27 listopada 2007 roku, godz. 0.10
Dostępu do internetu utracony 12h temu
Przyczyna awarii – nieznana
Raport sytuacyjny – pełna dezorganizacja

Wracając do domu z pracy nie miałem pojęcia co mnie czeka w domu. Jakież było moje zaskoczenie kiedy po uruchomieniu komputera w celu wysłania tekstu na Valhallę komputer zakomunikował mi, że nie jest w stanie połączyć mnie z siecią (było się przez komórkę połączyć przyp. Katmay). Szybka diagnoza i kilka bezowocnych prób sprawiły, że postanowiłem przeczekać chwilowy kryzys oddając się innemu zajęciu. Jak się okazało sprawdzanie klasówek zajęło mi zdecydowanie więcej czasu niż się tego spodziewałem i kiedy po kilku godzinach zameldowałem się znów przy komputerze mój niepokój zdecydowanie wzrósł gdyż sytuacja niestety nie uległa zmianie.

Kolejne próby (coraz rzadsze z racji opanowującej mnie rezygnacji) nie przyniosły lepszego rezultatu i tak koniec końców dotarłem do obecnej chwili. Choć cała sytuacja może się wydawać błaha i właściwie śmieszna to jednak uświadomiła mi coś z olbrzymią siłą. Było to tym bardziej szokujące, że kilka lat temu na innym portalu popełniłem jak się okazuje proroczy tekst, który wróżył silne związanie człowieka z siecią. I oto jestem tu, ja Bartosz Kotarba, który po odcięciu netu zostaje kompletnie wybity z codziennego rytmu dnia. Gdyż:

1)Nie mogę pracować (czyt. nie mogę publikować materiałów na Valhalli)
2)Nie mogę również poczytać najświeższych informacji ze świata gier
3)Mogę sobie wybić z głowy codzienną prasówkę, która zastępuje mi oglądanie wieczornych wiadomości i czytania dzienników (po prostu nie mam na to czasu)
4)Nawet oglądanie telewizji stało się trudniejsze, bo program poszczególnych stacji sprawdzałem w sieci
5)Nie ma mowy o odebraniu maili i wiadomości nadesłanych na Gadu-Gadu
6) O odwiedzinach stron, których jestem stałym bywalcem również mogę zapomnieć
7)Ba! Jutro będę miał problem ze złapaniem autobusu, bo jego rozkład też sprawdzam w Internecie
8)Nie dowiem się też jaka jest prognoza pogody, bo… codziennie sprawdzam ją w Internecie
9)Straciłem też kontakt z moim kontem bankowym
10)No i najważniejsze – zostałem odcięty od społeczności Valhalli!
11)Do tego należy dorzucić tysiące rzeczy drobnych i mało istotnych, o których tutaj nie wspomniałem, ale których brak stanie się odczuwalny kiedy będą mi one potrzebne

Piszę o tym wszystkim, żeby uzmysłowić tym, którzy jeszcze żyją w błogiej nieświadomości, jak niesamowitą ilość naszych codziennych czynności powierzamy maszynom. Choć komputery faktycznie służą nam do wielu rzeczy i co tu dużo mówić upraszczają nam życie kompletnie tego nieświadomi stajemy się od nich zależni. Im częściej je wykorzystujemy tym bardziej stajemy się bezradni kiedy ich zabraknie. A przecież świat jeszcze 10 lat temu wyglądał zupełnie inaczej!

Na szczęście gry wciąż dają nam możliwość zabawy w trybie single player co sprawia, że sieć wcale nie jest nam do szczęścia potrzebna. Oczywiście trudno to wytłumaczyć fanom World of Warcraft czy EVE Online, ale nawet oni w sytuacji kryzysowej mogą znaleźć gatunkowy zamiennik (X3 dla EVE czy choćby starego klasycznego Baldur's Gate dla WoWa).

Mnie w obecnej sytuacji pozostaje jedynie włączyć Football Managera 2008 i rozegrać jedną czy dwie tury na pocieszenie.

A co Wy robicie kiedy ktoś odetnie was od netu? Jak sobie z tym radzicie – porzucacie komputer czy szukacie alternatyw przy nim?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 KOMENTARZE

  1. łaa, przypomniałeś mi paskudny okres 3tygodni, gdy czekał aż pewna firma na N dogada się z pewnym Monopolista w sprawie mojego łacza. . . no szlag człowieka trafia, że tyle czasu trwało wprowadzenie dancyh, które sprawdzić i wysłać można w ciagu 30min. . . I chyba wrócę na łono Monopolisty, bo nowy, chociaż tańszy i szybszy internet jest niestabilny :/ rozłacza, predkośc 1Mb/s to moge pooglądać chyba tylko na testach, bo w praktyce to nei ma tyle. .

