Kilka dni temu pod informacją dotyczącą przyszłorocznej premiery gry Wiedźmin wybuchła dyskusja, która ostatecznie otarła się (jak zwykle) o problem piractwa komputerowego. Mając świeżo w pamięci dyskusję naszych czytelników przekopując się przez Internet na serwisie gamepolitics znalazłem niezbyt pocieszającą informację dotyczącą Starcraft II. Według danych zebranych przez serwis TorrentFreak do końca października tego roku drugą odsłonę Starcrafta ściągnięto nielegalnie przez Torrenty ponad dwa miliony razy (dokładnie 2.3 miliona), a łącznie „korsarze” sieci łyknęli 15.77 petabajta danych. Jak widać gra od Blizzarda rozgrzewa łącza jak diabli. Oczywiście Torrenty to nie jedyne źródło spiraconego, darmowego SC2. Tak więc tę liczbę grubo ponad 2 milionów można chyba spokojnie pomnożyć co najmniej kilka razy. Tego jednak nikt chyba nie policzy, ani nie ogarnie.

Warto podkreślić, że grę od Blizzarda zakupiło legalnie około trzech milionów graczy.

Na koniec materiał wideo* z pojedynku trzech „niedzielnych” fanów Starcraft II z profesjonalnym graczem. Oglądajcie.

*Piosenkę o Banelingach na pewno już widzieliście.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

45 KOMENTARZE

  1. Jak widać relacja pomiędzy piractwem, a wielkością sprzedaży jest żadna i zależna wyłącznie od widzimisię strony, która sprawę przedstawia. P. S. Konfrontując to ze sprzedażą produktów typu MoH czy MW2 można dojść do wniosku, że to jednak jakość produkcji przekłada się na sprzedaż, a nie piractwo.

  2. Starcraft i tak świetnie się bronił przed piractwem. Sprzedaż jak na rynek PC to kosmos. W Korei południowej to religia. Pudełka z grą to ołtarz w nie jednym domu.

  3. ehh ehh. . warto by było zaznaczyć ze z torrentów można ściągnąć po prostu installer ( i ten zapewne tez wliczyli ) który ściąga się bo: 1 Zakupiło się elektroniczną wersje gry ale z serwerów blizzarda installer ściąga się znacznie wolniej2 Kupiło się pudełkową polską ( czy inną tłumaczoną ) wersje a chce się grać na oryginalnej, na przykład dlatego, żeby nie mylić sobie jednostek ( cały e-sport gra na angielskiej wersji ) 3 Bo było się tak niecierpliwym zeby dostać grę jak najszybciej ze ściągnęło się installer przed premierą a później dokupiło sam klucz. Jestem pewien ze to co najmniej połowa tych niby pirackich ściągnięć, niech sobie policzą ile kluczy sprzedali. . .

  4. No tak 16 petabajtów danych to tylko „instaler” zadziwia mnie wasze cyrkowe stanie na głowie w obronie czegoś co jest tak naprawdę złodziejstwem. Ja wiem że się niektórzy nawet obruszają na określenie złodziejstwo bo wolą piractwo oblepiać filozoficznym bełkotem tak jak w komentarzach pod witcherem.

  5. Kornick, jak rozumiem masz jakieś dowody, czy tak sobie bełkoczesz trzy po trzy? Jakieś najmniejsze rzetelne badanie, cokolwiek? A może opierasz się na podobnym bełkocie firm, które zarabiają na twierdzeniu, że piractwo przelicza się na straty, etc, etc? Brak własnego trzeźwego myślenia prowadzi właśnie do takich wniosków. Zapytam się wprost. Skoro SC2 sprzedaje się świetnie, mimo że piractwo (załóżmy że wszystkie ściągnięcia P2P to piractwo) jest większe niż w przypadku innych gier, to jak się mają do tego bzdury wciskane przez koncerny, że przez piractwo spada sprzedaż? Jak spada skoro nie spada (w tym konkretnym przypadku) – parafrazując klasyka? Takich przykładów w historii było więcej.

