Heavenly Sword to ukochane dzieciątko fanów konsol i dziennikarzy. W gruncie rzeczy jednak to prosta bijatyka ze słabą fabułą, no chyba, że coś do premiery się zmieni.

Nareszcie jest! Wybaczcie wykrzyknik, ale na drugą odsłonę Crysisa czekałem od dawna. Sęk w tym, że nie czekałem na samą grę, ale na reakcje jakie wywoła na rynku elektronicznej rozrywki. Pierwszy Crysis to całkiem udana produkcja choć z perspektywy czasu byłem chyba dla tej gry zbyt łaskawy i gdybym mógł przenieść się w przeszłość jakimś kocim wehikułem czasu to z pewnością ocena byłaby dużo niższa. Wróćmy jednak do świeżo wydanej dwójki. Crysis 2 jest bowiem nie tylko „dzieckiem” Cryteka. Nie, nie wciągnąłem żadnej kreski i nie bredzę. Drugi Crysis stał się ofiarą rynkowych zmian, które przetoczyły się wraz z rosnącą popularnością obecnej generacji konsol. Zamiast drugiej odsłony wypasionego benchmarka graficznego potrafiącego przydusić każdy komputer – tak jak to mieliśmy z Crysisem – dostaliśmy konsolową, pierwszoosobową strzelankę czerpiącą całymi garściami z najpopularniejszych marek na rynku. Tak, mam na myśli serię Call of Duty i ot choćby nowego Medal of Honor. Nie jestem w tym stwierdzeniu oryginalny. W wielu zachodnich artykułach dotyczących najnowszej produkcji od Cryteka CoD jest bardzo często wymieniany jako źródło inspiracji dla twórców Crysis 2.

Te zmiany wyszły nowemu „Kryzysowi” na dobre, choć musimy też przełknąć pewne zmiany, które niekoniecznie mogą przypaść do gustu wieloletnim fanom FPS’ów. Nie będę owijał w bawełnę. Crysis 2 dobitnie pokazuje, że platforma PC na której narodził się gatunek First Person Perspective przemianowany potem na First Person Shooter staje się drugorzędną. Dziś na całej linii królują konsole do gier i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Jako, że Kot (piszący teraz o sobie w trzeciej osobie co jest chyba przejawem maleńkiej megalomanii) od dawna zaprzedał duszę konsolom i jest obrzydliwym konformistą to w naszej recenzji Crysis 2 oprócz wersji pecetowej pokrótce przybliżymy szanownym czytelnikom konsolowe wersje tego tytułu.

Od razu pragnę zapewnić i uspokoić emocje tych, których oburzyły powyższe słowa odnośnie drugorzędności platformy PC – Crysis 2 wygląda najlepiej na dobrym komputerze i żadna konsola blaszakowi tutaj nie podskoczy.

Czas jednak skupić się na tym co uważam w grach wideo za najważniejsze. Czy Crysis 2 jest patetyczną, durną strzelanką? A może oferuje coś więcej? Takie myśli kłębiły się w mojej głowie zanim odpaliłem grę. Jeśli miałaby okazać się fabularną porażką mrożącą swoją głupotą zwoje mózgowe tak jak na przykład Black Ops to ląduje w koszu, a ja wracam do Bullestorma.

Bądźmy szczerzy. Crysis 2 jeszcze przed premierą miał opinię „głupiej, ślicznej blondynki”. Nikt nie oczekiwał wykwintnej historyjki. Ze strzępów dochodzących informacji każdy mógł sobie stworzyć dość mdły obraz tej produkcji. Ot mieliśmy tym razem betonową dżunglę pełną obrzydliwych kosmitów. W dodatku całość rozgrywa się w Nowym Jorku. Typowa klisza? Jak najbardziej… na pierwszy rzut oka.

Modyfikowany Węgiel

Fani fantastyki i dystopijnego cyberpunka już po powyższym śródtytule powinni się domyślić w czym rzecz. Crytek i Electronic Arts wzięli sobie do serca powszechne utyskiwanie graczy na warstwę fabularną pierwszego Crysisa. Co zrobiono? To co zawsze w przypadku firm, które mają mnóstwo pieniędzy – zatrudniono pisarza. W przypadku Crysis 2 za historię opowiedzianą w grze odpowiedzialny jest Richard Morgan twórca między innymi cyklu o przygodach Takeshiego Kovacsa (Modyfikowany Węgiel, Upadłe anioły, Zbudzone Furie).

Od razu zdradzę, że „duch” Morgana i jego specyficzne spojrzenie na świat przewija się cały czas podczas zabawy w Crysis 2. Jakie to spojrzenie? Najlepiej określa to jeden z jego cytatów: Społeczeństwo zawsze było i będzie strukturą stworzoną dla wyzysku i opresji większości, funkcjonującą dzięki politycznej przemocy wprowadzonej przez elity, wymuszonej przez bandziorów, w mundurach lub nie, oraz dzięki ignorancji i głupocie tej właśnie większości.

