Przed wami recenzja czwartej odsłony słynnego cyklu Devil May Cry. Czy nowy bohater jest godnym następcą kultowego Dante? Sprawdźcie w recenzji Piotra Czyszczonia, który specjalnie dla was płazował mieczem i faszerował ołowiem biedne hordy demonów.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

32 KOMENTARZE

  1. Eeee japońska gra flaki z olejem. Nero wygląda jak EMO. Czy jest w grze filmik jak sobie robi czarną kredką oczka albo pudruje gładkie polisie? 😉

  2. Fani serii będą zachwyceni, ale dla reszty akrobatyczne wyczyny i często przaśne dialogi bohaterów mogą być nie do zniesienia.

    Czyli – niestety – znowu to samo, co tak bardzo doskwieralo mi w Devil May Cry 3. Filmiki nie tyle efektowne, co przesadnie efekciarskie i iscie debilne odzywki bohatera, ktory stara sie byc „cool & jazzy”. Zrobienie z Dantego niemowy z pewnoscia wyszloby tej serii na dobre.

    • kiedy nastaną czasy, że graficy przestaną być programistami? 🙂

      A o co chodzi ? Gdzieś w tekście użyłem oględnie określenia „programista” czy coś?

  3. Mysle, ze katowanie demonow powraca w czystej mocniejszej postaci. Walki efektowne do przesady, dwoch mocarzy w bialych wlosach. Przypompowany system walki i Ultra finezyjne i najbardzije dziwne miejscowki. . . Dopis: NiE bOj SiE zmIAnY nA lePSzE.

  4. @carnage

    Programiści z Capcomu włożyli sporo pracy w przygotowanie lokacji które spenetrujemy jako Nero i Dante.

    😉 Levele przygotowują graficy i level designerzy a nie programiści 😉 Jakoś tak się przyjęło, że wszędzie używa się terminu „programista” na określenie każdego kto pracuje przy tworzeniu gry. A tymczasem jest to ogromny błąd, szczególnie biorąc pod uwagę istnienie określeń takich jak „developerzy”, „artyści” (to termin stosowany powszechnie w przemyśle dla odróżnienia koderów od grafików itp. czyli właśnie artystów) czy chociażby „twórcy”.

  5. coppertop – racja jakoś tak się przyjęło pisać i tyle 😉 „programiści z”. . . „twórcy” „panowie z. . . ” i tak dalej ma w recenzjach dokładnie to samo znaczenie – zresztą, chyba zrozumiałe dla wszystkich. Określenia „artysta” staram się unikać i nie lubię nim szermować – to zboczenie po szkole nomen omen „artystycznej” 😉 A developer/deweloper. . . uch, też jakoś nie lubię tego określenia. I tak się przemogłem, żeby napisać w tekście „slasher” 😉

  6. Ja grałem tylko w trójkę na PC i nie podobało mi się za bardzo, ale znajomy mówił, żebym dał grze szansę bo wersja pc trójeczki jest taka sobie :(coppertop . Niee proszę Cię! developer, designer i developrzy co mi się kojarzy z budownictwem. Przez takie coś przestałem kupować pismo PLAY, gdzie zaczęli nadużywać słowa fajny, angielskiej nowomowy i w ogóle tam się zrobiło strasznie luzacko. Kilka filipinek (ala minister Gosiewski)-Walka polega na przepychaniu frontuZ daleka wygląda jak prequel, z bliska jak trzyletnia ( to o grafice w pewnej grze)-kroi mieczem nawiedzone marionetki i powyginanych klaunów(to akurat o DMC)- wgniata w glebę albo wali w szczękę (zgadnijcie o czym to)- tą ulicą będzie jechał generał, więc jako drugorzędny cel mógłbym go ubić. Pach, pach. . . No to pach pach 😉

  7. I tak się przemogłem, żeby napisać w tekście „slasher” 😉

    Aha, zwolennik ochrony języka, rozumiem 😉 A tak na poważnie, to myślę, że czas trochę zrobić porządek i nie przypisywać jednak autorstwa grafiki czy designu leveli programistom. Szczególnie biorąc pod uwagę coraz bardziej zanikający ich faktyczny wpływ na kształt gry. Po prostu zamiast tego mówić np. projektanci. To znacznie bardziej adekwatne do obecnej sytuacji przy tworzeniu gry. Jestem w stanie zrozumieć mówienie „gra programistów z <studio>” tak samo jak mówienie „film <reżysera>” (choć idąc tą analogią zasługę powinno się przypisywać raczej stanowisku lead designera lub szefa studia czy projektu) ale kiedy mówimy o konkretnym elemencie gry to miło by było jednak rozróżniać stanowiska. Powiedzenie, że za wygląd i projekt leveli odpowiadają programiści to jak powiedzenie, że za kostiumy w filmie odpowiada np. kamerzysta 😉

    coppertop . Niee proszę Cię! developer, designer i developrzy co mi się kojarzy z budownictwem. Przez takie coś przestałem kupować pismo PLAY, gdzie zaczęli nadużywać słowa fajny, angielskiej nowomowy i w ogóle tam się zrobiło strasznie luzacko. Kilka filipinek (ala minister Gosiewski)

