Prawda? A nieprawda. Stawiam bardzo ważne zobowiązanie. Tak długo, jak nie pojawią się magazyny, w których na papierze będą mrugały bannery i wyświetlała się zawartość dynamiczna (a to zapewne nastąpi, kiedy na karku będę miał z 90 lat), będę kupował w kiosku pisma drukowane. I mam szczerą nadzieję, że czeka je jeszcze zawrotna kariera. Tak, jak telewizja i Internet wcale nie zabiły radia, tak portale i vortale nigdy nie zabiją papieru.

Dlaczego? Dlatego, że nawet ja, który ze względu na swoje zajęcie powinienem nieść światu dobrą nowinę i promować magazyny internetowe, kocham czekać, kiedy to przyjdzie do mnie prenumerata. Pogniecione, zmasakrowane przez listonoszy, z podartą okładką – magazyny – to dla mnie coś w stylu pudełka z grą, o którym pisałem niedawno. Mam już nowe CD Action, mogę go dotknąć, obejrzeć lśniącą okładkę i poczytać w wannie.

Oczywiście, notebooka też można zabrać do wanny, a wszelakie tablety do czytania cyberksiążek (jak sądzę – również nieprzemakalne) będą coraz popularniejsze, ale poręczność gazety jest nieporównywalna. Obleję sobie nowiuśki tablet? Łzy staną mi w oczach. Wrzucę gazetę do morskiej topieli? Cóż, to tylko dziesięć zeta. Gazetę mogę rzucić na podłogę, kiedy skończę czytać, zabrać na plażę, do klubu, na nudne zakupy z żoną (mam nadzieję, że nie czyta ;P) i nie muszę się stresować, że stracę zasięg z netem albo skończą mi się baterie.

Póki co, jako fetyszysta grafiki, a szczególnie składu, uwielbiam też magazyny drukowane ze względu na układ i rozmieszczenie tekstu oraz artworków. Niestety, twórcom serwisów internetowych daleko do Adama i większość layoutów jest do bani. Tymczasem, kiedy już ktoś wydaje pieniądze na porządne DTP i przygotowanie do druku, jest to zwykle coś wysokiej jakości. Zdarzają się pisma złożone pod linijkę z poukładanymi w rządku screenshotami, ale na szczęście najlepsze magazyny w branży nie mają się czego wstydzić.

No i wreszcie – snobizm. Oczywiście, że można się snobować najnowszym notebookiem czy tabletem, ale po pierwsze – to już spora przeginka (ktoś może nas uznać za palanta), a po drugie – koszt jest niesamowity. A tymczasem – pokazać się na mieście z jakimś zachodnim pismem o grach, najnowszym CDA, czy Forbesem (moje umiłowanie papieru nie sięga tylko pism growych) – to pewnego rodzaju „statement”. „Jestem graczem, graczem świadomym, zdolnym do wydania kasy na prenumeratę i ciekawy jestem, czy wy macie podobne hobby? A może tylko picie piwa wam w głowie?”. Heh. Nie mówię, że jestem growym rewolucjonistą, ale nie wiem, dlaczego Click w ręku nie miałby być czymś traktowanym na równi z kolczykiem w brwi.

A więc – towarzysze – do kiosków! Nie myślcie nawet o koncie premium na GameSpocie (chyba, żeby było to konto premium na Valhalli ;)). Ruszajcie do kiosków i kupujcie te lśniące magazyny, gazety i pisma kolorowe. One na to zasługują!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się w 100% ! 🙂 Sam prenumeruje CDA i dwa pisma konsolowe (nie wspominając o prasie motoryzacyjnej) 🙂 Gazetka to dla mnie coś namacalnego, nie tak jak obrazek na ekranie. Co z tego, że większość treści z gazety mogę znaleźć za darmo w necie. gazetka to gazetka, i tyle 🙂 .

  2. czytanie gazet o grach?? czemu nie!! lubie czytac, a szczególnie pisma o grach które według mnie są warte tych 15 złotych. . . papier to jest coś namacalnego, coś co możemy poczuć. . . ludzi ktorzy gardza innymi (np: kolekcjonerami CDA) są dla mnie dziwni, ich brak tolerancji jest conajmniej szokujący. . . a przeciez nasze polskie czasopisma o grach sa naprawde dobre!! zachęcam do kupna. .

