Zabójca iPoda majaczy na horyzoncie, tymczasem jego pierwsze recenzje nie są do końca mu przychylne.

Jeżeli zastanawiasz się, kto stoi za Valhallą, mam dobrą wiadomość – przedstawię wam ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu odpowiedzialni są za to, co czytacie. Słowem wstępu jednak wypadałoby wspomnieć o tym, co działo się przez ostatnie dwa lata i dlaczego stara nowa Valhalla zmieni świat.

Warszawa, koniec maja 2004 roku. W jednej z warszawskich kamienic przy Chmielnej zebrało się kilka osób, które wiedziały jedynie tyle, że spotykają się po to, by stworzyć nowy portal o grach. Każda jednak miała zupełnie inne wyobrażenie na temat tego, co właściwie chce osiągnąć.

– „Mam parę kontaktów, starczy na niewielką stronę. Na dzień dzisiejszy nie ma sensu angażować się w coś większego” – powiedział lekko brodaty trzydziestolatek przy komputerze, który doskonale zdawał sobie sprawę z recesji, która od dłuższego czasu toczyła rynek gier. Wywołało to natychmiastową reakcję drugiego trzydziestolatka, który właśnie powrócił z kilkumiesięcznych wakacji w Brazylii, co widać było po jego opaleniźnie.
– „Nie, nie. Szkoda na to czasu. Reaktywujemy Valhallę. Tak, Valhallę. Valhalla to legenda i zasługuje na stosowną oprawę. Powiedz im, co wymyśliliśmy” – powiedział do pucułowatego okularnika na kanapie, który koncentrował się na swojej zimnej coli.

Po pół godzinie, kiedy skończyła się już prezentacja, w pomieszczeniu zapanowała cisza. W końcu przerwał ją mężczyzna przy komputerze.

– „Ambitnie. Ale to chyba niemożliwe. Nie obejdzie się bez biura. Koszty samych programistów położą całe przedsięwzięcie z miejsca” – powiedział. Eks-brazylijczyk pozostawał niewzruszony.
– „Nie wszystko na raz. Najpierw to wszystko spiszemy na papierze.” – powiedział spokojnie.

Kolejne spotkanie odbyło się tydzień później. Potem kolejne. I jeszcze jedno. Po pół roku pojawiło się biuro, w którym rozpoczęły się ciężkie i męczące prace nad tym, by idee ze 150-stronnicowego opracowania, które powstało po pierwszym spotkaniu, wcielić w życie. W tym samym biurze ponad dwa lata później strzeliły korki od szampana.

Tak w skrócie, w wersji zbeletryzowanej, przedstawiają się początki. Valhalla którą widzicie teraz to efekt dwóch lat pracy i małej fortuny, która rozpłynęła się jak kamfora na cele różnorakie. Na projekcie zjadł zęby cały zastęp grafików i programistów. W dwadzieścia cztery miesiące przez pomieszczenia, które są dziś redakcją, przewinęło się kilkadziesiąt osób. Oto lista tych, którzy przyczynili się do tego, że wspomniane wcześniej korki od szampana w końcu wystrzeliły:

Adam „Jesion” Jesionkiewicz, wydawca – jeden z oryginalnych założycieli Valhalli, doświadczony bojownik rynku reklamy. W swojej karierze kierował kilkoma agencjami reklamowymi i interaktywnymi, choć przez cały czas w mniejszym lub większym stopniu był powiązany ze światem gier. Pociąga za wszystkie sznurki, daje mądre rady życiowe, używa tableta zamiast myszki. Miłośnik Maców, notoryczny morderca samochodów (ostatnia ofiara: VW Passat). Żonaty.

Artur „eroder” Kurasiński, fixer – dyrektor kreatywny w jednej z warszawskich agencji interaktywnych, zarazem kopalnia pomysłów, które, o dziwo, sukcesywnie wciela w życie. Posiadacz jednego z najlepiej umiejscowionych mieszkań w Warszawie w którym obok siebie znaleźć można plakat Star Wars i kolekcję obrazów. Artur zajmuje się załatwianiem wszystkiego, co należy w danej chwili załatwić. Potężna charyzma jego persony powoduje, że na dowolne spotkanie może przyjść w klapkach. Albo nago. Bez znaczenia. Utajniony miłośnik piłki nożnej. Socjolog z wykształcenia.