Morganowska wizja świata jest w drugim Crysisie bardzo widoczna. Szczególnie kiedy już zagłębimy się nieco w meandry gry i wgryziemy się w dialogi NPC’ów. Na początku jest bowiem bardziej niż przaśnie. Powiem więcej jest niemal tragicznie! Początek Crysis 2 potrafi zniechęcić jak mało która gra.

Zmiłuj się dobry Boże…

Ile razy odpalając grę wideo byliśmy JZL, czyli Jedynymi Zbawcami Ludzkości? Zabraknie mi palców aby policzyć. Niestety nie inaczej jest w Crysis 2. Pierwsze chwile z Crysis 2 to niemalże namacalne poczucie déjà vu. Oto mamy rok 2023, a na ulicach Nowego Jorku rozpanoszyła się jakaś zaraza. Władze są bezsilne, wprowadzono stan wyjątkowy za pomocą najemników z organizacji C.E.L.L, a ludzie padają jak muchy. No tak… coś podobnego mieliśmy już ot choćby w Prototype.

Protagonistą Crysis 2 jest Alcatraz. Nasz Alek należy do oddziału Marines i siedzi sobie wygodnie w łodzi podwodnej, którą trafia szlag. Po pełnej fajerwerków „szybkiej akcji” wydostajemy się na nabrzeże Manhattanu. Nowy Jork płonie, Statua Wolności ledwo stoi, a nad głowami naszego bohatera przelatują dziwne, obce statki. Biedny Alcatraz trafi przytomność i tu w sukurs przychodzi znany z pierwszej części gry Prorok. Odziany w nanokombinezon potomek Zulusa Czaki rozprawia się z niebezpieczeństwem i ratuje Alcatraza z opresji. Po chwili budzimy się już w cyber-pancerzyku. Jak się okazuje Prorok został zainfekowany i wolał palnąć sobie w skroń. Słyszymy jeszcze, że jesteśmy OSTATNIĄ nadzieją ludzkości, czy coś w ten deseń i… i chciałem już wyłączyć drugiego Crysisa, posłać go lotem koszącym do śmietnika. Co mnie powstrzymało? Przede wszystkim fakt, że Crytek, a może sam twórca historyjki(?) chyba zbyt sobie do serca wziął kawał o tym, że filmie „czarny ginie na początku”. Crysis 2 to nie film, ale murzyn ginie! Poza tym na „głupotę” bardzo uodpornił mnie Black Ops, a więc byłem dzielny i zdzierżyłem. Choć prawie już dostałem nerwowego tiku.

Duch w maszynie…

W każdym razie tak zawiązuje się wątek fabularny w Crysis 2. Jest sztampowo, żenująco i pomyślałem sobie, że Morgan pokpił sprawę. Na szczęście im dłużej grałem tym było lepiej. Nie chcę zdradzać historii stojącej za nową grą Cevata Yerli, ale mogę stanowczo powiedzieć, że jest ciekawie – Prorok(?) podczas rozgrywki raczy nas retrospekcyjnymi wizjami (symbioza z nano-suit utrwaliła jego pamięć), a sam pancerz kryje w sobie pewną tajemnicę związaną poniekąd z obcymi co prowadzi do ciekawej, fabularnej implikacji. No, ale więcej nie zdradzę. Dość powiedzieć, że historyjka opowiedziana w Crysis 2 jak na opowiastkę Science-Fiction jest całkiem do rzeczy. Przede wszystkim nie odrzuca od siebie i to jest dobre! Mamy też ciekawych bohaterów drugiego planu – brutalnego przywódcę najemników z C.E.L.L, apodyktycznego starca z korporacji, nieco szurniętego doktorka Nathana Goulda do którego musimy dotrzeć na początku zabawy itd. To te postaci nadają Crysisowi 2 sznyt i sprawiają, że animowane przerywniki są ciekawe. Dlaczego? Ponieważ Alcatraz nie wypowiada w grze ani jednego słowa. Ot taki chyba ukłon w stronę Gordona Freemana z Half-Life’a. Co ciekawe ten hmm… brak erudycji też wyjaśniono – choć połowicznie – pod koniec gry. W każdym razie będzie trzecia część. Tego możemy być pewni.

Trzeba to dobitnie powiedzieć. Nie ma co kpić z historyjki jaką uraczyli nas w Crysis 2 panowie z Crytek’a. Jest dobrze, a zatrudnienie pisarza SF tylko sprawiło, że to wszystko, mówiąc kolokwialnie, trzyma się po prostu kupy.

Kopnij toj-tojkę!

