Co Japończycy mogą widzieć o westernach? Okazuje się, że niewiele. Nietrafiona decyzja właścicieli firmy Capcom z Osaki spowodowała, że prace nad pierwszą częścią serii Red Dead zostały wstrzymane. Okazję zwęszyli znający się na rzeczy koniokradzi z San Diego. Może i nie pamiętali już kalifornijskiej gorączki złota, ale w dokończeniu Red Dead Revolver też wyczuli dobry interes. Na tyle dobry, że teraz, po sześciu latach, ma ukazać się gra odświeżająca serię.

Wszelakich strzelanek osadzonych w klimatach Drugiej Wojny Światowej ukazało się już tyle, iż trudno byłoby je w ogóle zliczyć. Prym pośród nich jak do tej pory wiodła właśnie seria Call of Duty, ale w końcu nadszedł czas na zmiany. Po trzech odsłonach tejże sagi, których wydarzenia rozgrywały się pomiędzy rokiem 1939-tym, a 1945-tym, przenosimy się w przyszłość, by doświadczyć „Zmodernizowanej Wojny”.

Teraz już nie nazistowska III Rzesza zagraża ludzkości, a rosyjski nacjonalistyczny dyktator, który łączy siły z Bliskim Wschodem, by stawić czoła reszcie świata. Nic specjalnie oryginalnego, ale przecież nie spodziewamy się chyba niesamowitej otoczki fabularnej po ekipie Infinity Ward, która w tej kwestii specjalnym doświadczeniem raczej poszczycić się nie może. Bardziej istotne raczej jest to, czy uda się im stworzyć ładny i grywalny produkt, o co osobiście już dziś nie mam najmniejszych nawet obaw.

Spis treści

Gdzie i jak?

Akcja na statku powala klimatem

Już sam fakt, że do scenariusza wmieszano zarówno Federację Rosyjską, jak i państwa znad Zatoki Perskiej świadczyć może o elemencie, dla First Person Shooterów, niezwykle wręcz istotnym. Mianowicie, mam tutaj na myśli różnorodność. Wiadomo bowiem, że nawet najlepiej zrealizowana strzelanka w końcu stanie się nudna i monotonna, jeśli na ekranie wciąż będziemy oglądać to samo. Na całe szczęście, Infinity Ward pracując pod czujnym okiem ekipy Activision zdaje się dbać o to, by graczowi podczas zabawy nie powstał w głowie nawet cień myśli, że w danym momencie przestaje być ciekawie. Dlatego też walki będą toczyły się w wielu lokacjach, na różne sposoby. Tak więc w okrytym płaszczem nocy, zrujnowanym mieście przyjdzie nam eskortować czołgi, nieustannie ostrzeliwane z wrogich pozycji. Wszędzie świszczą rozcinające powietrze pociski, a bębenki są wręcz rozrywane przez huk otaczających gracza eksplozji. Ale tu nie ma nic nowego – taką rozgrywkę znamy z dziesiątek innych FPS-ów, które ukazały się na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ciekawiej wyglądają natomiast misje, zdające się garściami brać z rasowych skradanek.

Niech za przykład posłuży prezentowana podczas tegorocznego Electronic Entertainment Expo w Santa Monica plansza na Ukrainie, w okolicach Czarnobyla. Zaledwie dwóch graczy stanęło naprzeciw, wydawać by się mogło, całej armii. Kluczem do sukcesu nie było szybkie naciskanie przycisku odpowiedzialnego za strzał, a cierpliwość, rozwaga i zimna krew, zachowana nawet w najgroźniejszych sytuacjach. Istotna rolę odegrało też umiejętne krycie się i dobry kamuflaż, które pozwalały pozostać niezauważonym. Poza tym, jak do tej pory zaprezentowano jeszcze fragment misji rozgrywającej się na olbrzymim statku, podczas sztormu. Łączy ona zarówno elementy skradanki i dynamicznego shootera. Na samym początku bowiem należy pozbyć się z pokładu oficerów, zachowując przy tym maksymalną możliwą ostrożność. Później, podczas podróży w głąb kontenerowca, starcia z przeciwnikami nabierają intensywności, a w punkcie kulminacyjnym, kiedy cel zostaje osiągnięty, storpedowany statek zaczyna tonąć. Trzeba więc czym prędzej wracać na górę i wsiadać do czekającego na żołnierzy helikoptera.