  3. niestety czasopisma o grach znikna z rynku. . juz od paru lat zreszta bankrutuja. Te ktore zostaly, przetrwaly tylko dzieki grom dodawanym do czasopisma. . . w erze szybkiej informacji czasopisma z racji swojej nieswiezosci (co to za przyjemnosc dla Kowalskiego czytac rezencje mega hitu miesiac po premierze, kiedy w serwisach internetowych moze ja przeczytac w dniu premiery) niestety takie sa koszta rozwoju technologii. Sam jestem zwolennikiem ‚papieru’ nienawidze ebookow, niecierpie czytac dlugich tekstow z ekranu. . nic nie zastapi klimatu ksiazki. nocnego czytania w lozku , przy lampce. Szkoda ze wartosciowe czasopisma komputerowe zniknely z rynku. . Gambler,Reset, ŚGK . . trzeba sie pogodzic z faktem ze wiekszosc osob woli miesc szybka,prosta informacje. . a takie dostarcza serwisy komputerowe.

    • w erze szybkiej informacji czasopisma z racji swojej nieswiezosci (co to za przyjemnosc dla Kowalskiego czytac rezencje mega hitu miesiac po premierze, kiedy w serwisach internetowych moze ja przeczytac w dniu premiery) niestety takie sa koszta rozwoju technologii.

      Bardzo słuszna uwaga. Newsy i recenzje nie ciągną już pism, bo szybciej (a czasami nawet lepiej, patrz: Valhalla 😉 można to samo przeczytać w internecie. Ten sam „problem” z internetem miały gazety codzienne – po co kupować gazetę, skoro o tych samych wydarzeniach informuje radio, TV, a ostatnio internet – znacznie szybciej. Gazety poszły w dwóch kierunkach – pierwszy to gadżety, konkursy i inne cuda na kiju, które nie mają nic wspólnego z codzienną dawką informacji, ale pomagają sprzedać nakład. Drugi kierunek to odejście od suchego przekazywania faktów na rzecz publicystyki, raportów i komentarzy – gazety zaczęły reklamować się nazwiskami redaktorów, którzy w nich pisali, rzetelnością śledztw dziennikarskich, dogłęgnością raportów, czasem nawet „kradnąc” formułę tygodnikom i idąc w reportaże. Pytanie pierwsze – czy taka sama ścieżka dla czasopism growych ma sens? O ile parcie na gadżety (casus CDA) sprawdza się świetnie, czy czasopismo sprzeda się, jeśli nie będzie koncentrować się na newsach i recenzjach, a raczej na publicystyce? Czy w ogóle „luźna” publicystyka o rozrywce elektronicznej ma sens? I czy baza czytelników preferujących ambitniejsze pisanie utrzyma czasopismo?Pytanie drugie – kto miałby tą publicystykę tworzyć? Mainsteam ma swoich Żakowskich, Michników czy Stommów, a co z branżą gier? Czy w środowisku pismaków growych są w ogóle nazwiska zdolne przyciągnąć do swojej publicystyki, mające w ogóle coś do powiedzenia na temat bardziej ogólny niż liczba polygonów? Czy istnieją w przyrodzie redaktorzy, mający nie tylko obycie w grach, ale i w szerzej rozumianej kulturze i świecie, zdolni redagować teksty takich publicystów?

  4. To co podoba mi się w magazynach drukowanych to przemyślany układ. Serwisy internetowe z zasady (dostępność onlina – natychmiast) są bardzie archiwami informacji, niż magazynami. To mi się bardzo nie podoba. Magazyn drukowany biorę, ktoś przemyślał jego strukturę, newsy nie są typowymi newsami internetowymi, są zdjęcia, które nie przypadkowo są takie, jakie są. Nawet artykułu rozmieszczone są w magazynie wg. odpowiedniej hierarchii. Nikt jeszcze nie wymyślił takiego substytutu w internecie. Dlaczego? Bo oczekiwania mas są inne. Tu ważna jest interaktywność i COD – czyli content on demad. Ludzie mają w dupie, co redaktor im przygotował i w jakiej kolejności. Wchodzą po recenzję X i chcą dostać ten X – i to w jak najmniejszej ilości klików. Projektując nową valhallę, zarówno od strony struktury informacji, jak i grafiki – marzy mi się, żeby znaleźć złoty środek – czyli dać jakość i złożoność magazynu (klimat, etc. ), oraz pozostawić COD i łatwość dostępu do danych fragmentów. Być może to utopia i nie da się pogodzić formuły magazynu, w którym dostawcą treści (struktury) jest redaktor naczelny, z wolnością i interaktywnością internetu. Wiadome jest jedno – czysta formuła magazynu wrzucona bezpośrednio do netu – totalnie się nie sprawdza. Tak więc – sprawa nie jest prosta, ale myślę, że z czasem ludzie zaczną oczekiwać od swoich serwisów czegoś więcej, niż suchej informacji podanej na białym tle, czarnym Timesem. Takie rozgraniczenie jest obserwowalne już teraz. Z jednej strony mamy proste, bezduszne portale, które są odpowiednikami gazet codziennych, oraz mamy magazyny typu Valhalla, którym bliżej do tygodników/miesięczników. W internecie każdy idzie na łatwiznę, dlatego trudno jest znaleźć serwisy zaprojektowane tak jak kultowe magazyny (zachodnie). Wynika to z prostej prawdy – pieniądze. Jeżeli można zrobić coś tanio, to po co robić drogo. W gazecie każdy artykuł jest łamany przez dział DTP. Zdjęcia są umieszczane z głową. Wyimki tworzone przez ludzi, nie automaty. W internecie tekst wrzuca się w CMS i leci sobie. Na V i tak jest to znacznie bardziej zaawansowane, bo pewne procesy DTP można odnotować. Ale i tak, z braku czasu wiele rzeczy traktowana jest po macoszemu. Ale przyjdzie taki czas, że to się zmieni.

