No to połowę wakacji mamy za sobą. Tak przynajmniej mogą powiedzieć bidule, które 1 września zaczną swoją „kampanię”. Studenci nie powiedzą nic bo pewnie leżą wakacyjnie nawaleni* jak dekle i nawet nie wiedzą którego dziś mamy! Na szczęście oni mają czas do października. W ogóle życie jest niesprawiedliwe. W młodości miało się jakieś dwa miesiące wakacji. W latach studenckich było tego czasu nawet więcej… a potem cóż! Brutalna rzeczywistość, czyli tydzień urlopu to niemalże powód do tego, aby dziękować niebiosom za całe 7 dni wolności. Jeden z moich znajomych z pracy nie był na urlopie i nie uronił ANI JEDNEGO dnia w robocie od niemalże trzech lat. Cyborg jakiś albo co? Żeby nawet na L4 nie pójść sobie?

Nieważne grunt, że mamy weekend. Ja nadal gram w sieciowego Crysis 2 i w końcu przyjrzałem się tej obsłudze DirectX 11 w najnowszej grze CryTeka. Swoją drogą najnowszy DX w końcu trafia pod strzechy! To już trzecia gra z obsługą „jedenastki” w którą grałem w ostatnim półroczu (ironia mode off).

Tak więc ja sieciuję w C2, ale przecież granie to nie wszystko. Tradycyjnie sięgam też na półkę z książkami. Tu czeka na mnie prawdziwe święto. W końcu udało mi się skompletować wszystkie tytuły z serii Honor Harrington – militarnej SF Davida Webera i w końcu zabieram się do czytania zaczynając oczywiście od tomu pierwszego, czyli Placówki Basilisk.

A wy? W co zamierzacie zagrać i co ewentualnie przeczytać w ten weekend?

*Może nie wszyscy żacy tak mają, ale coś wakacyjną porą nasila się ilość zawianej studenckiej braci.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

16 KOMENTARZE

  1. Wii. . . przymierzam się do zakupu. Bedę w co miał grać z moją dziewczyna, ale samemu też. :)Ja obecnie za granicami kraju, to konsole stacjonarne zostały w Polsce. Nie mniej jednak jak czas pozwoli to pocinam w oldskullllllla na moim PSP, a mianowicie w Final Fantasy IX. A jak! BIG UP!!!!!!! 🙂

  2. Zachecony recenzja na V siegnalem po nowa Alice i jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo fajna gierka. Do tego standardowo Bad Company 2 na PCcie. Jednak glowny plan to dalsze roboty w ogrodku – pogoda sprzyja (nie za goraco) wiec lapie za grabie i lece na dwor.

  3. Ja parę dni temu przeżyłem totalne zaskoczenie. Prawdę mówiąc nie zdarzyło mi się takie coś od wielu lat. Mianowicie bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie gra, na której (zobaczywszy zwiastuny i kampanie reklamową) w życiu nie zostawił bym suchej nitki. Co za tym idzie, twierdzę, że była to jedna z najbardziej mylących i nietrafionych kampanii reklamowych ever. Mowa tu oczywiście o Bulletstorm. Na prawdę zupełnie się nie dziwię, że gra się nie zwróciła (jeszcze). Obejrzawszy bowiem reklamówki i demo, w życiu nie przypuszczałbym, że ta gra, to coś więcej niż durne strzelanie w bullettime i nabijanie dziwnych kombosów na punkty. Dokładnie w taki sposób kreowało ją demo jak i kampania reklamowa. Na te dwa elementy położono tak wielki nacisk, że na nic innego nie starczyło miejsca, a to straszliwy błąd. Ludzie, ta gra to taka space opera, z normalną fabułą, całkiem nawet fajną jak na shootera, genialnie zdesignowana, wspaniale wykonana od strony technicznej, posiadające kupę nowatorskich pomysłów niespotykanych w innych grach tego z gatunku, zawierająca bardzo dużo naprawdę fajnego humoru, rozwalające wręcz dialogi i tak dalej. Grywalność jest naprawdę bardzo wysoka i daje mnóstwo frajdy. Do tego główny bohater jest bardzo fajnie nakreślony, aż chce się nim grać. Naprawdę straszna szkoda, że spece od marketingu i reklamy z Epic’a dali ciała na całej linii wprowadzając w błąd całe rzesze ludzi. Gierka bankowo sprzedała by się w 2 milionach na pniu, jeżeli tylko ludzie wiedzieli by co kupują. Łupie więc od 2 dni w Bulleta i nie mogę się oderwać. Gram i zaśmiewam się co chwila z tekstów rzucanych przez głównego bohatera, a zaręczam, nie jest to prostacki kiblowy humor w stylu Duke Nukem. Fakt, język jest twardy, ale i bohater jest twardzielem jakich mało więc teksty pasują do niego jak ulał. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepiej skonstruowanych postaci w grach, ostatnich kilku lat. Wydaje się po prostu jak najbardziej autentyczna. Podsumowując, Bulletstorma polecam każdemu graczowi, lubiącemu niecodzienne strzelankowe klimaty, ciekawe rozwiązania i dobry humor. :)Serialowo zrezygnowałem jednak z Tudorów. Jakoś mnie serial nie porwał. Różnica między nim, a Rzymem jest fundamentalna. W Rzymie bohaterami były dwie postacie. Szeregowy legionista i jego zwierzchnik centurion, których to oczami poznajemy historę tamtych czasów. To w zasadzie film przygodowy, z historią w tle. W Tudorach natomiast sama historia jest jakby głównym bohaterem i to zupełnie mi nie leży. Brakuje, jakby to powiedzieć „czynnika ludzkiego”. Wszystko jest jakieś takie plastikowe, bezduszne. Nie przekonuje mnie taki sposób snucia opowieści. Ok, kończę bo wyszło mi sporo tekstu. Standardowo weekendowe pozdrowienia dla wszystkich.

