Tydzień temu narzekałem, że pogoda jest tak straszliwa, iż weekend prawdopodobnie prześpię. Teraz, kiedy zrobiło się cieplutko, znów muszę ponarzekać. Słońce elegancko świeci i grzeje, a wszyscy martwią się wodą, a w zasadzie jej nadmiarem. Na dodatek świetna pogoda sprawia, że nie mam ochoty siedzieć w domu. Wolę wyjść na Krakowskie Przedmieście czy Starówkę, by podziwiać… widoki (jeśli wiecie co chcę powiedzieć). Krótko mówiąc i tak źle, i tak niedobrze. Czyżbym wymagał zbyt wiele od życia?

Naturalnie nie będzie tak, że w ogóle nie spędzę czasu przed konsolą i pecetem. W tym tygodniu udało mi się już skończyć nowego Prince of Persia (coś trzeba robić kiedy pada, prawda?). W weekend zabiorę się za dwa nowe tytuły, które wpadły mi w ręce. Pierwszym z nich jest Split/Second: Velocity, o którym wiem tyle, że sprawdza się jako „party game”. Drugim jest Alpha Protocol, który mimo swoich wad wciągnął mnie niczym czarna dziura kosmiczny pył. Kiedy tylko skończę te produkcje dowiecie się oczywiście jak je oceniłem.

Oprócz grania w weekend zamierzam iść do kina na finał Ligi Mistrzów. Nigdy jeszcze nie oglądałem futbolu na tak wielkim ekranie. Jestem więc ciekaw tego czy takie wypady są na tyle interesujące, by warto je było powtarzać. Generalnie weekend zrobił się mocno sportowy. Dziś w nocy walczy przecież najsilniejszy człowiek świata z kimś, kogo nazwiska nie pamiętam. Przeciwnik Pudziana może i nie jest równie silny, ale przeczuwam, że tym razem nasz czempion dostanie lanie. Mylę się? Tego dowiemy się już w nocy. Na pewno będę zerkał na tę walkę siedząc przed Alpha Protocol albo Split Second.

I to już wszystko jeśli chodzi o moje plany. Książki wciąż nie kupiłem żadnej, ponieważ nadal nie udało mi się pojechać po meble. Cóż, może uda się za tydzień.

Jak zwykle chcę was zachęcić do opisania waszych planów na najbliższe dni. Zamierzacie grać, czytać, oglądać coś ciekawego? A może po prostu porządnie się wyśpicie? Koniecznie złapcie za klawiatury i dajcie wszystkim znać co będziecie robili. Ja tymczasem życzę wam udanego i spokojnego weekendu. No i słonecznego.

A na deser…

[Głosów:0    Średnia:0/5]

16 KOMENTARZE

  1. Od dzisiaj, po ostatniej maturze, oficjalnie mam już wakacje 😉 Czad! A w niedzielę zacznie się prawdziwe granie – tygodniowy pobyt na działce u kumpla w kilka osób, pecet, konsola z jakimiś tytułami na co-opa. Muszę jutro na tę okazję nabyć coś dobrego – co polecacie Wikingowie do gry w co-opie (koniecznie split screen) na konsoli, najlepiej żeby na najwyższym poziomie trudności było naprawdę wymagające? Zaliczone i poważnie ograne mam właściwie tylko Gears of War i obydwie części Left 4 Dead, więc walcie śmiało z propozycjami. No i przede wszystkim, gwóźdź programu, dzień w dzień sesje RPG – Warhammer, Neuroshima i co tam się pod rękę nawinie 😉 Jest ogień!

    • Muszę jutro na tę okazję nabyć coś dobrego – co polecacie Wikingowie. . .

