Wszędzie mówią, że mamy wyjątkowo ciepłą jesień. Może to i prawda, ale ja dziś zmarzłem jak pies. Niestety musiałem zmierzyć się z pewnym urzędem co było trudniejsze niż pokonanie mamuta w Skyrim (nie wierzycie, że mamuty są mocarne – oto wideo). Na szczęście wszystko się udało i mogłem po kilku godzinach(!) powrócić w domowe pielesze i zająć się przyjemniejszymi sprawami. Jakimi? Grałem oczywiście w The Elder Scrolls V: Skyrim. Mam tajny plan, aby w końcu zająć się głównym wątkiem fabularnym. Do tej pory wałęsałem się po całej prowincji wykonując zadania poboczne, zwiedzając jaskinie itd., ale chyba nadszedł już czas zakończyć przygody mojego bohatera.

Tak więc ja dokończę Skyrim oraz być może pogram w Arkham City. Na stoliczku kurzy się także najnowsza, rodzima produkcja, czyli Afterfall: Insanity. Choć patrząc na opinię o tej grze krążące w Sieci to powinienem wyrzucić ten tytuł na śmietnik. Tradycyjnie sięgam też na półeczkę z książkami. W ten weekend moim wyborem jest Bezsenność Stephena Kinga.

A wy? W co zamierzacie zagrać i co ewentualnie przeczytać w ten weekend?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

18 KOMENTARZE

  1. SWTOR – beta trwa, teraz testy „high-level content”. Wczoraj opłaciłem pre-ordera już do końca. Teraz zostało tylko czekać na samą grę i od 15 grudnia zacząć przygodę na poważnie. Po za tym nadrabiam zaległości w serialach, ostatnio Homeland i Sons of Anarchy.

  2. Po demie Afterfalla stwierdziłem że nie ma sensu wydawać na ten badziew choćby jedną złotówkę. W co gram? Kupiłem sobie Dead Rising 2 w sklepie internetowym i szczęśliwie dziś mi przyszła paczka więc Zombiaczę :)silent Synowie Anarchii? Ja już nie mogę tego oglądać. Ci motocykliści to jakieś cipy a nie gangsta.

  3. U mnie niezmiennie Skyrim i tak chyba zostanie jeszcze bardzo, bardzo długo, ponieważ świat urzekł mnie dokumentnie. Dodatkowo Beth oświadczyła ostatnio, że udostępni pełne narzędzia developerskie dla moderów, czyli możemy się spodziewać całej masy nieoficjalnych dodatków i ulepszeń. Najs. Serialowo skończyłem ostatnio oglądać Defying Gravity, fantastyczny serial SF o astronautach i ich 6cio letniej wyprawie po układzie słonecznym. Niestety, zważywszy na fakt, iż serial był dość mocno obyczajowy i nie było w nim dzielnych amerykańskich marines dokonujących cudów męstwa strzelając z laserów do przebrzydłych kosmitów, został skasowany po pierwszym sezonie. Cóż, jak widać popkornowo-keczupowa masa nie jest w stanie przyjąć pewnych informacji na wzór swojego protoplasty czyli masy szarej. . . Co do Afterfalla, to nie tykam się tego nawet dwu metrowym kijem w gumowych rękawiczkach. Na dodatek te debilne husarskie skrzydełka. . . . . . Standardowo weekendowe pozdrowienia dla wszystkich.

  4. Wszystko mam rozgrzebane. Bedzie pewnie troche Skyrima, troche Batmana i troche AssCreed Revelations. Skupie sie pewnie na tej ostatniej grze – lubie poskakac sobie po dachach i pozabijac troche niczego nie spodziewajacych sie przeciwnikow. Pozdrawiam rowniez. PS. juz tylko 3 tygodnie zostaly.