    Używam anglojęzycznej nomenklatury bo czytam głównie po angielsku (sorry, gamasutry i gameindustry. biz po polsku nie ma ;)) a jak wiadomo „kto z kim przestaje takim się staje” i dotyczy to również używania (lub jak kto chce, nadużywania) wyrazów obcych. Jednak nie upieram się akurat przy tych angielskich określeniach – równie dobrze zamiast developer można powiedzieć twórca a zamiast designer – projektant. Natomiast z tymi cytatami to na prawdę nie wiem o co Ci chodzi, Zielonykaczuch. Ostatecznie nie widzę w nich żadnej „angielskiej nowomowy”. Nie widzę tam nawet raz użytego jakiegokolwiek ze słów, o których wspomniałem więc nie wiem jaki mają sens w kontekście. . .

    • Natomiast z tymi cytatami to na prawdę nie wiem o co Ci chodzi, Zielonykaczuch. Ostatecznie nie widzę w nich żadnej „angielskiej nowomowy”. Nie widzę tam nawet raz użytego jakiegokolwiek ze słów, o których wspomniałem więc nie wiem jaki mają sens w kontekście. . .

      w kontekście głupich tekstów w tamtym piśmie, które zniechęcają do czytania. Uwierz, że ilość określeń polish-anglopidźin też tam jest co krok i zabiłyby samego prof. Miodka, od headshota począwszy na gameplayu i cut-scence skończywszy. Kiedyś szczytem było pisanie Tokio przez Y w konsolowym piśmie X. Teraz granica się przesunęła bardzo, ale to bardzo. Kot i dlatego takiej gazecie mówię wypad z baru !!

  8. Sorry, że nie edytuję ale już nie mam możliwości a muszę coś powiedzieć@GoostleeK i jego minusWeź Ty człowieku myśl zanim coś napiszesz. Nie dość, że dałeś minusa za to, że nie zgadzasz się z wypowiedzią to jeszcze ni w ząb nie zrozumiałeś treści tejże wypowiedzi. Żenada, płacz i rozpacz. . . Szkoda, że nie można dawać minusów minusom. . .

  9. Po prostu zamiast tego mówić np. projektanci. To znacznie bardziej adekwatne do obecnej sytuacji przy tworzeniu gry.

    Nie bardzo, określenie projektanci byłoby dokładnie taką samą dowolnością jak programista i dla artykułu miałoby zerowe znaczenie. Widzę że Masz też chyba za bardzo idealistyczny obraz całej tej roboty 😉 To nie branża filmowa, jeszcze nie. Przykładowo w jednej takiej firmie, która zrobiła pewnego FPSa jest stanowisko określane mianem pre-viz animator. U konkurencji tego nie ma 😉 U jednych jest cały wydzielony departament animacji [Animation Department], u innych jest po prostu dział wizualizacji. Raz na pewnych targach pewien art technical-super-duper-director z małego studia tworzącego gry po kilku piwach rzekł, że sam nie wie jakie stanowisko piastuje ale stwierdził, że „whores from. . . XXX” im kazały, żeby brzmiało poważnie. Te „whores” to oczywiście wydawca w sztywnym garniaku 😉

    przez takie coś przestałem kupować pismo PLAY, gdzie zaczęli nadużywać słowa fajny, angielskiej nowomowy i w ogóle tam się zrobiło strasznie luzacko

    Chcesz prawdy, całej prawdy i tylko prawdy? Tak, to prawda, PLAY się zmienił, zmutował pod gust pewnego rodzaju czytelnika i było to dla tego pisma BYĆ ALBO NIE BYĆ Lepiej zaciskać zęby i pisać X razy „fajnie”, ciąć teksty i tworzyć mniejsze objętościowo artykuły, w których ważniejszy jest obrazek od twojego tekstu niż patrzeć na spadek wyników sprzedaży. Chciałeś prawdy to ją masz. Nie mówiłem, że będzie przyjemna. Chcesz kogoś winić? To nie wiń pisma, idź do Gimnazjum/Liceum i zobacz jaki czytelnik, lub raczej jaki obrazkooglądacz sobie błogo rośnie. Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że się nikt nie obrazi za kilka słów smutnej prawdy o rzeczywistości.

  10. To nie branża filmowa, jeszcze nie. Przykładowo w jednej takiej firmie, która zrobiła pewnego FPSa jest stanowisko określane mianem pre-viz animator. U konkurencji tego nie ma 😉 U jednych jest cały wydzielony departament animacji [Animation Department], u innych jest po prostu dział wizualizacji.

