Nareszcie lato i okres nazywany przez wielu wakacjami. Czy jest jakiś sposób na uwolnienie się od nudy towarzyszącej w tej wyjątkowej porze roku? Możemy udać się do Krainy Czarów. A któż mógłby być do tego lepszym kompanem niż Alicja?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

18 KOMENTARZE

    • Ta pierwsza Alice była ponoć lepsza

      Była inna. Są spore różnice pomiędzy nimi, więc to naprawdę kwestia gustu. Jedynka mogła mieć dla wielu zabawniejszy gameplay i ciekawszy klimat (który w dwójce jest równie dobry, lecz o innym charakterze), ale część druga ma lepiej poprowadzoną fabułę. No i obie mają w sobie magię, której brakuje wielu dzisiejszym pozycjom.

  1. Ciekawe czy się sprzeda. Przypomina się przykry casus Psychonauts, która zbierała świetne noty, ale kupców już jakoś niespecjalnie. Recenzja kiepska. Nieuporządkowana, wymieszana, dużo słów, a mało treści. Autor bardzo dużo narzeka, nie przejawia większego zachwytu, a wystawia 8. 9.

  2. Piękna gra. Począwszy od wysmakowanej strony audio-wizualnej a skończywszy na fabule i wygodzie sterowania. Bardziej mroczna, pesymistyczna i „nieposkromiona”. Gdy grałem w nową Alicję, czułem się jakby grę stworzono na początku poprzedniej dekady. Ignoranci powiedzą że to tylko platformówka. Chcę więcej takich gier, nie zrobionych na odwal się, kompletnych, długich. Takich po których coś pozostaje w głowie. Gra roku.

  3. Też bym bardzo chętnie zagrał, ale aktualnie mam tyle niedokończonych tytułów, że szkoda gadać. . . Coś mi się wydaje, że fakt współczesnych, bardzo krótkich gier nie jest wcale taki zły jak go malują. . . .

    • . . . Coś mi się wydaje, że fakt współczesnych, bardzo krótkich gier nie jest wcale taki zły jak go malują. . . .

      aż mnie minus swędział jak to przeczytałem :)nie powtarzaj Acan tej krotochwili zbyt często bo może jeszcze jakiś paca władny to przeczyta i w to uwierzy. . .

    • Też bym bardzo chętnie zagrał, ale aktualnie mam tyle niedokończonych tytułów, że szkoda gadać. . . Coś mi się wydaje, że fakt współczesnych, bardzo krótkich gier nie jest wcale taki zły jak go malują. . . .

      Jest zly wg mnie, bo gra powinna byc wywazona i tak przygotowana, zeby mozna ja bylo przejsc po lebkach, albo sie nia delektowac przez wiele dni czy nawet tygodni. Przykladem niech bedzie taki Fallout, ktorego glowna fabule mozna rozwiklac naprawde szybko. Ale jak ktos chce, to moze spedzic dziesiatki, jesli nie setki godzin, badajac rozne miejsca, robiac poboczne misje, testujac nowe taktyki itd. A nie tak jak robia teraz, ze 4h po sznurku i nara.

  4. @BoroNie myl „wyważenia”, czy jak to chcesz nazwać, z nieliniowością. Nie każda gra może mieć nieliniową fabułę. Osobiście bardzo lubię, kiedy ją ma, ale nie w każdej jest to potrzebne i często mogłoby ją tylko rozwodnić.

    • @BoroNie myl „wyważenia”, czy jak to chcesz nazwać, z nieliniowością. Nie każda gra może mieć nieliniową fabułę. Osobiście bardzo lubię, kiedy ją ma, ale nie w każdej jest to potrzebne i często mogłoby ją tylko rozwodnić.

      Nie myle. Ale za to tworcy myla gre z filmem. A jesli ktos mialby sie bac „rozwodnienia”, to znaczy ze przedstawiona historia jest zwyczajnie kiepska. Tak kiepska, ze nikt by na tym nie wytrwal dluzej niz np. 4h.

