Eksperyment Bractwa EA – recenzja Command&Conquer3: Gniew Kane’a

Najwierniejsi fani serii Command&Conquer otrzymali pierwszy dodatek do trzeciej odsłony znanej strategii czasu rzeczywistego. Słowo najwierniejsi nie pojawia się na początku tekstu bez powodu. Gniew Kane’a nie jest samodzielną produkcją i szczerze mówiąc wątpię, by tylko dla niego gracze sięgnęli po C&C3. Sprawdźmy jednak co Kane, bractwo NOD i popularni Elektronicy przygotowali dla wielbicieli dowodzenia i podbijania.

Szeryfie zombiaki atakują! Recenzja RDR Undead Nightmare

Nieumarli wyszli ze swoich grobów. Wystraszyli pasące się na łąkach bydło i zjedli mieszkańców pogranicza. Na pomoc rusza John Marston w którego wcielił się nasz dzielny redaktor. Czy dodatek do jednej z najlepszych gier tego roku wart jest waszych pieniędzy? Przekonacie się czytając naszą recenzję DLC Undead Nightmare do Red Dead Redemption.

Szał orka – recenzja Dzikich Hord

Wojna w świecie Ashan wciąż trwa. Do walczących ze sobą stron dołącza jeszcze jedna, nieco zapomniana rasa - orkowie! Czy brutalna siła znów zatriumfuje, a może ugnie się pod potęgą magii, z którą przyjdzie jej się zmierzyć? Tego wszystkiego dowiecie się grając w drugi dodatek do Heroes of Might & Magic V.

Jetfighter 2015 – tanie latanie

Jeśli szukasz połączenia gry lotniczej oraz strzelanki w dość arkadowym stylu, to Jetfighter 2015 jest produktem o którym zawsze śniłeś. Niezbyt skomplikowany, choć miejscami strasznie trudny, zaskoczy Cię jedynie płytą, z poprzednią częścią gry zawartą w pudełku.

Shake your booty – recenzujemy Wario Land: The Shake Dimension

Nintendo słucha swoich fanów. Ledwo co podniosły się głosy, że na Wii brakuje pozycji dla prawdziwych wymiataczy i konsolowych maniaków, a w odwodzie firma wypuszcza dwuwymiarowego platformera. I wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie jeden problem. Gra jest średnia.

Z Okinawy, do Berlina – recenzja Call of Duty: World at War

Z Okinawy, do Berlina, z krótkim postojem na Wołdze. Za sprawą nowego Call of Duty nasz drakkar wyruszył w daleki rejs. Czy rejs był spokojny? Czy raz jeszcze, udało nam się wygrać wojnę? Naszą historię opisał pokładowy kronikarz, Julian Wieczorkiewicz.

Queen of Persia – recenzja Mirror’s Edge

Szwedzkie studio DiCE miało u mnie minusa za Battlefield: Bad Company. Mocno rozreklamowana gra nie okazała się tak genialna jak zapowiadające ją klipy. Premierze Mirror’s Edge nie towarzyszyła już tak wielka promocja. Szkoda, ponieważ tytuł ten zapowiadał się o wiele ciekawiej, niż kolejna strzelanka z czwórką amerykańskich wojaków w roli głównej. Przygody Faith wywołały jednak niezły zamęt wśród fanów elektronicznej rozrywki. Czy zachwycający się tą produkcją gracze powinni po nią sięgnąć? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tekście.

Manager w tramwaju – recenzja Football Manager Handheld 2008

Na komputerze odpalony Football Manager 2008. Obok znajomy siedzi przy laptopie – na ekranie ta sama gra - w końcu rywalizujemy o prymat w jednej lidze. Dodatkowo, w moich rękach PSP. Tu również bez niespodzianki - FM2008 w wersji handheld. Chore? Pewnie tak, ale naprawdę ciężko się oderwać…

Bo w niej jest seks – recenzujemy Tomb Raider: Legenda

Krucjaty przeciwko pannie Croft ciąg dalszy. Po tym jak przy okazji recenzji gry Tomb Raider: Anniversary dostało mi się w komentarzach od części spośród szanownych czytelników za to, że porównywałem Larę do najdroższej mi osoby, postanowiłem zmienić nieco taktykę i zadać inne pytanie. W zasadzie chodzi w nim o to samo, ale przynajmniej cenzorzy nie będą się raczej mieli do czego doczepić. Pytanie moje dzisiejsze do części brzydkiej społeczeństwa brzmi: „Czy chciałbyś żyć na co dzień z kimś takim jak Lara?”.

Rzeź stulecia

Długo zastanawiałem się jak zacząć tą recenzję. W końcu do czynienia mamy z tytułem, który na długo przed ukazaniem się w sklepach zdążył stać się legendą. Gra miała być odpowiedzią Microsoftu na premierę PlayStation 3, a także pokazem możliwości Xboxa 360. To jak, udało się? Czy Epic Games stanęli na wysokości zadania? Czy Gears of war jest faktycznie tak dobra, jak zarzekał się Microsoft? Tak, tak i jeszcze raz tak. Po roku oczekiwania, Xbox 360 doczekał się swojego „killer appa”. Ostrzegam: w recenzji może pojawić się przytłaczająca liczba „ochów i achów”.

ZOBACZ TEŻ