  2. Czuję się jak w klatce, zaczynają pocić mi sie ręce. Nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem jaki jest dzien, kto kogo odwołał czy powołał, jaka gra wyszła, czy dzisiaj są tylko dwa, czy tez trzy newsy o Wiedźminie na V. Denerwuję się. Mam wrażenie, jakby ktoś zamknął okno, odciął rękę, zabrał powietrze. Tak dzisiaj rano czułem się przez jakieś 15min od pobudki – powód? Router się nie zresetował i nie było internetu w domu. Przeżyłem chwile grozy i paniki. Spacer z psem mi pomógł, a raczej Vaderowe NOOOOOoooooooo!!! Wróciłem, restart pana R. i znowu błogostan nastał. Tak, to uzależnienie, pewnie w ten sam sposób reagują narkomani, alkoholicy, etc. Można to leczyć, ale niestety bodźca nie da się tak łatwo wyeliminować jak w przypadku alkoholu czy narkotyków, on jest wszędzie. . .

  3. Pierwsze co robie to paniczna próba przywrócenia ładu – czyli łącza. Czyli standardowa diagnostyka, czy jest synchronizacja na łączu, czy router nie zgubił ustawień, czy może jest problem z WiFi czy może coś z DNS. Jeśli nic nie przynosi skutku, zgĸaszam awarię i . . . . . . . . . sprzątam w pokoju, zawsze jest mały chlewik, więc można coś posprzątać :)P. S. To samo robie jak nie ma energii elektrycznej 🙂

  4. Mam to samo. Jeszcze troche lat temu starczal mi pieciogododzinny pakiet TP na miesiac. Dzisiaj niewyobrazam sobie, jak mozna funkcjonowac bez stalego dostepu do internetu. Szkola, praca, rozrywka, kontakty, wiadomosci. . . dzis siec jest wszedzie. A ja razem z nia ;]

  5. Mogę żyć bez telefonu, bez telewizji i na bezludnej wyspie — ale nie bez Internetu. Dziś brak sieci to kataklizm porównywalny jedynie z brakiem prądu. Duża część informacji, których kiedyś szukałem w książkach czy czasopismach i gazetach jest teraz dostępna bez ruszania sie z fotela — w komputerze. Duża część kontaktów i dzielenia się informacją przejęła także sieć, a z pewnością tę część ważniejszą. I stało się to w sposób niezauważalny. Nie wiem dokładnie kiedy, beztroska zabawa surfowania po sieci w połowie lat 90. zamieniła się w niezastąpiony element życia codziennego. Jak gdzieś słyszę o podobnych przypadkach, jak opisywany przez Wuja444, to ogarnia mnie irracjonalne zdumienie: jak to możliwe? I jak najbardziej racjonalne współczucie. . .

  6. Internet jest dla mnie jak pępowina, jak respirator i jak zestaw do reanimacji razem wzięte. Kiedy nadchodzą Czarne Chwile i gaśnie lampka synchronizacji na routerze, nawet nie włączam kompa – nie ma po co. A tak poważnie, ciekawa historia. Poszedłem kiedyś do kafei, pograć troszkę z kuplami po lanie. W sumie było kupę ludzi włączając w to tych nieznajomych. No i gramy sobie, gramy, a tu nagle zonk – brak prądu. I tu nagle moim oczom ukazuje się następujący obrazek: wszyscy (dokładnie wszyscy) ludzie w kafejce, nie mówiąc ani słowa, nie ruszając się nawet z miejsca i nie zdejmując słuchawek z uszu, po prostu zdjęli ręce z klawiatur, opuścili lekko głowy patrząc tępo przed siebie i . . . . . trwali w bezruchu. Bez słowa. Zaległa absolutna cisza, nikt nie odezwał się nawet słowem. Jak kurna w kosmosie, cisza i pustka. Nieprawdopodobny widok, jak w terminatorze, gdy siadły mu baterie. Patrzyłem na to wszystko i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Po chwili pojawił się power w instalacji, kompy wystartowały, a wraz z nimi ludzie – podnieśli głowy i położyli ręce na klawiatury odpalili quake’i i powrócili do świata żywych. Pamiętam to do dziś. Naprawdę, coś takiego daje do myślenia.

