Lubicie sport w wydaniu wirtualnym? W takim razie z pewnością zainteresuje was wieść, że nadchodzący Virtua Tennis 4 obsługiwać będzie kontrolery ruchu. Sam twórca serii – pan Mie Kumagai – w wywiadzie dla serwisu CVG wymienia plusy i minusy Kinecta, kontrolerów Wii, oraz oczywiście Playstation Move. Według Kumagaiego najlepszym wyborem będzie Move, ponieważ będzie z całej trójki zacytujmy: najbardziej precyzyjny. Z drugiej strony zauważa także zalety Kinecta i chwali go za śledzenie poszczególnych części ciała co może być plusem podczas rozgrywki i sprawi, że zabawa na korcie będzie bardziej „rzeczywista”, a nie tylko sprowadzona do machania ręką. Bardzo podobne wnioski wyciągnął podopieczny Andrzeja Grubby, który testował trzy kontrolery na potrzeby programu Bleep Bloop.

Co ciekawe wersja VT4 na konsolę Nintendo Wii nie będzie wymagać dodatku w postaci Wii Motion Plus.

Najnowsza odsłona Virtua Tennis pojawi się na sklepowych półkach już na wiosnę.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

6 KOMENTARZE

  1. Subaru Impreza WRX STI raczej nigdy nie bede mial okazji sie przejechac, ale dzieki Dirt 2 moge miec iluzoryczne poczucie posiadania tego cuda. Wyborowym snajperem tez sie nie urodzilem, ale dzieki BC2 i M95 wiem jakie to przyjemne uczucie odstrzelic glowe wroga z kilkuset metrow. Po gorach tez lubie sobie polazic, ale Indiana Jones to ja na pewno nie bede, ale dzieki Tomb Raider moge poczuc sie jak prawdziwy odkrywca. . . Jak bardzo rozumiem powody dla ktorych gramy w gry wyscigowe, strzelanki, przygodowki, symulatory czy bijatyki, tak juz nie pojmuje po co ludzie udaja machanie rakieta tenisowa przed TV, kiedy moga robic to naprawde. Ja rozumiem, ze teraz robi sie gry wlasciwie o wszystkim, ale czy to juz nie jest przesada? Jak tak dalej pojdzie, to za jakis czas nikt juz nawet nie bedzie gral na boisku w pilke, nikt nie bedzie jezdzil rowerem, na rolkach, lyzwach. . . bo wszyscy beda siedziec z padami przed TV otrzepujac sie tylko z okruchow po czipsach. Zreszta to juz sie dzieje i nie wyglada to najlepiej. Ja majac lat nascie biegalem po boisku z kumplami grajac w noge, w krola, w kwadrata, w palanta, w kosza, jezdzilismy na rowerach po kilkanascie km czasami, a wieczorem bawilismy sie w chowanego. A teraz dzieciaki siedza tylko przed komuterami, nagrywaja vlogi na YT i kolekcjonuja przyjaciol na facebook’u. Ja wiem, ze cyfrowe zycie przejmuje kontrole nad ludzmi i obejmuje juz nie tylko ten wiek dzieciecy, bo vloguja nawet dojrzali ludzie, ale po przeczytaniu tego newsa naszla mnie taka refleksja, dokad ta ludzkosc wlasciwie zmierza, i ciezko mi sobie wyobrazic ten swiat za 20 lat, kiedy to spotkanie ze znajomymi bedzie odbywalo sie chyba przed wielkim hologramowym ekranem.

  2. a wieczorem bawilismy sie w chowanego

    A wy się bawilismy w Zorro! Chowany tez był super 😀 cała ściana domu byla do „zaklepania” . Piekne czasy. . . Denerwowalismy też starego Wasiaka grając w piłę przed jego oknami. Przez lata wyskakiwał z domu i się pieklił na nas a my uciekaliśmy. I nigdy nie zbilismy mu tej cholernej szyby. Może szkoda. . .