  5. Głównymi punktami tego weekendu miały być : beta Blacklight Retribution i L2. To pierwsze jak się okazało,po za otoczka pseudoSF niczego więcej nie oferuje a L2 to największy badziew jaki ostatnio widziałem. Więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko kupić sobie w końcu dildo bo bejsbol poziomu drugiego już mi się znudził i rozpoczać rozwałkę. Rzecz jasna mówię o SR 3. A po za tym TS V i MW 3. No może ewentualnie DC U.

  6. Skończyłem Arkham City i powiem, że finał zaskoczył. Choć za szybko wszystko się skończyło. Teraz wróciłem do DX za sprawą The Missing Link – klimat miażdży. Czegoś takiego mi w podstawce brakowało. No i jest miła odmiana w kolorystyce – to ważne, bo w oryginale pod koniec ta żółto-brązowa paleta kolorów nużyła. Poza tym nowe N+ sobie czytam a książkowo w ubiegłym tyg skończyłem trylogię 1Q84 i na razie nie chce mi się nic czytać ; ) I serialowo nadrabiam Housa, ale formuła wyczerpała się parę sezonów temu i teraz właściwie z przyzwyczajenia oglądam no i tak żeby dociągnąć do końca, bo wątpię by był 9 sezon – bez przesady. . .

  7. Ech. . znowu zajęcia w sobotę, z których wróciłem mocno ściorany. Czas weekendowy mi się nie sprzyja. Nadal biegam po rzymskich dachach i wykonuje poboczne misje, próbując odwlec fabularny koniec. Odwlekać można długo, bo jeszcze misje asasyńskie, obrazy Leonardo, glify, skakanie za flagami, a i idiota sprzedał jedwab, więc szukam go gdzie się da, żeby wykonać ostatnią misję kupiecką. @klusiek – A spadaj, SoA jest w pytę 😉 zacząłem wczoraj 4 sezon i mam nadzieję skończyć przed finałem, ale będzie trudno. A w przyszłym tygodniu finał Boardwalk Empire, a za 2 – American Horror Story. . . @d_c – może kiedyś znajdę czas, żeby obadać ;)Do czytania: Kroniki Południa, czyli 4-6 część przygód Czarnej Kompanii. Warte polecenia.

  8. A ja klasycznie od wczoraj giercuję w KOTOR 2 jakoś mnie wcześniej dwójka ominęła więc nadrabiam zaległości. Oczywiście Skyrim też 😀

  9. Afterfall radzi sobie nieźle, jeżeli chodzi o grę światło-cień jednak ma niestety okropną wadę. Walka przypomina mi okładanie się jaskiniowców maczugami. Drewniany system trafień, i zwykłe zaklikanie przeciwnika na śmierć. Wygląda to nienaturalnie. Broń palna wypada lepiej, przynajmniej z tego co zauważyłem. Jeden strzał w głowę i po kłopocie. Niestety zagadka z ze zmniejszeniem temperatury w rdzeniach reaktorach na razie mnie odrzuciła od pójścia dalej. Z rzeczy bardziej przyjemnych ukończyłem obie części Wiedźmina. Tak, pomimo obrzydzającego szumu informacyjnego mogę napisać że to bardzo dobre gry. Przede wszystkim surowy klimat, brak sztuczności i dosadny język trzymały mnie do końca z zaciekawieniem przy monitorze. System walki odrobinę denerwujący, czekanie na ognisty mieczyk to nie jest to co lubię najbardziej. Jednak do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Na początku jest trudno i trzeba mieć trochę pokory, choćby z grupką wiwern. Niestety rezultaty były opłakane. Później dzięki questom byłem tak napakowany, że końcówkę przeszedł z palcem w nosie. Casus Gothica ;). Alchemia – mikstury są bardzo mocne, i niezbędne przy dłuższych starciach by przetrzymać walkę na obu nogach. Dużo zadań, świetna gra w kości. Druga część naprawia niektóre wady poprzednika, podczas gdy w innych miejscach psuje to co było dobre. Brak przymusu zbierania alkoholi do mikstur, medytacja w dowolnym miejscu, zwiększenie mocy bomb, limitowany rozmiar inwentarza wagą. A z drugiej strony nowa wersja gry w kości (ktoś chyba chciał wesprzeć okulistów, bo zaraz po pierwszej rundce znalazłem na szczęście klasyczną wersję z jedynki), boksowanie (QTE, nie dziękuję), za duży rozmiar czcionki jeżeli chodzi o inventory (znowu – mod usprawniający), brak możliwości zbierania rupieci u karczmarzy (nierealistyczne przemieszczanie z miejsca w miejsce, ale wygodne). No i książki, nie wiadomo które są przeczytane, a które nie. Choć na szczęście nie trzeba już zbierać ich tylu co w jedynce, by nauczyć się wiedźmińskiego rzemiosła. Na pewno jeszcze wrócę do tego uniwersum, może przy okazji trzeciej części. Piękna, plastyczna grafika i DŹWIĘK (jedna z niewielu gier które wykorzystują tak doskonale system 5. 1). Widać podobną ewolucję jak w przypadku Dragon Age, jeżeli chodzi o same zmiany sposobu gry. Walka w prologu od razu uzmysłowiła mi, że teraz trzeba będzie się bardziej wysilić. Teraz nabrałem ochoty na powtórkę dwójki Dragon Age’a z DLC i modami. Kończąc wykład żegnam się uprzejmie