Tak wiem! W Crysis i tak najważniejszy jest ten nasz cudowny kombinezon. W dwójce mamy do czynienia z nanosuit 2.0. Nowa rewizja to nowe możliwości. Nano-wdzianko pozwala na wiele. Jest nowoczesną kamizelką kuloodporną, mamy genialny tryb maskowania, a znany z jedynki tryb Siła i Prędkość został w wersji 2.0 upchnięty jako Moc. Do tego dochodzi jeszcze noktowizja. Kombinezon można też usprawniać za pomocą… nie tego nie zdradzę. Powiem tylko, że ma to związek z inwazją kosmitów. W każdym razie za „punkty” zbierane podczas rozgrywki możemy wykupić kilka ciekawych ulepszeń. Ot choćby ulepszenie pancerza, większą mobilność, bardziej zaawansowane maskowanie itd. Dzięki kombinezonowi Alcatraz może też wykonywać potężne skoki oraz… wślizg bardzo podobny do tego z Bulletstorma. Niejednokrotnie udana akcja z „szuraniem pupą” po trotuarze uratowała mnie przed zgonem. Trzeba bowiem powiedzieć, że walka z Cepidami wcale nie jest taka łatwa i nawet bojowy pancerz czasem nie pomaga. Najemnicy C.E.L.L to zwykłe mięso armatnie, ale gdy dopadł mnie kosmiczny brutal strzelający z wielkiej armaty to było ze mną krucho.

W Crysis 2 trzeba kombinować, wykorzystywać obiekty (jest system krycia się za przeszkodami), a czasem przemknąć cichaczem na tyły wroga i zaatakować znienacka. Nie bójcie się jednak. Crysis 2 daje możliwość wyszalenia się! Nie ma to jak ostrzelać piechotę zza kółka opancerzonego pojazdu. Tylko w tej grze możesz we wroga kopnąć toj-tojką, albo stojącym samopas na ulicy samochodem! Tak jak w pierwszej części możesz też złapać wroga za gardło i zrobić mu krzywdę na różne sposoby. Od skręcenia karku po przejechanie galaretowatemu stworowi z kosmosu nożem przez gardło. O ile te Cepidy, czy jak je tam nazwali w ogóle mają gardło.

Alcatraz może się też pochwalić szerokim wachlarzem „środków przymusu bezpośredniego”. Podczas rozgrywki przyjdzie nam postrzelać z kilkunastu rodzajów broni od karabinów i pistoletów maszynowych poprzez dwa rodzaje strzelby taktycznej aż do wyrzutni rakiet i broni mikrofalowej, która pięknie „spulchnia” paskudnych kosmicznych najeźdźców. W Crysis 2 każdy znajdzie coś dla siebie. Tak samo jak w jedynce nasz sprzęt bojowy możemy modyfikować. Opcji jest naprawdę sporo – tłumiki, celowniki ( w tym kolimatorowy), powiększony magazynek, przynęta holograficzna i wiele, wiele więcej.

Hej Gerwazy! Daj gwintówkę!

Muszę się do czegoś przyznać. Po wielogodzinnych sesjach z Bulletstorm troszeczkę nie wyobrażałem sobie powrotu do klasycznej strzelaniny. Po prostu ten cały efekt spowolnienia wrogów, posyłanie ich w powietrze za pomocą bicza itd. urzekł mnie dokumentnie. Crysis 2 daje jednak radę. Każda z broni leży w dłoni fantastycznie, „feeling” jest naprawdę wyborny. Po prostu strzelanie w Crysis 2 to prawdziwa przyjemność. Tak, tak to co przed momentem napisałem to frazes, ale uwierzcie na słowo, że będziecie z uśmiechem na ustach wyrzynać hordy wrogów. Wślizg, daleki skok i seria z karabinu. To jest to co tygryski lubią najbardziej.

A kiedy wyrwiesz ckm’a z podstawy i ruszysz na obcych niczym wściekły tur (w trybie pancerza) to poczujesz się jak w siódmym niebie.

Gra oferuje też rozgrywkę w sieci. Tu także muszę napisać, że Crytek zapatrzył się w serię Call of Duty. Oferuje podobne opcje, rozwój postaci i tak dalej. Mamy sześć trybów rozgrywki, a fakt, że podczas zabawy wykorzystujemy możliwości nanozbroi daje większe możliwości taktyczne. Będę jednak szczery – gier z dobrym trybem sieciowym jest jak przysłowiowych psów. Nie wiem, czy akurat znajdzie się jakiś maniak gier, który czekał na C2 tylko ze względu na tryb multiplayer.

Audio-Wizualne atrakcje

Pisząc o oprawie graficznej chyba znowu muszę dokonać osobistej ekspiacji i przeprosić za wszystkie złe myśli pod adresem Cevata Yerli i jego braci. Dokonam nawet czegoś więcej. Przez tydzień będę jadł kebaby, które tak lubi kolega Artur. Skąd ta pokuta. Byłem bowiem pełen pogardy dla Cryteka. Dlaczego? Ponieważ za przeproszeniem „spękał” i z gry będącej wizytówką pecetowego grania (a raczej możliwości graficznych blaszaka) zrobił w dwójce… konsolową strzelankę jakich pełno. Po kilku chwilach z Crysis 2 te myśli pierzchły jak gołębie przed nomen, omen kotem.