      Ja bym polecał kilka sześciopaków;P, ale to oczywiście kwestia gustu. A co do gier to oprócz co-opa można też powalczyć między sobą i tu polecam super street fightera4, czy nawet Tekkena, może piłka nożna, w Ace Combat 6 też można zagrać w dwóch, troszkę tego jest, ale tak jak wspomniałem wcześniej, każdy ma swój gust. Szkoda że już Gearsy masz opanowane, bo osobiście gearsowy co-op przypadł mi bardzo do gustu. Ostatecznie, zawsze też możecie zagrać w Buzza;D Najważniejsze żeby wam pogoda w miarę dopisała i żeby wspaniałe opady nie zalały działka O_o Co do mojego weekendu to spędzę go pod znakiem Ninja Gaidena Sigma 2 (co-op) i pewnie powalczę w Super Street Fighter 4- bardzo skromnie i bez fajerwerków 😉

  2. To ja może polecę RE5 – owszem, grałem jedynie w demko, ale w co-op’ie gra wymiata. A i znam naocznego świadka wysokiego poziomu trudności tej gry – podobno na najwyższym boss’owie miażdżą. . . No i na dodatek wyszła odświeżona wersja z dodatkami – kusi!

  3. U mnie weekend upłynie pod znakiem Mass Effect, przez który przebijam się przed zabawą w dwójkę. Niestety misje poboczne są męczące jak diabli – ile można walczyć w TYCH SAMYCH kompleksach? Wciąz nie mogę zrozumieć jak BioWare mogło sobie pozwolić na tak gigantyczne niedociągnięcie. . . Na szczęście po przebijaniu się przez ładnych kilka godzin przez sidequesty wreszcie wróciłem do głównego wątku fabularnego więc znów jest ciekawie. Miłego i słonecznego weekendu!

  4. A ja zakupiłem sobie Black Mirror 2. 🙂 Nie mam zamiaru czekać aż ktoś to wyda w Polsce za 3 lata. Dopiero zaczynam, lecz muszę powiedzieć, że klimat jest fantastyczny. Fabuła przynajmniej na początku dość sztampowa, ale widać ze zmierza w kierunku czegoś dużego. Wykonanie pierwsza klasa, muzyka klimatyczna i dobrze dobrana, no i w końcu zagadki są całkiem logiczne, co bardzo rzadko się ostatnimi czasy zdarza. Gra się płynnie, bez zacięć na bezsensownych motywach. Jedyne co mnie zdenerwowało to puzzle. Nienawidzę puzzli w przygodówkach, bo kompletnie nic nie wnoszą do rozgrywki, jedynie irytują. Na szczęście jak na razie spotkałem je tylko raz. Niestety weekend spędzę prawdopodobnie przy pracy, więc nici z dłuższego grania. :/ Ehhh. . . . pora chyba zmienić swoje życie o 360 stopni. Postaram się jednak wygospodarować troszkę czasu na podróż do małego nadmorskiego miasteczka i rozwiązać kilka jego zagadek. Jak zwykle miłego weekendu wszystkim.

  5. Dzisiaj idę do sklepu po moje kopie Red Dead Redemption i Alan Wake ale boje się że znowu będą leżały na pólce jak kilkanaście innych gier. Chyba bardziej cieszy mnie kupowanie gier niz granie. Dodatkowo piękna pogoda więc jutro chętnie pojechał bym na jakąś wycieczka na motorze. Siergiej co do cooperative to polecamz XBLA – Watchmen – Splosion Man- The Dishwasher- Assault Heroes 1 i 2- BionicCommando:Rearmeda z pełno prawnych gier to polecam- Kane & Lynch- Lego Star Wars i Indiana Jones- Army of Two- Resident Evil 5 (tylko tutaj split screen jest troche skopany bo bardzo małe okna są. – Halo 3no i wspomniane przez Ciebie L4D i GearsyPrzynajmniej ja przy tych wszystkich tytułam bardzo dobrze się bawiłem i nadal bawię

  6. Kupiłem Residenta i Halo 3. Długo myślałem nad Army of Two: 40th Day, bo w Empiku jest objęte promocją „Weź 2, płać za 1”, ale żadnej z gier, które chciałem w gratisie (Bad Company 2 lub NHL 10) już nie mieli, więc zrezygnowałem i udałem się do saturna po RE 5 i wiecznie żywego Master Chiefa 😉 Oby był to dobry wybór 🙂