  6. A mnie już męczy polaczków usprawiedliwianie piractwa. Bełkot firm bełkot firm złych firm co chcą na was zarobić co to kurwa jest? enklawa pierd. . . fanów nielegalnego oprogramowania? Co news o piractwie to dostajecie sraczki jakby was to bezpośrednio dotykało. Wyłączyć bando torenty. . . i zamknąć twarze tym pieprzeniem o koncernach bo już was ledwo można czytać anarchiści z koziej dupy

  7. Oczywiście ze mnie to osobiście dotyka bo ściągnąłem grę z torrentow dwa razy mimo ze mam oryginalną wersje. http://eu. battle.net/sc2/pl/profile/1606087/1/Opalen/I zostałem nazwany piratem mimo że wybuliłem prawie 200zł za 1/3 gry

  8. @KloperfieldDwie rzeczy. Primo — wypij swoje ziółka, bo zaczynasz się nerwowy robić. Może jak wypijesz to przestaniesz rzucać kurwami (minusa wstawiać nie będę, bo na dokładkę do piractwa zostanę oskarżony że mi było za trudno napisać posta itd. . . a zresztą, czego bym nie zrobił to będzie źle). Secundo — czytaj ze zrozumieniem bo nikt piractwa nie usprawiedliwia, a co najwyżej twierdził, że na nim problem się nie kończy (a nawet nie zaczyna) i że trzeba trochę pomyśleć zanim się zacznie rzucać kamieniami. Może ziółka pomogą też na czytanie ze zrozumieniem? Jeśli tak o reszta antypirackich talibów powinna je od Ciebie pożyczyć. Już mówiłem, że niektórym się mózg topi jak im się zasugeruje, żeby pomyśleli zamiast tępo poważać gadaninę wydawców i ESA. . . .

  9. Nigdy mnie ta gra nie interesowała, ale czy nie ma ona jakiegoś fenomenu multi, do którego przecież potrzebny jest oryginalny klucz?Jeśli chodzi o te dane. . . No cóż, mamy 6 miliardów ludzi, załóżmy, że 500 mln to osoby, które czasem w coś pograją, z czego tylko 2,3 miliona zajrzało do torrentów, a 3 miliony do sklepów, co daje wyższość gier zakupionych nad pobranymi. Idąc tym tokiem – gra zarobi do końca tego roku 6 milionów graczy oryginalnych i 4,6 torrentowych. Widzicie jak łatwo napisać kilka cyferek i ubrać je w zdanie? Jak niby badają ile razy gra była ściągana? Warto też zaznaczyć, że to rzekoma liczba pobrań, a nie osób pobierających, oraz można uwzględnić niektóre argumenty opalena. Absolutnie nie popieram piractwa, a nawet wkur*ia (nie będę już pogrubiał ;p) mnie ono, bo uważam, że skoro nie jedna osoba nie zbyt zamożna może sobie pozwolić na zakup większych tytułów to czemu inni, nie raz o wiele zamożniejsi nie mogą? Masz auto – kupujesz paliwo. Masz dom – płacisz rachunki. Masz komputer wystarczający do Starcrafta – to kup tą grę, a nie ściągaj! ;}

  10. I znowu podwójny post – proszę o skasowanie tego tutaj (mam Kraita od ok. 2 lat i random double click to ponoć jego główna wada po tym czasie).

  11. Co sądzę o piractwie już pisałem dawno temu. Co sądzę o waszych komentarzach „uduchowionych” też już pisałem ze dwa lata temu więc nie będę się powtarzał. . . Co do rzucania kamieniami. Za długo pracuję w tej branży i za dużo za przeproszeniem gówna widziałem. Cokolwiek złego nie powiedzieć i obojętnie jak „duży kamień” rzucić i obojętnie ile kurew mać ktokolwiek napisze to będzie za łamo. . . Kiedyś pisałem, że do zmiany mentalności potrzeba aby wymarło z jedno pokolenie . Widzę, że potrzeba dwóch, albo i trzech pokoleń. To wszystko sprowadza się do rzeczy bardzo prostych – część deweloperów nie chce wydawać swoich gier na PC, a powodem tego jest piractwo i co na to powiecie? Zapewne że „polityka wydawnicza” jest zła, albo coś zaczniecie buczeć o „beznadziejnych konwersjach konsolowych”. Krążycie dookoła zamiast nazwać rzeczy po imieniu i tyle. Każdy kto tak jak ja widział na własne oczy jak piractwo vel. kradzież pośrednio odbiera komuś zarobek, zysk, pracę et cetera, jak wpływa na branżę ot choćby czasopism o grach itd. czytąjąc niektóre tu i pod Wiedźminem komentarze może się tylko popukać w czoło.

