coś, do czego Sony w ostatnich latach z lubością nas przyzwyczajało. Może więc czas w końcu spełnić któreś ze swoich obietnic, zamiast zaklinać rzeczywistość twierdząc, że PS3 jest jedyne w swoim rodzaju i najwspanialsze na świecie?

Z grubej rury

Druga część też będzie hitem?

Pierwsze wrażenie fatalne, ale może uda się je zetrzeć Tedowi Price'owi ze studia Insomniac. Jego wejście na scenę może oznaczać tylko jedno – prezentację Resistance 2! I owszem, tak właśnie się dzieje. Bogu dzięki – to gameplay, a nie kolejny render. Panorama zaatakowanego przez Chimery Chicago robi ogromne wrażenie. Nie mniejszy szok wywołuje wielkie bydle zbliżające się do wieżowca, na którego dachu stoi Nathan Hale, główny bohater R2. Choć potwór jest ogromny – nie bardzo czuć moc jego uderzeń. Wydaje się dosyć niegroźny, szczególnie po tym, jak chwycił naszego protagonistę, cisnął nim gdzieś w dal, a ten po prostu wstał i ponownie chwycił swoją wyrzutnię rakiet, przy okazji uciekając w głąb budynku. Później jeszcze trochę uciekania przed gigantem, kolejny komiczny rzut i demo się kończy – skala zrobiła ogromne wrażenie, lecz gameplay już zdecydowanie mniejsze. Zanim jednak ktokolwiek zdążył ochłonąć, miejsce demonstracji zajął niesamowicie klimatyczny trailer, przypominający nieco połączenie Wojny Światów z Dniem Niepodległości. Chicago zostało stracone w 1953 roku i rasa Chimera nie przestaje spuszczać łomotu ekipie Wuja Sama, przy okazji roznosząc tajemniczego wirusa. Trzeba przyznać, że apokaliptycznym nastrojem Resistance 2 rzuca na kolana. Dodajmy do tego zapowiedziany przez Price'a co-op dla ośmiu osób i on-line dla sześćdziesięciu…jeśli tylko grywalność dorówna klimatowi, to czuję tutaj murowany hit roku 2008. Insomniac znakomicie zatarło kiepskie wrażenie, na początku zrobione przez prezesa amerykańskiego oddziału Sony.

Ten jednak szybko powraca, by zastąpić na scenie szefa ekipy tworzącej Resistance i błyskawicznie rozpoczyna mowę o tym, jak to ważny jest tak zwany „user-created content”. To nic więcej jak wstęp do prezentacji LittleBigPlanet, które Sony wydaje już od niepamiętnych czasów i wydać ciągle nie może. Na tegorocznym E3 pokazany zostaje stworzony przez firmę poziom, który przejdzie Alex Evans, z tworzącej grę ekipy Media Molecule. Już za pomysł na ten poziom należą się Sony brawa. Umieszczone w nim zostały typowe dla takich eventów statystyczne dane. I tak Sackboy, laleczka będąca głównym bohaterem LBP, mija na swojej drodze informacje o amerykańskiej sprzedaży platform Sony, z których dowiadujemy się, że wszystkie wahają się pomiędzy 1.5 a 1.8 miliona egzemplarzy nabytych przez konsumentów.

Przy okazji, z tego ślicznego i znakomicie animowanego poziomu dowiadujemy się o wzroście wartości branży (6.6 miliardów dolarów zysku w samym roku 2008) oraz że Sony ma zamiar zacząć ekspansję na rynek Ameryki Łacińskiej. Dla mieszkańców USA ważna może być jeszcze wiadomość o nowych tytułach 1st party oraz tych od Bethesdy, Tecmo, Ubisoftu, EA oraz Activision, które dołączą do kolekcji Greatest Hits, co oznacza, iż w Stanach będzie można je kupić już za 30 dolarów bez jednego centa. Na koniec poziomu przygotowanego przez Sony pojawia się wieść, że LittleBigPlanet ukaże się już w październiku. Osobiście miałem po tym demie dosyć mieszane uczucia – z jednej strony, to w końcu rewelacyjny pomysł na przebrnięcie przez najnudniejszą część konferencji (w końcu cyferki każdy może sobie sprawdzić gdy NPD Group ogłasza swoje raporty), a z drugiej to miała być mimo wszystko prezentacja LittleBigPlanet, która nie ukazała nam zupełnie nic nowego i zajmującego w związku z grą jako-taką.

