O tym, że gry wideo pokazują nam nowe światy, uczą nas historii, matematyki, fizyki i mechaniki, wiemy nie od dziś. Każda strategia historyczna, każde Civilization, Sudden Strike czy Total War pokazuje nam dawne czasy i powoduje, że możemy się popisywać na lekcjach historii. Każda gra z serii The Incredible Machine uczy nas mechaniki, a SimCity – planowania i zarządzania. To już zostało udowodnione wieki temu, nikt mnie nie przekona, że jest inaczej i nawet nie będę podejmował jakichkolwiek dyskusji w tym temacie. Dyskutować można natomiast nad innymi walorami edukacyjnymi gier. Które według mnie istnieją.

„Chłopczyku, co ty możesz wiedzieć o realizmie FPPków, jeśli w życiu nie biegałeś po poligonie z AK-47. Gry mają się nijak do prawdziwej wojny.” – napisał mi kiedyś na forum jakiś spryciarz, którego wzięli do wojska, przez co miał okazję strzelać z prawdziwego karabinu. Gratuluję temu koledze twardości i męskości, ale po pierwsze – nie zamierzam nikogo przepraszać za to, że zamiast biegać po poligonie studiowałem, a po drugie – z całym szacunkiem dla wszystkich wojskowych z niedawno skasowanego poboru – biegać po poligonie i naciskać na spust, choćby i nie wiem jakiej siły i koncentracji to wymagało – jak widać nauczyć można każdego.

Znacznie trudniej jest natomiast wbić komuś do głowy, co to znaczy „oskrzydlić stanowisko wroga”, nauczyć go ataku w koordynacji z kolegą, wzajemnego osłaniania się i dostosowania do zmiennych warunków na polu bitwy. Pomijając więc (ważny, acz nie najważniejszy) fakt, że zamiast karabinu mamy gamepad i zamiast wdychać dym nie wdychamy nic, wszystkie elementy taktyki wojskowej w grach wideo można znaleźć. Nawet jeśli weźmiemy skrajne przypadki, absolutnie nie-realistycznych FPP-ków, takich jak Quake Arena czy Unreal Tournament, to oczywiście prawdziwy żołnierz nigdy nie będzie sobie rocket jumpował (i dobrze), ale szybkość porozumiewania się z towarzyszami i koordynacja szturmów w trybie Capture-The-Flag może być naprawdę dobrym treningiem.

„Tak zwany realizm gier wyścigowych, w porównaniu z prawdziwymi rajdami jest śmieszny” – powiedziałby zapewne ktoś, kto lubi się chwalić startami w „prawdziwych” wyścigach. Oczywiście, nie ma co mówić, że symulatory są choćby w połowie tak realistyczne, jak prawdziwa jazda. Ale są w nich elementy, które mogą pomóc. Odpowiednie wchodzenie w zakręt, kontrowanie, właściwe zmiany biegów – tego wszystkiego możemy nauczyć się z serii gier Colina McRae czy takiego Race Pro. Ktoś, kto dużo gra w symulatory wyścigów, po jakimś czasie intuicyjnie zaczyna czuć trasę i przyspieszać oraz zwalniać w odpowiednim momencie? Niby czemu ta wiedza nie miałaby się przydać w prawdziwym życiu? Powiem szczerze – aż zaniemówiłem, kiedy wybrałem się z przyjaciółmi na poczciwe gokarty (zaraz pewnie jakiś „ekspert” mnie wyśmieje) i okazało się, że podobieństw w porównaniu z grami wyścigowymi jest mnóstwo. Jasne, w grach nie marzną ręce. Ale zgadza się znacznie więcej elementów.

Nawet gry sportowe uczą! Wyrabiają refleks, orientację i podpowiadają odpowiednie zagrywki. Też – siłą rzeczy – nie jestem zawodowym sportowcem. Ale w koszykówkę gram dużo, kiedyś grałem na uczelni i muszę powiedzieć, że setki godzin spędzonych przy różnych grach z serii ‘NBA' też mnie wiele nauczyły. Że jak obrońca schodzi do środka to trzeba penetrować. Że jak nieco odpuszcza – rzucać z dystansu. Powiedziałby ktoś, że nie ma nic bardziej oderwanego od rzeczywistości, niż porównywanie prawdziwego rzutu za trzy, w którym udział biorą setki mięśni, od zwykłego wciśnięcia przycisku na padzie. I miałby rację. Ale to, kiedy oddać ten rzut, po co go oddawać i CZY w ogóle go oddawać, czy podać do partnera – to wiedza nieodzowna i można powiedzieć – w koszykówce najważniejsza. A taktyki gry w koszykówkę naprawdę można się nauczyć z gier.