    • Na V i tak jest to znacznie bardziej zaawansowane, bo pewne procesy DTP można odnotować. Ale i tak, z braku czasu wiele rzeczy traktowana jest po macoszemu. Ale przyjdzie taki czas, że to się zmieni.

      I wlasnie tego chcialbym na serwisie, bo takie same strony przy kazdym tekscie to jednak nudno. Papierowe czasopisma padna, wszystko przeniesie sie do netu, moge sie zalozyc. Juz pokazywali calkowicie gietkie ‚tablety’ do czytania, ktore nie swieca po oczach i sa juz w miare ok. I dobrze, drzewa beda sobie w spokoju rosly:)Ale poki co lepiej kupowac czasopisma niz czytac polskie vortale, gdyz zwlaszcza w branzy gier maja one wieksze budzety, a przez to latwiej profesjonalnie operowac (wysylac na targi itd. ) Mimo wszystko w zestawieniu GOL, gry. onet.pl – CDA to ostatnie jest chyba znacznie bogatsze, przez co moze oplacac ludzi , ktorzy traktuja pisanie jako ZAWOD a to jest jednak wazne. . Tak mi sie przynajmniej wydaje :)Gazety codzienne znikna gdy tylko bedzie dostep do netu z kazdego miejsca i bedzie mozna go realizowac wlasnie jakims takim tabletem ,i gdy to wszystko bedzie tanie 🙂

      • CDA to ostatnie jest chyba znacznie bogatsze, przez co moze oplacac ludzi , ktorzy traktuja pisanie jako ZAWOD a to jest jednak wazne. .

        może i może, ale nie opłaca 🙂 ostatnio przerzucałem jakiś numer, bo znalazłem go u znajomego w kibelku i zawodowstwa tam raczej mało było – a tekst o dodatku do Medievala już w ogóle poraził mnie amatorszczyzną 🙂

  5. O ile zgadzam się, że internet druku nie zabije to dostrzegam inny problem. Według mnie wybór pism mamy dość marny. W dziedzinie gier najsilniejszą pozycje ma CDA ( i nie pisze tu o jego jakości – to jest kwestia ocenna). Obok niego jest jeszcze kilka mniejszych pism jak Click czy Play. Ja powiem wam szczerze chętnie kupowałbym coś jeszcze oprócz CDA, ale nie mam co. Sprawdziłem każdy z dostępnych tytułów i żaden mi nie podchodzi. CDA zresztą przydałaby się konkurencja. Nic tak dobrze nie napędza rozwoju jak właśnie realna konkurencja. Ale pisma o grach to nie jedyna dziedzina gdzie brak mi pism. Miesięczniki z opowiadaniami. Tu nigdy nie było rewelacji. Kiedyś był Fenix i Nowa Fantastyka. Dziś jest Nowa Fantastyka i Sience Fiction. Ot i wszystko. A biorąc pod uwagę, że Nowej Fantastyki nie trawię to zostaje mi jeden tytuł. Idźmy dalej. Pisma o papierowych rpg, grach bitewnych i karciankach. Była Magia i Miecz. Po niej pojawiło się jeszcze parę prób wydawania takich pism. A teraz? Nie ma nic. Efekt: W kiosku to ja tylko CDA kupuję. Do tego jakieś tygodniki opinii od czasu do czasu. Jak dalej tak będzie wyglądał w Polsce rynek pism hobbistycznych to ja to marnie widzę.

