Wiedźmin 2 jest wszędzie. Na falach eteru, w telewizji, a o mediach związanych z grami nawet nie ma co wspominać. Goła Triss Merigold w Playboyu? Ależ proszę bardzo! Przez najbliższy weekend ćwiczymy wiedźmińskie znaki i czekamy na wtorkową premierę, ale… no cóż. Nie oszukujmy się. Tak jak w przypadku pierwszej odsłony gry mamy już odrobinę po dziurki w nosie wszędobylskiego Geralta z Rivii. Stare i mądre przysłowie mówi, że co za dużo to niezdrowo. A wszelakiej maści artykułów itd. dotyczących „W” jest doprawdy zatrzęsienie. Inwazję wiedźmińską na własnej skórze przeżył najlepszy recenzent na planecie Ziemia, czyli nasz Zielona Łapa.

Pan Łapa był głodny i chciał coś wrzucić na ruszt. Miał pecha…

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 KOMENTARZE

  1. oj bez histerii, ja bym się tam nie obraził gdyby w mojej lodówce było pudełko z Wieśkiem – czekam na niego, nie ukrywam i choć hałas medialny wokół staje się nieco irytujący to jest on IMO zrozumiały – bez marketingu (niezależnie jakiej jakości) nic się dziś nie sprzeda. Więc – jeszcze raz powiem to – bez histerii! 🙂

  2. Zielona Łapa jak zwykle w formie. Chociaż wydaje mi się, że i tak jest lżej z marketingiem niż w przypadku jedynki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