Gry dla Okien

W większości przypadków jest tak, że gdy ktoś mówi „Microsoft” to myśli „Windows”. Dlatego właśnie konferencja firmy z Redmond nie mogła obyć się bez części poświęconej popularnej „Windzie” i grom, jakie są dla niej przygotowywane. Dwie najistotniejsze zapowiedzi, to znane już z Xboxa 360 Viva Pinata oraz Gears of War. Ten drugi tytuł w wersji na PC-ty dostanie również trochę ekskluzywnej zawartości w postaci edytora do gry, dodatkowych achievmentów, nowego trybu w multiplayerze i bonusowego epizodu w singlu. Brzmi imponująco, nie da się ukryć. Komputerową edycję „Trybików Wojny” przybliżał sam Cliffy B. Stoczył on efektowną walkę z wielkim Grumakiem, dotychczas znanym tylko z trailerów GoW. Niestety, nie dane było mu jej dokończyć, gdyż stwierdził, że aby zobaczyć jej finisz musimy sami zagrać w PCtowe Gearsy.

Gears of War nie mogli pominąć

Po prezentacji GoW na scenę ponownie wkroczył Peter „Zen grania” Moore, tym razem by poopowiadać trochę o Games for Windows. Na początek poinformował o nowych partenrach Microsoftu, którzy zaimplementują do swoich gier system achievmentów. Chodzi o takie firmy jak THQ, SEGA, czy Eidos Interactive. Poza tym, jeśli wierzyć słowom Moore’a, to wykreowany przez Epic Games, niezwykle popularny silnik graficzny Unreal Engine 3 już niedługo będzie miał wbudowany support na potrzeby Games for Windows Live.

Po wypowiedzi Moore’a pojawia się kolejna składanka utworzona z fragmentów gier w liczbie niemal dwudziestu, zmierzających na komputery osobiste. Są to między innymi nowy Flight Simulator (tylko czemu nie było o nim mowy, kiedy rozgadywano się o grach 1st party?) oraz wyczekiwany przez fanów FPS-ów na całym świecie Crysis.

Znowu Xbox

Halo 3 rozstrzela konkurencję?

Następny film to trailer przedstawiający Call of Duty 4: Modern Warfare. Robi wrażenie, nie da się ukryć, ale nie prezentuje nic nowego ani odkrywczego – ten filmik już po prostu widzieliśmy. Na szczęście sytuacje ratują twórcy CoD. Wkraczają oni na scenę i prezentują demo Modern Warfare. Przede wszystkim rzuca się w nim w oczy genialna grafika. Z ręką na sercu mówię, iż pod tym względem, ta pozycja ma szanse pobić nawet Gears of War. Gameplayowo też zdaje się być nieźle, aczkolwiek fragment dema pokazany podczas konferencji Microsoftu bardziej przypominał skradankę, niż shootera. Do samej końcówki, kiedy robi się ciekawie i grający napotykają cały oddział wroga na ich drodze staje bodaj tylko dwóch przeciwników, którzy jako iż zaatakowani z zaskoczenia, nie stawiają zbytniego oporu.Po tej kilkuminutowej prezentacji, według mnie najlepszej podczas całej konferencji, chłopaki z Infinity Ward schodzą ze sceny, ale obiecują ekskluzywną betę multiplayera CoD 4. Czekamy z niecierpliwością!

Po czwartym Call of Duty następuje kolejna „czwórka”. Mianowicie – Grand Theft Auto IV. Niestety – prezentacja nie przynosi ze sobą nic ciekawego, gdyż trailer który został pokazany był znany już wcześniej, bo Rockstar nie tak dawno pokazał go na swojej stronie internetowej całemu światu. Posiadacze Xbox’ów mogą się jednak pocieszyć tym, iż według zapowiedzi Moore’a na wiosnę przyszłego roku ukażą się w sieci dwa dodatki, ekskluzywne właśnie dla X360 i tylko na tej konsoli będzie można w pełni nacieszyć się czwartym GTA.