Działająca na CryEngine 3 gra braci Yerli wygląda po prostu fenomenalnie i przepięknie. Zachwycają przede wszystkim efekty cząsteczkowe takie jak dym, płomienie, drgające, rozgrzane powietrze. Symulacja złożonych zjawisk jest w Crysis 2 naprawdę imponująca. Do tego dochodzą jeszcze niesamowite refleksy świetlne, cienie i atakująca ze wszystkich stron feeria barw. Naprawdę dziw bierze, że to wszystko działa pod DirectX w rewizji 9.0c

Nowy Jork również wygląda imponująca i ekipa Cryteka odwaliła kawał naprawdę porządnej roboty. Zwiedzimy ulice, kanały, katakumby kościoła. Słynna dzielnica finansowa Wall Street także będzie miejscem naszych zmagań. Nie można też mieć zastrzeżeń do modeli postaci. Choć trzeba przyznać szczerze, że twórcy mogli się bardziej postarać – większe zróżnicowanie przeciwników byłoby nad wyraz wskazane.

Mówiąc krótko Crysis 2 to najładniejsza gra ostatnich miesięcy i kropka. A co z oprawą muzyczną i dźwiękową? Tutaj też jest lepiej niż dobrze. Szczęk broni, wyjące syreny, odgłosy miasta. Chyba nie mogło być lepiej. Muzyka? Nigdy nie sądziłem, że uznam towarzyszącą rozgrywce w C2 muzyce za genialną, ale tak jest w istocie. Podczas przemierzania Nowego Jorku towarzyszy nam świetna, dynamiczna muzyka, która buduje klimat. Nie raz zdarzyło mi się po kilku godzinach gry w jakiś tytuł, że po prostu… wyłączałem muzykę. W przypadku Crysis 2 takie postępowanie byłoby zbrodnią! Szczególnie, że głównym kompozytorem ścieżki dźwiękowej jest prawdziwy gigant – Hans Zimmer. Nie kojarzycie? To obejrzyjcie, a jeszcze lepiej posłuchajcie Piratów z Karaibów, Pearl Harbor, Helikopter w ogniu, czy też Mrocznego Rycerza. Zimmer’a pamiętają też pewnie fani Modern Warfare 2. Naprawdę ciarki człowieka przechodzą podczas słuchania motywu przewodniego Crysis 2. Ach te smyczki i werble!

Hans Zimmer – Crysis 2 Intro by nettwerkmusicgroup

Jesteście pod wrażeniem? Bo ja tak.

Kosmiczne maszyny z kosmosu i wszędobylska kurwa

Skoro jesteśmy już przy dźwiękach i muzyce, która wydobywa się z głośników po odpaleniu Crysis 2 nie można nie wspomnieć o kurwie. Tak, o kurwie. Podkreślę to nawet – kurwa. To dosadne określenie najstarszego zawodu świata pada w Crysis 2… no ku*wa, co chwila! O pardon chyba za bardzo wczułem się w klimat. Bulletstorm był językowo rubaszny, ale palmę najbardziej bluzgającej gry 2011 roku już w tej chwili jestem skłonny przyznać właśnie produkcji Cryteka i rodzimym polonizatorom. Czasem to co słyszymy to prawdziwy rynsztok. Choć trzeba przyznać, że dosadne słownictwo pasuje do tej gry jak ulał. W końcu jakbym był najemnikiem i polowałby na mnie jakiś bysior w ultra-hi-tec kombinezonie też krzyczałbym do towarzyszy broni spanikowanym głosem cytuję: jest zamaskowany, jebana mać!, a nie biegał w kółko lamentując ojejku jejku.

Polski oddział Electronic Arts szarpnął się na pełną polonizację co w dzisiejszych warunkach rynkowo-biznesowych jest aktem niezwykłej odwagi. W Crysis 2 usłyszymy plejadę większych i mniejszych gwiazd srebrnego ekranu. Mamy zatem Piotra Machalicę, szansonistę Michała Milowicza, Krzysztofa Stelmaszyka oraz Bartosza „Fisza” Waglewskiego.

Trzeba uczciwie przyznać, że polonizacja jest ogólnie bardzo udana. Niestety raziły mnie dwie rzeczy. Pierwsza to fatalny głos nanokombinezonu. Jakby to określić… starsi czytelnicy pewnie oglądali Pana Kleksa w Kosmosie? No to nasz „głos wewnętrzny” jest niemal tak samo irytujący co koszmar mojego dzieciństwa – robot Bajtek. Co jeszcze? Nie mogłem znieść Fisza, który wcielił się w DJ nowojorskiej rozgłośni Wolny Manhattan. Ilekroć znajdowałem w grze włączone radio moje szczęki zaciskały się boleśnie, a zresztą powyżej możecie obejrzeć fragment rozgrywki z „radiem”. Tak, te „kosmiczne maszyny z kosmosu” w śródtytule to patent z gry.

