W ręce graczy wpadło pierwsze „duże”, płatne rozszerzenie do Mass Effect 2. Czy warto wydawać swoje oszczędności, by poznać złodziejkę Kasumi? Krzysiek Pielesiek odpowiada na to pytanie, a przy okazji przybliża też pozostałe, darmowe mikrododatki do dzieła studia BioWare.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 KOMENTARZE

  1. Ależ żałosne są te dodatki do ME2. Grę mam z drugiej ręki, więc bez sieci cerberusa. Bardzo mi się podobała, przeszedłem wszystkie misje razem z pobocznymi, ale nawet przez myśl mi nie przejdzie żeby kupować te dodatki są kompletnie bez sensu.

  2. Gra mnie zachwyciła kiedy pierwszy raz ją przechodziłem ale podczas drugiego podejścia znudziła mnie niesamowicie. Jest to typowa gra na jeden raz, dlatego nie rozumiem dla kogo są takie DLC, na pewno nie dla fanów którzy ją kupili w dzień premiery. Przez uproszczenia (krótkie questy, pustawe lokacje, brak zarządzania ekwipunkiem jak w innych rpg, prosta walka, nudny rozwój bohatera) wg mnie gra jest zupełnie pozbawiona tzw replayability.

  3. Historia? Nie sądze. . raz poznana nie bawi już tak bardzo po raz kolejny. Wybory już bardziej ale w ME2 inne wybory powodują po prostu nieco inne linie dialogowe, nie mają wielkiego wpływu na dalsze losy (pewnie będą miały w ME3 ale póki co nie ma to dla mnie znaczenia jeśli chodzi o granie po raz kolejny w 2). Replayability może zapewnić ciekawa mechanika rozgrywki (rozwój bohatera, różnorodny ekwipunek) i bogaty świat i urozmaiceni NPC a tego w ME2 wg mnie brakuje. Bo poza fabuła co można takiego robić np w Omedze? Kapitalna lokacja ale nie ma tam prawie interakcji. Ok mogę zamówić drinka (wow) albo zamienić w kółko tą sama kwestię dialogową z Arią. Jedynym naprawdę kapitalnym elementem tej gry jest narracja, efektowne „filmowe” ujęcia i sytuacje. Ale mnie bawiły tylko raz podczas pierwszego przechodzenia. Drugie mnie nudziło i raziło prostotą (np questów- parę pustawych lokacji) czy właśnie uboga mechaniką.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here