Początek etapu wyglądał jak każdy inny. Chmara 100 tysięcy łódek ruszyła w kierunku Singapuru wypływając z Cochin w Indiach. Problemy zaczęły się kiedy gracze musieli podjąć decyzję czy opływać Sri Lankę od południa czy od północy. Choć większość zdecydowała się na pierwszy scenariusz pewna część wybrała drogę północną. I doskonale na tym wyszła (nie ukrywam, zazdrościłem im przebiegłości). Wtedy właśnie kiedy mnie i pewnie 90-ciu tysiącom innych graczy pozostało biernie obserwować oddalającą się czołówkę żeglującą na północ od Sri Lanki pojawił się komunikat – administracja zdecydowała się na restart trzeciego etapu z pozycji na południe od wyspy. Wszystko przez to, że wybór drogi północnej był niezgodny z zasadami ale administratorzy zapomnieli o tym wspomnieć przed startem. Efekt – cała stawka została znów postawiona w jednym wspólnym punkcie i wystartowała (start lotny) na nowo. Wprawdzie nie straciłem na tym wydarzeniu zbyt wiele gdyż restart odbył się na zbliżonej pozycji do tej, którą miałem przed podjęciem decyzji administratorów jednak wyobrażam sobie wściekłość tych, którzy płynęli w czołówce…

Czy decyzja administratorów Volvo Ocean Race była wyjątkowym przypadkiem? Na pewno nie. Sam pamiętam kilka takich sytuacji kiedy użytkownicy zostali pokrzywdzeni przez decyzje administracji. Oczywiście przesadą byłoby twierdzenie, że admin to wróg gracza jednak przypadki decyzji krzywdzących się zdarzają.

Instytucja administratora jest znana chyba każdemu graczowi, który choć 5 minut spędził grając on-line. Wszyscy znamy świetnych przedstawicieli tego gatunku jak i takich, którzy za nic w świecie administracją serwerów nie powinni się zajmować. Prawdziwą plagą są serwery prywatne, gdzie admin pełni rolę boga, tego z gatunku mściwych. To efekt tego, że często biorą się za to dzieciaki, dla których ta funkcja jest doskonałą okazją żeby zgnoić kogoś słabszego bez żadnych konsekwencji.

Zdarzają się również przypadki takie jak ten w Eve Online, kiedy jeden z pracowników CCP handlował bodajże rzadkimi blueprintami. Pomijając przykłady ewidentnego nadużywania władzy przez administratora trzeba zaznaczyć, że wiele decyzji, które wydają się krzywdzące dla pewnej grupy ludzi nie bierze się ze złej woli administracji, ale raczej z konieczności znalezienia optymalnego rozwiązania dla całej grającej społeczności. Bo z drugiej strony jak rozwiązać zaistniały problem w VOR? Decyzja o restarcie choć może bolesna wydaje się w tej sytuacji najbardziej uczciwa. Wszak wciąż wszyscy mamy przed sobą ok. 1500 mil morskich i wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Z drugiej strony analogiczne restarty są plagą tzw. prywatnych (pirackich) serwerów płatnych gier, jak choćby Lineage II. Pad serwera raz w miesiącu, któremu towarzyszy usunięcie wszystkich postaci – murowany. Jednak czy w tym wypadku należy oczekiwać poważnego zachowania administracji? Przykład z Eve Online dowodzi, że problemy mają z nią nawet największe firmy. Oczywiście jakość usług oferowanych graczom, a co za tym idzie poziom administracji jest o niebo lepszy niż na serwerach prywatnych jednak i tutaj nie zawsze jest różowo. Dość powszechną swego czasu była opinia o tym, że administracja Guild Wars nie potrafi zapanować nad społecznością, będąc ostatecznie posądzoną o całkowitą bierność. Czyżby warunkiem porządnego zarządzania był więc abonament – regularnie płacony przez tysiące graczy? Nie do końca. Znane mi było co najmniej kilka serwerów czysto prywatnych (różnych tytułów), które były zarządzane w sposób profesjonalny, z pasją, a ludzie, którzy się tym zajmowali przykładali wszelkich starań żeby było ciekawie i przede wszystkim bez zbędnych padów. Wniosek wyłania się więc oczywisty – administracja to nie tylko kwestia techniczna, ale (przede wszystkim) ludzka. Nie każdy może i nie każdy powinien pełnić rolę administracyjną. Jak w życiu – nie każdy nadaje się na sprzedawcę w sklepie czy na kierowcę komunikacji miejskiej.

A wy – jakie mieliście kontakty z administracją gier, w które gracie? Jesteście ofiarami czy może tymi, którzy wręcz przeciwnie – cieszą się z obecności swoich administratorów? Jakie cechy powinien mieć taki człowiek? Podzielcie się swymi doświadczeniami. A może jest wśród was, ktoś kto pełnił (pełni) tą chwalebną funkcję?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 KOMENTARZE

  1. Głupie boty dające pernament bana za to, że pozwoliło się ośmielić wypowiedzieć o sposobie zarządzania danym serwerem przez danego adma ;( Tutaj przyznaję rację sz. redaktorowi, dzieci jako admini to porażka, pozostaje tylko odwołać się na forum . . .

  2. sam jestem/byłem adminem na paru polskich serwerach mniejszych, wiekszych gier online, i wiem jak czasem gracze potrafia dopiec. Narzekac na administracje moga chyba tyko ci ktorzy cos nabroili, zachowywali sie ponizej krytyki lub leczyli swoje kompleksy i zly dzien. Ale wiem tez ze czasem admina dostaje osoba neiodpowiedzialana i nieodpowiednia, co bardzo uprzyksza rozrgrywke 😉 jest na to jedna rada – zmienic serwer, ich sa setki 😉

  3. mnie akurat ten restart w Volvo Ocean Race uratował – kompletnie zapomniałem o starcie i dopiero dziś w pracy odpaliłem stronę VOR i nagle patrze, że za 2 godziny start wyścigu. . . niemniej czuć lekki niesmak bo skoro się spóźniłem powinienem ponieść tego konsekwencje a tutaj taka niespodzianka. . . ci co pamiętali i wystartowali o czasie pewnie czują gorycz i nie chodzi tutaj niestety o piwo :/

  4. Wydaje mi się ze poczucie odpowiedzialności, komunikatywność i zdolność bezstronnego rozstrzygania sporów to podstawa admina, szczególnie na różnorakich serwerach prywatnych gdzie jest on najczęściej jeden.

  5. Również śmigam w tych regatach i choć przed restartem byłem w czołówce to uważam posunięcie administratorów jako właściwe. Osoby płynące „na skróty” miały zagwarantowane miejsce w czołówce, a to przez to, że zignorowały oznaczenia na mapie, których nie było opisie. Sprawa kontrowersyjna, ale jak to często bywa oczywistych rzeczy czasem się nie pisze. To spowodowało burzę na forum, serie bojkotów itp. Wg. mnie admini podjęli jedyną słuszną w tym momencie decyzję, co na przestrzeni róźnych gier online jest rzadkością.

Pozostaw odpowiedź Piotr Kołodziej Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here