Tym razem już nie ośmielę się napisać tak jak w ostatnim wydaniu Weekendowego grania, że grzeją nas nasze komputery i konsole. Dziś w moim mieście prawdziwa śniegowa apokalipsa. Nie mogłem wyjść z domu. Garaż zasypało a biedny pies znikał w kopczykach śniegu podczas spaceru. Skoro pogoda nie dopisuje to trzeba pozostać w domu. A jako, że nadchodzi upragniony weekend to możemy sobie w coś zagrać. Ja chyba porządnie popracuję nad formą grając w Left 4 Dead 2. Muszę porządnie przysiąść nad tym tytułem. W końcu muszę też troszkę… posprzątać. Muszę się przyznać, że od kilku dni jestem sam na gospodarstwie i dom, a w szczególności kuchnia wygląda jak jakiś koszmar. Tylko jak tu się wziąć za te porządki? No i skąd się wzięło tyle tych talerzy do zmywania? Sam będę jeszcze przez ponad tydzień, a więc jeszcze trochę nabałaganię.

Nieważne. Grunt, że czeka mnie sesja z paskudnymi Zombiakami. A wy? W co zamierzacie zagrać w ten weekend? Tradycyjnie pytamy też o lekturę. Ja czytam sobie Tyranię Nocy Glena Cooka. Wieczorkiem obejrzę też do końca film z Seagalem z którym możecie zapoznać się tutaj.

Na koniec tradycyjnie zapraszam na moje Twitterowe konto, Facebooka, a przede wszystkim na kanał YouTube.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

27 KOMENTARZE

  1. Ja za sprawą pewnego artu na V, zatopię się w remake’i starych gierek z ZX Spectrum. Na pierwszy ogień leci wszystko czego nigdy nie udało mi się skończyć – Knight Lore, Alien 8, Cybernoid 2 i Exolon. To na pewno. Straszna szkoda że Sabre Wulf jest jeszcze nie skończony. Nigdy nie udało mi się zebrać wszystkich czterech części amuletu. (śmiejcie się, kto nie grał w tak stare gierki, nie ma nawet pojęcia jak wygląda hardkorowy poziom trudności). Co jeszcze. Być może dziś wieczór kolejna coopowa sesja w Titan Quest. Trzeba by troszkę pozaklikiwać przeciwników na śmierć. Co do czytania. . . no właśnie. Powiedz Sulla, jak czyta się tą Tyranię nocy? Glenn Cook to jeden z moich ulubionych fantastów, lecz jeszcze jakoś nie sięgnąłem po Delegatury Nocy. Kurczę, jak dla mnie idealnie by było, żeby te matoły przetłumaczyły w końcu na polski kolejne część detektywa Garreta. Ok to chyba wszystko. Żłopta rum, trzymajta się relingów i nie ślizgajta zbytnio po pokładzie. 🙂

      • Detektyw Garret? A z czym to się je? Można jakąś mini-recenzję?

        Cykl o detektywie Garrecie, to typowy kryminał przeniesiony w universum fantasy. Mamy więc tytułowego detektywa, typową postać niewyspanego, wiecznie skacowanego, nieogolonego jegomościa, z bliżej niesprecyzowaną przeszłością połączoną z lokalnym światkiem przestępczym, który rozwiązując zlecone mu (lub nie) sprawy wplątuje się zawsze w wir ciekawych, niebezpiecznych i karkołomnych sytuacji. To typowa Chandlerowska postać żyjąca w świecie fantasy, więc elfów, trolli, gnomów, goblinów, wilkołaków, wampirów i nieumarłych dookoła nie zabraknie. Nie zabraknie również pięknych kobiet, do których to nasz Garret czuje dość śilny pociąg, nie zawsze jednak z zamierzonym skutkiem:) Oczywiście w ten sposób nakreślona postać musi czuć pociąg do jednej jeszcze rzeczy – mianowicie do piwa, za co zyskała moje dozgonne oddanie. Całość, jak to często bywa u Cook’a, okraszona jest bardzo dużą dawką świetnego humoru. Generalnie czyta się znakomicie, choć studium psychologiczne to raczej nie jest (na całe szczęście). Sprawa wygląda tak, że po 2 przeczytanych tomach nie można po prostu, ot tak pożegnać się w wszystkimi bohaterami. Czasami zaczyna się kolejny tom o 4 nad ranem – siłą rzeczy nie da rady położyć się spać :)Jeżeli więc masz ochotę na fantastyczną jazdę bez intelektualnych zobowiązań – gorąco polecam. 🙂