Asy

Największą i tak na dobrą sprawę, to jedyną niespodziankę Microsoft zostawił sobie prawie na sam koniec. Chodzi o ten wyjątek, o którym wspominałem na początku. Jedyna gra prezentowana na konferencji firmy z Redmond, jaka przed końcem roku bieżącego z pewnością się nie ukaże, to Resident Evil 5, którego krótki trailer można było podziwiać dokładnie o 6:42 naszego czasu. Akcja z Hiszpanii najprawdopodobniej przeniesie się do Afryki, gdzie również pełno żądnych krwi zombich, uzbrojonych w groźnie wyglądające maczety. Filmik był krótki, mało pokazał, ale wzbudził sporo emocji i pozostawił po sobie jak najlepsze wrażenie. Plusik dla Capcomu.

Przedostatnia i chyba najdłuższa prezentacja była udziałem Ubisoft Montreal. Peter Moore zaprosił bowiem na scenę uroczą przedstawicielkę tegoż studia, Jade Raymond, by zagrała w demo jednej z najbardziej wyczekiwanych pozycji 2007-go roku – Assasin’s Creed. Zazdroszczę tym, którzy w Santa Monica byli na konferencji Microsoftu, bo zamiast patrzeć na „jakieś tam” AC mogli pooglądać sobie właśnie Jade. Nie pozostaje mi nic innego, jak napisać coś o rzeczonej demówce. Akcja dzieje się w Jerozolimie. Główny bohater ma za zadanie zabić jednego z jej mieszkańców. Startuje ze szczytu wieży, z której widać calusieńkie miasto – wspaniały widok, od razu wiadomo, że to next-gen. Poza tym, jeśli w słowach Jade nie ma ani krzty kłamstwa, to cała metropolia jest interaktywna i do celu możemy dojść w dowolny, wybrany przez siebie sposób. Brzmi tak, jak GTA osadzone w czasach jednej z krucjat na Jerozolimę, co mnie akurat bardzo się podoba. Po krótkim wstępie, kierująca Talalem (nasz heros) Jade skacze na wóz z sianem, a następnie przeciska się ciasnymi uliczkami w stronę celu. Interakcja z tłumem robi niesamowite wrażenie. Talal może wpaść praktycznie na każdego przechodnia. Popchnąć go, odbić się od niego itp. Co prawda animacja wpadania na NPC-ów jest dosyć sztywna i mało realistyczna, ale sądzę, że można to wybaczyć ekipie Ubisoft Montreal, tym bardziej, iż zostało jeszcze trochę czasu by to poprawić. Gdy nasz bohater dociera do bramy budynku, w którym to znajduje się jego cel, zaczyna się robić niewesoło, bo jasnym jest, że nikt go tam nie wpuści. Na szczęście uwagę strażników da się odwrócić. Jak? Wystarczy zepchnąć z dachu jednego z nich, by reszta zaczęła się zastanawiać co się dzieje. Wtedy trafia się szansa, by przemknąć przez wrota, co też w demie zostało przez uroczą Jade wykonane. To jednak nie koniec utrudnień, w budynku bowiem zastawiona jest zasadzka i zaczyna się walka z czterema strażnikami. Szkoda tylko, że wypada ona żałośnie. Czemu? Ano dlatego, że nie atakują oni jednocześnie, nie współpracują i na dobrą sprawę to zachowują się tak, jakby ułatwiali graczowi zadanie. Dobrze chociaż, że kontry i combosy Talala są na tyle efektowne, że choć odrobinę przyćmiewają kalectwo jego oponentów. Po ich załatwieniu rozpoczyna się najlepsza część wersji demonstracyjnej – pościg za ofiarą. Pani Raymond w jego trakcie tłumaczyła, iż w zasadzie każda gonitwa będzie inna, zależny od charakterystyki ofiary. Nie powtórzą się więc dwie podobne pogonie. Ta na demie wyglądała jednak świetnie. Uciekający popychał na Talala kolejnych przechodniów, by opóźnić asasyna, a ten w celu ich uniknięcia niezwykle efektownie poruszał się górnymi partiami miasta, dzięki czemu w końcu dopadł i zabił uciekiniera. I na tym występ Jade Raymond się skończył. Niestety.