    • Każdy kto tak jak ja widział na własne oczy jak piractwo vel. kradzież pośrednio odbiera komuś zarobek, zysk, pracę et cetera, jak wpływa na branżę ot choćby czasopism o grach itd. czytąjąc niektóre tu i pod Wiedźminem komentarze może się tylko popukać w czoło.

      OK, ale w jaki sposób bada się owe piractwo? Ostatnio właśnie nad tym się zastanawiam. Nie mówię, że to nie możliwe, po prostu jestem ciekaw.

    • Reasumując, żaden z powyższych przeciwników piractwa nie wskazał żadnego powodu, dlaczego ilość ściągnięć ma się przekładać na ilość zakupów. Mało tego, pokazałem, że na przykładzie SC2 można udowodnić, że im większe piractwo, tym większy wpływ do kasy firmy!Hasło „piractwo w sieci” jest absurdem żądnych za wszelką cenę zysku wielkich korporacji. Żeby nie było, jestem przeciwny „wywoływaniu szkód„, w poczet których niektórzy chcą zaliczyć nieautoryzowane użytkowanie kopii. Brzydzi mnie wyłącznie retoryka korporacyjnych obrońców, którzy przedstawiając liczby wyciągnięte z kapelusza, układają je bez rzetelnej matematycznej podstawy w dowolnie dobrane absurdalne wyniki, koniecznie takie by pasowały do założeń.

      To wszystko sprowadza się do rzeczy bardzo prostych – część deweloperów nie chce wydawać swoich gier na PC, a powodem tego jest piractwo i co na to powiecie? Zapewne że „polityka wydawnicza” jest zła, albo coś zaczniecie buczeć o „beznadziejnych konwersjach konsolowych”. Krążycie dookoła zamiast nazwać rzeczy po imieniu i tyle.

      Owszem, nazwałbym na imieniu, że to sk. . . producentów, wydawców lub deweloperów. Czemu? Bo najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś, a nie szukać pośród siebie. Od wielu lat jestem usługodawcą (także piszę soft) i wiem, że jeśli się robi coś dobrze, to się ma klientów, natomiast powyższe „fochy” to słowa rodem z „Usterki„, w której naprawiający telewizor zrzuca winę na użytkownika, bo nie potrafi (lub nie chce) znaleźć problemu. Jeszcze raz podkreślę, że jestem za tym, by produkty dobre kupować, wspierać deweloperów, producentów, sam zresztą wspieram ile mogę. Niestety, retoryka rodem z PRL, to coś co mnie mierzi.

  12. OK, ale w jaki sposób bada się owe piractwo? Ostatnio właśnie nad tym się zastanawiam. Nie mówię, że to nie możliwe, po prostu jestem ciekaw.

    Się patrzy tępo na statsy ściągnięć, ot co.

    • Kornick, jak rozumiem masz jakieś dowody

      wszędzie wokół nas

      Się patrzy tępo na statsy ściągnięć, ot co.

      Powiedział koleś od teorii spiskowych z ESA w roli głównej. Panowie bronicie piractwa zza parawanu niby pięknych słówek a platforma PC umiera sobie. Nawet gry Indy największy sukces odnoszą na konsolach i tam są najpierw wydawane patrz. Braid

  13. Ale co za różnica czy ściągnięto 6 milionów czy 6 tysięcy torrentów? Tak walczycie o te liczby jakby to miało znaczenie. Nawet jakby 1% z tych 6000 osób wykazało chęć kupna gry możemy mówić o realnej stracie dla wydawcy. Pozostałe 99% niech ściąga, bo . . . [wasza obronna tyrada]. Tylko nikogo to już nie obchodzi. Liczy się ta strata. Choćby niewielka. Jezu a jak czytam, że to wydawcy są gorsi od piratów to już mi się nóż w kieszeni otwiera. Brednie brednie brednie. . . Jakieś usprawiedliwianie się na siłe. . .