Mój pecet mówi: Hura! Konsole też

O tym, że Crysis 2 chodzi naprawdę przyzwoicie na w sumie niewygórowanej konfiguracji sprzętowej pisaliśmy już na łamach naszego serwisu w tym artykule. To naprawdę zdumiewające, że tytuł ten zadowala się komputerem wyposażonym w 2 gigabajty pamięci RAM, dwurdzeniowy procesor i kartę graficzną pokroju GeForce 8800/9800GT lub AMD 3850HD. Chyba przyznacie, że jak na dzisiejsze standardy to naprawdę niezbyt dużo?

Na wstępie wspominałem, że oprócz wersji pecetowej w moje śliskie łapy wpadł też Crysis 2 w wersji na konsole. Tak. Miałem pełne „kryzysowe” spektrum i pograłem we wszystkie. Gdybym miał wybierać między wersjami na Playstation 3, a Xbox 360 to byłbym w kłopocie. Teoretycznie Crysis 2 na X360 wygląda lepiej. Działa w nieco wyższej rozdzielczości (choć to i tak Sub-HD) 1152×720, a wersja na PS3 to 1024×720. Różnice w oprawie graficznej są minimalne i jeśli zamierzasz zagrać w C2 na konsoli to ważniejsze przy wyborze jest to, że… joypad Xboksa 360 sprawdza się lepiej w grach z gatunku FPS.

Oczywiście Crysis 2 najlepiej wygląda na PC i jeśli twój komputer spełnia wymagania o których pisałem wcześniej to z całego serca polecam ci tę właśnie wersję. Konsolowy Crysis wygląda świetnie, ale na blaszaku to jest dopiero coś!

Bajeczki nadszedł kres

Na wstępie tej recenzji napisałem, że Crysis 2 padł ofiarą rynkowych przemian. Pierwsza odsłona gry była pecetową gargantuą pełną gębą. Tuż po premierze praktycznie nie było komputera, który podołałby wymaganiom tego tytułu. Ba! Do dziś jedynka potrafi wywołać „kryzys” na niejednej wypasionej konfiguracji sprzętowej. Crysis 2 jest inny. Tak pod względem wymagań jak i filozofii wedle której został zaprojektowany. Crytek i pan Yerli chcieli bowiem zarobić. Co należy zrobić, aby mieć wypchaną kabzę? Należy skopiować Call of Duty, albo nowego Medal of Honor. Crysis 2 pod względem mechaniki rozgrywki, prowadzenia fabuły, akcji itd. jest bliźniaczo podobny do tytułów, które wymieniłem. Co więcej w C2 z uśmiechem powitałem skryptowaną, dynamiczną sytuację o których pisałem w recenzji Medala. To jednak nie problem. Jak już pisałem historyjka opowiedziana w Crysis 2 jest całkiem niezła i animowane przerywniki na silniku gry (wzorowane na CoD/MoH a jakże!) nadają grze filmowej dynamiki i smaczku.

Więc jest dobrze? Można grać? Można. Choć do tej beczułki miodu muszę dodać maleńką łyżeczkę dziegciu. Pierwszy Crysis, a jeszcze bardziej pierwsze dzieło Cryteka, czyli Far Cry to piękny otwarty świat. Grając w te tytuły czułem swobodę. W przygodach Alcatraza tego nie ma. Owszem Nowy Jork wygląda bardziej niż zacnie, ale jesteśmy prowadzeni jak za rączkę.

Kombinezon mówi!

Wspominałem już, że głos kombinezonu w polskiej wersji językowej jest irytujący. Dzieje się tak bo jest rozgadany. Alcatraz przyobleczony w nano-kaftanik chyba nawet nie musi pamiętać o zrobieniu za przeproszeniem, siusiu. Bojowy pancerz pokaże główne cele danej misji, a wchodząc na niezbadany teren krzyczy „Opcje Taktyczne” po czym zaznacza nam na wyświetlaczu HUD dostępne możliwości. Ot choćby półkę na którą można się wspiąć. Nasz kombinezon o tym wie i nam chętnie powie. Ewentualnie podszepnie do uszka, że miło by było ominąć plac pełen żołnierzy wroga i zrobić małą dywersję wysadzając zbiorniki z paliwem Cudownie? No… niespecjalnie.

To świetnie, że można w różny sposób podejść do wykonania jakiegoś zadania. Sęk w tym, że to JA, Magnificencja Kot chcę do tego dojść sam. Crysis 2 na to nie pozwala traktując gracza niczym śliniącego się idiotę. Po pewnym czasie z rozmysłem nie zaznaczałem celów kiedy pancerz krzyczał do mnie o tych przeklętych opcjach taktycznych. Mam nadzieję, że kolejna generacja gier wideo nie będzie za mnie strzelać? Do tego sztuczna inteligencja przeciwników jest bardzo słaba.