Łukasz „luki” Bojanowski, money man – jedna z najważniejszych osób w firmie, ponieważ ma kod do sejfu z pieniędzmi. To Łukasz wystawia nam umowy i wydaje pracowicie posortowane w białe koperty pieniądze. Dzięki swojemu doświadczeniu jest w stanie w jednym zdaniu streścić koncepcję kampanii marketingowej, choć przyznać należy, że w temacie gier ma jeszcze sporo do nadrobienia („Fajny jest ten Project Gotham Racing 3, ale Lotus na Amigę bije go na głowę!”). Absolwent SGH, żonaty.

Andrzej „gruby” Gutowski, redaktor – wbrew pozorom wcale nie gruby. Jego życie sprowadza się do ciągłej walki z [CENZURA PREWENCYJNA] (póki co bez powodzenia) i porannym wstawaniem (póki co bez powodzenia). Andrzej jako zastępca redaktora naczelnego zajmuje się tysiącem rzeczy, od korekty zaczynając, a na pisaniu kończąc. Dozgonny fan Nintendo, nałogowy konsolarz. Często chodzi w fioletowej marynarce, wzbudzając zaskoczenie na ulicy i w redakcji. Z wykształcenia filozof i dziennikarz.

Michał „mikel” Szczepanek – jeden z młodszych osobników w redakcji, aczkolwiek absolutnie nieodzowny. Jego anielska cierpliwość umożliwiła powstanie bazy gier w rekordowym czasie. Jest w stanie w osiem godzin nanieść poprawki w bazie, które mi i Andrzejowi zajmują cały tydzień. Niegdyś członek redakcji na GamePub.org, w swoim czasie pisał również dla m.in. Życia Warszawy. Dusza towarzystwa, w wolnych chwilach tańczy salsę i jeździ na monocyklu.

Poza wspomnianymi osobami od niedawna współpracują z nami Krzysztof „Katmay” Pielesiek, nasz reprezentant na miasto Łódź, człowiek o wysublimowanym guście estetycznym, który pali diabelnie mocne papierosy, oraz Julian „Patk” Wieczorkiewicz – rozbiegany i wiecznie zajęty Xboxowiec z encyklopedyczną wręcz wiedzą na temat serii Halo i piłki nożnej, który jest naszym Charge d' Affairs na rynku francuskim.

Nie można też nie wspomnieć o tych, którzy działają za kulisami! Janek „regis” Kondratowicz niedługo obchodzić będzie rocznicę spędzania każdej nocy nad programowaniem Valhalli. To on odpowiedzialny jest za to, że wszystko działa (lub nie). Janek uwielbia deadline`y ustawiane na godziny popołudniowe, ponieważ doskonale wie, że może je przeciągać do czwartej nad ranem, gdyż i takt nikt go wcześniej nie będzie molestował. Efemeryczna Kasia „vixen” Bugajska codziennie przekłada wizje artysty w działającą praktykę, tnąc bez opamiętania kolejne szablony.

Chciałem również wspomnieć o osobach, których już z nami nie ma. Są to m.in. Wojtek „Malacar” Gatys, człowiek o łagodnym usposobieniu, który, w moim mniemaniu, jest jednym z najlepszych piór na naszym mini-ryneczku. Shout-out należy się też Michałowi „Chmielowi” Chmielińskiemu, który swoją dedykacją kilka razy doprowadził się do stanu totalnego wycieńczenia, tracąc przytomność w ciągu dnia (!). Pokłony wreszcie skierować należy też do Pawła „patola” Czabaka, pierwszego programisto-grafika, który rozpoczął prace nad Valhallą. Swoją personą wnosił on do redakcji pozytywną atmosferę i dużo cienia.

Na koniec wypadałoby wspomnieć coś o sobie. Krzysztof Kania, absolwent socjologii i Akademii Obrony Nardowej, niemalże certyfikowany ekspert ds. zarzadzania bezpieczeństwem narodowym. W przeszłości odbyłem krótki romans zarówno z PR-em, jak i copywritingiem i dziennikarstwem. Pracowałem z kilkoma serwisami, w tym Telefragged i GameSpy. Valhalla to moja pierwsza okazja do zarządzania tak dużym zespołem. Na co dzień miłośnik Warszawy i niechluj. W wolnym czasie zajmuję się hodowaniem brzucha.

