Każda rozrywka ma swoje dobre strony. Nie ma to jak posłuchać do snu starej płyty King Crimson albo słuchowisk agenta Wołoszańskiego. Nie ma to jak wybrać się do kina i obejrzeć najnowszy hit z Brucem Willisem (nadal będę się upierał, że Szklana Pułapka 4.0 była świetna). I oczywiście nie można zapominać o małym wypadzie na siłownię, kiedy to można sobie podźwigać ciężary. Ale jak zwykle – ja wychwalam gry komputerowe, które zapewniają nam po prostu niepowtarzalną ilość doznań.

Nie ma co się oszukiwać – tylko tutaj znajdziemy jednocześnie wrażenia wizualne („whoa, Assassin's Creed wygląda jak prawdziwy film” – rzekła ostatnio moja kochana narzeczona), dźwiękowe (włącznie z dźwiękiem interaktywnym, który dynamicznie dostosowuje się do wydarzeń na ekranie) oraz manualne (no, może trudno nazwać to wrażeniami, ale wszyscy wiedzą, o co chodzi). Dodajmy do tego konieczność myślenia (telewizja czy radio to rozrywki wybitnie bierne) i już okazuje się, że królowa rozrywki może być tylko jedna – gry komputerowe.

Ale jednocześnie gracze są najbardziej narażeni na utratę swojej ulubionej rozrywki. Każda z kontuzji – czy to złamana ręka, czy to podbite oko, czy też nadepnięcie na ucho przez słonia, ma bezpośredni wpływ na wydajność w grze. Brak koordynacji oko-ręka jest fatalne nie tylko w przypadku Unreal Tournamenta czy Mortal Kombata – problemy można mieć już nawet podczas gry w Snajpera.

My, gracze, często namawiani jesteśmy do wysiłku fizycznego – wychodzenia na świeże powietrze, jeżdżenia na rowerze, czy podnoszenia ciężarów na siłowni (albo zakupów w drodze ze sklepu). Z doświadczenia wiem, że to jednak tylko kłopot. Nadwaga jest niewątpliwie problemem wyimaginowanym przez sprzedawców środków odchudzających, a tymczasem tak zwany „zdrowy ruch na świeżym powietrzu” może skutkować katastrofą dla każdego gracza. Zjeżdżasz z górki na rowerze, łapiąc wiatr w żagle? Buch – jedno auto na drodze i już leżysz w szpitalu z połamaną ręką. Jak tu w takich warunkach łoić Szwaba w Call of Duty? Wychodzisz na słońce, żeby się wygrzać i zaczerpnąć świeżego powietrza? Perfidna kula ognia przepala ci siatkówkę i lądujesz w szpitalu na operacji. Potem zaś nawet nie widzisz, skąd nadlatują Stukasy. Nie, nie, naprawdę – trzeba uważać.

Apeluję więc – gracze, zostajemy w domu. Świat jest aż nadto niebezpieczny, nawet bez wychodzenia na zewnątrz. Nawet w domowych pieleszach czekają na nas zalania, porażenia prądem i bolesne upadki ze schodów. Bez zębów da się grać na komputerze (mój brat to udowodnił), ale to kolejny dowód na to, że sport to wcale nie zdrowie. Oba siekacze wybił sobie otwierając okno przed meczem koszykówki. Nie dajcie się zwabić urokom świata zewnętrznego! Tam jest niebezpiecznie.

I nie wierzcie tym, którzy mówią, że taki np. snowboard to piękne widoki, świst powietrza w uszach, konieczność balansowania całym ciałem, a do tego odczucia zimna, ekscytacji, szron na wargach i pęd powietrza. Tak naprawdę to bolesne upadki, złamania i przestawione szczęki. Zostańcie w domu ze swoim Xboxem. Tak wam radzę. Przynajmniej w tym tygodniu.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 KOMENTARZE

  1. Zostańcie w domu ze swoim Xboxem.

    Ryzykownie Panie Malacar, ryzykownie ;)Zaraz się zleci jedno z drugim i będzie tzw. atak wyrostka. Co do tematu, to faktycznie wole odwiedzać Afganistan z kałachem w ręku raczej na monitorze niźli w rzeczywistości 🙂 Aczkolwiek w kwestii mocy doznań raczej to drugie rozwiązanie wygrywa 😉

  2. Oj Wojtku – do złego nas namawiasz, do złego. . . . Ale postaram się zastosować. Nie wychodzę dziś z domu. Tylko jak ja to w pracy wytłumaczę? 😀 Co tam, zwalę na Ciebie 🙂

  3. A ja się zgadzam, że Szklana Pułapka to niezły film był. Może i przegięty niesamowicie, ale ja bawiłem się dobrze i po seansie z kina wyszedłem z bananem na mordzie.

  4. Bez zębów da się grać na komputerze (mój brat to udowodnił), ale to kolejny dowód na to, że sport to wcale nie zdrowie. Oba siekacze wybił sobie otwierając okno przed meczem koszykówki

    Nie ogarniam? Jak można tego dokonać? Okno?:)

  5. Niestety będę musiał wyjść z domu bo piciu 😉 się skończyło. A na samej wodzie żyć się nie da. Szybko do sklepu i może się uda uniknąć zagrożeń swiata zewnętrznego. No i może konsolka odsapnie. Jedyny plus wyjścia z domu.

  6. mrdk: Było to tak – przebieraliśmy się w szatni, w której okna były tuż przy suficie, z takim szerokim parapetem. Bracik chcąc się popisać wskoczył tam, otworzył okno i zwinnie zeskoczył. Niestety, podłoga była świeżo myta, nogi mu odjechały i pierdzielnął (sorry za słowo) zębami o podłogę. Naprawdę :)abbalah: Tuś mi ziom 😉 Jeśli ktoś idzie na SP i oczekuje realizmu to. . . niech zostanie w domu 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here