Podsumowanie na ekranie

Crysis 2 jest lepszy od swojego starszego brata. Ma zaskakująco dobry i zdrowy fabularny rdzeń, ale aby się o tym przekonać należy ten tytuł przejść od A do Z. Rozgrywka jest emocjonująca i szybka. Przejście kampanii singleplayer to około 8-10 godzin zabawy. Nowa gra Cevata Yerli ma też fantastyczną oprawę audio-wizualną. Do tego dochodzą relatywnie niskie wymagania sprzętowe.

To z pewnością najlepsza gra FPS ostatnich miesięcy. Tylko, że nie wiem do końca, czy to za sprawą tego, że jest taka dobra… czy może dlatego, że konkurencja jest taka słaba. Tak, wiem to przykra konstatacja niezbyt pasująca do podsumowania, ale nie daje mi to spokoju.

Zapraszamy na nasz kanał YouTube. Znajdziecie tam więcej materiałów wideo z Crysis 2 – dop. Artur S.

Jarosław Kot ma poważny kryzys. Złapał go jakiś wielki murzyn, który twierdzi, że jest jakimś Prorokiem. Odział naszego biednego recenzenta w wyrafinowany, gadający nano-dres i wypuścił na miasto. To co biedaczek zobaczył i przeżył na tej eskapadzie spisał poniżej. Zapraszamy do multiplatformowej recenzji gry Crysis 2.

Plusy

Minusy

[Głosów:0    Średnia:0/5]

43 KOMENTARZE

  1. Zastanawia mnie tylko jedno jak na razie w sprawie całej fabuły. Niby wszystko się trzyma kupy i w ogóle fajnie. Jedno pytanie, jeżeli Prorok był w pierwszej części Crysisa i miał taki sam kombinezon jak wszyscy w pierwszej części, to skąd się bierze teraz nanosuit w rewizji 2. 0? Niby można by było dopuścić wersję, że Prorok jako dowódca oddziału testował jakiś nowszy model nano-wdzianka ale właśnie ten element nie trzyma się jak dla mnie kupy. Inna sprawa, po włączeniu maskowania nadal widać cień naszego bohatera. . lekka przesada. Po za tym na razie jak dla mnie jest w porządku.

  2. Nawet nie wiedziałem, że autor Modyfikowanego W. w Crysisie 2 robił :)Jestem zaskoczony myślałem, że z c2 wyjdzie total syf a nie gra. A tu niespodzianka. Reca jak zwykle baja bongo gites, a ten wklejony muzyczek to już w ogóle. Kot jest jak dziewczyna FULL SERWIS. Można poczytać, obejrzeć i posłuchać. :PPrzedostatnia fota to nie jest przypadeczkiem screen z sieci z modułu odblokowującego DX 11? W ogóle niektóre screeny z galerii mnie zabiły opadem szczękinewton a w grze minęły 3 lata. Sądzisz, że Prophet przez ten czas nie zmieniał kombizona? A fuuuu

    • Muzyka w tej grze zabija. Grafika też jest bardzo dobra. zielonykaczuch Jezusie kolejny męczący od implementację DX 11. Gdzie w sieci nie wdepnę tam płacz i wyrywanie włosów z głowy, że Crysis 2 nie ma obsługi Directa 11. na miejscu Cryteka zrobiłbym pacza placebo 🙂

      Przedostatnia fota to nie jest przypadeczkiem screen z sieci z modułu odblokowującego DX 11? W ogóle niektóre screeny z galerii mnie zabiły opadem szczęki

      I następny. Nie chłopie to nie jest żaden nieoficjalny paczyk do DX 11 powariowaliście już doszczętnie.

  3. @kornicknie wiem czy pamiętasz, ale w pierwszej części obcy go uprowadzili, i nikt go nie odbił więc zbytnio nie miał jak zmienić kombinezonu. . .

  4. Ten Fisz brzmi jak dresiarz spod bloku. On myśli że jest fajny z taką wieśniacką manierą?A recenzja spoczko, w sumie dla mnie to zaskoczenie, że z tego Kryzysu nie wyszła kopia 5-godzinnego CoDa.

    • Ten Fisz brzmi jak dresiarz spod bloku. On myśli że jest fajny z taką wieśniacką manierą?

      Tobie widzę też szczęka się zaciskała ze złości słuchając pana Rybka?

      Kocie, zapomniałeś (chyba?) napisać ile czasu potrzeba na przejście gry.

      Oj przyznaję się bez bicia zapomniałem bo nie zdenerwował mnie czas na przejście kampanii single. Mnie to zajęło 11 godzin. Generalnie to tak ostrożnie można powiedzieć, że jakieś 8-10 godzin co jak na dzisiejsze standardy jest przyzwoicie. Multi temat niewdzięczny 😀 któremu albo się należy osobny art albo omówienie pobieżne. Jako stary dziadu, ze „starej szkoły” wybieram to drugie. Wzdragają mnie „recenzja trybu singleplayer” a potem „recenzja trybu multiplayer”

      Konsolizacja wyszła producentowi na dobre, poprzednie części raczej nie sprzedały się dobrze. Zresztą nie tylko producentowi bo teraz gra zyskała znacznie mniejsze wymagania sprzętowe i większość może w crysisa 2 pograć. . . tylko czemu mam wrażenie że crysis 1 wyglądał miejscami lepiej.