  6. Ja bym bardzo chętnie kupował prasę papierową o grach, ale nie za bardzo mam co. Nie będę tu kolejno najeżdżał na polskie magazyny (CD-Action, Play, Click i co tam jeszcze jest), bo to nie ma sensu. To zwyczajnie nie są gazety dla mnie, co wcale nie musi świadczyć o ich jakości. „Hardcore’owy wędkarz” też nie jest dla mnie, a to świetna gazeta „jest”. Z komputerowych gazet czytuję regularnie Internet Makera (znam tylko jeden kiosk, który go sprzedaje) i sporadycznie Computer Arts. Z nimi nie wstydzę się pojawić na ulicy ;-). Czasem kupię Dziennik w weekend (dla dodatku Europa). No i Krytykę Polityczną. Ostatnio szarpnąłem się na Nową Fantastykę (był fragment nowej książki Dukaja) i bardzo się zawiodłem. O ile opowiadania jeszcze jako tako trzymały poziom to cała reszta już nie bardzo. Publicystyka płyciutka, a recenzje przesadnie krótkie. Większość z nich to w zasadzie nie recenzje, a jakieś 10-zdaniówki. Myślę, że po numerze jubileuszowym miałem prawo spodziewać się czegoś więcej. Papier jest jednak cierpliwy. A wieczorem przy lampce to ja wolę czytać dobre książki. Autorów nie podam, bo wyjdę na snoba ;-).

  7. Adam—> a znasz casus Escapista? to już właściwie kultowa pozycja (nie tylko ze względu na Zero Punctuation :D), która opiera się właściwie tylko i wyłącznie na publicystyce growej (świetnej publicystyce growej). I zaczynali jako zin, w kapitalnej, niezapomnianej formie. A teraz? Teraz to jest full-blown sajt, już bez zacięcia magazynowego. Bo takie były oczekiwania czytelników. Wątpię, czy serwisy growe będą ewoluowały w stronę „magazynową” jak to Ci się marzy, niestety. Spodziewam się raczej jakiegoś niespodziewanego i zaskakującego kierunku, jakieś Web 3. 0 za kilka lat, czy coś.

  8. Choć żyję ze słowa drukowanego, to mam niestety inne zdanie. Papier jest skazany na zapomnienie. I to nie tylko w czasopismach ale i książkach. Nie twierdzę, że tego chcę (przeciwnie), ale sądzę, że to nieuniknione. I nic nie pomoże nasz łabędzi śpiew. Będzie coraz więcej ludzi przedkładających szeroko rozumiany papier elektroniczny od drzewnego. A gdy my umrzemy nie będzie już innych! Przepraszam, za rys historyczny ale wszystko już było. Po wynalezieniu pisma uważano, że jest ono niegodne wyższych celów. Śladem potęgi słowa mówionego są zaklęcia, które nawet zapisane trzeba zawsze wymówić. Po wynalezieniu druku („Tora” bodajże do dziś nie może być drukowana) wielu wieszczyło wręcz koniec cywilizacji przez dostęp profanów do rozpowszechniania myśli i szkodliwych treści (dokładnie tak samo krytykowany jest dziś Internet). Piękny przykład takiego rozumowania dał Wiktor Hugo w „Katedrze NMP w Paryżu”. Niestety, koledzy, skazani jesteśmy. Jeszcze nie dzisiaj i nie za parę lat, ale za dwadzieścia? Kto wie?

  9. Twinsen – mam podobne zdanie. Przecież już teraz bardzo dużo czasopism znika z rynku, bo interes staje się po prostu nie opłacalny. Moim zdaniem największa wada miesięczników to fakt, iż jak już owe czasopismo wyjdzie to w większości informacje zawarte w nim jest stare. Dawno już o tym można było przeczytać w internecie. Natomiast szybko nie znikną codziennie Fakty, Gazety Wyborcze i inne podobne.

  10. magazyny o grach?- nie czytam, owszem od czasu do czasu kupię ale te polskie nawet najlepsze (nie ma co ściemniać CDA jaki by nie był nadal nie ma konkurencji) nadal tylko plumkają po powierzchni tematów związanych z grami – czyli recenzje. Fakt stają na głowie by recenzje były ciekawe, fabularyzują, ładują tonę obrazków, ciekawostek, nowinek itp. Tylko, że ostatni CDA to nawet nie wiedziałem jak przeczytać bo recenzje odkładam na św. nigdy, owszem zapowiedzi nawet ciekawe coś dodadzą ekstra wywiad z twórcą już lepiej już w moją stronę jakaś publicystyka. . . Więc rano przeglądam sieć, która przez samą swoją objętość i stopień zaśmiecenia gwarantuje mi znalezienie czegoś ciekawego od czasu do czasu. Faktem jest, że regularnie zaglądam na V i często znajduję coś dla siebie, choć ostatnio blogujecie ponad miarę i trochę bez sensu 😉 A może trochę przyłożylibyście się i do biadolenia np miernocie produkcji Lion Head przepytalibyście w temacie samego Petera M. ? Trochę odbiegłem od tematu ale kryzys magazynów nastąpi za jakieś 5-10lat, kiedy pokolenie mające sieć od niemowlęctwa zdobędzie konkretną siłę nabywczą. Magazyny wykaraskają się z tego to bym się nie martwił, to tak jak książkami mamy e-booki ale ktoś to przeczytał na tronie albo zagiął róg na ciekawej stronie? 😉 – wątpię 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here