Może komuś się wyda, że „pojechałem”. Że w swej nieustającej krucjacie, w której udowadniam, że gry są super, przesadziłem. Być może tak właśnie jest. Ale według mnie gry nie uczą tylko „wiedzy” . Uczą też zachowań, schematów myślowych i umiejętności podejmowania decyzji, które na poligonach, trasach rajdowych i parkietach całego świata, setkom „zawodowców” przychodzą z trudnością. Nie mówię, że po pograniu w Operation Flashpoint byłbym od razu świetnym żołnierzem. Nie mówię, że po grze w gry Geoffa Crammonda, mogę startować w Formule 1. I nie mówię, że zamiast chodzić na siłownię, koszykarze powinni grać na konsoli. Mówię tylko, że to naprawdę bardzo pomaga i to w dziedzinach, które naprawdę trudno wytrenować w inny sposób. Pomaga znacznie bardziej, niż nam się wydaje.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 KOMENTARZE

  1. powiem tylko tyle ze moim zdaniem jako gracza autor tego postu ma jakieś kuwa niedowartościowania przez życie , to co napisał w malej wierze ma racje ale większość to tylko jego jakieś nie wiem pomysły;/

    • powiem tylko tyle ze moim zdaniem jako gracza autor tego postu ma jakieś kuwa niedowartościowania przez życie , to co napisał w malej wierze ma racje ale większość to tylko jego jakieś nie wiem pomysły;/

      otóż nie, lokersss drogi niczym kajzerka z dnia zeszłego w kauflandzie. . . autor ma wiele racji, jeśli nawet i nie więcej. wiadomo, że jeśli ktoś jest w wojsku to potrafi strzelać – tak jak to już napisał autor – ale nie nauczy on się tam prawdziwej wojny jako takiej, a gry dają jako takie wyobrażenie o niej. to ledwie dziewięć miesięcy, które notabene polegają na robieniu pompek i musztrze. co do symulatorów. . . mogę koledze przypomnieć tylko jedną datą i chyba wszystko będzie jasne. . . 11. 09. 2001 – przecież tamci panowie uczyli się latać na flight simulator, na niczym innym!mi się po prostu wydaje, że chyba nie do końca ze zrozumieniem to, lokersssie, przeczytałeś. autor przecież jasno i wyraźnie zaznaczył, że granie nie nauczy nas być mistrzami w danej dziedzinie, ale daje nam wyobrażenia do zrozumienia zasad danych sportem, wojną, prowadzenie, sterowaniem, itp rządzących, tak?

  2. lokersss, wyobraź to sobie w ten sposób. . . ale proszę Cię, postaraj się i włącz wyobraźnię:Prawdziwe życie to profesjonalna recenzja, opublikowana na łamach renomowanego pisma, czytanego przez setki tysięcy Polaków. Grą jest Twój komentarz do tego felietonu. Krytykujesz autora nie podając żadnego argumentu, gdyż cytowane zdanie ciężko nazwać jakąkolwiek argumentacją:

    ale większość to tylko jego jakieś nie wiem pomysły;/

    Stylistyka Twojej wypowiedzi stoi na żałośnie niskim poziomie, a ten ‚przecinek’ wstawiłeś chyba po to by samemu się trochę „dowartościować przez życie”. Drogi lokersss’ie, w grze poległeś na całej linii. . . Ale mam dla Ciebie też dobrą wiadomość – Valhalla nie jest renomowanym pismem i Twoją wypowiedź przeczyta raptem kilkadziesiąt osób. Czy teraz rozumiesz co autor felietonu miał na myśli mówiąc o ‚wirtualnej symulacji’ jako formie nauki?