      Święta racja wyszła konsolizacja na dobre producentowi. Co do grafiki. C2 jest bardziej efekciarki. Te wszystkie flary, dymy, ogień wyglądają lepiej niż w jedynce i możliwe, że sporo maskują ;). Niewykluczone, że tu jest pies pogrzebanyNiezmienia to faktu, że C2 wygląda naprawwwwwdę dobrze. O widzę, że ficzer z muzyczką się podoba. No jak full serwis to Full. . .

  5. Kocie, zapomniałeś (chyba?) napisać ile czasu potrzeba na przejście gry. O trybie multiplayer mogłeś napisać więcej niż tylko coś w stylu „jak podobało Ci się CoD, to polubisz pewnie też Crysisa”. Ale poza tym recenzja mi się podobała. Jak skończę Dragon Age II, to spróbuję zapanować nad drugim Crysisem.

  6. Konsolizacja wyszła producentowi na dobre, poprzednie części raczej nie sprzedały się dobrze. Zresztą nie tylko producentowi bo teraz gra zyskała znacznie mniejsze wymagania sprzętowe i większość może w crysisa 2 pograć. . . tylko czemu mam wrażenie że crysis 1 wyglądał miejscami lepiej. . nie pamiętam bym zwrócił tam uwagę na niektóre słabe tekstury, fajny był ficzer z oceanem 3d czy kamieniami (bump mapping czy coś). W dwójce nie trudno znaleść słabą teksture, jak patrzysz na te same kamienie to są po prostu płaskie tak jak w jedynce na ustawieniach high. Tak samo woda, jest płaska gdy widać ją pod słabym kontem. Być może są to efekty które odblokują w patchu. To nie są jakieś narzekania, bez tego też gra jest spoko, po prostu stwierdzam że nie wszystkie rzeczy poprawiono.

  7. Gra sie super, wyglada bajecznie i do tego chodzi rewelacyjne. Jestem mysle gdzies w polowie. Daaawno nie bylo tak udanego FPSa na PCcie. Jak na razie ja daje 8. 5/10 a oczko odejmuje za incydenty z AI przeciwnikow. Jak to poprawia w patchu to maja 9. 5/10. Zaznaczam, ze nawet nie tknalem MP. Swoja droga uwielbiam gry/filmy o inwazji obcych wiec zdecydowanie trafia w moj gust (czytaj ocena mocno subiektywna ;).

  8. Oj przyznaję się bez bicia zapomniałem bo nie zdenerwował mnie czas na przejście kampanii single.

    Już już wstawiłem ten fragment! Inna sprawa że te 6 bitych karteluszek A4 w wordzie plus wstawianie wideo i tej muzyki chryste panie całą noc mi to zajęło i z tego wszystkiego odeszłą mi ochota na granie w Crysisa.

  9. Bardzo mi się recenzja podobała dodatki w postaci wideo i tej muzyki też (szczególnie ta muzyczka plus dla was) choć trochę za duże te okienka z widsami, ale rozumiem, że po prostu nie macie wyjścia bo okienko jest tak szerokie jak kolumna tekstowa a inaczej to by chyba wyglądało po prostu źle. Podobnie jak kolega wyżej nie rozumiem dlaczego nikt z EA, Crytek nie podkreślają tego, że za fabułą stoi znany autor S-F. Tak jak kot powiedział Crysis jako marka nie ma dobrej opinii może poza wyżyłowanym hi-techem a nie widziałem ani w materiałach promo ani tym bardziej w żadnej innej recenzji by ktoś wspomniał o autorze scenariusza. Widocznie EA woli inne rodzaje promocji. Szkoda bo mówiąc uczciwie to właśnie to powoli przekonuje mnie żeby tego crysysa 2 kupić.

  10. Uuu wysoka ocena, ale ja sięchyba na Crysis2 nie piszę bo nie ma tego DX 11. Ktoś wie co z tym oficjalnym patchemDX10/11? Raz mówią, że za kilka miesięcy ma być kilka dni temu, ze już na dniach. Wie ktoś coś o tym?Recenzja multimedialna no super 😀

  11. Recka bardzo fajna. Multimedialne wstawki to naprawdę przyjemne urozmaicenie — tak nowocześnie się zrobiło ;D. Ale do gry jakoś nadal mnie nie ciągnie, a wizualne fajerwerki i względnie spójna (ale jednak nadal o ratowaniu świata przed kosmitami) fabuła to jednak za mało. Inna sprawa, że jeśli Crytek pokusi się o singlowe demo, to na pewno skorzystam. Jeśli trafi się możliwość pożyczenia to również, ale żebym się na Crysisa miał rzucać, to nie.