  5. Heheh, źle mnie zrozumieliście. Nie chodziło mi o fakt, że krótkie gry są tym, czego potrzebuje rynek itd, w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Tamto stwierdzenie było moim subiektywnym odczuciem, które pojawiło się pod wpływem ilości wolnego czasu na granie. Niestety, dorosłość kiedyś dopada wszystkich i choćbym stanął na przysłowiowym „pyrtku” więcej czasu na granie niż mam obecnie nie będzie. Co za tym idzie nie ma sensu montować się w gry, których skończenie zajmie mi 3 miesiące, bo dziubiąc je przez tak długi czas dziesięć razy zdążą mi się znudzić, choćby nie wiem jak dobre były. Dlatego pograł bym czasami w gry, których skończenie zajęło by mi jakieś 9h. Tak dla samej satysfakcji skończenia. Tylko o to mi chodziło. Szkoda, że gatunki które lubię są od tego tak bardzo dalekie 🙂

  6. „Filmowa gra” to jedna z najgłupszych „innowacji” w tym przemyśle od wielu lat. Taki efekt Avatara. Tam było mnóstwo efektów i dobrego 3D, nic innego jak zwyczajna sztuczka, bo właśnie te elementy najbardziej ciągnęły ludzi do kina. W grach jest podobnie. Przez chwilę był boom na gry z super ekstra fajną grafiką, teraz skupiają się na krótkiej i maksymalnie napakowanej akcją rozgrywce. Dla mnie to mamienie zmysłów. Gra powinna być długa, albo mieć jakieś poboczne misje, jak wspominał Boro (które chyba są najlepszym kompromisem). Teraz mamy trend na gry po 5-8h. Niektórzy tłumaczą, że to idealne rozwiązanie dla pracujących, bo mają mniej czasu na granie. No i co? Dostaną wolny, luźny weekend i mogą przejść bez problemu dwie gry. Lepiej pojechać do jakiegoś parku rozrywki. Przynajmniej zdrowsza i lepsza zabawa dla całej rodziny.

    Co za tym idzie nie ma sensu montować się w gry, których skończenie zajmie mi 3 miesiące, bo dziubiąc je przez tak długi czas dziesięć razy zdążą mi się znudzić, choćby nie wiem jak dobre były.

    Jeśli gra jest dobra to nawet dziubiąc ją przez 3 miesiące nie powinna się znudzić. Nawet będziesz chciał ją później przejść jeszcze raz. Ewentualnie efektywność w pracy Ci spadnie, bo będziesz myślał o tym co się będzie działo po odpaleniu konsoli/kompa 😛

  7. Jeśli gra jest dobra to nawet dziubiąc ją przez 3 miesiące nie powinna się znudzić.

    Nope, to tak nie działa. Ja się ciuła grę po godzinę dziennie, albo tylko w weekendy, to można zwyczajnie zapomnieć o co w niej chodziło. To jest problem, kiedy mówimy o grach, w których istotną rolę odgrywa historia.

    • Nope, to tak nie działa. Ja się ciuła grę po godzinę dziennie, albo tylko w weekendy, to można zwyczajnie zapomnieć o co w niej chodziło. To jest problem, kiedy mówimy o grach, w których istotną rolę odgrywa historia.

      Zapomniec? To ile ty masz lat, 90? 😛

      • Zapomniec? To ile ty masz lat, 90? 😛

        Wierz mi boro666, jak masz 90 spraw dziennie włażących ci na łeb, to bardzo łatwo zapomnieć nawet jak się nazywasz. . .

  8. I tak i nie. Jeśli ciuła się po godzinę dziennie i nie mamy zbyt przekombinowanej historii to da radę. W przypadku „tylko w weekendy” rzeczywiście może być ciężko. Chociaż są tacy, którzy i z tym sobie poradzą. Przy ultra zagmatwanej fabule nawet granie po 8h dziennie może niewiele pomóc.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