O batalii prowadzonej przez gubernatora Arnolda S względem brutalnych gier wideo pisaliśmy już przy okazji newsa o szefie Activision. Bobby Kotick gromił Schwarzneggera i powoływał się nawet na I Poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. A o co w ogóle chodzi? Mówiąc oględnie – w forsowanym przez Kalifornię restrykcyjnym zapisie „brutalne gry wideo” w obostrzeniach zrównywały się z… filmami pornograficznymi. Przy okazji całej afery funkcjonowało nawet określenie „gry jak porno”. Gubernator Kalifornii walczy z branżą elektronicznej rozrywki od pięciu lat. W 2009 roku sąd stanowy odrzucił żądania Arnolda, ale ten poszedł do Sądu Najwyższego. Co stwierdziła tan najwyższa instancja? Przesłuchanie odbyło się wczoraj, drugiego listopada. Wnioskodawcy walczący z brutalnymi grami zostali znokautowani przez sędziów.

Jakie wnioski wyciągnął Sąd Najwyższy? Sędzina Sonia Sotomayor zapytała wnioskodawców czy pozbyliby się się muzyki Rap ponieważ część z nich zawiera brutalne, a czasem obsceniczne teksty. Pani Sotomayor wtóruje inny sędzia, który zapytał dlaczego gry mają być traktowane wyjątkowo, a jeśli tak to zacytujmy fragment wypowiedzi:…co z filmami, komiksami i bajkami braci Grimm?

Jak widać kolejny raz Arnoldowi S i jego administracji nie udało się założyć kagańca na branżę gier w Kalifornii. Duża w tym zasługa organizacji ESA (Entertainment Software Association), która bardzo mocno zaangażowała się w tą sprawę.

A może by tak Kalifornia zakazała dystrybucji filmów z Arnoldem? Tam to dopiero mamy wysoką dawkę przemocy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 KOMENTARZE

  1. Czy przypadkiem Kalifornia nie jest zadłużona po same uszy? Nie mają innych tematów do zabawy? To się nazywa chyab temat zastępczy taki pod publiczkę.

  2. Dla ścisłości,byłego gubernatora Arnolda S. A co do tematu,czy oni w tej Kalifornii nie mają poważniejszych problemów że muszą się zajmować pierdołami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