    Kocie, ja to wiem. W Valve np. nikt w sumie nie ma jasno określonego stanowiska i może wziąć się za robienie czegokolwiek. Podobnie, choć trochę mniej, jest w Eidos Montreal z tego co wiem. Wszystko po to, żeby zapobiegać „overspecialization” (zabijcie nie wiem jak to miałoby brzmieć po polsku) i zachować kreatywność. Nie zmienia to jednak faktu, że jakby nie naginać określeń i nie szafować nazwami stanowisk leveli nie tworzą programiści 😉

  11. ej!!! Użyłem określenia „lokacja” ;PKocie to mówisz, że teraz stara gwardia Gamblerowa została zmuszona do powolnego zamieniania się w Komputer Świat GRY bis? To przykre.

  12. Recenzja fajna a co do gry – szkoda, że w sferze animacji postaci pozostali w epoce PS2. Takich naleciałości z poprzedniej generacji być nie powinno.

  13. To co tam powyżej kot napisał o liceum i czytelnikach to golutka prawda. Takie czasy, albo się stargetujesz na casuali i ziomów albo zginiesz. Kiedyś były gazety dla poważnych graczy ale oni dorośli i przenieśli się tutaj kiedy owe czasopisma padły. Pamiętajcie, casual najpierw sprowadzi was do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem.

  14. może nie będzie tu centralnie o DMC4. Chciałbym podnieść tu pewną nazwijmy to prośbę. Odnośnie różnych wersji tej samej gry byłoby bardzo użyteczną rzeczą na Valhalli testowanie każdej z nich osobna. W końcu gra grze nierówna a na różnych platformach jest naprawdę czemu się przyglądać. Siłą rzeczy recenzje są pozbawione typowych kwestii technicznych, które np dla gracza posiadającego zarówno XBOXA 360 jak i PS3 są nieocenione. Podam przykład chociażby gry Orange Box, który na PS3 miał np. poważne problemy z frameratem jak i czasami loadingów. To skutecznie zachęciło mnie mimo wszystko do zakupu wersji na XBOXA 360 chociaż nie powiem że byłem w pełni zadowolony słuchając wirującej płyty w napędzie późną nocą. Gra ta w wersji na PS3 otrzymuje znacznie niższą notę niż na X360 czemu nie ma się co dziwić. Ale najważniejsze jest że gracz wie że dokonuje właściwego wyboru. Owszem, może i na screenach przed releasem gry obie wyglądają „identycznie” ale ważne jest przecież aby KAŻDĄ z wersji sprawdzić później w praniu. Tu mamy podobną sytuację: czy DMC 4 na PS3 dostałby również notę 9?

  15. akurat w tym mogę ci pomóc zadowolić ciekawość bo grałem w wersję na PS3. Największa różnica między wersjami to 19 minutowa instalacja na PS3 okraszona artworkami. Loading poziomów na PS3 jest niezauważalnie szybszy (tak to dobre słowo) od wersji na Xboxa360, na której ładowania poziomów są szybkie i eleganckie i to bez instalacji czegokolwiek. Grafika? Taka sama! Choć są friki twierdzące, że na PS3 jest „ciemniej”. Ale bardziej bym to zrzucił na karb ustawień telewizora niż brał to na poważnie ;). A zresztą wejdź na IGN – recenzja DMCIV jest podpięta pod dwie platformy. Tak, jedna i ta sama recenzja. Od siebie powiem tak jeśli ktoś ma dwie konsole to niech sobie na Xboxa 360 kupi Devil May Cry bo jest troszkę tańszy od ver. na PS3 a na czarnulę niech sobie sprawi Heavenly Sword i będzie hepi jak diabli.

  16. Oj ta gra napewno bedzie miala duze wymagania na PC’ta . . . A to chyba nie jedyna wada. . . druga najbardzije istotna i bardziej wkurzajaca od rwacej animacji bedzie sterowanie. Oczywiscie widzialem cuda na kiju gdy ktos wywijal La Routine W Pes’ie na Pc’ta, ale to jest skrajnie trudne. Ja tak bardzo sie przyzwyczailem do pada, ze klawiatura sie mnie nie ima;) Probowalem, chcialem, ale nie daje juz rady. Zdecydowanie wole od klawiatury kontroler od Xboxa360.

  17. „Poważny gracz” – to nie jest przypadkiem oksymoron? Rozumiem, że ludzie pracujący w branży mogą traktować je inaczej, ale gry to tylko rozrywka i ludzie zdają się o tym zapominać. Jak słyszę typa który z pogardą odnosi się do „casuali”, którzy nie grają po 6 godzin dziennie to najpierw się dziwię a potem to już chyba współczuć należy(tak sobie myślę).

  18. Ja tam graczy nie dzielę. Jeden gra więcej inny mniej. Casual, maniak. Pal to licho! Sam czasem spędzam weekendy bez jakiejkolwiek gry. Wolę poczytać, jeśli mam interesującą lekturę. Nie można przesadzać. Nawet z graniem 😉

  19. Minęło już trochę czasu od premiery tej gierki na X360, ale dopiero ta recenzja przekonała mnie do zakupu. Dzięki chłopaki! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here