Na zakończenie Microsoft zostawił sobie chyba najważniejszy pokaz – trailer Halo 3. Jeszcze przed jego rozpoczęciem Moore porównał serię Halo do filmowej sagi Gwiezdnych Wojen i puścił fragment czegoś, co może być filmową adaptacją przygód Master Chiefa. Jednak jako, iż nie jestem ich fanem, to raczej mnie to nie przekonało. Chwilę później natomiast Peter zapowiedział coś, czego mało kto się spodziewał. Nową wersję Xbox’a 360. Nie, nie Super-Elite. Chodzi o specjalną zielono-pomarańczową edycję, z najróżniejszymi gadżetami z serii Halo uwzględnionymi w zestawie. Co ciekawe, gdy Moore dumnie prezentował ją na scenie w Santa Monica nikt nie bił braw. Zupełnie nikt. Zero aplauzu. Absolutna cisza. Pete zdawał się dość zaskoczony obrotem sprawy, więc czym prędzej zakończył konferencję. Na wyjściu rzucił tylko enigmatyczne „But before we go, let’s make sure we finish the fight”. I zostawił publikę z zamykającym Microsoft E3 Press conference 2007 trailerem Halo 3. Cortana wyglądała na umierającą, MC biegał z gatling gunem i strzelał do wszystkiego co się ruszało, a Ziemia stała w płomieniach. Wszystko to okraszone miłą dla oka, aczkolwiek nie jakąś tam znowu rewelacyjną grafiką. Dla kogoś takiego jak ja, kto do serii Halo specjalnego uczucia nie żywi, nie było to nic ciekawego, ale może fani prawie-trylogii byli bardziej zadowoleni.

Podsumowanie

Reasumując te kilkanaście tysięcy powyższych znaków – rewelacji nie było. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, iż Microsoft wypadł po prostu słabo. Zabrakło Ninja Gaiden 2, nie było niemal nic na temat Fable 2, a o nowym Banjo-Kazooie nikt nawet nie pisnął. Na plus na pewno można zaliczyć samą Jade Raymond i prezentacje grywalnych dem Call of Duty 4 i Assasin’s Creed, który zapowiada się naprawdę bardzo dobrze. Poza tym, dużą niespodzianką i pozytywnym zaskoczeniem był też trailer Resident Evil 5, ale ten tytuł niestety ukaże się dopiero w przyszłym roku.Microsoft się nie popisał, zobaczymy jakie asy w rękawach mają Shigeru Miyamoto z Nintendo i Kaz „Riiiiiidge Raaaacer” Hirai – szef Sony.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 KOMENTARZE

  1. Yay, nie wiedziałem, że na X’a produkowany jest taki killer jak Lost Odyssey – wygląda oblędnie! Assassin Creed/Halo 3 – oglądanie screenów/czytanie o tych gwiazdkach już dawno mi się znudziło. . . Jednak jedna rzecz mnie bardzo cieszy – na końcu trailera RE 5 został pokazany znaczek Xbox Live! ^_^.

  2. O Lost Odyssey wiadomo juz od dluzszego czasu, nawet nie wiem, czy LO nie przewinelo sie rowniez przez poprzednie targi E3. W kazdym badz razie, o ile pamietam na ostatnim Tokyo Games Show byla grywalna sersje, ponoc bardzo slaba. Trailery jednak pokazuja co innego 🙂

  3. hmm. . no fakt – bez rewelacji. . . ale w sumie chodzi o GRY i te pokazali. . . Stąd były moje apele aby z kamienowaniem PS3 zaczekać do konferencji SONY na E3 – myślę, że PS3 zacznie się w końcu sprzedawać 🙂

  4. ale w sumie chodzi o GRY i te pokazali. . .

