W końcu nadszedł piątek. Nawet nie wiecie jak bardzo czekałem na ten dzień. Nie ze względu na kolejne wydanie Wg, ale z powodu wypisu ze szpitala. Tak, tak znowu byłem u konowałów co oczywiście odbiło się moją absencją na Valhalli. Nic nie poradzę, że mimo bezprzewodowego w USB-kijku Internetu, zabroniono mi z niego korzystać w przybytku Służby Zdrowia (cóż za szydercza nazwa). No, ale co tam! W końcu jestem w domu, psina szczęśliwa, a tu jeszcze takie informacje jak te o dacie premiery Duke Nukem Forever! No, ale tradycji musi stać się zadość, a więc sięgam na półeczkę z grami. Ten weekend minie mi na… dalszej walce z grą Two Worlds II. Za kilka dni amerykańska premiera tego tytułu w Ameryce. Ciekawe jak sobie poradzi na tamtejszym rynku.

W każdym razie trzymam kciuki za amerykański debiut TW2. Weekend to także dobry czas na lekturę. Z powodu nieobecności w domu nadal nie „zmęczyłem” „Smoczego Tronu” Tada Williamsa. Pierwszy raz tak bardzo się zawiodłem na znanym i ponoć uznanym dziele fantasy. Nie wiem, ale przygody kuchcika Simona na tle książek np. Cooka, Jordana (cykl Koło Czasu), tasiemców Davida Eddingsa, czy też „Pieśni Lodu i Ognia” Martina prezentuje się absolutnie fatalnie.

W każdym razie ja spędzę czas wolny w magicznych krainach. A wy? W co zamierzacie zagrać i co ewentualnie przeczytać w ten weekend?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

13 KOMENTARZE

  1. Dla was weekend, dla mnie dramat. Niestety wygląda na to, że najpóźniej w poniedziałek idę do szpitala, więc granie trzeba odłożyć. . . trzymajcie kciuki V.

  2. Nadal męczę Force Unleashed 2. Jak by to powiedzieć, euforia powoli mija, ręce bolą od wywijania tymi latarkami, dynia pęka od używania mocy, dupa boli od siedzenia. . . Upraszczając gra z godziny na godzinę staje się coraz bardziej monotonna. Typowy przykład obrazu bez treści. Sam nie wiem, dam jej jeszcze szansę. Nudzić się jednak nie będę, ponieważ kilka razy przeczytałem w komentach i postanowiłem odświeżyć sobie jeden z najlepszych seriali SF wszech czasów czyli Serenity. Matko, ale to się fajnie ogląda. Aż żal, że tak szybko został skasowany z ekranów. Co do czytania zabieram się za 2gi tom Ery Pięciorga Trudi Canavan. Jeszcze raz polecam wszystkim miłośnikom dobrze i ciekawie napisanej prozy fantasy. Oczywiście, jeżeli ktoś by się porywał, to bezwarunkowo najpierw należy przeczytać Trylogię Czarnego Maga, która to jest istnym pożeraczem czasu, rozbijaczem małżeństw, oraz bardzo skutecznym środkiem odchudzającym ;)Przyjemnego weekenda wszystkim. ps. Pamiętajcie że bodajże od dziś wchodzi na ekrany „Czarny łabędź” w reżyserii Darrena Aronofsky’ego, więc dupy w troki i marsz do kina 🙂

  3. Norad: zdrowia życzę, cokolwiek się dzieje. Digital_cormac: współczuję. Wnioskuję, że dojście do ostatniego bosa to kwestia minut, a walka z nim do najprzyjemniejszych nie należy. No ale po wszystkim napisz jak wrażenia :PChyba sobie odpuszczę granie w ten weekend i zrobię coś pożytecznego. Ewentualnie zapoluję na jakieś Call of Cthulhu.