W grze zobaczymy dużo śmigłowców

Oczywiście, jak na przedstawiciela serii Call of Duty przystało, Modern Warfare oferuje nie tylko takie misje, w których plansze przemierzać należy pieszo. Wrogie pozycje będziemy mogli również ostrzeliwać z powietrza, zarówno za pomocą śmigłowców, jak i samolotów. Poza tym, w CoD 4 z całą pewnością nie zabraknie podstawowego atrybutu każdego wojska – czołgu!

„I am a product of my own design”

Tak śpiewał Trapt w piosence zatytułowanej właśnie My Own Design. I wygląda na to, że podobnie będzie można zrobić podczas gry w Modern Warfare, gdyż Infinity Ward zamierza do swojej najnowszej gry zaimplementować system „customizacji” postaci, dzięki czemu każdy żołnierz na polu walki będzie inny, nadający się do odmiennych zadań względem pozostałych. Zadbamy więc zarówno o uzbrojenie, z jakim rzucimy się na oponentów, jak i o specjalne umiejętności, które pomogą nam przeżyć wrogi ostrzał. Wszystko to dzięki znanym raczej z gier typu RPG niż FPS-ów (chociaż w Enemy Territory też występują) punktom doświadczenia, zdobywanym za odniesione w walce sukcesy. Kompletując kolejne poziomy zyskamy dostęp do ulepszeń, w postaci nowych broni, dodatków doń i oczywiście nowych możliwości naszych postaci. Oczywiście nałożone zostaną odpowiednie ograniczenia, by nikt nie był w stanie stworzyć sobie nieśmiertelnego półboga z kieszonkową wyrzutnią głowic nuklearnych w jednej i zawsze trafiającym karabinem snajperskim w drugiej ręce. Tak więc dla przykładu – jeśli jako podstawową broń wybierzemy sobie granatnik, to stracimy dostęp do podręcznych ładunków wybuchowych, jak bomby zrobione z C4, czy miny przeciwpiechotne.

Swoją drogą – uzbrajanie naszego własnego żołnierza zaczyna się właśnie od tak zwanego Primary Weapon, gdzie wachlarz „gnatów” jest naprawdę spory. Następnie sięgamy po broń krótką, by później dołożyć sobie jeszcze jakąś pirotechniczną zabawkę. To jednak dopiero wstęp do prawdziwej zabawy. Zaczyna się ona bowiem dopiero w momencie, kiedy do dwóch specjalnych slotów musimy przydzielić dodatkowe umiejętności. I w tym przypadku nie brakuje różnych ciekawych opcji. Możemy do zabawy wykorzystać te pospolite i mało oryginalne, jak więcej życia i zadawanie dodatkowych obrażeń, ale warto również zainteresować się tymi bardziej wyrafinowanymi talentami, gdyż pozwolą nam one na przykład na strzelanie pociskami przez ściany. Poza tym, wybierając odpowiednią umiejętność, dostaniemy możliwość oddania ostatniego strzału nawet kiedy powinniśmy leżeć martwi twarzą do ziemi. Tylko sobie to wyobraźcie – przemykacie, zdawać by się mogło, niezauważeni między podniszczonymi domkami. Wokół bitwa rozgorzała na dobre. Jeszcze trzy uliczki do celu. Dwie. Jedna. BACH! Kulka w plecy i po zabawie. W połowie ostatniej alejki ktoś Was załatwił i mija teraz wykrwawiającego się żołnierza z ołowianym pociskiem między łopatkami. Ten jednak, zamiast posłusznie umrzeć wyjmuję zawleczkę z zostawionego na czarną godzinę granatu. Ogłuszający huk i z obydwu sołdatów zostają tylko czerwone plamy. Brutalne, perfidne, ale jakże satysfakcjonujące jest pokonanie kogoś takim właśnie fragiem!