  7. Długo już tutaj nie pisałem, czas więc podsumować moje mniej lub bardziej udane zmagania z:1)Fear Effect i Fear Effect 2:Retro Helix – niby starocie z PSX-a, ale grało mi się naprawdę dobrze. Ciekawe zagadki poprzetykane strzelaninami zdały tutaj egzamin. W kategorii action-adventure panowie z Kronos pokazali pazur. Szkoda że trójka została anulowana. No, ale przynajmniej niezmordowany Uwe Boll nie zaserwował filmowego odpowiednika, tego już by było za wiele. Oczywiście główna bohaterka Hana dodaje dużo do ogólnej oceny ;). 2)Dino Crisis 1,2 – grając w Resident Evil przypomniał mi się inny tytuł Capcom, nie tak mocno promowany, ale mający swoich miłośników. Rudowłosa Regina w bazie opanowanej przez dinozaury stara się jak może, i bardziej niż z prehistorycznymi gadami musi się użerać z zagadkami które trzeba rozwiązywać by popchnąć wszystko do przodu. Dwójka stała się bardziej zręcznościowa i była słabsza, a udało mi się ją przejść w jeden dzień. Trójka na X-boxie to koszmar z dinozaurami w kosmosie (normalnie Jason X, poziom zresztą ten sam). Było, minęło, można odfajkować. 3)Alone in The Dark 1,2,3 – Obowiązkowa lektura growa dla każdego komu niestraszne kubistyczne postacie i mała ilość kolorów ;). Trzeba przyznać, że pod względem narracji jedynka nic nie straciła ze swej mocy, a zagadki należą do moich ulubionych. Dalej pojawiały się już rysy, było mniej klimatu a więcej strzelania. Trójka mnie dobiła w pewnych momentach, a westernowy klimat do mnie nie trafił. Została mi jeszcze czwórka, choć ona wydaje się być li tylko odświeżeniem serii, a nie jej nowym otwarciem. Zapobiegawczo pożyczyłem więc New Nightmare. 4)Alone in The Dark 5 – Podobno hakerzy nie złamali na początku gry, by Atari mogło odbić się od dna. Po styczności z tym „dziełem” traktuję to jak okrutny żart. Doszedłem do 3 epizodu i wymiękłem. Pomijając same błędy engine’u czułem się zdegustowany pod podczepianie się do znanej serii. Przejażdżka taksówką po rozwalającym się mieście, mutanty i niewygodny interfejs. Zero klimatu. Cytując naszego bohatera: Co to k. . . . jest? Powinni zrobić to samo co z ET na Atari 2600 – zakopać na pustyni i mieć nadzieję, że ludzie nie będą pamiętali AITD5. 5)Lost Planet – kolejna gra która długo przeleżała na półce. Gdzieś w połowie doszedłem do wniosku, że powinna tam zostać, ale rzeczą ludzką jest błądzić. Słaby port z X-boxa (mamy nawet ładny pad widzoczny w ustawieniach klawiszologii), źle zoptymalizowany i mający tendecję do zwalniania. Sama rozgrywka prostacka a AI chyba robione przez japońskich studentów na zaliczenie. Tylko bossowie są urozmaiceniem. Nie doszedłem do końca, nie czekam na konwersję dwójki, dla mnie to może być exclusive. 6)Ripper – Na tę przygodówkę polowałem naprawdę długo. Pomijając problemy z uruchomieniem pod Dosboxem, gra mi się podobała. Era „interaktywnych filmów” się dawno skończyła, ale pozostawiła po sobie parę ciekawych pozycji. Aktorstwo nie należy do tragicznych, ale nominacji do Oskara czy nagród BAFTA bym się nie spodziewał ;). Najbardziej mi się podobał Christopher Walken, rola cwanego detektywa świetnie do niego pasowała. Większość zagadek dobrze zrobiona, choć są dwie naprawdę upierdliwe (szczególnie z tytułami książek). Dodatkowe zakończenia motywują do uważnej gry. 7)Kane & Lynch: Dead Men – nowe dziecko twórców Hitmana i Freedom Fighters mnie rozczarowało. Niby obracamy się w gangsterskich klimatach, ale nie potrafiłem wsiąknąć tak mocno jak powiedzmy w GTA 4. Strzelaniny są mało atrakcyjne i jest zbyt łatwo. Najbardziej mi utwkiły w pamięci momenty kiedy mój bohater dostał parę gramów ołowiu i był bliski śmierci. Głosy pojawiające się jego głowie przypomniały mi Max Payne’a. Dwójkę z oczywistych względów sobie daruję. 8)Elvira: Mistress of Dark i Elvira:Jaws Of Cerberus – te gry nie miałyby dzisiaj szans. Masa przedmiotów, momentami monotonia przy pokonywaniu niektórych sekcji labiryntów (ze szczególnym wzkazaniem na Szczęki Cerberusa), poziom trudności który zmusza człowieka do odreagowania na czymść frustracji. Ale za to świetny klimat horrorów klasy B, tworzenie czarów i ponętna Elvira wynagradzały wszystko. Teraz co najwyżej pojawiałaby się wersja arcade w stylu Bayonetty z latającą wiedźmą z wielkimi,hmm. . oczami ;). No i oczywiście świetna muzyka (ale tylko na Amidze,wersja Dos-owa to koszmar). 9)Heavy Rain – świeżo po skończeniu po raz drugi Fahrenheita(gdyby nie ta końcówka,ech. . . ) w ramach nieinteraktywnego relaksu zapuściłem sobie longplaya HD wyżej wymienionego. Byłem ciekaw jakie danie zaserwował nam Quantic Dream. Podzieliłem go sobie na dwa dni, i muszę przyznać, że przychylniej patrzę na PS3. Grafika i koncept artystyczny, animacja i wygląd twarzy, to było pierwsze wrażenie. Sama historia, rozwijając się powoli była ciekawa do pewnego momentu. Zaczęły się pojawiać jednak niejasności i niedociągnięcia. Mogąc się skupić na samym aspekcie fabularnym chyba widziałem to jeszcze mocniej niż próbującem padem posuwać opowieść do przodu. Klimat rekompensuje te braki, jest zazwyczaj nostalgicznie i ponuro. Wszędobylski deszcz i muzyka Normanda Corbeila. Nie lubię tego określenia, ale HR to gra dla „dorosłych”. Bardziej psychicznie niż fizycznie. Ekipa Davida Cage’a stworzyła diament, następnym krokiem będzie jego oszlifowanie. 10)Jeżeli to jeszcze czytasz – gratuluje, właśnie zbliżam się do końca ;). Ostatnia pozycja to GTA: Episodes From Libery City. Dwa duże dodatki (słowo DLC nie może mi przejść przez gardło) znowu wyrwały mi z życiorysu wiele godzin. Nigdy się nie spodziewałem, że usłyszę w grze jako ścieżkę dźwiękową Cannibal Corpse czy Entombed, ale stało się,hehe. Z czystym sumieniem mogę czekać na 5-tkę. Weekend na półmetku, a czasu w tym tygodniu miałem mało, ale postaram się choć trochę ruszyć Obliviona. W ramach relaksu po raz kolejny Evil Dead: Regeneration. Dodatkowo kupiłem jeszcze Dual Shocka, i z przekorą muszę przyznać, że jeszcze długa droga do tego bym został mistrzem pada. A pogoda bardziej zachęca do picia piwka niż siedzenia.