  7. A ja byłem w tym roku na pierwszych od początku kariery, dwutygodniowych wakacjach zupełnie bez Netu. I czułem się świetnie. Jak leżałem w szpitalu i oglądałem w kółko powtórki Miodowych Lat, też niczego mi nie brakowało (prócz narzeczonej ;P)

  8. Bez internetu to jak bez reki. Bez pradu jeszcze gorzej. A bez biezacej wody to juz w ogole jest rzecz nie do pomyslenia. Ostatni raz mialme cos takiego w sywlka rok temu 😉 2 dni bez pradu, internetu i wody. Ale i tak zabawa byla przednia 😉 Tylko mimo wszytko cos takiego trzeba dawkowac z umiarem 🙂

  9. Mal —> ja też w tym roku zaliczyłem 2 tygodnie urlopu bez netu i nie powiem żebym cierpiał, ale jednak kiedy decydujesz się na wakacje bez netu to masz takie założenie, zupełnie inaczej kiedy niespodziewanie ktoś Cię od niego odcina. . . wtedy boli 🙂

  10. Internet to dzielo szatana 😀 Ja jak nie mam to proboje naprawic az sie uda a jak nie to leze na lozku i sie patrze w sufit az spowrotem bedzie net 😀 haha ;P Teraz bez ineternetu to jak bez oczu i uszu ;P Televizja to juz przezytek ;]

  11. JA cierpię z braku internetu gdy trzeba coś zrobić, znaleźć w sieci a tu nie ma necika. Jeżeli wiem że nie ma nic pilnego do zrobienia to sie nie przejmuję brakiem netu tylko sobie dzwonie na infolinie Netii i zatruwam im żywot. BTW na osłodę braku internetu polecam oberzenie najnowszego trailera EVE-Online Trinity http://ccp. vo. llnwd.net/o2/video/2/trinity_tra. . . 80×720. wmvjest naprawdę warty poświęcenia mu dwóch minut.

  12. a jak mnie siada Internet to cieszę się jak dziecko i modlę, żeby nie wrócił za szybko 🙂 każdy pretekst jest dobry, żeby nie pracować kiedy się powinno, tylko pograć w Civ 4 😀 a jak Civ się znudzi, to zawsze są jakieś książki – tylko będę musiał którąś przenieść do pokoju z tradycyjnego miejsca na pralce z toalecie, bo tam jest moja czytelnia 😀

  13. Nie tylko Twoja seraphim 🙂 Ja tez lubie czytac, bedac w mojej „swiatyni” 😉 Dlatego czasem jak zapomne jakiegos czytadla to zaczynam patrzec z czego jest zrobiona, np. pianka do golenia 🙂

  14. ja mam czasami pady internetu . . . i wtedy wracam do tych wspaniałych czasów: SINGLE PLAYER’a 🙂 Odpalę Fallout’a 2, Civilization, Colonization czy różne inne starocie i bosko mija mi czas z łezką w oku

  15. Seraphim&Mnemic – czytacie za przeproszeniem w kiblu?! Sorry za offtop ale to jest po prostu obleśne. Siedzicie w tym smrodzie czy spłukujecie najpierw? Może w kanapę albo łóżko zainwestujcie? ;)Ehh zawsze mnie to dziwiło, że ludzie mogą przerabiać książki w takim miejscu. . .

    • Seraphim&Mnemic – czytacie za przeproszeniem w kiblu?! Sorry za offtop ale to jest po prostu obleśne.

      bardzo Panią przepraszam, że obraziliśmy Pani poczucie estetyki i naraziliśmy na niedogodności. Spieszę też Panią zapewnić, że w mojej toalecie jest czysto i ładnie pachnie wszystko.

      podobno czytanie w pozycji lezacej jest niezdrowe. Nie to co co pozycja siedziaca 😉

      już nie mówiąc o tym, że samo wypróżnienie jest o wiele zdrowsze (potwierdzone naukowo), gdy nie odbywa się na siedząco, ale gdy się kuca. W szczegóły nie wchodzę, bo Pani Katmay znowu się to wyda obleśne. . . 😀

  16. Nie mowie, ze przerabiam w kiblu 40 tomowa encyklopedie britanica, az strace czucie w nogach. Ale jakis artykulik czy krociutki rozdzialik, czemu nie? Po prostu jak literatura wciagnie to zal sie z nia rozstawac na te pare minut. :)Ps. Kanape i lozko tez mam, ale podobno czytanie w pozycji lezacej jest niezdrowe. Nie to co co pozycja siedziaca 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here