Recenzję Just Cause chciałem zacząć od upublicznienia faktu, że nie przepadam, za pewną serią gier, która stała się niejako podstawą dla obecnego tu na tapecie tytułu. Jako, że wolę się jednak nie narażać, rozpocznę od czegoś zupełnie nietypowego.

Faces of War jest grą strategiczną. Nie budujemy tu baz jak w Warcrafcie. Nie jest to też Panzer General. Mamy za to do dyspozycji grupkę dobrze wyszkolonych żołnierzy. Tylko i wyłącznie za ich pomocą musimy realizować postawione przed nami zadania. A te są różnorakie: spektakularne jak wysadzenie mostu, aby uniemożliwić aliantom utrzymania połączenia lądowego z wojskami w Arnhem czy zwykła misja zwiadowcza.

Jatka zupełnie jak w grze akcji

Tak jak w Codename Panzers możemy walczyć jako żołnierz Wehrmachtu, Armii Czerwonej i brytyjsko-amerykańskiej – po dziesięć misji dla każdej z walczących stron. Zwiedzicie Belgię, Holandię, Węgry, Polskę oraz oczywiście tereny Rzeszy. Trochę to nużące. Poruszyłem ten fakt przy okazji zapowiadania Call of Duty III, ale poruszę ponownie. Dalej mnie zastanawia uporczywe wręcz pomijanie pewnych niezmiernie ciekawych bitew, kampanii i potyczek. Przecież niemiecki desant na Krecie był nie mniej spektakularny od operacji „Market Garden”, a operacja „Torch”, czyli lądowanie wojsk alianckich w Afryce północnej wcale niewiele mniejsze, aniżeli lądowanie w Normandii.

Kogoś mi przypominasz

Dość tej dygresji. Wróćmy zatem do samej gry. Jest ładnie. Wręcz bardzo ładnie. Chyba nawet zbyt ładnie… O ile modele postaci, budynków, a nade wszystko sprzętu wykonane są przepięknie, to wszystko jest jakby zbyt kolorowe. Wręcz plastikowe. Momentami można odnieść wrażenie, iż nie ścierają się ze sobą dwie wrogie sobie armie, a banda plastikowych żołnierzyków. Niestety wykonanie drzew, jak i kamieni też pozostawia trochę do życzenia. Te są po prostu brzydkie. Pierwsze są paskudnie rozmazane, a drugie po prostu nienaturalnie kanciaste. Ale zapewniam was, iż każdy z was zapomni o tych minusach, gdy pocisk wystrzelony przez waszego Tygrysa przebije ścianę zrujnowanego budynku, by zniszczyć bezradnego Churchilla.

Paleta możliwości

Dowodząc naszą jednostką możemy wydawać rozkazy zarówno całej drużynie, jak i poszczególnym jej elementom. Nic w tym nadzwyczajnego, ale zatrzymajmy się tu na chwilę. Przechodząc w tryb tak zwanej kontroli bezpośredniej dosłownie wcielamy się w wybraną jednostkę. I tak możemy własnoręcznie jako snajper likwidować z ukrycia żołnierzy przeciwnika lub za pomocą przycisków kierunkowych sterować czołgiem.

(…) możemy własnoręcznie jako snajper likwidować z ukrycia żołnierzy przeciwnika

Rozgrywka polega na ciągłym likidowaniu coraz to nowszych stanowisk ogniowych przeciwników. Można reperować zniszczone pojazdy i przechwytywać działa przeciwnika, by następnie samemu ich użyć.

Snajperka to twój przyjaciel

W zależności od misji do gry wdają się elementy skradankowe. Warto więc czasami dyskretnie podczołgać się pod pozycje przeciwnika, korzystając przy tym z osłon terenowych, obrzucić go granatami, a następnie błyskawicznie wycofać się na pozycje wyjściowe.

Gra oferuje szereg możliwości. Można stawiać pola minowe, pływać, przeskakiwać przez murki czy też podnosić broń albo amunicję poległego przeciwnika. Każda jednostka dysponuje swoim ‘'inwentarzem”, niczym w Diablo czy Jagged Alliance. Można więc mieć przy sobie ściśle określoną liczbę granatów albo amunicji danego kalibru. Warto dobrze sobie dobrać uzbrojenie przed walką, by w czasie potyczki nie zostać przykładowo bez amunicji.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 KOMENTARZE