  8. Dino Crisis – z całą pewnością najlepsza jest jedynka. Alone in The Dark 1,2 – do dziś pamiętam większość zagadek, choć nie grałem w to. . . . ojej aż mi się liczyć nie chce. Samo to powinno świadczyć o jakości tej gry. Ripper – całkiem, całkiem choć nie powalała z tego co pamiętamno i ELVIRA – masakra. Pamiętam jak jeszcze na Amidze obgryzałem palce ze złości (paznokci już dawno zabrakło) z powodu poziomu trudności. Klimatem zabijała, zarówno jedynka jak i dwójka. Polecam ci coś jeszcze ash_22, jeżeli nie grałeś a lubisz stare klimaty to wyrwie cie z butów razem z podłogą. WaxWorks – połączenie pierwotnego FPP (oczywiście takiego jak w starych cRPG, Isharach, czy Eye of the Beholder – czyli obrót o 90 stopni) z klasyczną przygodówką, oraz krwawą siekanką. Mistrzostwo świata jak dla mnie – jedna z najlepszych gier w jakie grałem, z powalającym wręcz klimatem. Nawiasem mówiąc to pierwsza gra w której można było odcinać przeciwnikom kończyny, aby pozbawić ich możliwości ataku, czy mobilności. Cud, miód i orzeszki. 🙂