  10. Ja po wizycie w studiu Nicolas Games Entertainment jestem bardzo pozytywnie nastawiony do Afterfalla i życzę im powodzenia. Jak ktoś zainteresowany to zapraszam, moje wrażenia Klik@Granie? Załapałem swoją pierwszą długoterminową (mam nadzieję) pracę (sklep z grami :D) więc czasu mało, bo weekendy na uczelni. Ale BF3 i Brotherhood powinny mieć swoje pięć minut w tym tygodniu.

  11. Ostatnimi czasy głównie nadrabiałem przygodówkowe zaległości. Najpierw Tajne akta 2, potem ostatni Sherlock Holmes, a aktualnie świetne Gemini Rue, które gorąco polecam. Poza tym wykańczające nocne sesje Civilization i trochę Dead Space 2. Czytać planowałem „Taniec ze smokami” ale na 45zł za pół książki jakie zażyczyło sobie wydawnictwo Zysk i Spółka zareagowałem gestem kozakiewicza. Co do Afterfall: Insanity to cóż. . . Choć polskim developerom życzę zawsze jak najlepiej, to chyba nikt kto choćby otarł się o działalność firmy Nicolas Games, nie powinien się dziwić ocenom tej produkcji.

  12. Gamini Rue, kurde gdyby nie Ty, umknęło bi mi zupełnie, a z tego co widzę to zapowiada się całkiem fajnie. Dzięki. 🙂

  13. Dzisiaj Gemini Rue dokończyłem (razem ~9h) i opinię podtrzymuję. Gra się bardzo przyjemnie, a mocno przestarzała mechanika w najmniejszym stopniu nie przeszkadza. Historia kończy się wprawdzie w dość przewidywalny sposób, ale wiele to grze nie ujmuje. Można się niby przyczepić do niskiej rozdzielczości i sporadycznych braków w udźwiękowieniu (czasem nie ma efektów dźwiękowych, reszta, łącznie z głosami, jest naprawdę dobra), tylko po co. Gemini Rue to produkcja w zasadzie jednoosobowa, a AGS też ma swoje ograniczenia. Gra była dostępna w pakiecie z ARES, Sanctum i Nimbusem w „debiutanckim” pakiecie indieroyale. com. Teraz tak tanio się jej raczej nie kupi, ale z czystym sumieniem polecam.

  14. A dziękuję wszystko w porządku. Wszyscy zdrowi, dzieciak rośnie, pies już dorosły itd. A i pogoda też dopisuje. :)ps. Jakby się nikt nie zorientował to wyszedł patch 1. 3 do Skyrima. Tym razem ponoć więcej naprawia niż psuje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