    na miejscu Cryteka zrobiłbym pacza placebo 🙂

    Dokładnie. Dodać do menu checkbox z napisem „Enable DirectX 11 Awesome Hyper Mega Graphics Mode”, podpisać pod niego np. delikatną zmianę koloru ambient light albo jakiś mocniejszy bloom, żeby co bardziej „dociekliwi” mieli nad czym się rozwodzić w necie i tadaaaAAAaaam. Pięć minut roboty i wszyscy zadowoleni. Dla lepszego zakamuflowania, można jeszcze dać sprawdzenie, czy karta obsługuje. Tylko tym razem tak, żeby się tego nie dało odblokować w konfigu, bo znowu wiocha będzie. Albo wiecie co? Krakowskim targiem mogą też dodać checkboksy DX10 i DX10. 1, jak szaleć to szaleć!

  12. @Coppertop: Dodać jedno światło na mapę i najbardziej banalny (ale w miarę widoczny) bump mapping i sprawa załatwiona ;)Recenzja z Full Opcją pierwsza klasa. Miło, że postarali się bardziej z fabułą, ale martwi wszystko z „Kombinezon mówi!”. No cóż, trzeba się w końcu przestawić, że takie czasy nastały. Powiadają, że wszystkiego mieć nie można. . . 🙁

  13. Strasznie długa ta recenzja :/ niby na luzie, ale znowu Kot cwaniakujesz z jakimiś autorami SF i jakimiś niezrozumiałymi cytatami tak w ogóle ile zajmuje pisanie takiej recenzji jak jest długa i jak wy ją wrzucacie do serwisu?

    • tak w ogóle ile zajmuje pisanie takiej recenzji jak jest długa i jak wy ją wrzucacie do serwisu?

      Mogę ci powiedzieć ile zajęło wrzucanie. Załamka przyszła już na początku kiedy zobaczyłem po otwarciu w Wordze bite 6 stron A4. Półgodzinne próby umieszczenia cholernej muzyczki. . . wlepianie fotek razem ze zmianami ich wielkości. W sumie zacząłem wrzucać około 22 skończyłem nad ranem.

  14. Powiem szczerze, że teraz mam dylemat. Myślałem, że będzie to kolejny łechcący graficznie pustak dla sprzętowych lansiarzy, który będę mógł olać. Skutecznie mnie również zniechęciły debilne debaty w stylu OMG!!! gdzie jest DX11?!Natomiast widzę tu za wiele czynników, które się mi podobają i których już dawno w grach FPS nie widziałem. Jeszcze jak prawicie, że fabuła „jest” i nie przeszkadza, to może się złamie i zakupie. Pozytywnie nastraja mnie również próbka muzyczna, która jest bardzo zacna. Polonizacja niestety jak zwykle. . . Dzięki za dobrą reckę i oby tak dalej!

  15. A mnie ta muzyczka w ogóle nie ruszyła. Zimmer tworzy taśmowo takie filmowe score’y i ja prawie tego od siebie nie odróżniam. . .

    • silent a jak to działa? to jest kupuję klucz i ze strony EA Polska kupuje się?

      kupujesz na allegro, sciagasz ze strony EA program EA Download Menager tam masz (uzywam angielskiego interfejsu) REDEEM GAME CODE (w prawym górnym rogu masz ikonę zębatki) wpisujesz kod ktory otrzymujesz na mial od sprzedawcy z allegro i to chwile trwa , kod znika i okno od wpisania kodu jest puste, zamykasz i masz gre po chwili, sciagasz i grasz.

  16. No fajna recenzjaa jak zwykle i multimedialna :DOpinia recenzenta zskakująca też byłem z tych co pogardzali C2. Sądziłem, że wyjdzie badziew a tu proszę. Ja chyba kupię na PS3 widziałem dziś na standzie MM wersję na PS3 i wyglądała bardzo dobrze. Jutro zakup. 70% ze kupie na ps3 30% na PC

  17. Ale te klucze to lewizna. W najlepszym wypadku są to pół-legalne klucze z Azji. Znaczy się są legalne, ale tylko tam. Czasem są to po prostu klucze kupione przy pomocy kradzionych kart kredytowych. Tak czy siak EA może cię w każdej chwili nakarmić bananem. Natomiast sam EADM to moim zdaniem super sprawa. Można sobie w nim zarejestrować niemal każdą grę wydaną przez EA w ciągu ostatnich ~2 lat. Przy rejestracji wybiera się wersję językową, co przydaje się szczególnie jeśli ktoś nie przepada za polonizacjami.

  18. Skończyłem kampanię singla i mam wrażenie, że nie wydałem kasy źle a o takie uczucie ostatnio było ciężko. Multipaly mnie nie podniecił. Owszem sobie posiekałem w niedzielę i pewnie nie raz powrócę do sieciowania, ale najważniejsze, że singielek był świetny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