  9. Ja od ostatnich 2ch tygodni jakoś odciąłem się od gier. Ściągnąłem Portal ( jak za darmo to brać) i jakoś do mnie to nie trafia. Zrobiłem podejście do Risen, ale odepchnął mnie na kilometr, wywaliłem po kilku minutach. A głównie to próbuje coś tam na gitarze, czy siedzę poza domem, nie mam ochoty na jakiekolwiek gry(to raczej dobrze?:D). Śmierć Dio zepsuła mi humor w dniu urodzin, ale także zmotywowała do kupna płyty – i wtopienia się w stary, dobry idealny klasyczny Rock/Metal. Także Dio, Black Sabbath, Deep Purple, AC/DC, Jimmi pozdrawiają z głośników, i naśmiewają się z dzisiejszego chłamu który serwują nam stacje radiowe / mtv/ „viv@”

  10. Takie postaci jak Ronni James Dio, Tonny Iommi, Ozzy Osbourne, Roger Waters czy wielu, wielu innych, już dawno zasłużyły sobie na nieśmiertelność. Należy pamiętać jak żyli/żyją i co zrobili/robią. Śmierć DIO była tylko kwestią czasu, od wielu miesięcy był chory na raka żołądka, a jak wiadomo z tym cholerstwem ciężko sobie poradzić. Facet w ciągu swojego życia zrobił dla muzyki tak wiele, że aż ciężko to wszystko podsumować. Cóż Ronni – now it’s time to rock in Heaven and Hell. . .

  11. Dio, time to go!You must give your cape and scepter to me. And a smaller one for KG.

    Piosenka Tenacious D sprzed kilku lat idealnie tutaj pasuje. Szkoda, wielka szkoda. . . http://www.youtube. com/watch?v=_715aiqcmuQ

  12. @digital_cormac

    Polecam ci coś jeszcze ash_22, jeżeli nie grałeś a lubisz stare klimaty to wyrwie cie z butów razem z podłogą. WaxWorks

    Z tego co pamiętam, to robili ją ci sami ludzie co Elviry czyli Horrorsoft. Ba, niektórzy nazywali tę grę Elvirą 3. Trzeba pokonać złego maga, ale najpierw jesteśmy zmuszeni do przemieszczania się do różnych miejsc. Kojarzę Anglię i szukanie Kuby Rozpruwacza. Na pewno się zainteresuję.

    Także Dio, Black Sabbath, Deep Purple, AC/DC, Jimmi pozdrawiają z głośników, i naśmiewają się z dzisiejszego chłamu który serwują nam stacje radiowe / mtv/ „viv@”

    Niestety. Kiedyś, dawno dawno temu mtv miało headbangers ball i promowało świetne zespoły. Teraz byle dj skarpeta cieszy się tam większą atencją, ale takie czasy. Co do śmierci Dio to szkoda chłopa, choć muszę przyznać, że i tak działał na scenie bardzo długo. Także niedawna śmierć Petera Steela z Type O Negative była dla mnie szokiem. Człowiek się przyzwyczaja do pewnych rzeczy, zespoły nagrywają swoje wydawnictwa, a w pewnym momencie kończy się to wszystko. . . Obaj pozostawili po sobie wiele dobrych płyt, tylko tyle i aż tyle. http://www.youtube. com/watch?v=uVaHG_QMvNk

  13. Także Dio, Black Sabbath, Deep Purple, AC/DC, Jimmi pozdrawiają z głośników, i naśmiewają się z dzisiejszego chłamu który serwują nam stacje radiowe / mtv/ „viv@”

    Nie samym rockiem żyje człowiek. Poza tym są media, które od chłamu stronią, tylko trzeba poszukać ; ). Ot choćby niektóre stacje radiowe, takie jak Radio Kraków czy (do niedawna) Trójka. Choć z drugiej strony do dziś ubolewam nad faktem przejęcia Jazz Radio przez Zetkę. To całe ChiliZet jakieś strasznie nie jest, ale mimo wszystko niesmak pozostał. Rock jeszcze ma się dobrze, jakaś starszyzna jeszcze w radio walczy o dobrą muzykę. Gorzej jeśli chodzi o dobrą elektronikę, jakoś nie mogę w publicznych mediach niczego wartościowego znaleźć, może źle szukam. Apropo jeszcze Dio. Szkoda chłopa, BS z nim za mikrofonem wymiatało wg mnie równie dobrze co BS z Ozzym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here