  14. W tej dyskusji podzieliliście na dwa obozy, jedni bronią pirackiej darmochy inni karcą ja bez względu na wszystko, Ludzie, to nie jest czarne albo białe. Nikt tu nie napisał ze piractwa niema, chodzi tylko o to ze sztucznie rozdmuchują liczby, gdyby je zlikwidowali to przecież nikt by nie kupował gry 3 razy 😀 takie to trudne do zrozumienia?

  15. Tak a propos tematu piractwa: USA w nagłym przypływie uczuć względem posiadaczy praw autorskich zablokowały (decyzją administracyjną, bez wyroku sądu) we współpracy z ICANN ok. 70 stron internetowych (z efektem globalnym) w związku z podejrzeniami o naruszenie za ich pomocą tych właśnie praw praw. US pokazały, że mogą decydować samodzielnie o całym internecie. Osobiście mam nadzieję, że zaistniała sytuacja doprowadzi do powołania międzynarodowej instytucji zarządzającej siecią. Ogólnie spór o piractwo przypomina mi trochę walkę naszych kierowców z fotoradarami – żadna strona nie gra fair, żadna nie chce przyjąć do wiadomości oczywistych faktów (przez pomijanie tych niewygodnych). Najlepiej skakać sobie do oczu, a cierpią na tym najbardziej Ci jeżdżący w miarę poprawnie, a przede wszystkim bezpiecznie.

    • Osobiście mam nadzieję, że zaistniała sytuacja doprowadzi do powołania międzynarodowej instytucji zarządzającej siecią.

      Z całym szacunkiem ale chyba głowa Cie boli. . organizacja kontrolująca internet? I może jeszcze opłata na jej działalność będzie wliczona w abonament?

  16. No jeszcze chwila i się okaze że złodziejstwo jest w awangardzie bitwy o wolność i światową demokrację. Prawdziwa Międzynarodówka Piraci wszystich krajów łączcie się

  17. Na wstępie dzięki, mam fajną lekturę w pociągu ;pKloperfield: z naprawdę całym szacunkiem do Ciebie, ale tak jak pisał Coppertop, następnym razem łyknij ziółka, bo to było na poziomie szczeniaka z onetu. Od razu piszę, nie jestem ani szczególnym zwolennikiem piractwa, ani przeciwnikiem. Patrzcie na to z szerszej perspektywy. Winę ponoszą obie strony, zataczając błędne koło. Rozwincie sobie tę myśl sami. Za dużo pisania jak na telefon. Żeby nie było. Oryginalnego SC2 mam, a do statystyki i tak się dołączyłem. Jak ktoś nie wierzy to niech poszuka sobie na bn.

  18. Ma ktoś z Was oryginalnego Windowsa ? ;}

    Tak, trzy (7 box, 7 oem i XP z MSDNAA, ale też się liczy). Mimo, że używam głównie Ubuntu (i innego wolnego oprogramowania, co oczywiście czyni ze mnie komunistę i zaciekłego wroga demokracji, wolnego rynku i amerykańskiego stylu życia).

  19. Jesli na wersji MSDNAA zainstalujesz jakis program zwiazany z rozrywka, to system staje sie nielegalny, bo jest on przeznaczony wylacznie do nauki 😛

  20. Czy na pewno? Ja odczytałem, że licencja jest do użytku edukacyjnego oraz domowego, jednak zabrania wykorzystywania tego Windowsa do celów zarobkowych. Sam korzystam właśnie z MSDN AA, nie czytałem licencji, bo Pani administrator mi wszystko opowiedziała ;}

  21. Też korzystam z MSDNAAowego Win 7 i to co mówicie jest samo przez siebie bezsensowne, gdyż taki system zaraz po zainstalowaniu ma na pokładzie wszystkie gry z Pasjansem na czele oraz WMP.