  4. W tygodniu przeszedlem Limbo (polecam), a ostatnio takze ostatnie DLC do Fallouta (rowniez polecam – to najlepsze DLC jak dotad) i powtorzylem sobie pierwsze 2 Crysisy (jeden i Warhead). Crysisom to ktos kiedys wielka krzywde zrobil nazwyajac je graficznym Benchmarkiem. To sa pelnowymiarowe gry, z rozbudowana fabula, roznorodnym gameplayem (raz atakujemy, raz bronimy pozycji, strzelamy do Koreanczykow albo do obcych, przemieszczamy sie przez dzungle albo przez pojazd obcych itd. ), duza swoboda rozgrywki i – na dodatek – swietna grafika. Nawiasem mowiac, chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie wola grac w liniowe rail-shootery zamiast w cos takiego jak w Crysis, gdzie moga grac po cichu i sie zakradac do wrogiej bazy, albo grac jak Rambo, wjechac miedzy wrogow pojazdem, albo korzystac ze snajperki itd. itp. W weekend pogram pewie jeszcze troche w Brinka (jest darmowy do jutra na Steamie) i zobacze jak wyglada Anomaly: Warzone Earth.

    • D_C recenzji bulleta na V nie czytałeś??

      No właśnie nie czytałem żadnej. Demo i pierwsze zajawki skutecznie mnie od tej gry odstraszyły. Co więcej muszę przyznać, że rzadko czytam recki. Bardzo często mam kompletnie inne zdanie niż recenzenci. Wolę opierać się na filmach z gameplay’u. Zazwyczaj po 5 min rozgrywki jestem w stanie określić czy to gra dla mnie czy jednak nie. Jak widać w tym przypadku myliłem się, a raczej zostałem wprowadzony w błąd. Cóż, my fault.

  5. Zmordowany z pracy wróciłem w dzień duszno i gorąco ledwo żyję ale za chwilę sesyjka w PGR4Hono Harrington jest niezłe. Ja do czytania mam Odwet Higginsa

  6. digital_cormac dziwne podejście. Ja lubię czytać recki i nie zależy mi czy się one zgadzają z moimi odczuciami. Natomiast uważam, że filmiki z gry mają jedną ogromną wadę. nie poczujesz z nich jak się gra. Czasem największy crap na wideo wygląda atrakcyjnie a po 5 minutach grania odrzuca mnie na kilometr. Mnie na przykład to recenzja na v zachęciła do kupna BSa

  7. Ja sobie pobralem demko Bulletstorma i po odpaleniu wiedzialem, ze mnie ta gra nie interesuje. Takie tluczenie wrogow dzownymi combosami na punkty to nie dla mnie. Ale musze przyznac, ze gra chodzi dosc ladnie i wyglada przyzwoicie. Jest tez mocno dynamiczna. Jednak nie ma w niej zadnej esencji i taktyki.

  8. No ale właśnie te kombosy to można sobie traktować jedynie jako dodatek i to mało znaczący w zasadzie. Podczas grania oczywiście się je stosuje, ale kompletnie nie trzeba się na nich skupiać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