Dwa dni temu na Dragon Age 2 narzekał Artur. Teraz, na pierwszą część gry ponarzekam ja. Tytuł ten, co jest dla mnie zaskoczeniem, nigdy jakoś mnie nie wciągnął. Raz denerwowały mnie idiotyczne pomysły (krew ochlapująca bohaterów), kiedy indziej stosunkowo wysoki poziom trudności czy błędy w pecetowej wersji. Ostatecznie nie udało mi się przejść tej produkcji.

Spróbuję do niej jednak podejść jeszcze raz, gdyż na horyzoncie pokazał się produkt nazwany Dragon Age: Origins Ultimate Edition, a ja do tej pory grałem na pożyczonej kopii. Jak sama nazwa wskazuje UE (nie mylić z Unią co banany prostuje) to zestaw składający się z podstawowej wersji gry i wszystkich wydanych do tej pory dodatków.

W pudle znajdziemy więc Awakening, The Stone Prisoner, Warden’s Keep, Return to Ostagar, The Darkspawn Chronicles, Leliana’s Song, The Golems of Amgarrak oraz Witch Hunt. I choć zdaje sobie sprawę z tego, że większa część tych dodatków jest po prostu przeciętna, by nie rzec słaba, to przekonuje mnie cena tej produkcji. W Ameryce Północnej za pecetową wersję zapłacimy 49,99$ – BioWare twierdzi, że kupując Ultimate Edition oszczędzamy aż 114 „baksów”.

A ile UE kosztować będzie w Polsce? Tego niestety jeszcze nie wiadomo. Polski oddział Elektroników starym zwyczajem milczy na temat nowości ogłaszanych przez ich kolegów z Ameryki. Cóż, nie ma im się co dziwić, wszak jest już piątek i mało komu chce się pracować.

Zamiast treściwej informacji prasowej mogę tylko podzielić się materiałem filmowym promującym Ultimate Edition, która zostanie wydana 26 października. Wśród Wikingów są jacyś chętni na ten produkt?

Swoją drogą, jak Marylin Manson i jego „New Shit” idealnie pasowało do trailerów promujących Dragon Age, tak teraz Elektronicy najwyraźniej sięgają po jakikolwiek utwór, byle był popularny. Thirty Seconds to Mars i ich „Closer to the Edge” w żaden sposób nie pasuje mi do tego klipu. Nie piszę jednak już nic więcej, bo za karę następnym razem usłyszymy Lady Gagę.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

6 KOMENTARZE

  1. Czekałem na ten ruch ze strony Bioware. Tyle DLC, jeszcze „duży” dodatek – szkoda się było rozdrabniać i przepłacać. Zobaczymy na ile grę wycenią u nas.

  2. Mogli by zrobić paczkę dodatków dla tych, którzy grali do tej pory w samo origins 🙂 Drugi raz nie będę chyba kupował. . . Właściwie to trzeci, bo mam i na PC i na X-a 😛 Co do błędów to się zgadzam w stu procentach, że są i to bardzo głupie nieraz (choćby to, że postać blokuje się na byle kałuży – może boi się zardzewieć?) To, co wciągnęło mnie w tej grze to dobra fabuła oraz jeden z najlepszych przykładów, że grę można ładnie przetłumaczyć na polski jeśli się zechce. Faktycznie jest to również dosyć trudna gra nawet na poziomie normal (bez friendly fire). Można właściwie uznać przejście gry po raz pierwszy za taki przydługi tutorial (jeśli komuś nie chce się czytać manuala tak jak mi 😉 ). Aha, no i to jest gra dla tych, co czytają wszystkie, albo prawie wszystkie dialogi oraz glosariusz – bez tego nie wykorzysta się wszystkich możliwości jakie daje gra (sam przeczytałem większość i nie było łatwo, bo jest to ogrom tekstu ale za to jaka radość, gdy w dokumentach wygrzebiesz samodzielnie szczegóły rytuału, który pozwoli Ci np. otworzyć drzwi za którymi znajduje się ostatnia część do kompletnej zbroi z ekstra bonusami 🙂 Oczywiście można korzystać z tutoriali w necie, ale to nie to samo). Wracając do tematu – czekam na XBL PL – wtedy zdecyduję czy lepiej kupić wybrane dodatki czy UE. Albo poczekać aż stanieje UE. . . Cierpliwy jestem, poczekam :p

  3. Cos jak wydania GOTY. Ogolnie dobra rzecz, ale mimo wszystko polega to na wciskaniu odgrzewanych i splesnialych kotletow tym, ktorzy jakos sie oparli fali maretingowego spamu. Zasadniczo DA1 to dobra gra, przypominajaca kultowego Baldurs Gate. Ale czy naprawde te wszystkie dodatki sa warte swojej ceny? Jesli jednak bedzie mozna to kupic za jakies 50zl, to czemu nie? I tak bedzie to znacznie lepsze niz kolejna odslona DA, ktora jest jakas bijatyka dla dzieciakow, a nie prawdziwym RPG

  4. Czytam ten serwis codziennie i o ile doceniam skrupulatność w zbieraniu i prezentacji materiałów, to malkontencka postawa redaktorów staje się momentami nużąca. Na pewno każdego czeka ten moment, że „wyrasta” z gier i nie czuje już takich samych emocji co kilka lat wcześniej. Myślę, że gdy takie wypalenie zawodowe spotyka redaktorów piszących o grach komputerowych, powinni oni przyjąć postawę bardziej neutralną – po prostu skupić się na pracy, niekonieczne wzbogacając teksty o swoje negatywne podejście. A tak przy okazji – krew można było w DA wyłączyć, a nawet poziom Nightmare nie był jakiś szczególnie koszmarny – wystarczyło chcieć. Więcej radości z gier wszystkim życzę.

  5. no a ja wlasnie tak sobie zaplanowalem, ze poczekam az DA ukaze sie w wersji all-inclusive, a nastepnie zostanie popchniete do jakiejs diamentowej czy klasycznej kolekcji za 59. 99zl. rpgi maja to do siebie, ze sa to produkty o bardzo dlugich terminach przydatnosci do spozycia, wiec nie widze przeszkody w poczekaniu jeszcze troszke na ta gre w lepszej cenie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