  22. Mało tego, pokazałem, że na przykładzie SC2 można udowodnić, że im większe piractwo, tym większy wpływ do kasy firmy!

    Nic nie pokazałeś i nadal mogę się pukać w czoło. Niestety

    Brzydzi mnie wyłącznie retoryka korporacyjnych obrońców

    Mnie brzydzą software’owi anarchiści ryczący w Sieci frazesy tymczasem rynek odwraca się od PC i to jest jedyny twardy fakt a nie głupia kazuistyka

    Bo najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś, a nie szukać pośród siebie.

    Wiesz co dosyć mam czytania tego bełkotu w Sieci wymądrzającego się na „złe korporacje” i krzyczące, że JEST JAKIŚ złoty środek. Szkoda, że ani razu go nie wyczytałem. Nigdy i nigdzie.

    wiem, że jeśli się robi coś dobrze, to się ma klientów

    Argumentu, że „gdyby były gry lepsze tobym nie kradł” też już mam po dziurki w nosie. Słyszałem to choćby przy wspomnianym już Prototype. Na konsoli zeszło sporo, na PC też w szarej strefie. Jaki argument za takim stanem rzeczy? Aaaaa bo Prototype jest do dupy a wyrafinowani gracze PC chłąmu nie kupują (tylko kradną;) ) a Konsolarze są głupi i każdy chłam kupią. Nie tędy droga.

    Niestety, retoryka rodem z PRL, to coś co mnie mierzi.

    To jej nie stosuj. . .

  23. A jeszcze się odniosę

    Czemu? Bo najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś, a nie szukać pośród siebie. Od wielu lat jestem usługodawcą (także piszę soft) i wiem, że jeśli się robi coś dobrze, to się ma klientów

    Wiesz podam ci przykład w skali mikro. Zostawmy wielkie korporacje, ogólną politykę wydawniczą i tak dalej. Podam ci przykład, który o czym nigdy jeszcze nie pisałem w przypadku tematów piractwa, dotyka, a raczej dotykał mnie osobiście. Kilka lat temu co zapewne każdy to pamięta Adrian Chmielarz i jego PCF stworzyło Painkillera. Przed w trakcie i po 😉 premierze Hype wśród polskich graczy może być porównywany tylko z tym co działo się przy okazji Wiedźmina. PEwnie też pamiętacie, że grę wydano za grosze i co się okazało? Painkiller był jednym z hitów słynnej Grzybowskiej. Więc co? Wydanie niecałych 20 złotych to jednak za dużo (nadal za dużo?) że trzeba kupować piracką kopię na giełdzie? Może gra była niedostępna. . . cóż wydał ją Axel&Springer i była w każdym sklepioe, kiosku i saloniku prasowym. Może była do dupy i warta jedynie spiracenia? Też nie!Jak powtarzam od lat – to jest kwestia mentalności. Mojej, twojej, waszej, ich. Te wszystkie gadki i pitolenie które czytam przy każdej okazji w takich tematach przegrywa w starciu z casusem 😀 Painkillera. Gry, przy której następnym krokiem wydawcy byłoby już tylko oddawanie jej za darmo na ulicy.

  24. Kocie, spokojnie, skąd w Tobie tyle nienawiści? :PZłoty środek istnieje, nikomu tylko nie chce się go szukać. No i na pewno wtedy niektóre wielkie korporacje stracą majątek (tak, jestem zwolennikiem teorii, że okradają nas organizacji antypirackie, wydawcy, politycy, żółwie, króliki i tak dalej i tak dalej. . . właściwie to całe życie otaczają nas sami złodzieje. . . najgorsze jest to, że to prawda 🙁 ). Jeśli chodzi o piracenie Painkillera w Polsce. . . tutaj masz rację, trzeba być skończonym kretynem żeby piracić taki tytuł w takich warunkach. Zwłaszcza, że nawet z zamawianiem nie było problem, cena nadal była wtedy kusząca (wiem z doświadczenia, dodatek nabyłem w ten sposób). W sumie poruszyłeś tutaj bardzo ważną kwestię. Przed wszelkimi antypirackimi akcjami w stylu „odcinanie od internetu,” albo „wysoka kara”, powinni zacząć edukację ludzi i uzmysłowić im skutki piractwa. Wiadomo nie od dziś, iż często otacza nas banda kretynów zwana potocznie (i bardzo krzywdząco wobec osobników tego samego gatunku) ludźmi. Tak jak pisałeś – kwestia mentalności, od jej zmiany należałoby rozpocząć tę epicką batalię.

