Do naszej zapowiedzi Far Cry 2 dołączamy wywiad z dyrektorem kreatywnym zespołu odpowiedzialnego za grę. Clint Hocking zdradza kolejne sekrety tej produkcji. Pytamy go też o to czy granie na pecetach umiera z powodu piractwa. Tego wywiadu nie chcecie przegapić.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

9 KOMENTARZE

  1. Fajnie przeprowadzona rozmowa, tylko nadal nie mogę się powstrzymać od przeczucia, że FC2 to przede wszystkim grafika.

  2. Oczywiście świetny wywiad i, co ważne, sensowne pytania :). Super. Ale do rzeczy ;)Z mojej strony przede wszystkim gra dostaje wielki plus za pomysł z malarią. Brzmi bardzo ciekawie i może sprawić, że postać w grze nabierze bardziej ludzkich cech niż tradycyjny „gadający (lub czasem nawet nie) pojemnik na kamerę”, do którego zwykle się ogranicza. Jeśli tylko nie zmarnują tej koncepcji to może ona bardzo pomóc w budowaniu więzi między graczem a protagonistą. Lekko wymijająca wydaje mi się odpowiedź na pytanie o priorytety, choć z drugiej strony pokazuje, że twórcy mają do swojej gry podejście „z sercem” co dobrze wróży. Cenię gry, w których NPC’e są czymś więcej niż wypełniaczem. Powiało mi trochę przysłowiowym bullshitem kiedy przeczytałem, że Już w tej chwili doszliśmy do wniosku, że grę można przejść na tyle sposobów, że nikt na świecie nie przeżyje tej samej przygody. Jeśli faktycznie tak jest to chylę czoła, jednak nie wydaje mi się to prawdopodobne. Nawet przy 50 kilometrach kwadratowych bezloadowego, otwartego terenu. Ciekawie brzmi odpowiedź na pytanie o piractwo. Gość mówi naprawdę z sensem co jest miłą odmianą po absurdach jakimi raczy nas na każdym kroku tatuś pierwszego FarCry, osławiony Cevat. Dobrze też, że widzi ograniczenia dzisiejszych form DRM’u, choć ja osobiście uważam, że jakiekolwiek tego typu konstrukcje nie mają większego sensu. Ważniejsze jest by gracze zrozumieli, że są, jak to powiedział właśnie pan Hocking, w tej samej drużynie co developerzy i wydawcy (nawet jeśli wydawcy to Zuo ;D). Jedynym co spowodowało u mnie chwilowy brak tchu jest to celowanie w 7900-setki. Brzmi to dla mnie strasznie, choć zdaję sobie sprawę, że ja i mój komputer po prostu stoimy w miejscu i czas najwyższy ruszyć na przód. Tak czy siak zastanawia mnie czy oznacza to, że na tych kartach da się grać na maksymalnych (bardzo wątpię), średnich na jeża, czy tylko minimalnych wymaganiach? Sądzę, że na odpowiedź to pytanie będę musiał poczekać do oficjalnych informacji na temat wymagań. Najważniejsze jednak, że choć nadal, podobnie jak Neth, mam przeczucie, że FC2 jest graficznym fajerwerkiem to jednak widzę w nim teraz znacznie większy potencjał niż widziałem wcześniej. Fabuła trącąca trochę thrillerem (powiedziałbym psychologicznym z racji konieczności, jak to określili twórcy w innym wywiadzie, „stania się Szakalem”, ale chyba byłoby to lekkie nadużycie. Przynajmniej na chwilę obecną), podejście do rozgrywki jako do przeżywania (choć może to być tylko „tekst pod publiczkę”, zdaję sobie z tego sprawę) czy choćby chwalona już przeze mnie koncepcja zarażenia malarią pozwalają mi nieco przychylniejszym okiem spojrzeć na FC2.

    • Jedynym co spowodowało u mnie chwilowy brak tchu jest to celowanie w 7900-setki. (. . . ) Tak czy siak zastanawia mnie czy oznacza to, że na tych kartach da się grać na maksymalnych (bardzo wątpię), średnich na jeża, czy tylko minimalnych wymaganiach?

      Odpowiedź na to pytanie znajduje się chyba w tym miejscu:

      Chcemy jednak wstrzelić się w rodzinę kart 7900 tak, by bez problemu uruchamiały one grę. Oczywiście jeśli masz bardzo mocnego peceta to pograsz w najwyższych ustawieniach. Już teraz mówimy jednak, że posiadając sprzęt, który ma mniej więcej dwa lata powinieneś bez problemu móc uruchomić grę w średnich ustawieniach.

      Mówiąc o dwuletnim sprzęcie ma chyba na myśli właśnie Geforca 7900. Jeżeli tak jest to Crysis chyba ma podobne wymagania, co raczej patrząc na grafikę i ogromny teren nie powinno dziwić.

  3. Rewelacyjny wywiad, bardzo mila laktura. Co do samej gry to mam bardzo podobne odczucia co coppertop. Nie do konca wierze w nieskonczenie wielka ilosc zakonczen, jednak bez wzgledu na ich ilosc bardzo spodobal mi sie pomysl choroby w grze, ktora moze wplywac na kondycje i percepcje bohatera. Rewelacyjny pomysl! Ciekawi mnie tylko jego stopien zaawansowania. Szkoda bylo by zmarnowac go i uproscic tak jak element RPG w S. T. A. L. K. E. R. Koncepcja ma duzy potencjal. Pozyjemy zobaczymy. Jesli zas chodzi o interakcje z otoczeniem, a raczej wspolprace z frakcjami to juz wczesniej w internecie pojawialy sie informacje na temat takowej, jednak nie sadzilem, ze bedzie to na az taka skale. Przeciez we wspomnianym przeze mnie Stalkerze rowniez mozna bylo wspolpracowac z NPCami jednak w FarCry 2 zonglowanie reputacja w duzo wiekszym stopniu moze zalezec od powodzenia misji. Zapowiada sie ciekawy tytul i oby nie zmarnowal swojego potencjalu 🙂

  4. Niestety nie zdążyłem zadać nawet połowy pytań, które przygotowałem. Niestety musiałem wybierać te, które moim zdaniem były najważniejsze – miałem zaledwie kilkanaście minut na przeprowadzenie rozmowy. Być może dowiesz się jeszcze kilku rzeczy z naszej zapowiedzi gry.

  5. Dobry stuff! Dzieki za niego. Poszerzylem dzieki niemu swoja wiedze na temat tego tytulu, i powiedziec musze, ze jeszcze bardziej zachecil mnie ten tekst do FC2. Oczywiscie, najwazniejsze jest to, aby zachowac trzezwe spojrzenie i nie lykac wszyskiego co nam podadza, ale mimo iz kilka faktow jeszcze potwierdzic nie mozna, ani sie o nich przekonac, to gra zapowiada sie fabularnie interesujaco. Pomysl z atakujaca nasz organizm choroba, nie brzmi co prawda rewolucyjnie, ale milo slyszec, ze nasza rola w grze nie bedzie ograniczala sie jedynie do wybicia tych niedobrych bandytow, a w miedzy czasie postrzelania sobie do zyraf i palenia scierniska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here