Dajemy ci nowe życie – recenzja Need for Speed: Shift
Jeszcze kilka miesięcy temu wielbiciele elektronicznej oswajali się z myślą, że seria Need for Speed ostatecznie zakończy swój żywot na elektronicznym cmentarzysku. Z każdą kolejną wydaną odsłoną gry firma Electronic Arts zagrzebywała się coraz bardziej w mule, bo o powolnym osiąganiu dna mowy już być nie mogło. Płomyk nadziei w sercach graczy rozpaliły jednak pierwsze, bardzo dobre screenshoty z NFS: Shift. Później było już z górki, a gra koniec końców stała się jedną z głośniejszych premier końca roku 2009. Czy nowe dzieło od EA jest jednak tytułem, który ma szansę przedłużyć żywot Potrzeby Prędkości? Sprawdźcie.
Symulator dachowania – recenzja Motorm4x: Offroad Extreme
Jeśli w grach z samochodami w roli głównej nie przeszkadza ci jazda z maksymalną prędkością trzydziestu kilometrów na godzinę pionowo pod górę, a bez dobrego dachowania nie potrafisz zasnąć, to recenzowany tytuł jest dla ciebie. Jeśli na dźwięk tytułów takich jak Screamer 4x4, World Racing czy 4x4 Evolution przypominają ci się godziny dobrej zabawy, a dodatkowo nie boisz się ekstremalnych wyzwań, to najnowsza produkcja Czechów z The Easy Company będzie dla ciebie jak manna z nieba.
Powrót zimy – recenzja Cryostasis: Arktyczny Sen
Małe studio Action Forms z Kijowa poza mocno średnią serią gier z dinozaurami w roli głównej ma na koncie także nieco bardziej współczesną produkcję – Vivisector: Beast Within. Klasyczny FPS z kilkoma ciekawymi pomysłami, tajemniczą fabułą, powolną akcją i sporą dawką monotonii. Swego czasu Vivisector reklamowano jako zagrożenie dla samego Far Cry. Wyszło jednak średnio, więc Ukraińcy zamknęli ten etap i ruszyli dalej – w kierunku mroźnej Syberii.
Papier, nożyce i kolejne ratowanie świata – recenzja Windchaser
W zalewie sztampowych produkcji które niemal codziennie trafiają na półki sklepowe coraz chętniej wyglądamy tych oryginalnych, próbujących mieszać gatunki, wnieść świeży powiew do świata elektronicznej rozrywki. To także szansa dla niewielkich studiów deweloperskich, aby przebojem wedrzeć się na szczyty. Czy Windchaser stworzony przez Chimera Entertainment stanie się takim właśnie objawieniem?
Sony śpiewa po polsku – recenzja SingStar Polskie Hity
Nie jest tajemnicą, że seria SingStar to jedne z najlepszych i najbardziej popularnych party-games, jakie do zaoferowania miała poprzednia generacja konsol. Dlatego właśnie, pomimo tego, że na rynku od dawna królują current-geny, Sony nie zapomina o poczciwym PS2, wydając na nie kolejne zestawy piosenek. Zobaczcie, czy Polskie Hity są warte waszej uwagi.
Nareszcie coś dobrego? – recenzja Batman: Arkham Asylum
Wielbiciele elektronicznej rozrywki tak długo czekają już na jakikolwiek hit, albo chociaż przyzwoitą produkcję ze świata superbohaterów, że Batman: Arkham Asylum jeszcze przed premierą przez wielu nazywany był przebojem. Choć gra podobała mi się kiedy testowałem jej prasową wersję, to daleki byłem od mówienia, że na pewno będzie to bestseller. Dziś mogę już napisać czy tak jak autorzy Księgi Rekordów Guinnessa uważam ją za najlepszą produkcję o jakimkolwiek superbohaterze w historii gier wideo. Chcecie poznać moje zdanie? Czytajcie dalej.
GTA: Mars City – recenzja Red Faction: Guerrilla oraz dodatku Demons of the Badlands
Red Faction i jego sequel, wydane odpowiednio w 2001 i 2003 roku, zyskały sobie bardzo różne oceny, często mocno odmienne w zależności od platformy. Volition Inc. stworzyło produkty nieco nierówne, odrobinę odległe od ideału, ale przy tym bardzo grywalne, które szybko dorobiły się sporej grupki miłośników. Choć sam daleki byłbym od stwierdzenia, że którekolwiek z RF zaliczało się do czołówki moich ulubionych gier, skłamałbym twierdząc, że nie ucieszyłem się w momencie, gdy zapowiedziano trzeci rozdział serii.
Krwawy sport – recenzja Blood Bowl
W zamierzchłych czasach systemu MS-DOS, kiedy w gry planszowe grali nie tylko najbardziej zagorzali fani tego typu rozrywki, zapomniany w mrokach dziejów wydawca, MicroLeague, wydał grę opartą na jednej z planszowych produkcji Games Workshop – Blood Bowl. Ukochany sport Ameryki Północnej przeniesiony w realia elfów i krasnoludów znanych z Warhammera nie zarobił chyba zbyt dużo, ponieważ na sequel przyszło nam czekać do roku 2009.
Okropności wojny – recenzja Velvet Assassin
Muszę przyznać, że od pewnego czasu mam dosyć gier w klimatach drugiej wojny światowej. Na ogół dostajemy coś z gatunku First Person Shooter gdzie nieustraszeni wojacy zza oceanu biją dzielnie III Rzeszę. Patrząc na trendy panujące w elektronicznej rozrywce można z całą stanowczością stwierdzić, że wojnę wygrali sami Amerykanie. Jeśli zatem macie dosyć kolejnych mutacji Call of Duty, czy Medal of Honor to rzućcie okiem na Velvet Assassin.
Sto wymiarów zabawy – recenzja Shadow Complex
Po gry z Xbox Live Arcade nie sięgam zbyt często. Po premierze pierwszego materiału filmowego z Shadow Complex, wiedziałem jednak, że będzie to pozycja, która zagości na twardym dysku mojej konsoli. Staroszkolny shooter doprawiony nowoczesną technologią. Romans młodego dewelopera – Chair Entertainment – i starych wyjadaczy z Epic Games. Czy ten duet mógł stworzyć jeden z przebojów lata, a nawet jedną z najlepszych produkcji tego roku? Sprawdźcie.