        • Jeżeli więc masz ochotę na fantastyczną jazdę bez intelektualnych zobowiązań – gorąco polecam. 🙂

          Właśnie, że szukam bardziej kryminału, który „intelektualnie” wgniecie mnie w ziemię, nie mam jednak wątpliwości, że zapoznam się z Garretem i jeszcze dziś zamówię książkę :-)edit: tych książek nigdzie nie ma! ;-(

    • Co do czytania. . . no właśnie. Powiedz Sulla, jak czyta się tą Tyranię nocy? Glenn Cook to jeden z moich ulubionych fantastów, lecz jeszcze jakoś nie sięgnąłem po Delegatury Nocy. Kurczę, jak dla mnie idealnie by było, żeby te matoły przetłumaczyły w końcu na polski kolejne część detektywa Garreta.

      Czyta się świetnie niestety drugi tom dopiero zamówiony i przyjdzie pewnie na tygodniu 🙁

  2. Ja się pytam gdzie ten test kart? : )Do mnie dotarł nowy Splinter Cell więc akurat w sam raz na weekend bo to króciutka gra podobno.

  3. Tylko jak tu się wziąć za te porządki? No i skąd się wzięło tyle tych talerzy do zmywania?

    Jest na to rada kupić jednorazowe kubeczki i talerze! i gdzie ten test kart kurrka vodna noooo

  4. Mało czasu na granie 🙁 Tylko pojedyncze krótkie partyjki w SC2 z kumplem, flashowa gra z newgrounds ( http://www.newgrounds. com/portal/view/555181 ) i śledzenie działań dywersyjnych w wykonaniu Anonimowych. O jaki test chodzi? Co mnie ominęło?

  5. U mnie ostatnio GT5 na tapecie i na pewno w weekend sie poscigam. Gierka naprawde zaczyna sie rozkrecac. Pierwsze godziny to lekka nuda. Do tego pewnie pociagne Dragon Age. Z lektury to skonczylem kroniki Dragonlancea i Legende o Humie a Czas Bilzniakow juz czeka na polce. Niestety teraz musze nadgonic nauke wiec najblizszy czas spedze przy Microsoft Press 70-640 Self Training Kit 😉

    • Jak ktoś ma iPhone 3GS/4 / iPada/ iTouch’a 3G wzwyż – INFINITY BLADE. Więcej nie powiem

      noo. . . ładne. . . fajne. . . ale w sumie to takie monotonne lekko. No żre baterie jak wściekle. Zresztą nie o tym chciałem, ale o Puzzle Quest 2. Nie dość, ze cena z kosmosu, to jeszcze za konwersje powinni wieszać. To jest 3,5″, FFS. Zupełnie jakby nie wiedzieli jak wygląda ekran maszynki Apple. Przyciski małe, niewygodne sterowanie, a loadingi jakby z BD doczytywał dane. Co śmieszne, gra waży ponad 500 MB. Może jak przerobią na komórki, to będzie się dało grać? 1 na Nokii przeszedłem chyba 4 czy 5 razy. co do seriali – ja kończę Z Archiwum X, 9 sezon obecnie, zapowiada się spadek poziomu na łeb na szyję, na jaja. . . Też słyszałem sporo dobrego o Breaking Bad, i zapewne się za niego wezmę, ale to przyszłość. quatrix, jeśli lubisz gadane seriale, to polecam inTreatment – czyli sesje psychiatryczne również od HBO. Genialne dialogi, genialne postacie – a produkcja tak tania, że niedługo mają kręcić w Polsce naszą wersję. Z drugiej strony, są Firefly i Battlestar Gallactica, nie wiem, czy miałeś kontakt. Pierwszy to zaledwie jednosezonowa mieszanina sci-fi, westernu, przygodówki i komedii. wybornie napisane, i niestety – krótkie. Drugie to klasyczne sci-fi, walka resztek ludzi o przetrwanie. Bardzo dobry scenariusz i świetne aktorstwo przy całkiem niezłych jak na produkcje TV efektach daje serial już kultowy. Enjoy!