  3. Jak tak dalej pojdzie, to za jakis czas nikt juz nawet nie bedzie

    Od stu lat słychać jak to „nikt już nie będzie” tego czy owego. Czy naprawdę nie czas dać sobie z tym spokój i przyjąć do wiadomości, że nic nikogo do telewizora/monitora/czegokolwiek-innego nie przykuwa? Przypomina mi się tekst z „Powrotu do Przyszłości” — „Skoro w przyszłości wszyscy mają te. . . automobile, to pewnie nikt już nie biega?”. Równie dobrze można stwierdzić, że muzyka umarła wraz z premierą Guitar Hero, bo „w przyszłości” już nikt nie będzie grać na prawdziwych gitarach. . . No litości.

  4. Uwielbiam filmowe cytaty, sa takie zyciowe, szczegolnie te z filmow sc-f ;-). Tylko jest jednak drobna roznica pomiedzy filmowa rzeczywistoscia a rzeczywistoscia. . rzeczywista? Porownanie do Guitar Hero jak kula w plot, bo co ma piernik do wiatraka? a scislej co ma granie na gitarze do dzieciakow, ktore juz nie potrafia spedzac wolnego czasu tak jak robili to dawniej ich ojcowie i matki? Nie jest powiedziane, ze przyjdzie w koncu taki dzien w ktorym wszystko nagle zniknie. Zanikanie pewnych ludzkich zachowan, a w tym przypadku aktywnego spedzania czasu przez dzieciaki, postepuje calymi latami, a coraz ciasniej owijajaca swiat siec internetowa oraz przesyt wirtualnej rozrywki w postaci setek gier, ktorymi kazdego roku producenci nas zasypuja, na pewno sie do tego w olbrzymim stopniu przyczynia. To ze pewne rzeczy pamietaja jeszcze nasi pradziadowie, a ktore tez kultywowane sa przez set lecia, nie oznacza, ze inne nie znikna w przeciagu ilustam lat. Poczekaj az sam bedziesz mial syna/corke i jak dorosnie powiedz mu/jej pewnego pieknego dnia, aby zamiast siedziec na FB lub czyms co wtedy bedzie modne, wyszedl/-la pobawic sie z przyjaciolmi w chowanego :-))). Ja sam dzieci nie mam, ale mam za to nastoletniego chrzesniaka, ktoremu jesli powiesz „idz pojezdzic na rowerze”, to padnie na podloge i zrobi ROTFL! Chcesz sie licytowac ze mna jak to bedzie z ta integracja interpersonalna wsrod tylko dzieciakow za te 20lat, bo wlasnie o nich pisalem, poczekaj chociaz 10. Ja mowie po sobie i ostatnich 20 latach swojego zycia. Patrzac jednak za okno na opustoszale boisko na ktorym spedzalem prawie kazda wolna chwile, a po ktorym teraz spaceruja jedyne emeryci z pieskami, wydaje mi sie, ze mam w tym co pisze sporo racji :-).

  5. a scislej co ma granie na gitarze do dzieciakow, ktore juz nie potrafia spedzac wolnego czasu tak jak robili to dawniej ich ojcowie i matki?