  25. o edukacji piratów słyszę tak od 16 lat i jakoś nic z tego nie wynika. Sprawę pozamiatał internet. O ile się ludzie przekonali że kupowanie u Borysa na targu może być czymś nie tak. To już w zaciszu domowym ściągniątko jest już czymś mniej złym. Zresztą co tam gry. A filmy? To dopiero rżniątko jak w rumuńskim burdelu 🙂

  26. Jakoś do tej pory w kierunku edukacji piratów nie podjęto sensownych działań (chyba, że mnie coś ominęło), dlatego piszę, że warto od tego zacząć. No ale najłatwiej ludzi od internetu odcinać i narzucać na nich gigantyczne kary. . . Teraz tak trochę bardziej na luzie – oglądnijcie sobie trzeci odcinek drugiego sezonu serialu Technicy magicy (IT Crowd), mają tam fajne nawiązanie do piractwa.

  27. a o jakiej edukacji mówisz? Powiesz mi ze piraci są jak ślepe dzieci we mgle i nie wiedzą co robią bo ich nie wyedukowano? No kaman!!!

  28. Szczerze? Tak. Odwołam się do przykładu Kota, Painkillera. Cena była niska, nie ma co się tutaj rozwodzić. Mimo to znaleźli się debile, którzy kupili/ściągnęli pirata. Wniosek: albo potwierdzają się moje najostrzejsze przekonania (większość ludzi jest tak głupia, że nie powinna mieć prawa do życia), albo nabywcy nielegalnych kopii nie wiedzieli o śmiesznie niskiej cenie tytułu, albo nie wiedzieli, iż to co robią jest złe.

  29. Mimo to znaleźli się debile, którzy kupili/ściągnęli pirata.

    To nie debile. To świątobliwi wojownicy o wolność, niezależność i świat bez korporacji!

  30. Wszyscy plują na wielkich (po części słusznie, po części zaś jest to instynkt stadny). Najbardziej żenujące jest to, że takie tytuły jak antologia Deus Ex czy też Baldury są ściągane, z nie mniejszą frekwencją niż świeżutkie produkcje. Niżej już chyba ludzie nie upadną. Choć w sumie nie. . . nawet takie World of Goo ostro „szło” na torrentach. O tempora! O mores!

    Złoty środek istnieje, nikomu tylko nie chce się go szukać.

    Przecież jest, wystarczy dobrze poszukać :> http://zlotysrodek. com/twoj-seks

  31. Wielu sciagaczy kupuje gry ktore im sie podobaja. Trzeba pamietac, ze w dzisiajszych czasach dema robia sie coraz rzadsze. Poza tym wiele pozycji w odczuciu graczy jest tak dennych, ze zal im nawet glupich 10zl na takie cos. Ale oczywiscie tez sa tacy, ktorzy sciagaja dla zasady. Na Allegro swego czasu ciezko bylo kupic X360 Arcade ktore nie bylo przerobione.

    • Tak chyba z 1 na 10

      Nawet jesli taki bylby odsetek, to 250K kopii gry to malo? 😉 Po prostu obecnie polityka jest taka, zeby sprzedawac gowno zawiniete w sreberko. Piractwo to wlasciwie jedyna sila ktora przymusza producentow do jako takiego dbania o klienta. Bo jesli ktos placi, to wymaga. A nie – kupiles, to spieprzaj dziadu.

  32. Taak. Ściągamy bo nie ma dema. I tak się kończy – dochodzisz do połowy gry na piracie, bo to w końcu demo ;] i nuuuda, do kosza, nie kupuję. Bardzo fair zagranie, co nie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