Znamy datę premiery Killzone 3

Sev i jego brygada obdartusów powróci do nas zimową porą.

Nowe wieści o Djuku

Książę rządzi. Kto twierdzi inaczej jest śwynią. Tak! Śwynią! Będą też cycki. No, ale tego się można było spodziewać.

Znamy wymagania Hot Pursuit

Dlaczego podtytuły każdej odsłony NFS kojarzą mi się z filmami "przyrodniczymi"?

Od grania umrzesz – stwierdzili brytyjscy lekarze

Was też czekają zawroty głowy, utrata przytomności i paskudne migreny. Ominie was też mycie!

Kwadrans z Halo: Reach

Od tej gry nie uciekniemy tej jesieni. Radio, prasa i telewizja należą do Bungie.

Koniec strachu? – zapowiadamy F.3.A.R.

Monolith jest firmą z tradycjami. Większość ich tytułów to produkty, o których wspomina się przez lata. Dzięki nim mogliśmy pograć w takie perełki jak: Blood, Shogo, No One Lives Forever, Aliens vs Predator 2, Tron 2.0 czy seria Condemned. Wydany w 2005 roku F.E.A.R. nie był produktem ani przełomowym, ani tym bardziej rewolucyjnym. Miał jednak w sobie coś, co miliony graczy pokochało – Almę, której quasi-ringowy wygląd niejednemu zjeżył włoski na karku.

Neony oślepiają mnie – recenzja Blur

Są takie studia deweloperskie, którym ze względu na dorobek można zaufać. Jednym z takich studiów jest Bizarre Creations, które stworzyło między innymi serię PGR, a teraz zafundowało graczom wszystkich platform zupełnie nową markę – Blur. Nie byłem zainteresowany Blurem od samego początku i prawdę powiedziawszy przespałem otwarte betatesty gry. Dość powiedzieć, że nawet wersja demonstracyjna nie specjalnie mnie przekonała. Niemniej, mając do wyboru Split/Second albo Blur, sięgnąłem po nowe dziecko Bizarre Creations, właśnie przez wzgląd na ich wcześniejszy dorobek. I co tu dużo mówić, nie zawiodłem się.

Zapowiedź Bulletstorm

My Polacy lubimy czasem przesadnie chwalić wszystko, co nasze albo usprawiedliwiać nie do końca udane przedsięwzięcia. W efekcie, nasi sportowcy zajmują „mocną dwunastą pozycję”, filmy bywają „niezłe, jak na polskie warunki”, a rodzime gry wideo są dobre, bo „nie mamy przecież tylu milionów, co zachodnie studia”. Nie mam pojęcia, czy to w gruncie rzeczy sympatyczne zjawisko, jest równie charakterystyczne dla innych nacji. Mam za to wrażenie, że powstający właśnie Bulletstorm będzie kolejną po Wiedźminie polską produkcją, której nie będziemy musieli traktować na specjalnych warunkach.

Recenzja Pro Cycling Manager 2010

Tegoroczna Wielka Pętla już za nami. Ci którzy śledzili zmagania kolarzy na trasie tegorocznego Tour de France muszą przyznać, że emocji było co niemiara. Słaby Armstrong, liczne wypadki, niesamowity pech Andy Schlecka ze spadającym łańcuchem w kluczowym momencie rywalizacji i towarzyszące temu wypadkowi dywagacje wokół ucieczki Contadora. Mało? Jeśli brakuje wam kolarskich klimatów, warto zainteresować się propozycją studia Cyanide. Kolarstwo z pozoru wydaje się sportem mało emocjonującym, żeby nie powiedzieć nudnym. Jeśli jednak zanurzymy się w świat dwóch kółek szybko zorientujemy się, że pod płaszczykiem 5-godzinnego pedałowania w grupie 200 facetów kryje się fascynująca rywalizacja z niesamowitymi zwrotami akcji, dynamiką i własną dramaturgią. I właśnie do tych, którzy dostrzegają magię kolarstwa adresowany jest Pro Cycling Manager 2010.

Gdzie mój SingleCraft?!

Nie mogę się nadziwić umiejętnościom speców od marketingu z Activision. Potrafili oni wmówić graczom, że piekielnie drogie zestawy map do Modern Warfare są rzeczą, którą po prostu trzeba mieć. A my to łyknęliśmy. Udało im narzucić diablo wysoką cenę na StarCraft 2 (zresztą nie tylko na ten tytuł), a przy okazji podzielić go na trzy części. Pomimo tego, wielbiciele elektronicznej rozrywki pobiegli do sklepów niczym stado bezwolnych owieczek, by rozstać się z gotówką. Genialne! W całej swej chciwości, excuse-moi, mądrości, nie udało im się jednak wykonać innego, świetnego posunięcia.

ZOBACZ TEŻ