  1. mam nieprzeparte wrażenie, że autor recenzji grał tylko w tutorial i może pierwszą misję którejś z kampanii – nie napisał nic bowiem o kompletnym chaosie uniemożliwiającym jakąś normalną zabawę. Gra po prostu wymaga kilkukrotnych podejść do każdej z misji, bo z marszu żadnej nie da się wziąć – trzeba po prostu wiedzieć co się zdarzy później, by móc odpowiednio wcześnie zareagować i się przygotować = kompletny bezsens. Ocena jest tragicznie zawyżona, bo Faces of War wygląda przy Company of Heroes jak kopciuszek (mając przy okazji większe wymagania sprzętowe), nie mówiąc już o tym, że jest dużo słabsze od swoich poprzedników – Soldiersów i Outfronta, które w recenzji zostały zresztą dziwnym trafem pominięte. Jedyny plus to cena – ale nawet biorąc ją pod uwagę gierce nie należy się więcej niż 7/10, w porywach i w porównaniu z CoH. Szkoda, bo spodziewałem się, że będzie dużo lepiej. Strasznie kiepska, napisana pobieżnie i z nieznajomością tematu recenzja – też się spodziewałem, że będzie dużo lepiej. . .

  2. Seraphim: Owszem, FoW przy Company of Heroes wygląda jak kopciuszek. Fakt, faktem. Weź pod uwagę iż CoH kosztuje 3 x więcej. Dając grze taką a nie inną ocene za grafika kierować muszę się też ceną. A że w grę nie grałem? Przemilczę. . .

  3. jakas recenzja bez polotu. . . praktycznie nic nie wiadomo o grze. . . gdybym nie gral w nia to w zasadzie nic bym nie wiedzial. gra jest slabiutka. . chaotyczna, nierealistyczna. . . nie dorasta CoH do piet.

  4. Julek—> a grałeś? bo to co napisałeś to informacje z instrukcji i tutoriala są – o samej grze jest bardzo mało. Poza tym musimy wierzyć na słowo, bo nie macie w zwyczaju dawać samodzielnie zrobionych screenów do tekstów. Poza tym mój nos wietrzy tu jakąś szarą sieć, bo to już trzecia napisana pobieżnie ale bardzo pochlebna recenzja przeciętnej gierki od Cenegi 😛 ale mogę się mylić, bo sam też jestem człowiekiem „układu” :)nofink—> grasz w CoH w multi? może się zgadamy na małe 1vs1 na Angoville?

  5. Co do tej Cenegi wyobraźnia chyba mocno Cię poniosła. Wiem, że FoW jest gorsze niż CoH, ale weź tez pod uwagę cenę. Co do punktu pierwszego, to w takim razie musisz mi uwierzyć na słowo albowiem tekstu nie pisałem na podstawie instrukcji. EOT. Pozdrawiam

  6. Gra wygląda jakby miała premierę 3 lata temu, ale wtedy okazałaby się hitem jak dziś CoH. Ocena jest śmieszna, bo nie można premiować niczego dlatego, że jest tańsze od reszty. Produkty pod marką Tesco czy Biedronka też są tanie i też spełniają to samo zadanie co inne, droższe. Skarpetki z Tesco ubierzesz dwa razy i jest dziura, skarpetki Adidasa masz przez pół roku, ale to prawda, są 10x droższe. Kupiłem Company of Heroes za 99 złotych ze świadomością, że kupiłem grę wybitną, od premiery mimo pewnych niedociągnięć zagrywam się w nią z wielką frajdą. Nadchodzący patch i pewnie w przyszłości expansion packi zapewnią CoHowi długie życie, w przeciwieństwie do FoWa, który na starcie przegrał. CoH nadal u was nie ma recenzji, chyba będziecie musieli rozszerzyć skalę do 15, żeby zachować jakieś proporcje w ocenie.

  7. Tak sądze ten co to pisał może utknął przy treningu albo w pierwszej misji. Ogulnie powiem to tak: gra kosi wszystko nawet CoH poda przed nią !A to dla tego że adamus grasz tylko w kampanie ( no i oczywiście nie grałeś może w ludzi honoru i outfront ) więc nie znasz tej serii. Ja w te serie grałem i ją przeszedłem!!! Lecz sądze że gra to nie jest przyjemność gdy nie grasz przeż internet !!!!! aja grając przez internet 50 razy napotkałem godnego przeciwnika raz i przegrałem ale 49 raz wygrałem (grałem 53 razy) ! Więc to jest mało ale lepsze to niż kampania ! Hociaż czołgi i działa możesz sobie wybrać (nie to co w kampani. . ) A najlepszy tryb to linia frontu , mapa: zamrożone tory >!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here