  6. No więc:Vegas poszedł, niesamowicie frustrujący w końcówce. . . kilka partyjek COHO, może L4D 2/Alien Swarm. Seriale – skończyłem Carnivale, dzięki Wujo. . . Ale mimo wszystko strasznie irytujący ten koniec :-/. I szukam czegoś, nie wiem za co się zabrać. Niby jest ten Dexter, ale jakaś taka ogólna euforia tym serialem mnie osobiście zniechęca do wzięcia się za to. . . Coś polecacie :D?

  7. @quatrixZ seriali ostatnio spróbowałem Lie to me zachęcony twarzą Tima Rotha uśmiechającą się szelmowsko z okładki Nie polecam jednak. Schemat i klisza pomysły podkradzione z House MD i paru innych seriali pogania. Nawet moja sympatia do aktora i parę fajnych patentów nie sprawiły bym chciał oglądnąć trzeci odcinek. Polecam za to Breaking Bad. I to gorąco!!Pomysł inspirowany Weeds, ale jaka realizacja. Głównym bohaterem jest wypalony nauczyciel chemii otaczany zewsząd przez idiotów i buraków. By utrzymać rodzinę musi myć samochody swoich uczniów w myjni wieśniaka z Polski(bądź Rosji – wnioskuję po akcencie). Do tego właśnie przekroczył pięćdziesiątkę i dowiedział się, że jest nieuleczalnie chory. I coś w nim pęka. Podczas swoich urodzin ogląda w TV relację z akcji oddziału antynarkotykowego dowodzonego przez szwagra(też buraka). Widząc ile sieki gliny zgarnęły podczas standardowej akcji, jacy ludzie(niezbyt lotni) zajmują się procederem i chałupnicze metody produkcji towaru, wpada na pomysł. Jaki już się pewnie domyślacie. I tu zaczyna się jazda bez trzymanki. To bez dwóch zdań najmocniejsza rzecz jaką widziałem w TV od czasu The Shield. Obserwujemy totalnie wiarygodne psychologicznie zmiany zachodzące w głównym bohaterze. Genialne interakcje ze swoim młodym współpracownikiem(byłym uczniem BTW), rodziną, przyjaciółmi i konkurencją w biznesie. Całość jest naprawdę brawurowo zagrana, a pod kątem klimatu i mocy przekazu nie odbiega daleko od Falling Down z Michaelem Douglasem, a to w moich ustach wielki komplement, bo ww. film uważam za arcygenialny. Wszystko podlane jest gęstym sosem czarnego humoru. Ja jestem zachwycony. Wy sami sobie oceńcie, ale szansę dać zdecydowanie warto. Pozdrawiam

  8. Po ciężkim dość dniu sprzątania, dokończyłem sobie Kane and Lynch: Dead Man, gra wciągnęła mnie strasznie, i nawet nie zauważyłem kiedy ją skończyłem. A zaraz lecę przysiąść do xboxa, i przejść drugą cześć, tej jakże solidnej gry. Mam nadzieję, że jest równie wciągająca, jak pierwsza część.

  9. Battlestara oczywiście widziałem – spory cliffhanger na końcu jak dla mnie :DPomyślę nad tym Firefly, inTreatment i Breaking Bad :)Dzieki!

  10. Ja cały czas nadrabiam tytuły w,które już wszyscy grali. Obecnie Mass Effect 1. Zatraciłem się w świecie tej gry. Super nowa serie do przejścia w nieznanym mi uniwersum.

  11. jeszcze jest kinówka – Serenity, skupiająca się na Reaversach i doktorku. Klimat trochę mniej westernowy, ale udało się utrzymać wszystkie inne atuty serialu, i dopiąć kilka wątków (mało! tego serialu zawsze będzie mało!). Skończyłem wczoraj Infinity Blade (ubiłem bossa), i teraz maksuje postać. Kurde, nie myślałem, ze spędzę przy tym tyle czasu. Gra jest wręcz prostacka, i polega na powtarzaniu tych samych ruchów. . ale zwykle odrywałem się wtedy, gdy bateria zgłasza niski poziom. Moc.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