I to tyle. Mogę powiedzieć, ze jako redaktor naczelny portalu jestem niezmiernie dumny z ludzi, z którymi pracuję na co dzień. Już na starcie udało nam się ustanowić pewien standard jakości, poniżej którego nie zejdziemy. Z pewnością jednak to nie koniec – mogę zagwarantować, że to, co widzicie teraz, to jedynie promil tego, co nas wszystkich czeka w przyszłości, bowiem plany nasze są szerokie niczym niejeden ocean.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPecet – kolejna konsola?
Następny artykułZnowu Normandia!

58 KOMENTARZE

  1. Opoznienie ktore mieliscie nie nastawialo najlepiej. . . obecnie jest lepiej, choc musze przyznac, ze po tych wszystkich opoznieniach spodziewalem sie czegos wiecej niz tylko bety :). Ale pozyjemy – zobaczymy.

  2. Ja mam jedno „ale” – czy V nie wyglądałaby lepiej, gdyby wieści były w jakiejś ramce czy cuś, wyjustowane? Czytanie postrzępionego tekstu troszkę męczy.

  3. No chyba session i headers. . . Jak robilem komenty bez tego, to F5 tez mi dodawalo poprzednie tresci, bo w $_POST zmienne sie nie kasowaly. . A przegladarka nic mi nie mowi o ponownym wysylaniu 😛

  4. OMG – jaki artykuł 🙂 Ten start Valhalli tak mnie wytrącił z równowagi, że aż musiałem wyjechać pożeglować. Oczywiście, nigdy wcześniej tego nie robiłem, więc tym bardziej tego „nie rozumiem” 😉 No ale nic – trzeba od jutra brać się znowu za robotę, bo ona – tak naprawdę – dopiero się zaczyna. Powodzenia!

  5. Jeżeli chodzi o Malacara – nie ma go w tej chwili z nami, ale to nie oznacza, że nie będzie w przyszłości! Jestem przekonany, że tak bardzo kocha Valhallę, że długo bez niej nie wytrzyma 😛

  6. O właśnie – ktoś podrzucił dobry pomysł – reaktywować jeszcze Reset’a i Gambler’a albo nawet Secret Service i bedzie o czym czytac takze na papierze. A nawet pójde dalej . . . chętnie poczytałbym Bajtka (ktoś jeszcze pamięta?) PZDR

  7. łooł, nie jestem pewien, ale chyba mój wujek był w pewnym okresie redaktorem naczelnym, czy jakoś tak pisma BAJTEK. . . natomiast jestem zbyt młody (i piękny) żeby to pamiętać 😉

  8. Para – buch! Koła – w ruch! :)Powodzenia z nową (sic!) Valhallą – trzymam kciuki. PS. Jestem z Wami 4ever bo mam od Was Diablo II wyd. kolekcjonerskie :)))

  9. O ja. . . valhalla wrocila z odleglej wyprawy. . . Wtedy to bylo 0202122, no nie wierze. . . Jakbym sie nagle cofnal o pare lat. . . pozytywnie, tj. do lat szczeniecych, beztroskich, wolnych. . ;]Jeszcze troche i pc. com.pl wroci ;P (logo gier na PC wyglada znajomo ;P)

  10. Po-wo-dze-nia. Mimo iż nie było mi dane oglądać starej Valhalli, szczerze wierzę że Wam się uda, choćby dlatego że stare grono oddanych fanów zacznie powracać do korzeni. Stary klimat napłynie. 😉

  11. Mi też nie dane było oglądać starej valhalli. . . Czekam z utęsknieniem na listopad, premiera pełnej valhalli to chyba będzie najlepszy prezent urodzinowy 🙂 (mam 6 listopada jak ktoś chce mi dać prezent :p)A swoją drogą proszę załogę by sprecyzowała dzień. . .

  12. ja kiedys nawet eygralem koszulke Valhalli – mam ja do dzis, choc juz zuzyta i wyblakla (i za mala ;)) – no to co konkursik z koszulkami dla chetnych ? 😉 ja sie piszea na powaznie – fajnie widziec ze taki portal jak Valhalla powraca z zaswiatow niebytu i to w takiej (pozytywnie !) formie ! brawo i powodzenia

  13. Czekam od (mniej więcej) marca czyli od kąt przeczytałem zapowiedz w GameRankingu i mam nadzieje, że już nie będziecie nic przekładać(może grudzień?nowy rok?wielkanoc?:))) Poczekam do listopada to tylko parę tygodni:P

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here