  4. Digital – Black Swan jest wporzo, nawet mocno wporzo (Natalie Portman + Mila Kunis = <3), ale jednak czuję lekki niedosyt – po Aronofskym spodziewałem się mocniejszego uderzenia. Udźwiękowienie z początku wydaje się super, bardzo klimatyczne, ale jak do zarzygania w tle są puszczone te same sample, to już nie jest tak dobrze – zaczyna to nużyć. Oczywiście muzyka daje radę niesamowicie. Portman gra dobrze (ale momentami jest zbyt, hmm. . . melodramatyczna?), Kunis jest niesamowicie naturalna, montaż i praca kamery – rewelacja. Zakończenie cienkie bardzo. Film nastrojem i fabułą trochę kopie po głowie, ale to nie wszystko na co stać Aronofsky’ego. Zupełnie abstrahując od porównania jakości obu filmów, to ze względu na sam klimat Black Swan to bajeczka dla dzieci w porównaniu z Pi albo Requiem dla Snu. Kandydat na Oscara? Tak, ale tylko w kategorii Najlepsze Rola Drugoplanowa: dla Kunis.

  5. haha, widzę, że nie tylko mnie udzieliły się zeszłotygodniowe komentarze quatrixa po seansie Firefly ( a nie, jak omyłkowo napisał d_c, Serentity). Ech, Kaylee. . . <3@Black Swan – jak kto lubi. Mnie Arofonsky po niezłym, acz wtórnym Wrestlerze i pretensjonalnym Reqiuem mało interesuje. Raczej wyglądam innych premier: True Grit ( bo Coenowie) i Sucker Punch (bo Snyder, półnagie laski, miecze, smoki, karabiny maszynowe, samuraje, roboty, samoloty i czego tylko sobie wymarzyć 😀 ). Do grania, hmmm. . . Próbowałem zainstalować Simona 4, ale odmówił współpracy, więc pewnie cos innego wygrzebię ze stosika. Po koszmarnie trudnym Flojdzie mam ochotę na jaką „normalną” przygodówkę. . . Czytam wymieniona wyżej Grę o Tron. Na razie trochę oklepanych chwytów, ale też i momentów, gdy Martin nie patyczkuje się z czytelnikiem. W międzyczasie uczę się na poniedziałkowy egzamin z chemii. Znaczy, pouczę się. . . xD

  6. Ostatnio nabijam osiągnięcia w Tekken 6. Duke premiery nie doczekamy. Cd Action zrecenzował Killzone 3 jako pierwszy magazyn na świecie. Będzie koniec świata wszystko już wywróciło się do góry nogami.

  7. A ja wciąż na komputerowym wygnaniu (czyt. pojechalem na tydzien odwiedzic rodzicow, gdzie niestety nie ma kompa do grania) więc pozostaje mi tylko granie w Magic The Gathering Duels of Th Planeswalkers – bawię się wyśmienicie więc nie odczuwam braku silniejszego kompa. Choć jutro wracam do domu więc znów pewnie wrócę do świata KOTOR, ewentualnie coopowych wypadów w Alien Swarm. W kolejce czekają jeszcze nie ruszone nawet epizody do GTA IV i parę innych tytułów. Oczywiście jak zwykle brakuje na wszystko czasu. Czas wolny (poza graniem) wypełniam oglądając sobie Zakazane imperium – serial opowiadający o Atlantic City czasów prohibicji. Steve Buscemi w rol główneji baaardzo fajny (w ogóle lubię tego brzydala). Idealnie pasuje IMO do roli Enocha Thompsona. Książkowo – jakaś niemoc, choć dwie książki lezą i czekają na kontynuowanie lektury jakoś nie mogę się zmusić – zupełnie nie rozumiem dlaczego, bo to do mnie niepodobne. Może przesyt? Diabli wiedzą, pewnie niedlugo przejdzie :)Wszystkim wikingom życzę miłego weekendu!Norad – zdrówka! szczególnie potrzebnego w kontaktach z tzw. służba zdrowia (wciąż bawi mnie ta nazwa w kontekscie tego co się wyprawia w Polsce w przychodniach i szpitalach. . . )

  8. Dziś, dokładnie o 17. 56 fantastyczna gra Lucasarts Force Unleashed 2, wylądowała dokładnie tam, gdzie jej miejsce, czyli na wirtualnym wysypisku śmieci. Nuda i głupota tej produkcji, która wychodzi po ok 2h grania nie może się równa z niczym innym, co widziałem na przestrzeni ostatniego roku chyba. Dno i wodorosty – odradzam wszystkim, którzy maja choć 10 gram szarej masy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