PS2 wiecznie żywe

LBP będzie nim na pewno

Alex Evans schodzi ze sceny, by Tretton dalej mógł prowadzić konferencję. Zapowiada, że jej następna część będzie poświęcona PlayStation 2 – konsoli, która już ósmy rok po swojej premierze ciężko pracuje na miano nieśmiertelnej. Szef SCEA dumnie zapowiada, iż w tym roku zobaczymy aż 130 tytułów na „Czarnulkę”. Ilość rzeczywiście budzi podziw. By ten nie osłabł, zaprezentowany zostaje teledysk, będący bardzo efektownym montażem scen z nadchodzących na PS2 gier. Przez filmik przewijają się takie tytuły jak Star Wars: The Force Unleashed, parę dorocznych sportówek od Electronic Arts, Warriors Orochi 2, kolejny już (aż ciężko spamiętać ich ilość) SingStar, sequel Mercenaries oraz Yakuza 2, kontynuacja bardzo ciepło przyjętej gry od Segi. Nie jest to może najlepszy line-up w historii gier wideo, ale jak na konsolę, której niedługo stuknie dziesiąty rok na rynku robi niesamowite wrażenie. No i sama jakość montażu z doskonale dobraną muzyką to coś, co również zasługuje na liczne słowa uznania.

Jeden filmik to oczywiście nie wszystko, co oferuje Sony osobom, których sercom wciąż bliskie pozostaje PS2. Szykuje się nowa promocja (niestety, zapewne tylko dla ojczyzny hamburgerów) dzięki której PlayStation 2, wraz z LEGO Batman i filmem na DVD pod tytułem Justice League będzie do kupienia już za niepełne 150 Martwych Prezydentów. O co, jak o co, ale o swoją sporo ponad stumilionową bazę klientów posiadających PeeSdwójki Sony potrafi wyśmienicie zadbać.

Co w sieci piszczy?

PS2 wciąż ma się dobrze

Mimo wszystko, PlayStation 2, dla którego najlepsze czasy minęły bezpowrotnie, nie było tą konsolą, o której wieści były najbardziej wypatrywane przed tegorocznym Electronic Entertainment Expo. Sony jednak, z Jackiem Trettonem na czele, lubi stopniowo podgrzewać atmosferę, bowiem nadciąga prezentacja PS Network – tak więc PlayStation Portable i PS3 japońska firma zostawiła na koniec. Prezes SCEA chwali się liczbą plików ściągniętych jak do tej pory z PS Store – 180 milionów. Cóż, mimo wszystko, nie robi to jakiegoś porażającego wrażenia, tak samo zresztą jak i 5 milionów kont założonych na PSN – w tym aspekcie wciąż trzeba gonić głównego rywala.

Największą zaletą PS Network mają oczywiście być gry, mogące śmiało konkurować z tymi, które Microsoft oferuje za pośrednictwem Xbox Live Arcade. I wiele wskazuje na to, iż tym razem (wyjątkowo) nie są to czcze przechwałki. Już na początek etapu konferencji poświęconego tej usłudze Brian Allgeier z Insomniac zaprezentował uroczy trailer Ratchet & Clank Future: Quest for Booty, będący kontynuacją zeszłorocznego Tools of Destruction. Gra będzie do ściągnięcia za jedyne 15 dolarów. Jest to krótka, śliczna, napakowana akcją, zagadkami i elementami platformowymi obowiązkowa pozycja dla fanów Ratcheta i Clanka. Chwilę po trailerze R&C nadchodzi kolejny teledysk, tym razem składający się tylko i wyłącznie z tego, co PSN zaproponuje nam w tym roku. I trzeba przyznać, że takie montaże wychodzą Sony po prostu rewelacyjnie, choć nie ma co ukrywać, iż są zdecydowanym przerostem formy nad treścią, co raczej nikogo nie zadowala. Tak, czy siak, na filmiku zostały pokazane Crash Commando – dwuwymiarowa strzelanka, Fat Princess, nieco psychodeliczny w swojej cukierkowej brutalności hack'n'slash (aczkolwiek nie ukrywam, że to intrygująca propozycja), Pixel Junk Eden, Pain Amusement Park, będący kolejnym dziwacznym, aczkolwiek ciekawym (szczególnie dla fanów Theme [i South] Park) projektem, FlOwer – niezwykła, choć urocza gra o kwiatkach, bardzo klimatyczny Siren: Blood Curse, który wprowadza nieco mroku do tego cukierkowego zestawu oraz niezbyt przekonujące Ragdoll Kung-Fu. Co warto zaznaczyć przede wszystkim, to niesamowita różnorodność – trzymając taki poziom, PS Store może w przyszłości podjąć równą walkę z Xbox Live Arcade, choć do tego musi jeszcze trochę wody w Wiśle upłynąć.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here