    Z tym w sumie tez bylo srednio, bo Microsoft skupil sie tylko i wylacznie (jeden wyjatek na kilkadziesiat gier) na pozycjach, ktore wyjda jeszcze w tym roku. Dlatego nie bylo potencjalnych mega-hitow, jak nowe Banjo, Ninja Gaiden 2 i sequel Fable’a. Halo Wars tez zabraklo, aczkolwiek ostatecznie byl trailer. Z tym, ze nie na konferencji. Jak dla mnie do tego „czegos” spokojnie moznabylo dolozyc jeszcze pol godziny i przeznaczyc je na pokazy wyzej wymienionych gier. Moznabylo zaprosic Petera Molyneux i Itagakiego. O Lost Odyssey mogl opowiadac Sakaguchi. No, ale niestety – nic z tego ;/

  5. Spokojnie. Jeśli jeszcze nie gadali, to widać nie było o czym. Nie wszyscy developerzy są skorzy do pokazywania ćwierćproduktów i mówienia o nich. I ja się im nie dziwię.

  6. Kurczę ja ciągle nie mogę się nadziwić, że nikt jeszcze nie wspomniał tego, że bardzo mu brakuje trzeciej części Rallisport Challenge!! Przecież dwie pierwsze części to arcade’owe mistrzostwo świata. Zgodzę się natomiast z przedmówcami, że wyraźnie brakuje Ninja Gaiden 2. Wierzę, że jeśli ten tytuł kiedykolwiek powstanie (niech spróbują go nie zrobić!) to pod względem miodności po prostu zetnie wszelką konkurencję jak naostrzona katana młode żyto. Musi spełniać tylko jeden warunek – ma być tak samo albo jeszcze bardziej trudny niż jedynka.

  7. Ja sobie pozwolę poprawić autora relacji. Talel jest imieniem ofiary, której asasyn miał się pozbyć. Imieniem postaci przez nas sterowanej jest Altear. A demko wygląda rewelacyjnie, no może poza małą wpadką z lewitującym strażnikiem. 🙂 Choć zamiast pograć w tę grę wolałbym kilkuminutowe (co najmniej) tete a tete z Jade:)

    • Altair z akcentem na i, a nie Altear. 😉

      Cii, bo się wyda :)W każdym razie imię zaczyna się na „a”, kończy się na „r”, a w środku ma drugie „a”:)

  8. Byłem trochę zaskoczony tym, iż zarówno przedstawiciel Microsoftu, jak i ludzie z Harmonix chętnie robią z siebie głupków

    Przecież w dużej mierze na tym to polega 😉 Pokazać „ludzką twarz” 😉 No i nie ma nic złego (ani dziwnego) w tym, że ludzie ci chcą czerpać fun z tej konferencji i najzwyczajniej dobrze się na niej bawić. W końcu to konferencja poświęcona grom komputerowym, a nie podwyżkom dla pielęgniarek 😛

    twierdząc, iż gry 1st party od Microsoftu otrzymują najwyższe średnie oceny spośród wszystkich developerów.

    Hmm, ciężko mi w to uwierzyć, ale powiem jedno – zawsze twierdziłem, że jak Windowsa schrzanili tak, że ciężko bardziej, tak gry od MS zwykle są na prawdę dobre.

    Zazdroszczę tym, którzy w Santa Monica byli na konferencji Microsoftu, bo zamiast patrzeć na „jakieś tam” AC mogli pooglądać sobie właśnie Jade.

    Nie Ty jeden 😉

    Ano dlatego, że nie atakują oni jednocześnie, nie współpracują i na dobrą sprawę to zachowują się tak, jakby ułatwiali graczowi zadanie.

    Zgrzyt. Ale myślę, że AI jeszcze zostanie poprawione.

    Co ciekawe, gdy Moore dumnie prezentował ją na scenie w Santa Monica nikt nie bił braw. Zupełnie nikt. Zero aplauzu. Absolutna cisza.

    Auć, musiało zaboleć ;D Choć z drugiej strony reakcja do przewidzenia. . . Czym tu się ekscytować?. . .

    Choć zamiast pograć w tę grę wolałbym kilkuminutowe (co najmniej) tete a tete z Jade:)

    Ciekawe jak rozchodziłyby się gry Ubisoftu gdyby poinformowali, że w co 30 pudełku jest kartka z jej numerem telefonu ;D

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here