Multi!

Znowu śmigłowce?

Nie od dziś wiadomo, że główną siłą kolejnych tytułów z serii Call of Duty była znakomita rozgrywka przeznaczona dla wielu graczy. Nic nie wskazuje na to, by w przypadku Modern Warfare ów stan rzeczy miał ulec zmianie. Tym bardziej, że do klasycznego multiplayera, czwarty CoD dodaje dwa dodatkowe tryby. Pierwszy to Domination, w którym na mapie zostaną rozrzucone trzy flagi, a zadaniem ścierających się drużyn będzie zdobycie ich i utrzymanie przez jak najdłuższy czas. Drugim nowym trybem w moim odczuciu znacznie ciekawszym, jest Search and Destroy. W pierwszym z zespołów jest gracz posiadający bombę, którą należy dostarczyć do jednego z dwóch wyznaczonych punktów. Druga drużyna oczywiście musi zadbać o to, by rzeczona operacja się nie powiodła. Dla tych, którzy preferują mniej skomplikowaną rozgrywkę również znajdzie się coś ciekawego. Bo czym byłby nastawiony na multiplayer FPS, gdyby nie było trybu Team Deathmatch? Klasyczne i przyjemne strzelanie do wszystkiego co się rusza i nie jest po naszej stronie – bez żadnych dodatkowych reguł.

Sposoby rozgrywki, mapy, bronie, pojazdy – w tej kwestii Infinity Ward na pewno nie zawiedzie. Ważniejsze jest jednak to, by udało się im zachować równowagę między graczami, którzy dopiero zaczynają przygodę z CoD 4, a prawdziwymi weteranami, codziennie zdobywającymi setki punktów doświadczenia. Bo jeśli to się ekipie IW nie powiedzie, to cała rozgrywka wieloosobowa traci sens. Bez odpowiedniej równowagi między postaciami nowymi a ulepszanymi będą zdarzały się sytuacje, w których doświadczony gracz wpada między pięciu żółtodziobów i pokonuje ich nie dzięki swoim umiejętnościom, a przy pomocy narzędzi, do których oni nie mają dostępu. Ja osobiście jestem jednak dobrej myśli i ufam, że doświadczenie chłopaków z Infinity nie pozwoli im spaprać sprawy.

Super-Full-HD

Ninja style

Nad wizualną oprawą Call of Duty 4: Modern Warfare tak na dobrą sprawę nie ma się co specjalnie długo rozwodzić, bo, parafrazując pierwszą polską encyklopedię (Nowe Ateny), CoD 4 jaki jest, każdy widzi. Zdecydowanie i niepodważalnie jedna z najpiękniejszych gier bieżącego roku i co najważniejsze – nawet przy totalnym szaleństwie działa płynnie w pełnych 60-ciu klatkach na sekundę, dzięki czemu rozgrywka może być jeszcze szybsza i bardziej intensywna.

Byle do listopada

Szczerze powiedziawszy – za shooterami raczej nie przepadam. Ale nie ukrywam, że Call of Duty 4: Modern Warfare to jeden z tych tytułów, których wręcz nie można przegapić, niezależnie od stosunku do danego typu gier. Przeniesienie CoD z największego konfliktu zbrojnego w historii w niedaleką przyszłość to strzał w dziesiątkę. W dodatku, jeśli robi to developer tak doświadczony jak Infinity Ward, to nie pozostaje nic więcej, jak z rumieńcami na policzkach wyczekiwać listopadowej premiery tejże pozycji, która już przy okazji swojego debiutu ma szansę szturmem zająć sieciowe serwisy Xboxa 360 oraz PlayStation 3.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

21 KOMENTARZE

    • wole 2 wojnę światową nie przekonywuje mnie zmiana czasów na współczesne

      Druga Wojna Światowa to bez watpienia ciekawy okres w historii i dla developerow jest po prostu idealnym settingiem, bo wszystkie bitwy maja dokladnie opisane w wielu zrodlach i podane na tacy, ale kurcze, ilez mozna lądować w Normandii i walczyc na frontach północnej Afryki? ;/