  3. ta bo teraz najlepiej na mnie dać nacisk ja tylko napisałem co myślę o tym poście nic więcej a tu od razu jakim ja jestem żałosny , nie chcecie nie czytajcie a moje postrzeżenia mogę pisać na każdy dany temat jaki dają autorzy może jednak trochę przesadziłem z ta moja wypowiedzią :/ ale każdy interpretuje jak chce to chyba jasne

    • ta bo teraz najlepiej na mnie dać nacisk ja tylko napisałem co myślę o tym poście nic więcej a tu od razu jakim ja jestem żałosny , nie chcecie nie czytajcie a moje postrzeżenia mogę pisać na każdy dany temat jaki dają autorzy może jednak trochę przesadziłem z ta moja wypowiedzią :/ ale każdy interpretuje jak chce to chyba jasne

      Zauwaz, ze „dalismy nacisk” nie za opinie, tylko za styl jej wyrazenia. Z tego co widze, to wiekszosc zrozumiala Twoje intencje i przyjela je do wiadomosci. Ale dyskusja powinna stac na pewnym poziomie o czym chyba zapominasz.

  4. ja wiem o co ci chodzi doskonale i o niczym nie zapomniałem tak chociaż mi się wydaje czy to coś złego ze sie ktoś nie zgadza z autorem :/ mnie to wcale nie razi ze ktoś ma odmienne zdanie i się nie zgadza nawet jak chodzi o wszystkich na tym forum , jutro będę nowe felietony i nowe wypowiedzi będą to moze napisz e następnym razem coś mądrego

  5. Pany dajta spokój chop i tak nie zrozumi;p lokersss im nie chodzi o treść tylko forme! Czyli nie o to co napisałeś ale jak!!

  6. Pomijając więc (ważny, acz nie najważniejszy) fakt, że zamiast karabinu mamy gamepad i zamiast wdychać dym nie wdychamy nic, wszystkie elementy taktyki wojskowej w grach wideo można znaleźć

    A dym z fajki wodnej moze byc?

  7. R6 Vegas + co-op, ostatnio uczę się tego 😛 podejrzewam, że niejeden wspomniany „poborowy” pytałby się dlaczego po prostu nie idziemy przed siebie strzelając ;)Co do symulatorów, z odpowiednim sprzętem i grą można nawet ćwiczyć hamowanie biegami bardzo skutecznie 😛

  8. Od kiedy zaczęłam grać w angielską wersję Obliviona, po angielsku mówię niemal tak gładko jak po polsku 🙂 zresztą to się nie tyczy wyłącznie TES 4.

  9. Musza uczyc. . . . niedawno glosno jest o filmiku w sieci gdzie 11-latek prowadzi prawdziwego Lancera Evo WRC. Nie powiecie mi chyba ze „ot tak” maly dzieciak jest w stanie opanowac w takim stylu pareset koni mechanicznych :D. . . http://www.youtube. com/watch?v=UqeBIcC7o6U

  10. Przepraszam, dopiero teraz przeczytałem, ale ten kawałek felietonu to chyba do mnie:„Chłopczyku, co ty możesz wiedzieć o realizmie FPPków, jeśli w życiu nie biegałeś po poligonie z AK-47. Gry mają się nijak do prawdziwej wojny. ” – napisał mi kiedyś na forum jakiś spryciarz, którego wzięli do wojska, przez co miał okazję strzelać z prawdziwego karabinu. Gratuluję temu koledze twardości i męskości, ale po pierwsze – nie zamierzam nikogo przepraszać za to, że zamiast biegać po poligonie studiowałem, a po drugie – z całym szacunkiem dla wszystkich wojskowych z niedawno skasowanego poboru – biegać po poligonie i naciskać na spust, choćby i nie wiem jakiej siły i koncentracji to wymagało – jak widać nauczyć można każdego. „Kiedyś napisałem coś w tym stylu, choć z pewnością o wiele grzeczniej niż autor to w felietonie ujął. Po pierwsze – służba w wojsku nie wyklucza skończenia studiów, mi na przykład ta sztuka się udała. Zresztą, biorąc pod uwagę, jaki procent populacji w Polsce aktualnie studiuje(około 50%), a jaki był w wojsku, można dojść do wniosku, że studia może skończyć praktycznie każdy idiota. Natomiast zapewniam, że nauczyć się w miarę celnego strzelania nie każdy może. Jeszcze gorzej jest z bieganiem, długotrwałe siedzenie przed grami na pewno nie pomaga :)A generalnie, napisałem to co napisałem w trakcie dyskusji nad realizmem w grach. Zapewniam, że realny strzał z AK-47 na przykład, ma się do naciśnięcia przycisku na padzie jak. . . ech nie chce mi się tłumaczyć. Ok, kończcie sobie studia z zarządzania na SimCity, i szczyćcie się swoimi dyplomami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here