    Po pierwsze, czy to, że ktoś nie spędza dzieciństwa dokładnie tak, jak Ty oznacza automatycznie, że spędza je gorzej? Sorry, ale takie wnioski zawsze wywołują u mnie co najwyżej opad kończyn. Po drugie, chyba mieszkasz w jakiejś „bezdzietnej strefie”. Osiedle, które zamieszkuję jest dość młode (tak w sensie czasu swojego istnienia jak i średniego wieku mieszkańców) i latem, od rana do wieczora, wokół bloków w mojej okolicy widzę i słyszę całe masy dzieciaków biegających bądź jeżdżących na rowerach, rolkach czy (starsi) deskorolkach po okolicy. Ba, może Cię zdziwię, ale nawet fikołki na trzepakach nie wyszły z mody. Niedaleko mam las i jak tylko zrobi się ciepło to ganianie się na rowerach lub wycieczki na tychże z rodzicami stają się tam codziennością. Place zabaw, piaskownice, huśtawki i boiska do piłki nożnej czy koszykówki też nie stoją puste. Z całym szacunkiem, ale odwoływanie się do argumentu „mój nastoletni chrześniak czyli cholernie reprezentatywna pojedyncza osoba” jest absurdalne. Zawsze byli ludzie, którzy woleli siedzieć w domu. Sam się do takich zaliczam i choć jako dzieciak uczestniczyłem w różnych grach i zabawach na wolnym powietrzu, to jednak zawsze wolałem, chociażby, składać Lego, czytać popularne niegdyś segregatorowe Światy Wiedzy czy inne Easy PC albo, jak już dostałem komputer, uczyć się programowania. To się nazywa „bycie domatorem” i nie jest wynalazkiem ostatnich kilku lat. A to, że taki domator ma obecnie więcej ciekawych zajęć, więcej dostępnej rozrywki i informacji oraz może się nawet, dzięki Move czy Kinectowi, trochę rozruszać. . . . Jak dla mnie to dobrze. Tak samo nie widzę nic złego w tym, że dzieciak spędzi na podwórku godzinę mniej czasu po to, żeby pogadać przez komunikator, zajrzeć na forum albo pograć w grę komputerową (niech to będzie i tenis, nie każdy ma możliwość grać na prawdę). Inna sprawa kiedy ktoś spędza całe dnie siedząc na Facebooku, pisząc komenty do fotek znajomych i nie robiąc absolutnie NIC pożytecznego. Ale zastanów się nad tym i powiedz, czy różni się to czymkolwiek od, nadal praktykowanego przez wielu „ruchliwych”, siedzenia z „ekipą” na ławce w parku i obalania jaboli? Jak dla mnie jedynie tym, że taki idiota przynajmniej nie psuje krajobrazu.

  6. Widzisz, ja swoje, a Ty swoje ;-). Przeciez gdybym mieszkal w miejscu gdzie dorastajace dzieci mozna policzyc na palcach dwoch rak, to nie wspominalbym o pustych boiskach i placach zabaw, prawda? :-). Nie traktuje tego przypadku, jako odnosnik w skali swiatowej, bo mieszkam mimo wszystko w malej miejscowosci, ale smiem twierdzic, ze to o czym pisze, znajduje odzwierciedlenie nie tylko w tym co widze u siebie ale rowniez na calym swiecie. Nie ma naturalnie na to zadnych potwierdzajacych moje tezy statystyk, ale nie trudno zauwazyc, ze spora czesc dorastajacej mlodziezy woli spedzac swoj czas w wiekszosci w sieci lub grajac, a wiele z tych osob totalnie sie w tym zatraca, stawiajac wirtualna rzeczywostosc nad realne kontakty. U Ciebie za oknem latem biegaja dzieci, graja w pilke, na pewno w wielu miastach jest dokladnie tak samo, nie przecze, ale widzisz, kiedys dzieciak dostawal na komunie rower, teraz w wiekszosci jest to komputer, konsola, psp etc. . Komunikacja poprzez komunikatory bedace czescia internetowego swiata, staly sie codziennoscia obecna w niemal kazdym telefonie mlodego czlowieka. Nawet taki internetowy jezyk skrotow przekradl sie do realnych dialogow i na ulicy mozna uslyszec „lol”. Oczywiscie to nie musi o niczym swiadczyc, ale mimo wszystko dla mnie ta granica pomiedzy oboma swiatami bardzo sie zatarla i uwazam, ze w niedalekiej przyszlosci te zwirtualnienie zycia bedzie wiodlo prym nad ta zwyczajna, fizyczna forma kontaktu miedzy ludzmi ;-).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