      • Druga Wojna Światowa to bez watpienia ciekawy okres w historii i dla developerow jest po prostu idealnym settingiem, bo wszystkie bitwy maja dokladnie opisane w wielu zrodlach i podane na tacy, ale kurcze, ilez mozna lądować w Normandii i walczyc na frontach północnej Afryki? ;/

        a ile razy można na Bliskim Wschodzie strzelać do Arabów? czy tam innych terrorystów? to ja już wolę 17 raz wylądować w Normandii czy zdobywać Stalingrad. Na grę w realiach Bliskiego Wschodu zgodziłbym się tylko wtedy, gdyby można było grać muzułmańskim bojownikiem walczącym z okupantem z USA 😀

        • Na grę w realiach Bliskiego Wschodu zgodziłbym się tylko wtedy, gdyby można było grać muzułmańskim bojownikiem walczącym z okupantem z USA 😀

          Koncept ciekawy i zaslugujacy na realizacje. Ale nalezy zdawac sobie sprawe ze wydawca takiego tytulu zostalby po prostu ukrzyżowany.

  1. trhell czas drugiej wojny swiatowej fakt porywa , ale ile mozna ?Dobrze ze tworcy gry zafunduja nam odswierzenie serii. P. s. Fajny art . Dzieki.

  2. Threll to się możesz cieszyć – czeka Cię nowy Medal of Honour i Brothers in arms. Mi już IIwś się przejadła, że tylko mdłości na samą myśl. CoD4 zapowiada się niesamowicie smakowicie i każdy kolejny trailerek tylko coraz bardziej nakręca mój i tak już wyśrubowany apetyt. Uwielbiam teraźniejsze realia militarne i każdy FPP w nich utrzymany to dla mnie zajawka. Polecam nowy filmik o aspektach technicznych CoD4: http://download. gametrailers. com/gt_vault/t_co. . . t_h264. wmv

  3. Puki co beda wygladaly tak samo na obu konsolach! Dopiero za rok bedziemy mogli zauwazyc roznice w grafice i wtedy wlasnie zmienie Ixa na soniaka :> A narazie nie ma mowy bo Bioshock Bedzie wymiatal a na PS3 sie nie pojawi ;]

  4. pawelkrasz powiedział dokładnie to co ja miałem na myśli, a co do cod4 no cóż mi to bez różnicy czy będę strzelał do niemców, arabów lub kacapów, byle by sie umieli schowa jak należy, zachodzili od tyłu i ogólnie starali sie zapewnić jakieś wyzwanie 🙂

  5. Najbardziej z tej zapowiedzi spodobala mi sie funkja w ktorej mozemy oddac jeszcze ostatni strzal do wroga oraz kilka nowych trybow MULTI a o grafice to nawet nie wspomne 🙂

  6. zgadzam sie z kolega trhell-em 2 wojna jest lepsza niz czasy terazniejsze i dla tego wlasnie nie lubie np BF2 albo i 2142 pozostal bym przy 2 wojnie

  7. Gra jest bardzo ładna i płynna (beta) ale patrząc przez lunetę na wybuchy bomb zrzucanych przez samoloty, widać wyraźny spadek FPS (nie, to nie lagi), więc nie jest to takie 100% „solid 60 FPS”. Poza tym rewelacja, niech tylko poprawią bugi i na początku listopada pudełko z COD4 staje zaraz obok H3.

  8. W końcu inny motyw niż przerabiana n-razy II wojna światowa. Grałem w demo i ogólne wrażenia są bardzo pozytywne. Szkoda że cechą charakterystyczną tej serii są wszechobecne skrypty, ale coś za coś 😉

  9. Jeżeli chodzi świetnie na słabszych komputerach, to dlaczego na moim Core2Duo 2. 4Ghz; 1GB 800Mhz RAM; GF 7900GS 256Mb chodzi jako-tako na najniższych detalach? A może to z powodu kochanej Visty?

Pozostaw odpowiedź Paweł Chrzanowski Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here